Powieść osnuta wokół dziwnych losów sławnego pisarza Jerzego Kosińskiego – polskiego Żyda, który zrobił w USA wielką karierę.
Kim naprawdę był ów kontrowersyjny człowiek, zmieniający wciąż swą biografię, naznaczony Holokaustem kobieciarz, bywalec klubów dla sadomasochistów, podejrzewany o to, że nie napisał sam głośnego „Malowanego ptaka”?
Niezwykła opowieść o mężczyźnie „szukającym powodu, by żyć w każdy możliwy sposób”, o ludziach wplątanych w jego życie oraz o samym Głowackim, który znał Kosińskiego i oprowadza nas po fascynującym Nowym Jorku, gdzie obaj długo mieszkali.
Niepokojące, błyskotliwe, w charakterystycznym „głowackim” słodko-kwaśnym stylu.
Dziwna książka. Tak jak życie Kosińskiego. Wciągająca od której czytania nie można sie oderwać. Ale która czyta sie równocześnie z odraza i obrzydzeniem w niektórych momentach. Trzeba uważać zanim się zacznie bo potem już porywa świat wynaturzeń, gwałtów, biedoty i podziemia. Fikcja miesza sie z prawda jak w zyciu i tu akurat Glowackiemu jak zwykle udało sie to doskonale pokazać.
To ciekawe, że pierwsze co przychodzi na myśl by opisać tę książkę to "dziwna". Wątki z życia Jerzego Kosińskiego - swego czasu znanego pisarza, o którym Wikipedia niewiele wspomina - plączą się tutaj z fantazjami Głowackiego tworząc niezwykle wciągającą, trudną historię życia polskich pisarzy w Ameryce. Trudno określić, co jest prawdą, co jedynie wymysłem, ale właściwie nie ma to znaczenia, bo wszystko mogło się zdarzyć jak nie Kosińskiegmu i Maszy, to innym emigrantom. Głowackiego czyta się bardzo dobrze, choć nie jest to książka, która jest w stanie zachwycić. Z drugiej strony trudno się od niej oderwać. Warto spróbować, ale jeśli ktoś nie miał kontaktu z Głowackim to w pierwszej kolejności polecam "Z głowy".
'Ten pierwszy (...) mówi, że był w Rosji dyrektorem elektrowni atomowej, a ten drugi upiera się, że wykłądał matematykę teoretyczną na Uniwersytecie Łomonosowa. Chuj ich tam wie, może byli, może nie byli. Co to ma teraz i tutaj za znaczenie. U nas jak w szpitalu wariatów, wybierasz sobie, kim chcesz być, i jesteś'.
'I czuje, jak się zmienia w maszynę do trawienia, sikania, wypróżniania, i myśli, że jest pusta, że Bóg z niej wyparował, bo On nie chce mieć z maszynaami do czynienia.'
'A ona tymczasem wypiła pół butelki-rozumiesz? PÓŁ! I zaczęła mi wyjaśniać rzeczy raczej trudne do wyjaśnienia. Żebym wiedział, że ona, owszem, pije, ale absolutnie nie z powodu odziedziczonego po matce alkoholizmu, z którym zresztą matka dała radę, ani z powodu ojca półsadysty czy bezdomnych psów i wytruwanych kotów, ani zmarnowanego nienarodzonego dziecka czy bezlitosnego Kostii. To znaczy z ich powodu też, ale nie tylko, bo pijąc, utożsamia się z mękami i cierpieniem całego narodu rosyjskiego, jego bezsilnością w stosunku do władzy, do samego siebie i do religii, która głosi, że człowiek to tlyko robak, a jak ktoś miał odwagę powiedzieć, że to brzmi dumnie, to go otruli.'
'Przeprosił, gdybym się obraził (...) dodając, że wierzy całą duszą i sercem w proroczą rolę snów, bo sen to jest najwspanialsza rzecz dana przez Boga człowiekowi. Bo Bóg się w nich na ogół usprawiedliwia, że miał lepsze intencje, niż mu wyszło.'
'Nie trzeba dużej inteligencji, aby nabrać pewności, że ludzie dzielą się z grubsza na takich, co brną przez kałuże i są opryskiwani błotem, i na takich, co ich tym błotem opryskują. I że są trzy możliwości do wyboru. Albo się przyzwyczaić, albo w tym zakochać, alby wypieprzać, i to szybko.'
'Od kilku dni padał deszcz, cieżki, obrzydliwy, misko się skurczyło i przypaadło do ziemi.'
'A może to polega na tym, że my mówimy dusza, a nie duszaaa. I oni sobie wzajemnie rozpinają te duszeee tak jak my rozporek.'
Najlepsze cytaty: "Dżerzi mówił, że samobójstwo to najlepszy sposób na przedłużenie sobie życia." "Dusza może pachnieć kozłem, a może też różą. Napisane jest, że kiedy Bóg stworzył człowieka, tchnął mu przez usta swego ducha, ale może w tym samym czasie podczołgał się diabeł i tchnął mu w dupę swojego." "Masza powiedziała,że przeznaczenie to tylko bat, którym przeznaczenie pogania to, co nieuchronne, do przodu." "Kelner:Dla panów białe czy czerwone wino? Dżerzi: Wszystko jedno, to dla niewidomego." " Sen to najwspanialsza rzecz dana przez Boga człowiekowi. Bo Bóg się w nich na ogół usprawiedliwia, że miał lepsze intencje, niż mu wyszło." "Mąż Maszy z wizytą u Dżerziego. Dżerzi:Jest pan zazdrosny, jakie to podniecające, tyle,że to się kończy, kiedy nabierze pan pewności. Wtedy się to zmieni w upokorzenie, nienawiść albo nudę.Ja tylko w chwilach niepewności umiem coś napisać." "Dżerzi:Miałem kiedyś psa.Zastrzeliłem go. - Wściekły był? Dżerzi:No, zadowolony nie był." "Klaus Werner-mąż Maszy:Ktoś napisał,że zawsze mamy dość siły,żeby znieść cudze nieszczęście."
