Jump to ratings and reviews
Rate this book

Awaria małżeńska

Rate this book
Jak wygląda dom bez żon? Pewnego dnia Mateusz i Sebastian, dwaj obcy sobie faceci, stają się bliźniakami syjamskimi złączonymi wspólnym losem tymczasowych samotnych ojców. Tylko czy dadzą radę sprostać wyzwaniom? Książka wydana w serii Wielkie Litery – w specjalnym formacie z dużą czcionką dla seniorów i osób słabowidzących.

376 pages, Paperback

First published January 20, 2016

Loading...
Loading...

About the author

Natasza Socha

89 books27 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
109 (30%)
4 stars
141 (38%)
3 stars
88 (24%)
2 stars
22 (6%)
1 star
3 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 31 reviews
Profile Image for Patrycja.
955 reviews112 followers
November 19, 2025
Momentami dosłownie płakałam ze śmiechu - jakież to prawdziwe! :D
Profile Image for Kirin171.
217 reviews38 followers
October 11, 2019
Takie mocne guilty pleasure na 3.5. Może i nie odkrywcze ale życiowe, a czytanie o dwóch facetach-głąbach, którzy nagle muszą zacząć zajmować się swoimi dzieciakami na poważnie po prostu jest zabawne. I wciąż się zastanawiam co oni zrobili z tą całą kiszoną kapustą.
Profile Image for Moniii.
135 reviews5 followers
November 28, 2017
Książka lekka, łatwa i przyjemna. Chociaż miejscami daje do myślenia... Polecam na poprawę humoru :)
Profile Image for Kejtee.
541 reviews17 followers
May 15, 2021
Mam mieszane uczucia, na pewno trzeba czytać z przymrużeniem oka. Momentami zabawna. Końcówka bardziej mnie wciągnęła.
Profile Image for Nina.
1,786 reviews44 followers
April 11, 2021
Tego jeszcze nie było, żeby niekontrolowany rechot prawie uniemożliwił mi przebrnięcie przez pierwsze strony, nawet chyba przy lekturze o przygodach ostatniej Arystokratki, pięciu Natalii czy projektu Rosie. Na szczęście po chwili sytuacja się ustabilizowała, to znaczy udało mi się na tyle narzucić sobie kontrolę nad paroksyzmami śmiechu, aby móc czytać dalej. W końcu do wszystkiego można się przyzwyczaić. A jak udało się to osiągnąć Sebastianowi i Mateuszowi, których połamane w kraksie autobusowej żony, Ewelina i Justyna, stworzyły jedyną w życiu sytuację przejęcia przez małżonków pełnej rodzicielskiej odpowiedzialności?

Dzieci jest czworo, po dwoje na każdego, w wieku przedszkolno-wczesnoszkolnym. Właśnie kończą się wakacje. Łaknącym dobrej rozrywki serdecznie „Awarię małżeńską” polecam. Nie wiem, jak mogłam wcześniej przeoczyć tę książkę napisaną w 2015 roku - obecnie ukazało się jej drugie wydanie - przez Nataszę Sochę, znaną głównie z publicystyki w GW, i popularną autorkę romansów Magdalenę Witkiewicz.
Profile Image for Katarzyna Dziuba.
425 reviews2 followers
June 4, 2026

