Jump to ratings and reviews
Rate this book

Naše mesto #7

Hriech náš každodenný

Rate this book
Na oddelení vrážd kriminálnej polície v Našom Meste panuje tradične dobrá nálada, pretože do ranného nástupu ostáva ešte osem minút a Chosé všetkých zabáva opisom vášnivých chvíľ, ktoré v noci strávil so svojím najnovším objavom. Jeho verný poslucháč, Tlstý Váňa si od vzrušenia zabudol naložiť ďalšie sústo, ale krpatý Kuky mu nezabudol z kopy pred ním uchmatnúť kus tlačenky a vajce na tvrdo. Dobrú náladu ukončí telefonát šéfa... majú naliehavú prácu. V priechode starého domu v centre mesta našli smetiari zakrvavenú mŕtvolu muža. Už prvé zistenie na mieste činu je šokujúce – nie je to muž, je to iba chlapec a na tele má stopy po krutom mučení! Je to Peter, nezvestný už päť dní, alebo našli iného chlapca? A... koľko bude ešte mŕtvych, kým hyenu v ľudskej koži nechytia? Detektívi Richard Krauz a Jozef Fischer zvaný Chosé ani netušia, čo im nový prípad prinesie, ale jedno je isté už na začiatku, krvi je na mieste činu akosi priveľa a je rozliata na čudných miestach... aj pod balkónom rozmaznanej zbohatlíckej Zdeny, ktorá klame od začiatku výsluchu. A čo jej manžel, bývalý boxer, má dosť sily aby spáchal niečo také ohavné?

334 pages, Hardcover

First published June 25, 2008

8 people are currently reading
132 people want to read

About the author

Dominik Dán

41 books260 followers
Dominik Dán je slovenský spisovateľ detektívnych románov. Píše pod pseudonymom, v skutočnosti nemá 56 rokov (aj keď tento údaj bol vytvorený celkom náhodne pri chybnom zadaní spisovateľovho dátumu narodenia pri vydávaní knihy) a v súčasnosti autorsky spolupracuje pri tvorbe nového slovenského seriálu Kriminálka Staré mesto.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
297 (47%)
4 stars
232 (37%)
3 stars
74 (11%)
2 stars
15 (2%)
1 star
3 (<1%)
Displaying 1 - 14 of 14 reviews
Profile Image for Daria.
118 reviews38 followers
May 16, 2019
Czytanie tej książki zajęło mi znacznie więcej czasu niż na ogół zajmuje mi czytanie takich thrillerów.

Historia zaczyna się oczywiście od zwłok i to nie byle jakich, bo mamy do czynienia z 13-latkiem pobitym na śmierć. Nie ma tu seryjnego mordercy - cała fabuła kręci się wokół tego jednego zabójstwa. Mamy też dwie linie czasowe. Jedna z perspektywy policjantów, próbujących odnaleźć sprawcę, a druga z perspektywy zamordowanego chłopca i tego, co się z nim działo jeszcze przed jego zniknięciem. W między czasie wychodzą na jaw różne inne "brudy", w które wplątani są bogaci, wysoko postawieni ludzie.

Mam jednak sporo problemów z tą historią.

Czasem, a właściwie bardzo często, czułam, jakby bohaterowie nie traktowali poważnie tego śledztwa. To, w jaki sposób mówili czy się zachowywali, zahaczało bardziej o jakąś parodię thrilleru. Oczywiście jakiś akcent humorystyczny to nic złego, ale od czasu do czasu i z wyczuciem momentu. Tutaj odnosi się wrażenie, że wszyscy bez przerwy sobie żartują.

Dialogi bywały nienaturalne, szczególnie na początku, a czasem brzmiały jak rozmowa nastolatków, a nie dorosłych, dojrzałych ludzi. Z czasem jest trochę lepiej, co nie zmienia mojego przekonania, że niektóre rozmowy, kompletnie nie na temat, były niepotrzebne.

