Oto Polska po zmianie prawa aborcyjnego z 2020 roku. Piekło matek, córek, żon, narzeczonych, dziewczyn i przyjaciółek. „Chcieli ze mnie zrobić taki żywy inkubator” – podsumowuje jedna z bohaterek książki, a inna dodaje: „Aborcja nie jest żadnym złotym środkiem, ale dziś nie ma ani wyboru, ani systemu”.
Daria Górka krok po kroku przeprowadza czytelnika przez osobiste dramaty rodzin, które dowiedziały się o nieuleczalnych wadach płodu. Demaskuje brak systemowego wsparcia i pomocy psychologicznej. Pokazuje hipokryzję rządzących i Kościoła.
To nie jest wyłącznie rzeczywistość tysiąca kobiet rocznie, które do tej pory legalnie przerywały ciążę ze względu na ciężkie wady płodu, a po wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie mogą tego robić. To rzeczywistość nas wszystkich. Rzeczywistość, którą kształtuje język, narracja, opowieść – nie tylko o aborcji, lecz także o wartościach, w które wierzymy, o Polsce, jakiej pragniemy.
Z jednej strony, jest mi bardzo smutno po przeczytaniu tej książki. Z drugiej, jestem po prostu wkurzona, zagniewana i zachodzie w głowę, dlaczego tak wiele osób popiera, która, nam kobietom, zgotowała tak okrutny los.
Najbardziej wymowny jest wyimek z rozmowy z Bartłomiejem Wróblewskim, który nie rozumie co się do niego mówi, bo na pytanie, jakie jest życie płodu bez mózgu odpowiada: "Po pierwsze, należy mówić o życiu człowieka, bo ona zaczyna się od poczęcia i trwa do śmierci", po czym przyparty do mury dopowiada bardzo elokwentnie: "ja nie wiem, jakie to jest życie". Akurat pan, panie pośle, powinien to wiedzieć, bo pan też nie ma mózgu, a skazując kobiety na rodzenie płodów bez czaszek i mózgów oraz z innymi letalnymi wadami, ma pan krew na rękach. Bo po czymś takim nie ma powrotu do normalnego życia, nieważne jak bardzo by się tego chciało.
Z posłowia od autorki: „(…) to nie jest książka o aborcji, nie ma w niej tematu niechcianej ciąży. Ta publikacja opowiada o decyzjach podejmowanych w obliczu informacji o nieuleczalnej chorobie dziecka. Jest o cierpieniu. O bólu. O żalu. O rozpaczy. O strachu. O oczekiwaniu. O stracie. O granicy życia i śmierci. O świadomości, że nie można pomóc swojemu dziecku wyzdrowieć. O tym, że ludzie w takich momentach różnie myślą, czują i decydują - i że to dobrze. Marzy mi się, żebyśmy żyli w świecie, w którym indywidualne decyzje są szanowane”.
Bardzo ważne świadectwo sytuacji Polek, które w obliczu informacji o nieuleczalnie chorej ciąży zostają same, a czasem nawet tracą życie, bo :(
Wyć się chce… I nie dziwmy się, że nie Polki nie chcą rodzić dzieci - kiedy Twoje życie dla partii politycznych jest rozgrywką, a nie niezbywalnym prawem dorosłej osoby.
Reportaż Darii Górki podzielony jest na dwie części: w pierwszej poznajemy lub przypominamy sobie historie kobiet, które musiały się zmierzyć z wiadomością o śmiertelnej wadzie płodu, ale i Izabeli z Pszczyny czy mamy dziewczynki z zespołem Downa. Z kolei w drugiej części znalazły się rozmowy z ekspertami - od lekarek, przez prawniczki po księdza, czy też wątpliwego w mojej ocenie eksperta, którego rękami złożony został do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją możliwości przerywania ciąży z powodu nieodwracalnych wad płodu - Bartłomieja Wróblewskiego.
Dla każdego przyzwoitego człowieka, niepozbawionego empatii „piekło kobiet” w Polsce jest nie do przyjęcia. Bo tu o wybór chodzi i o samostanowienie.
Parę lat temu czytałam reportaż "Aż do śmierci. Prawdziwe historie przemocy domowej, która zmusza ofiarę do zbrodni". Była to wstrząsająca lektura dotycząca kobiet, które po latach doświadczania najgorszych form przemocy domowej, zdecydowały się same sięgnąć po sprawiedliwość, bądź zwyczajnie walczyć o swoje życie i się bronić. Oskarżano je o ciężkie uszkodzenia ciała, o zabójstwo. O ich długoletnich oprawcach mówiono "ofiary”, a je same nazywano morderczyniami. Mocny, świetnie napisany reportaż, którego autorką była dziennikarka TVN Daria Górka.
