Distinguished Polish philosopher and historian of ideas. He is best known for his critical analysis of Marxist thought, especially his acclaimed three-volume history, Main Currents of Marxism. In his later work, Kolakowski increasingly focused on religious questions. In his 1986 Jefferson Lecture, he asserted that "We learn history not in order to know how to behave or how to succeed, but to know who we are.”
In Poland, Kołakowski is not only revered as a philosopher and historian of ideas, but also as an icon for opponents of communism. Adam Michnik has called Kołakowski "one of the most prominent creators of contemporary Polish culture".
Kołakowski died on 17 July 2009, aged 81, in Oxford, England. In his obituary, philosopher Roger Scruton said Kolakowski was a "thinker for our time" and that regarding Kolakowski's debates with intellectual opponents, "even if ... nothing remained of the subversive orthodoxies, nobody felt damaged in their ego or defeated in their life's project, by arguments which from any other source would have inspired the greatest indignation."
Fokus na Sekstusa Empiryka i Kierkegaarda. Pierwszy, choć zwie się empirykiem, tak na prawdę jest sceptykiem. W jego odczuciu najwyższą wartością, celem, który można osiągnąć jest spokój ducha. A ten osiągnąć można poprzez obojętność na to, co przynosi los. Zero potrzeb, zero oczekiwań. Kierkegaard zauroczył mnie tym, że stanął w całkowitej kontrze do Hegla. Kompletnie sprzeciwił się idei pojednania jednostki ze zbiorowością i jasno mówił, że on się w żadnej zbiorowości nie odnajduje. Poeta raczej niż filozof, którego duża część prac dotyczy wglądu w decyzję o zerwaniu zerwaniu zeręczyn. Nie bez znaczenia jest również katolickie, bardzo konserwatywne i ortodoksyjne wychowanie, które dostał od ojca, przerażonego tym, że w młodości jako biedny pastuszek nabluźnił Bogu. Biedny Kierkegaard, że musiał to wytrzymywać.
(The book's in Polish, the review will be in Polish.)
Byłoby pięć gwiazdek -- wszak to Kołakowski! -- gdyby nie to, że to jednak Kołakowski.
Z jednej strony brawurowy bieg na skróty przez historię filozofii, z ciekawymi pytaniami, lekkim językiem i równymi pod względem długości rozdziałami. Czyta się przez to dobrze, wraca się przez to chętnie.
Z drugiej strony autor nie próbuje nawet hamować swoich katolickich sympatii i nieraz półsłówkami bagatelizuje lub lekceważy światopogląd niekompatybilny. To trochę dziwi, szczególnie w obliczu dwudziestowiecznej nauki, która w wielu kwestiach wskazuje na taki właśnie kantowsko-schopenhauerowski obraz świata: zasada nieoznaczoności Heisenberga, teoria względności Einsteina, dwoistość falowo-korpuskularna, kot Schrödingera, itd. Schrödinger był zresztą żarliwym wyznawcą filozofii Schopenhauera. W naszej książeczce sympatii do tej filozofii jednak nie znajdziemy.
Porównując z innymi źródłami, mam też wrażenie, że w niektórych rozdziałach z całokształtu twórczości niektórych filozofów Kołakowski skupia się dosłownie na przypisach, uwagach na marginesie, tylko dlatego, że o Bogu mówią.
"Założenie metafizyczne stoików [...] jakie Epiktet widocznie dzieli, jest takie: świat jest jedną substancją, a losem jego we wszystkich szczegółach rządzi Opatrzność [...] czyli Rozum, Czyli Przeznaczenie, czyli Ład" (46).
"Dla zrozumienia nominalistów XIV-wiecznych ważne jest pamiętanie, że doktryna ta uchodzi za istotne źródło Reformacji XVI wieku. Luter był uczniem nominalistów" (101).
"Możemy zrozumieć te procesy, jesteśmy bowiem uczestnikami rozumu, który nie tylko postrzega rozwój bytu, ale sam jest składnikiem tego rozwoju. [...] Stąd zaś nasuwa się podejrzenie, że póki byt nie osiągnął formy doskonałej, nie możemy wysuwać roszczeń do prawdy w zwykłym tego słowa sensie, najwyżej do historycznej prawomocności" (184).
"Wszechświat ma skończoną liczbę cząstek, a więc również skończoną liczbę układów; każdy układ musi zatem powracać i to nieskończoną ilość razy, choć wielkie otchłanie czasu oddzielają te powroty" (208).
"Albo zgodzimy się na restrykcje empiryzmu, odwracając się przez to od wielkiej tradycji filozoficznej, od poszukiwania prawdy, sensu świata i natury bytu, odzierając przez to kulturę europejską z jej największych skarbów, albo musimy przystać na jakąś formę transcendentalizmu, na wiarę, że byt i prawda są otwarte dla umysłu ludzkiego" (230).
"Można być może powiedzieć, że to byt raczej jest nie-nicością aniżeli odwrotnie" (238).
Eh, eh, zbierałem się do tej książki przez dłuuugie miesiące. Miałem z tyłu głowy taką myśl, że aby czytać Kołakowskiego to jednak potrzebuję czasu, spokoju, gorącej herbaty i wygodnego fotela. Inaczej nie wyciągnę z lektury tak wiele jak chciałem. Okazało się jednak, że te krótkie eseje o najważniejszych filozofach są o wiele prostsze w przekazie, chociaż niejednokrotnie barierą pozostawał dość trudny, naukowy język. I nawet nie chodzi o kwestie zrozumienia przekazu - raczej o zapamiętanie najważniejszej wiadomości, jaką Kołakowski przekazuje czytającemu.