Bohaterowie dużo krzyczą. Naprawdę mnóstwo tu wykrzykników. Liczyłam je przez jakiś czas i po 340 stronach wyszło mi ich około 1490. Tak samo mnóstwo tu zestawów trzykropków. Nie widziałam dotąd książki, która miałaby tyle trzykropków. Tu również pokusiłam się o policzenie i po tej samej ilości stron wyszło mi około 1750. Może te liczby same w sobie niewiele mówią, ale to widać, gdy się czyta.

Sama historia o ile jest nawet spójna i to co się w niej dzieje ma dużo sensu i niezbyt czułam, że coś jest tam "naciągane", żeby popchnąć historię do przodu (cudowne olśnienia, wizje, wręcz nadprzyrodzone umiejętności głównego detektywa), to mam wątpliwości, czy niektóre wątki były tu potrzebne, bo na dobrą sprawę ostatecznie niewiele z tego wynika. Jest niby jedna zbrodnia, potem okazuje się, że wychodzą jakieś nowe fakty związane z zupełnie czymś innym, ale jeśliby ich nie było, to szczególnej różnicy by się nie odczuło, bo ta "grubsza sprawa" nieszczególnie przekłada się na całość. Niemal wszystko się tu załatwia na zasadzie układów, czyli "ty nam coś zdradzisz, a my w zamian nic nie widzieliśmy i nie słyszeliśmy" i to też mi się nie podoba. Uważam, że dało się to znacznie zgrabniej rozegrać.

Tę książkę generalnie źle mi się czytało. Nie wiem, czy to efekt tego, że mam akurat lekki zastój czytelniczy, ale faktem jest, że wciągnęłam się w to wszystko dopiero na jakichś ostatnich 5 rozdziałach. Niewiele się tu dzieje. Wątki związane z ofiarą i co się z nią działo były znacznie ciekawsze niż prowadzone śledztwo. Kompletnie też nie wczułam się w klimat, nie czułam nawet palącej potrzeby czytania dalej choćby z ciekawości, właśnie między innymi przez to, o czym wspomniałam na początku - że najwyraźniej sami główni bohaterowie niezbyt się tym przejmowali.

A co do głównych bohaterów - nie obchodzili mnie ani trochę, nie czułam do nich sympatii, za jakiś tydzień już nawet nie będę o nich pamiętać. Ich metody przesłuchań świadków też pozostawiają wiele do życzenia.

Czytałam tę książkę z myślą, że dostanę pozytywnego kopa w twarz i pierwszy rozdział, który zapowiadał brutalną historię, odbieram teraz jako wabik, żeby kogoś zachęcić do dalszego czytania. Słowa autora, gdzie mówi, żeby go nie oskarżać, że jest "zwyrodniały, spaczony, przesadza, wyolbrzymia"... faktycznie wyolbrzymia, ale wyolbrzymia tymi słowami. Jeśli ktoś przeczytał trochę takiego typu książek w swoim życiu, to co się tu dzieje, nie zrobi na nim wielkiego wrażenia. To też brzmi dla mnie jak reklama. I żałuję, że dałam się na to złapać.