Ten reportaż mocno siedział mi w głowie. Kiedy więc Wydawnictwo RM zaproponowało mi, żebym wybrała z ich oferty parę książek do zrecenzowania, wiedziałam, że postawię na kolejną książkę Darii Górki. I po lekturze czuję znów te emocjo – złość, wkurzenie, dziki wk*rw.
"Piekło kobiet PL" to podzielona na głosy historia kobiet, które w następstwie zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych znalazły się w traumatycznych, bolesnych sytuacjach. W 2020 roku Trybunał Konstytucyjny Prawa i Sprawiedliwości zawyrokował, że przerywanie ciąży ze względu na wady płodu i ciężkie, nieuleczalne choroby jest zamachem na polską konstytucję. Zmieniono prawo i nakazano kobietom donosić ciąże i rodzić dzieci, które zaraz po przyjściu na świat miały umierać. Daria Górka postanowiła porozmawiać z kobietami, których ten przepis dotknął osobiście i które zostały zmuszone rodzenia lub szukania pomocy za granicami Polski. Autorka przeprowadziła również wywiad z przyjaciółką Izy z Pszczyny, która stała się chyba symbolem protestów, które wybuchły w 2021 roku. Tych rozmów czyta się bardzo, bardzo, bardzo ciężko. Ból i zgroza kobiet wręcz wypływa z każdej strony. Daria rozmawia z różnymi kobietami, również wierzącymi i tymi, które świadomie zdecydowały się na urodzenie chorego dziecka, ale nawet one podkreślają, że odebranie kobietom tego wyboru jest nieludzkie.
W drugiej części książki autorka rozmawia ze specjalistami. Lekarzami, prawnikami, działaczkami społecznymi, ale nie tylko. Przeprowadza również wywiad z księdzem, a nawet Bartłomiejem Wróblewskim, który złożył wniosek o usunięcie zapisu o przerywanie ciąży ze względu na wady płodu. I to właśnie ta ostatnia rozmowa rozjuszyła mnie najbardziej. Pan polityk kompletnie nie rozumie złożoności problemu oraz nawet nie ma świadomości, jaką krzywdę wyrządził kobietom, ale i ich rodzinom, w tym ich dzieciom.
"Zostałam inkubatorem", "nie chcę już nigdy więcej zachodzić w ciążę, boję się"… Wstrząsające świadectwa, które trzeba przeczytać, aby zrozumieć, w jakiej rzeczywistości muszą dziś żyć kobiety. Poprzedni rząd chwalił się kolejnymi dodatkami 500+ i dziwił, czemu to nie zachęca kobiet do większej dzietności. Ta książka jest odpowiedzią.
Nie wystawiam tej książce oceny. Nawet nie wiedziałaby, jak to zrobić. Zachęcam Was jednak do lektury, bo to bardzo ważny głos – a w zasadzie głosy – w dyskusji dotyczącej zakazu aborcji w Polsce.
Výnimočná kniha. Sú v nej opísané rôzne životné situácie žien, ktoré nemohli podstúpiť potrat kvôli protipotratovému zákonu alebo museli vycestovať. Druhá časť je venovaná odbornej verejnosti - lekári, zástupcovia rôznych organizácií, atď.ň Ako najvýraznejšiu vnímam časť venovanú Ize z Pszczyny, ktorá zomrela a práve potrat by ju zachránil.
PS: Najradšej by som to preložila a osobne doručila Záborskej.
Książka bardzo mocna. Mocna przeczytać różne historie, różne podejścia do sprawy aborcji. Na końcu mamy zdania ekspertów. Warto przeczytać. Każda kobieta powinna przeczytać.
Temat trudny i ważny. W Polsce najczęściej zamiatany pod dywan lub pokazywany skrajnie. W końcu pokazany z perspektywy człowieka i dawania lub niedawania wolności drugiemu człowiekowi jakim jest przecież kobieta i to w sytuacji dramatycznej. Dopełnieniem jest głos specjalistek - lekarki, psycholożki, różnych działaczek, które pomagają kobietom w najróżniejszych sytuacjach i niezależnie od ich decyzji.
Jak wygląda Polska po zmianie prawa aborcyjnego? Historie opowiedziane oczami kobiet, którym przyszło zmierzyć się z diagnozą i oczami specjalistów, którzy po tej diagnozie pomagają jak potrafią. To na pewno nie jest książka o aborcji, to pozycja o wyborze, żalu, cierpieniu i pozostawieniu w samotności gdy najbardziej potrzeba wsparcia.