Metafizyczny dystans. Niepowtarzalny styl. Pilch w najlepszej literackiej formie. Jego powieść pełna jest przewrotnego humoru i celnych obserwacji. Przyjemność lektury, jak zwykle u tego autora, zaczyna się już od pierwszych słó Urodziłem się w roku 1976 - dwa lata po największym w dziejach tryumfie polskiego futbolu i dwa lata przed wyborem polskiego Papieża. Przez całe dzieciństwo, a może i później, byłem absolutnie pewien, że Polska jest odwieczną piłkarską potęgą oraz że Papież zawsze jest Polakiem.
Hm, więc przepis Pilcha na powieść to sztucznie zabawny język, antypatyczny bohater oceniający kobiety w skali od 1 do 12, niespecjalne pikantne opowieści "kobiety w wieku Chrystusowym" i nie dążąca do nikąd opowieść zakończona wyrwanym z kontekstu epilogiem.
Nigdzie ta książka nie prowadzi. Sztucznie wykreowane postawy kobiet, których z taką swadą nie sposób znaleźć, a już na pewno nie w takiej liczbie, w jakiej napotykał ich Patryk Wojewoda. To nie jest opowieść o typie, który słyszy PIN-y. To jest powieść dygresyjna, która przypadkowymi historiami wypiera główną oś narracji.
Jednak całkiem miłe i przyjemne są te dygresje, nawet jeśli nie tworzą z całością większego sensu.
Uuuuugh.... I had all my review written and then it just disappeared! So, anyway. I hated this book. A complete, utter nonsense. If you love the transfirmation time in Poland you'll love it. If you want to move on to more interesting territories - you won't. The most gripping part of the story was absolutely underused. The characters were extremely flat and homogenous. Men are all drunkards and sex-addicts, women are crazy (bad kind of crazy) and sex-addicts. And why would you ask rhetorical questions for an entire page? Or why your characters would all talk in the same annoying way, repeating two or three words of every freaking sentence? Whyy???
First one-star book of 2014. I certainly didn't expect that from one of the most popular contemporary Polish writers.