Oh wow, co to była za część! Wojownicy to seria, która z każdym tomem jest coraz lepsza. Jest coraz więcej napięcia, coraz więcej akcji i tutaj zdecydowanie działo się naprawdę dużo, a ja już wiem, że zapewne za maksymalnie kilka dni wrócę do ostatniego tomu, tylko niech ochłoną emocje! Zacznijmy od tego, że nie mogłam się oderwać i po raz kolejny zastanawiałam się, czy potrzebuję snu, czy jednak wolę skończyć książkę :). W dalszym ciągu mam tak, że w trakcie słuchania doskonale wiem, kto jet kim, ale wymienienie imion tak po prostu sprawia, że przegrzewają mi się styli - jest ich naprawdę ogrom i są do siebie podobne, ale kociaki, które je noszą są na tyle różnorodne, że łatwo się w tym połapać.
Dodatkowo została nam tutaj przedstawiona Sfora i jestem ciekawa, czy to ta sama, która dostała swoją serię książek. Jeśli tak, to może być naprawdę ciekawie! No i mamy dość smutne i niespodziewane zakończenie, ale jednocześnie jest takie... w punkt! Naprawdę fajnie kończy niektóre wątki i wywołuje smutny uśmiech. Nie mogę się doczekać finału <3