Szczerze mówiąc, zdziwiłam się, że to już siódma część serii, bo mi to wygląda bardziej na debiut. Jestem mocno zawiedziona. Jedna gwiazdka więcej tylko za pomysł na fabułę i za to, że końcówka była ciut lepsza niż początek.
Profile Image for Jana.
41 reviews22 followers
January 7, 2015
Jediné čo oceňujem je snaha o použitie slangu. Bohužiaľ nie vždy sadol. Inak je slovná zásoba a štylistika hrozná, každá drobnosť vysvetľovaná ďalšími vetami, ako keby bola literatúra určená pre prvákov alebo populáciu s nižším IQ. Okrem toho kopa charakterov založená na primitívnych konšpiračných predstavách o bohatých, mafii atď. Škoda času stráveného nad stránkami, ktoré som vydržala čítať
Profile Image for Radosław Magiera.
735 reviews14 followers
July 19, 2025
Dominik Dán, współczesny (ur. 1955) słowacki autor powieści kryminalnych, dokumentujących w tle przemiany ustrojowe widziane oczami policjanta, musi być postacią wielce interesującą, gdyż pracuje jako detektyw wydziału kryminalnego słowackiej policji i jest konsultantem ds. kryminalnych ministra spraw wewnętrznych, a twórczością literacką zajmuje się po godzinach. Ponieważ starannie chroni swoją prywatność, nie bierze udziału w spotkaniach autorskich ani w innych działaniach marketingowych, nie udostępnia też swojego wizerunku. Tym samym mocno odstaje od innych autorów, również polskich, którzy na początku kariery pisarskiej udają tajemniczych – nie podają prawdziwego nazwiska, nie ujawniają twarzy, a potem nagle pojawiają się i na spotkaniach autorskich, i w mediach, a ich nazwisko, wizerunek i przeszłość z dnia na dzień stają się mniej tajne, co oznacza, że nigdy takie nie były. Skutkiem powyższego droga Dána do sukcesu literackiego jest trudniejsza, gdyż jego twórczość musi się bronić sama w starciu z konkurentami stosującymi na rynku wydawniczym marketing rodem z marketu spożywczego… A jednak się broni!

Kiedy poznałem pierwszą powieść Dominika Dána „Cela numer 17” będącą piątą* częścią serii „Naše mesto”, było to jak objawienie w świecie kryminalnej fikcji (z domieszką powieści więziennej). Postanowiłem więc od razu sięgnąć po pierwszą książkę cyklu, ale nie tutaj takie numery; nie w kraju Zulu Gula. Czekałem, czekałem, ale się nie doczekałem. Ani pierwszej w kolejności wydań oryginalnych, ani według wydarzeń świata przedstawionego. Nic dziwnego – trudno oczekiwać by w kraju nad Wisłą akurat rynek wydawniczy był wyspą normalności. Pierwszej powieści jak nie było, tak nie ma, za to wydano inne – na wyrywki. Rzucali rzutkami w tarczę z dorobkiem autora i wydawali w co prezes trafił?

Po szóstej** książce cyklu („Czerwony kapitan”), która również mnie zachwyciła, choć nie tak bardzo jak poprzednia, teraz sięgnąłem po siódmą*** odsłonę policyjnej opowieści „Naše mesto” czyli „Grzech nasz codzienny”. No i co? No i dziwna rzecz. Tłumacze się zmieniają (za każdym razem inny), a co jeden to lepszy! Żadnemu się nie chce nawet sięgnąć do czegokolwiek, by nie mylić pistoletu z rewolwerem. Tym razem jest jeszcze gorzej – na boksera, zabijakę, czy co tam było w oryginale, tłumaczka Małgorzata Brzozowska wymyśliła „bitnika”. Na usta cisną mi się słowa, przy których wstyd i żenada to eufemizmy. Przypomina mi się tłumacz google, który kiedyś Windows 98 tłumaczył jako „98 okienek”. Googlowy się poprawił, a spora część naszych żywych ani myśli. Rewolwer, pistolet, nabój czy pocisk, mm czy cal, co to dla nich za różnica? Aż dziw, że łyżki z widelcem nie mylą, choć to ten sam rodzaj babola.

O dziwo, pomimo słabego przekładu, książka wciąga i nie puszcza. Jest i klimat, niepowtarzalny i autentycznie pochodzący ze służb, i klasyczna intryga z pojedynczą zbrodnią w tle, i wielowątkowe śledztwo. Widać, mimo tłumaczenia, że pisał to gość ze służb, a dla polskiego czytelnika dodatkową atrakcją jest możliwość wczucia się w słowacką specyfikę, znacznie odmienną od naszej, choć w jakiś sposób zarazem uniwersalną dla wszystkich środowisk mundurowych. Wszystko to okraszone soczystym policyjnym humorem, oczywiście w słowackiej odmianie. Różni się to od większości kryminalnych powieści pisanych przez cywilów, a i nawet nie każdy ze służb, kto poszedł pod kapelusz, jest w stanie na powrót wczuć się w te niuanse.

