Przeleciał mi przed oczami film z życia i zrozumiałem, że jak dzisiaj się nie zatrzymam, to już nigdy nie powtórzy się taka szansa. Umrę tu samotnie. Zaćpam się, zapiję, zachleję na śmierć. To będzie mój koniec. — Michał Koterski
Od czternastego roku życia zażywał narkotyki. W liceum zamiast do szkoły chodził do klubów, gdzie zaprzyjaźnił się z lokalnymi gangsterami. Parę dni przed maturą pilnował ojca, żeby ten nie zapił się na śmierć. Po sukcesie filmu Dzień świra, w którym zagrał Sylwusia, nie było lepiej. Na każdą imprezę przychodził naćpany lub pijany. Były sytuacje, których nie miał prawa przeżyć. Lubił się leczyć, jeździł do ośrodków dla uzależnionych, chodził na terapie, na mityngi. Robił to w jednym celu: aby się "podreperować", żeby potem "lepiej się zażywało". Nikt nie wierzył, że uda mu się wygrać z uzależnieniami. Nawet on sam.
Co stało się w jego życiu, że dzisiaj jest "czysty"? Mówi o tym wprost: "to dar od Boga".
Pół życia zajęło mu wychodzenie z uzależnień. Wie, że to jego ostatnia szansa. Pomaga mu świadomość, że jego syn Fryderyk jest pierwszym Koterskim, który urodził się w trzeźwej rodzinie.
To już moje ostatnie życie jest niezwykle szczerą rozmową o życiu, uzależnianiach, wychowaniu w rodzinie obarczonej od pokoleń nałogami, o sławie i jej mrocznych stronach. Ale również o miłości, łasce, Bogu i życiu "na trzeźwo".
Michała Koterskiego przedstawiać nie trzeba. Jednak za tą najbardziej pamiętaną przez nas maską „człowieka imprezy” kryje się facet, który przeszedł długą i trudną drogę wychodzenia z nałogu. Chociaż ta, która do nałogu go doprowadziła, mimo że była prosta, też nie była łatwa.
Ta książką to coś na kształt spowiedzi. Poruszyła mnie historia Miśka. świat mediów wydaje się taki kolorowy, taki idealny, a jest zepsuty i brudny. Jednak z tego zepsucia i brudu da się wyjść.
Polecam zapoznać się z tytułem osobom, które mają styczność z osobami uzależnionymi. Koterski może rzucić trochę inne światło na pogląd na sprawę.
Ja osobiście chylę czoła i trzymam kciuki, żeby Michał wytrwał w trzeźwości do końca swoich dni.
Nie spodziewałam się, że tyle razy podczas jej czytania będą mi się szkliły oczy.
Historia pogubienia i upadku na samo dno oraz wstania i odrodzenia się w miłości i wierze. Jestem wzruszona i poruszona wrażliwością, szczerością i życiową mądrością Miśka Koterskiego. Bardzo polecam
Nie oczekiwałam wiele po tej książce. Dostałam miłe zaskoczenie, nie widać w tej historii Miśka - nadwornego błazna polskiego show-biznesu, widać za to Michała - szczerego, emocjonalnego człowieka walczącego z "demonami", które otrzymał w spadku i które stworzył sobie sam. Czyta się jednym tchem i trudno ją odłożyć. Minus za momenty, gdzie czułam że Michał leci w ewangelizację czytelnika... Choć domyślam się, że nie było to jego intencją.
Jako osoba uzależniona uważam, że tę książkę powinien przeczytać dosłownie każdy i zobaczyć jakie zdradliwe gówno siedzi w naszych głowach i w ocenianiu innych.
(Wypożyczona z biblioteki) Sama jestem zdziwiona moją oceną, ale nie może być inaczej. Skoro Kora dostała ⭐️⭐️⭐️⭐️, to Misiek musi mieć ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️. Na początku muszę zaznaczyć, że fanką Miśka nie byłam nigdy - był mi jako twórca zupełnie obojętny, ale nie wzbudzał żadnych emocji ani myśli. Po tę książkę sięgnęłam za namową… Pani bibliotekarki, która za biografiami (choć / gwoli ścisłości, to jest wywiad-rzeka) nie przepada, ale tę uważa za świetną i mi poleca. Sama doświadczenia z narkotykami nie mam żadnych, ale za to mam z osobami uzależnionymi. Uważam natomiast, że książkę, niezależnie od doświadczeń powinien przeczytać każdy. Ma w sobie wiele uniwersalnych prawd, mądrości i jest trochę jak drogowskaz. Jedynym minusem, jaki wobec niej mam, to kwestia wiary. Sama jestem niewierząca, więc części, w których występuje szeroko pojęty Bóg, czytało mi się najtrudniej, wręcz mnie drażniły, bo były w moim odbiorze - niewiarygodne. Ale nie jest to zarzut ani do Miśka, ani do samej książki. Kupuję ją w całości i uważam za odkrycie tego roku i cieszę się na ogrom wywiadów dostępnych na Youtubie.
Historia, która pokazuje, ze można i warto walczyć o siebie i swoje trzeźwe życie. Mocna i szczera do bólu. Ważna dla osób, które wychodzą z mroku uzależnienia. Polecam.
totalnie się nie spodziewałam, że to będzie całkiem… niezłe! obawiałam się wydmuszki podobnej do innych autobiografii, która będzie o niczym, a ta zdecydowanie była pełna treści. Wiadomo, że trzeba też włączyć krytyczne myślenie i trochę na dystans brać co mówi Koterski, ale nie można mu odjąć walki o siebie, a zdecydowanie wspaniałych bliskich, którzy mu w tym pomagali i dawali mu wiele szans by wstał z kolan!
Inspirująca i bardzo ważna książka, którą powinien przeczytać każdy - by nabrać świadomości, z czym mierzą się ludzie uzależnieni i jak im pomóc, lub chociaż jak nie przeszkadzać w powrocie do zdrowia i równowagi.
DNF. Ta książka porusza tak delikatne struny ludzkiej psychiki. Przepłakałam ponad 200 stron, jednak stwierdziłam, że to dla mnie zwyczajnie za dużo. Nie byłam w stanie doczytać tej książki do końca nie dlatego, że była tak zła, tylko dlatego, że była tak dobra.
Świetna książka. Misiek przeszedł ciężką drogę, ale wyciągnął wnioski. Jest mega dojrzałym, inteligentnym mężczyzną. Trzymam kciuki,żeby nałóg nigdy nie wrócił.
Książkę czyta się płynnie, jak to ktoś napisał wcześniej ma dobry "rytm". Język książki bardziej przypomina dialog/monolog zaczerpnięty wprost z żywego języka niż słowo pisane. Od dawna nie trafiłam na opowieść, którą pochłonęłam z przyjemnością w dosłownie parę dni. Podejrzewam, że powody są dwa: 1. doświadczenie w pisaniu Beaty Nowickiej 2. osobowość Michała Koterskiego, który niewątpliwie ma dar do wprowadzania u rozmówcy poczucia "dobrej, swobodnej atmosfery". Świetnie się bawiłam, pomimo poważnego tematu, stąd najwyższa ocena. Sto razy lepsza niż książka Matthew Perrego z "Przyjaciół".