Really BAD. There are a few first pages, maybe 10, where the author describes his own experience in the US and there are a couple of really good descriptions of American "in-crowd", but the moment he begins the story of Jerzy Kosinski it's just a slippery slope, going from bad to worst.
Doskonała historia, ale Głowacki stylistycznie nie do końca potrafi złapać harmonię. Czasem jego ironiczny styl nie wpisuje się w duszną fabułę, i robi się lekki dysonans.
Zastrzegam od razu że nie czytałem żadnej innej książki tego autora. Aby czytać tą powieść trzeba znać choć trochę aferę Jerzego Kosińskiego. Jednak książka niczego w sumie nie wyjaśnia, ma charakter filmowy, pokazuje Nowy Jork lat osiemdziesiątych od strony dekadencji moralnej, Możliwe że w roku 2010 gdy powieść została wydana była to lektura fascynująca, do USA potrzebna była jeszcze wiza, był to reportaż z innego świata. Dziś już nieco mniej ta fascynacja zachodnią degrengoladą nas zajmuje, wręcz przeciwnie, wiemy dobrze że ta degrengolada to tylko płytka powerzchnia. I Nowy Jork się też bardzo zmienil. Nie rozumiałem dlaczego w powieści jest tyle Rosji i Rosjan, nie znam tego powiązania Kosińskiego z Rosją. Powieść jest wartościowa w tym sensie że afera tego pisarza powinna być bardziej znana, wyznaczyła bowiem na wieki limity "Holocaust fiction", już nikt bowiem nie zdobędzie się na podobne chore wymysły na tak trudny temat. W Polsce natomiast jest ciągle wiele osób które wierzą że "Malowany Ptak" opisuje prawdziwą historię. Przyczyna jest opisana w powieści, Jerzy uciekł z Nowego Jorku w samym środku skandalu do Polski, gdzie podejmowany był jak król. To rzeczywiście był chyba ostatni akord komunizmu i ostatni akord świata przed erą internetu, gdzie wiadomości rozchodzą się po całym świecie w ciągu kilku sekund, Jerzy dotarł do Polski wiedząc że skandal do Polski nie dotrze, albo tylko dotrą jakieś malutkie jego echa. Stąd w Polsce tyle dziś osób które uważają "Malowanego Ptaka" za prawdziwą opowieść z dzieciństwa. Natomiast Jerzy Kosiński praktycznie wyparował z internetu, powinno o nim być dużo więcej, był przecież polsko amerykańskim kandydatem do nagrody Nobla. Co by si stało gdyby dostał Nobla a całe jego oszustwo wyszłi na jaw po tym? Wracając jednak do powieści, jest niesłychanie lubieżna, autor najwyraźniej rozkoszuje się eksponowaniem tego elementu, nawet na samym końcu jeszcze nas zamęcza perwersjami. Styl jest szybki, fotograficzny czy filmowy, język dość słowiańsko cyniczny. Całość odbywa się w oparach alkoholu i głównie nago abo wśród jakiejś orgii. Poruszenie sprawy Kosińkiego natomiast jest wartością samą w sobie, a sposób w jaki Głowacki się tego podjął jest nieslychanie inteligentny. Umiejętnie zmusza nas do przemyślen, zawieszamy szybki osąd. Pod względem konstrukcyjnym powieść ledwo trzyma się kupy i wielu czytelników "odpadnie" po kilkudziesięciu stronach.
W swoim życiu czytałem już jedną książkę Janusza Głowackiego. Było to jakieś 15 lat temu i nie pamiętam tytułu (prowadzenie profilu goodreads ma jednak swoje praktyczne plusy! niestety wtedy jeszcze go nie miałem :(). Wydaje mi się, że gdybym nie znał autora "Good night, Dżerzi" to dość łatwo rozpoznałbym go na podstawie tejże przeczytanej kilkanaście lat temu pozycji.
Innymi słowy, Janusz Głowacki posiadał bardzo unikalny styl :)
Początek powieści był ciężki. Ektremalnie chaotyczny, dziwny i trudny to wyłapania kontekst. Na szczęście później jakoś wszystko się wyrównało.
Przede wszystkim, nie znałem w ogóle wcześniej postaci Janusza Kosińskiego. Forma jego pseudo auto-biografii jest największym plusem książki. Życiorys "Dżerziego" jest niesamowity. Iloś�� emocji, skandali i sztuki sprawia, że chce się po prostu z nim zapoznać. Najbardziej fascynujące były te wszystkie zaskakujące połączenia, np. Żyd z małego miasteczka w Polsce po ciężkiej traumie vs skandalista wykorzystający w pełni potencjał amerykańskiego show-biznesu.
Powieść sama w sobie jest w porządku, choć nie powala. Mocno nieuporządkowana, niejasna i mimo wszystko dość mroczna. Niekiedy wręcz makabryczna. Liczyłem na trochę więcej klimatu Nowego Jorku.
"Świetne, tandeta udająca głębię." To cytat z książki i oddaje też mój dylemat, jak ją ocenić. Są kawałki poruszające, piękne i malujące Kosińskiego bardzo wyraziście, ale jest też niezrozumiała dla mnie wata i napychanie objętości.