Maksym nie podejrzewał, że szukając swoich korzeni trafi na drugą stronę miasta. Tam, w dzielnicy, która zniknęła z map podczas zaborów, tajemnicza maszyna pożera rzeczywistość, czas zwija się we wstęgi, a kieszonkowe światy pasożytują na sobie wzajemnie.Od Alef do Szin, od pierwszego kroku po ostatni oddech, Maksym podąża ku nieznanemu, prowadzony przez zapiski dziewiętnastowiecznego maga.Drzewo Życia i szaleni demiurgowie. Kabała i myślące maszyny. Magia i rewolucja przemysłowa.Pełna zaskoczeń powieść jednego z najciekawszych autorów młodego pokolenia. Krzysztof Piskorski prowadzi czytelnika przez XIX wiek oraz czasy współczesne, aż po tajemnicze krainy demiurgów, mieszając kabałę z historią oraz fantastyką naukową. Efektem jest emocjonująca, wyrafinowana książka, którą trudno porównać z czymkolwiek innym.
Pisarz zdobywający coraz większą popularność dzięki niezwykłej wyobraźni, zaskakującym fabułom oraz kreowaniu osobliwych światów. Zderzał już historię wojen napoleońskich ze steampunkiem i fantastyką (Zadra, 2009, 2010), jak również polską rewolucję przemysłową z kabałą i podróżami w czasie (Krawędź Czasu, 2011). Jego dwie ostatnie powieści były nominowane do nagrody literackiej im. Janusza Zajdla. Zdobywca złotego wyróżnienia nagrody im. Żuławskiego, laureat europejskiej ESFS Encouragement Award.
Krzysztof Piskorski siedzi na mojej liście "do przeczytania" od zeszłego roku, kiedy to kilka razy polecono mi Cienioryt. Pewnie siedziałby tam dalej jeszcze przez długi czas, gdybym nie natknął się na Krawędź Czasu w jednym z ostatnich bookrage'ów (?). I bardzo dobrze się stało, że się natknąłem. Gdybym wcześniej wiedział z jak dobrym autorem mam do czynienia, już dawno przeniósłby się na listę przeczytanych (czy może raczej "transmutowałby jak substancja w alchemicznej retorcie" ;)).
Moje dwa najczęstsze skojarzenia przy lekturze tej książki to twórczość Dukaja i gra Planescape: Torment. Głównie przez fantastyczne światotwórstwo i nieograniczoną, zdawałoby się, wyobraźnię autorów. Mamy tutaj niesamowity świat pełen maszyn i kabalistycznej magii, w którym mechanizmy mogą uzyskać świadomość, a hybryda człowieka z robotem nie jest niczym nieosiągalnym. Ba, światów nie pokazanych czytelnikowi jest więcej, może nawet nieskończenie wiele. Wszystko zatopione w brudzie XIX-wiecznego miasta przeżywającego właśnie przemysłową rewolucję. Podobieństwo do Tormenta widzę też w głównej linii (a raczej spirali, lub pętli) fabularnej - wieczna tułaczka bezimiennego wędrowca, całego pokrytego "bliznami - śladami niezliczonych poprzednich żyć", w poszukiwaniu siebie.
Na uwagę zasługuje moim zdaniem warsztat autora. Dawno nie czytałem tak dobrze napisanej fantastyki. Opisy są tak plastyczne, że można na własnej skórze poczuć gęsty mrok, zachłysnąć się zatęchłym powietrzem fabrycznej dzielnicy, czy usłyszeć jednostajne cykanie Mechanu. Już po pierwszej stronie wiedziałem, że to będzie coś więcej niż kolejne fantastyczne czytadło.
Podsumowując: polecam! Fanom science fiction, fanom steampunka, fanom Tormenta, Dukaja, podróży w czasie... długo by wymieniać elementy które składają się na tę książkę, ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że spodoba się każdemu miłośnikowi szeroko pojętej fantastyki. (nawet jeśli nie, to orzechami tez nie pogardzę).