No i na koniec refleksja, o której pisałem ostatnio i po lekturze książki Severskiego. Tendencja, by im wyżej w hierarchii, nie tylko służb, tym więcej było dupków, okazuje się niestety nie tylko polską specyfiką. A może stety... To trend, jak widać, ogólnoeuropejski, a może nawet ogólnozachodni. No, ale to nie wpływa na moją ocenę powieści. Super! – gorąco polecam.


* 17 według chronologii świata przedstawionego
** 08 według chronologii świata przedstawionego
*** 22 według chronologii świata przedstawionego

żródło: https://klub-aa.blogspot.com
Profile Image for Kahlan23.
1,023 reviews22 followers
August 2, 2025
Bez hanby priznávam, že som podľa knihám Dominika Dána. A to som sa im pred pár mesiacmi ešte bránila, keby som vtedy vedela čo dnes, tak po nich siahnem oveľa skôr. Je to také slovenské krimi bez príkras, o krutej realite prípadov a fungovania systému v našej krajine. Každá jedna kniha čo som zatiaľ čítala ma svojim spôsobom dostala a zaujala.

Na oddelení vrážd kriminálnej polície v Našom Meste panuje tradične dobrá nálada, pretože do ranného nástupu ostáva ešte osem minút a Chosé všetkých zabáva opisom vášnivých chvíľ, ktoré v noci strávil so svojím najnovším objavom. Jeho verný poslucháč, Tlstý Váňa si od vzrušenia zabudol naložiť ďalšie sústo, ale krpatý Kuky mu nezabudol z kopy pred ním uchmatnúť kus tlačenky a vajce na tvrdo. Dobrú náladu ukončí telefonát šéfa... majú naliehavú prácu. V priechode starého domu v centre mesta našli smetiari zakrvavenú mŕtvolu muža. Už prvé zistenie na mieste činu je šokujúce – nie je to muž, je to iba chlapec a na tele má stopy po krutom mučení! Je to Peter, nezvestný už päť dní, alebo našli iného chlapca? A... koľko bude ešte mŕtvych, kým hyenu v ľudskej koži nechytia? Detektívi Richard Krauz a Jozef Fischer zvaný Chosé ani netušia, čo im nový prípad prinesie, ale jedno je isté už na začiatku, krvi je na mieste činu akosi priveľa a je rozliata na čudných miestach... aj pod balkónom rozmaznanej zbohatlíckej Zdeny, ktorá klame od začiatku výsluchu. A čo jej manžel, bývalý boxer, má dosť sily aby spáchal niečo také ohavné?

Hriech náš každodenný bola veľmi náročná kniha, keďže išlo o veľmi smutný, zlý a škaredý prípad. Aj vražda dospelého je zlá, ale ešte horšia je tá vražda mladého človeka, dieťaťa. A aj o tom je táto časť. Kto mohol chcieť ublížiť a zneužiť mladému chlapcovi preboha? Na začiatku naši detektívy tápajú, nevedia ktorým smerom sa pohnúť. Teórií by mali viacero. Ale ktorá je tá správna? Ktorú sledovať na to aby odhalili pravdu? Čo ak však za to nemôže len jeden a svoj podiel viny na tom má viacero aspektov a osôb. Prípad sa totižto stáča viacerými smermi a ponúka nám viacerých podozrivých. Postupne tak sledujeme jednotlivé stopy a skladáme si obraz toho čo sa v tej osudnej noci stalo a toho čo k tomu viedlo. Jednotlivé časti tohto prípadu sú naozaj desivo reálne aj v skutočnosti a nie ešte keď sú spojené do smrti jedného mladého chlapca. Keď prišlo na záverečné odhalenie, ktorým to všetko do seba zapadlo, bolo mi zle. Cítila som smútok a hnev, pretože sa niečo takéto sa bohužiaľ dejú

