Wojna się kończy... Kto zapłaci najwyższą cenę za przegraną III Rzeszy?
Kilka tygodni po rozstaniu z Piotrem Amalia wraz z innymi mieszkankami Schönwalde ucieka przed zbliżającymi się Sowietami. Mroźna zima utrudnia ewakuację i kobietom nie udaje się dotrzeć w głąb Rzeszy. Kiedy wycieńczone uciekinierki trafiają na oddziały wroga, na własnej skórze doświadczają bestialstwa Rosjan. Muszą szukać kolejnych kryjówek, a ostatecznie podejmują decyzję o powrocie do rodzinnej wioski. Mają nadzieję, że najgorsze już za nimi...
Czy Amalii uda się połączyć z rodziną? Co ją czeka w miejscu, które nazywała domem? I czy w czasie wojennej zawieruchy ponownie spotka się z Piotrem?
Absolwentka historii na Uniwersytecie Śląskim. Nauczycielka z powołania, za punkt honoru uznaje wtłoczenie do głów młodego pokolenia możliwie największej wiedzy o przeszłości naszej ojczyzny i otaczającego ją świata. Etatowa podróżniczka wścibiająca swój nos wszędzie tam, gdzie można znaleźć jakiekolwiek zabytki – od wysokich wież monumentalnych katedr po omszałe lochy starych, rozpadających się zamczysk. Prywatnie właścicielka szalonego psa – golden retrievera, który wyprowadza ją na spacery, zapewniając zdrową dawkę gimnastyki. Książkoholiczka bez szansy na wyleczenie z nasilającego się nałogu. W wolnych chwilach pisze, czerpiąc inspirację z nieprzebranego świata swojej wyobraźni.
"Czas złych snów" to druga część serii "Między jeziorami". Sięgając po tę powieść myślałam, że wiem, czego mogę się spodziewać. I w dużej mierze tak było, ale…
Magdalena Wala oddaje w ręce czytelników powieść niezwykle trudną. To nie jest książka, przy której można się zrelaksować. To książka, którą czytałam z bólem serca i cisnącymi się do oczu łzami. Fakt – pierwsza część również nie epatowała radosnymi wydarzeniami, jednak niosła pewną nadzieję. "Czas złych snów" był przepełniony strachem, mrokiem i brutalnością.
Czytając tę książkę nie dowierzałam, że to wszystko, co opisała Autorka, wydarzyło się w rzeczywistości. A jednak – Magdalena Wala z dużą precyzją przedstawiła wydarzenia z terenów Warmii i Mazur, do jakich doszło pod koniec II wojny światowej i później. Głód, strach, brutalne gwałty, wszechobecna śmierć – to tylko część tego, czego doświadczyły kobiety ze strony Sowietów, a wszystko to w najgorszym możliwym wymiarze. To koniec wojny, ale z tej powieści nie płynie ani odrobina nadziei. Tu nawet o pokoju nikt nie wspomina, bo dla kobiet najgorszy czas właśnie się zaczął.
I trzeba przyznać, że Magdalena Wala oddaje głos nie tylko mieszkańcom Prus, ale stara się przedstawić również drugą stronę medalu. Pojawią się więc pytania o genezę zła: czy mamy je w sobie i wystarczą odpowiednie warunki, by wyciągnąć je na światło dzienne? Jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, żeby zawalczyć o siebie i swoich bliskich?
"Czas złych snów" to mocna, brutalna lekcja historii. Podana w sposób przystępny czytelnikom, jednak przepełniona trudnymi emocjami: poczuciem straty, walką o przeżycie i zachowanie resztek godności.
Wiem, że większość z Was ma niekończącą się listę książek, które chciałaby przeczytać. Bardzo proszę, dopiszcie obowiązkowo " Czas złych snów" @magdalenawala To jedna z najważniejszych i najpiękniejszych, najbardziej emocjonalnych ale i najtrudniejszych powieści z historią w tle, jakie czytałam do tej pory. Ciężko ubrać w słowa to co czuje, co myślę, jakie emocje mną targają. Jestem mocno wrażliwa i literatura tego kalibru sprawia mi psychiczny ból. Ogromnie ją przeżywam i długo nie moglam myśleć o niczym innym. Pewnie niektórzy stwierdza, że to masochizm w czystej postaci. Jednak nie mogłam przejść obok tej pozycji obojętnie. Zwłaszcza, że jest to kontynuacja wcześniejszej powieść, która czytałam " W sercu wroga". Jeśli napiszę, że czułam tę powieść każdym nerwem, to jakbym nie napisała nic. Żyłam nią, oddychałam, poświęciłam jej całą siebie. "Czas złych snów" to trudna, wstrząsająca z bolesna, przepełniona bólem i niesprawiedliwością historia, z którą na każdy kroku musiały się mierzyć mazurskie kobiety u schyłku wojny. Kobiety, które pozbawione dosłownie wszystkiego, resztkami sił walczą o przetrwanie o siebie, o swoje rodziny. A w głowie nie raz tlą się niepokojące myśli, czy się nie poddać i zakończyć pasmo cierpień, bólu i przerażenia czekając już tylko na śmierć, która wybawi ich od wszystkiego. Od zimna, od głodu od strachu, których towarzyszył im każdego dnia. Były takie momenty w trakcie lektury, podczas których pomyślałam sobie, że ktoś, kto stworzył taką opowieść musi cechować się niezwykłą wrażliwością, empatią i odwagą. Pani Magdalena nie boi się trudnych, niewygodnych tematów, w dobitny, niepozostawiająca złudzeń, bardzo obrazowy sposób przedstawia brutalność, okrucieństwo, bezduszność i nieludzkie postępowanie Sowietów. Tworzy portrety kobiet niesamowicie silnych, zdeterminowanych, które mimo tego, że sytuacja polityczna wciąż się zmienia, a okrutny los drwi z nich na każdym kroku, niwecząc ich starania ich marzenia o wolności - walczą! Wciąż walczą i nie poddają się! To również książka o wspomnieniach dobrych czasów, które były jasnym promykiem nadziei, że te czasy wrócą, zagoszczą ponownie. To książka o pięknej, szczerej miłości, która daje siłę, ogrzewa serce i duszę, daje nadzieję... I nawet podziały narzucone przez wojnę będzie w stanie przetrwać. To także historia o niezłomnej, pięknej, prawdziwej przyjaźni, o poświęceniu i kobiecej solidarności, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Ta książka jest dla mnie niezwykle ważna i wyjątkowa, jestem nią totalnie zachwycona. Powieść rozgrywająca się w czasach o których należy przypominać. W trakcie lektury przyda się otwarta głowa i empatia. Wydaje mi się, że te cechy są konieczne do tego, by zrozumieć tę powieść, a przede wszystkim jej niezwykle głębokie przesłanie, za które tak bardzo dziękuję autorce. Z całego serca polecam Wam tę niezwykłą, wartościową książkę.