Tak ako náročný a smutný bol tento prípad, tak veľmi bol túto časť potrebný ten vraždársky humor, ktorý to celé v správnu chvíľu odľahčil a vyčaril tak jemný úsmev na tvári. Však kto by ich bandu jednu nemiloval. Majú to ťažké a práve aj vďaka tomuto humoru to zvládajú. A my spolu s nimi. A práve tento svojský humor je spolu s postavami jednou z vecí, ktoré som si na dánovkách obľúbila a na ktoré sa teším každú časť, pretože s nimi sa dá zvládnuť akýkoľvek náročný prípad.






Profile Image for Aleksandra Szranko.
862 reviews62 followers
January 19, 2018
"Nie wytykajcie mi, że przyzwoitość i zdrowy rozsądek wymieniłem na pieniądze oraz wątpliwą popularność i że zaślepiła mnie wizja ulotnej sławy. Proszę, nie wytykajcie mi, że jestem ślepy.
Rzeczywistość jest o wiele gorsza" (s. 7).
I to przeraża najbardziej. Bo to bardzo przykra w treści książka jest. Mimo że i Riško, i Chose, i w ogóle cała banda, a z nią typowe dla niej przekomarzania, humor, więc wszystko fajnie, tylko im bliżej końca, tym kaliber większy, amunicja ostrzejsza i bardziej boli...
Ale wciąż chciałabym przeczytać wszystkie tomy serii (https://www.goodreads.com/series/1395...). Bez konieczności uczenia się słowackiego. I wszystkich wysłuchać w niewątpliwie fenomenalnej interpretacji Macieja Stuhra.
Profile Image for Peter.
15 reviews
December 19, 2019
Veľmi silná kniha, nie pre každého, ale zároveň aj veľmi vtipná vďaka vraždárskej partii, čo milujem na tomto autorovi
Profile Image for Lucia Mezeiová.
42 reviews1 follower
July 25, 2020
Knihy Dominika Dána sú istým spôsobom výnimočné. Dialógy bývajú aj vtipné, príbehy napínavé. Samotný príbeh a postavy sú dosť "silné" na to, aby zakryli nie najlepšiu štylistiku a voľbu slov.
Profile Image for Amika.
222 reviews5 followers
December 8, 2022
Och. Masaker. Do konca by som nevedela, kto to je. Ako vždy.
Profile Image for Kostiantyn.
510 reviews3 followers
December 13, 2024
I should have guessed from the title that the criminal would wear a cassock. A priest was on my shortlist, but not a novice. No wonder, because his character wasn’t even described.

Besides, there was a feeling that the book was compiled from some kind of proto-case and inspired by all those scandalous facts from the Church (which were listed at the end of the book). Well... who can guess what other strange things can happen in reality?
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Ladislav.
365 reviews1 follower
August 23, 2019
Rovnako drsný príbeh ako tie predošlé. Niekedy človeku behá až mráz po chrbte
Profile Image for Tonka.
158 reviews
July 13, 2016
Mam zmiešané pocity... Každopádne, odporúčam prečítať.
9/10.
Profile Image for Blanka Lednická.
Author 2 books8 followers
March 29, 2017
Když jsem si přečetla popis knihy a následně varování autora, tak jsem trochu předpokládala, že ji možná nedočtu do konce.
Dočetla. Nemůžu napsat "jedním dechem", protože tentokrát jsem těch pauz měla moc, byť za to rozhodně nemohla kvalita knížky. Prostě další výborná Dánovka...
Displaying 1 - 14 of 14 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.