„Awaria małżeńska” to lekka, humorystyczna i bardzo życiowa opowieść o tym, co dzieje się, gdy codzienna rodzinna układanka nagle traci jeden z kluczowych elementów – i to dosłownie.
Pierwszy raz czytałam książkę Nataszy Sochy, a tutaj mamy duet autorski i muszę przyznać, że dawno tak dobrze się nie bawiłam. Momentami płakałam ze śmiechu — dosłownie. To jedna z tych historii, które wciągają od pierwszych stron i pozwalają totalnie odciąć się od codzienności - mimo tego, że o niej są.
Dwie zaprzyjaźnione rodziny zostają postawione w sytuacji, w której to mężczyźni muszą przejąć pełną kontrolę nad domem, dziećmi i całym chaosem dnia codziennego. Autorki z dużym wyczuciem pokazują zderzenie męskiej „logiki działania” z rzeczywistością obowiązków, które na co dzień często pozostają niewidoczne. W efekcie powstaje historia pełna zabawnych nieporozumień, domowych katastrof i sytuacji, które wymykają się spod kontroli szybciej, niż ktokolwiek jest w stanie je ogarnąć.
Myślę, że to książka zarówno dla pań, jak i dla panów. Panowie mogliby zobaczyć, że dom nie sprząta się sam, pranie nie „robi się samo”, a dzieci nie funkcjonują wyłącznie na powietrzu i dobrej organizacji. Z kolei kobiety mogą złapać refleksję, że często same biorą na siebie zbyt wiele, nie zawsze dając partnerom przestrzeń, by rzeczywiście uczestniczyli w codziennym ogarnianiu życia rodzinnego. To historia, która przypomina, że dom i rodzina to wspólna praca, której nie powinien dźwigać tylko jeden człowiek. Gdy ta równowaga się zaburza, w codzienności łatwo o zmęczenie, gorycz i narastający żal — a to potrafi powoli osłabiać bliskość i ciepło w relacji.
Jednocześnie pod warstwą humoru kryje się coś więcej – refleksja nad tym, jak łatwo przyzwyczajamy się do ról w rodzinie i jak bardzo nie doceniamy pracy drugiej osoby. To książka o zmęczeniu, odpowiedzialności, próbie ogarnięcia rzeczywistości „na już” i o tym, że nawet najlepiej zaplanowany dzień potrafi zamienić się w serię niespodziewanych wyzwań.
Styl jest lekki, dialogi naturalne, a tempo sprawia, że przez historię się płynie. To jedna z tych powieści, które bawią, ale jednocześnie zostawiają w głowie kilka myśli o codzienności, relacjach i partnerstwie.
Idealna na wieczór, kiedy potrzebujesz czegoś, co rozluźni, poprawi humor i pokaże rodzinny chaos z bardzo trafnej, ale też ciepłej perspektywy. Polecam 😁
Cytaty:
„Te­le­fon za­dzwo­nił po raz ko­lej­ny.
I po raz ko­lej­ny Se­ba­stian go nie ode­brał, bo prze­cież wy­ko­ny­wał inne ważne za­da­nie. A jak wia­do­mo, męż­czyź­ni nie mają po­dziel­nej uwagi i gdy kon­cen­tru­ją się na jed­nym, to wszyst­ko inne ku­le­je.”

„– On nie da rady. Nie na­kar­mi ich, a jeśli w ogóle, to źle i nie­zdro­wo, będą nosić bie­li­znę tak długo, aż im sama od­pad­nie z brudu. On za­po­mni, że za­czy­na się rok szkol­ny. Muszę stąd wyjść, ro­zu­miesz? Ra­tun­ku!!!
– Ale masz zła­ma­ną nogę – za­uwa­ży­ła trzeź­wo Ewe­li­na.
Ju­sty­na za­ma­cha­ła w po­wie­trzu rę­ka­mi.
– Nawet gdy­bym miała po­ła­ma­ne wszyst­kie koń­czy­ny, to i tak dam sobie le­piej radę niż mój obrzy­dli­wie zdro­wy mąż!”

„(…) „jakiś czas” miał trwać przez co naj­mniej trzy ty­go­dnie. A przez trzy ty­go­dnie nie da się śli­zgać w życiu. Nie da się za­mknąć oczu, sku­lić w sobie i za­ty­kać uszu, gdy sły­chać drob­ne wy­bu­chy. Trzy ty­go­dnie to okres, w któ­rym trze­ba się przy­zwy­cza­ić do nowej rze­czy­wi­sto­ści. Pod­nieść przy­łbi­cę i trzeź­wo spoj­rzeć na świat. O wła­śnie – trzeź­wo. Za­klął w my­ślach, bo nagle zro­zu­miał, że cały jego do­tych­cza­so­wy świat staje na gło­wie. Gdy tylko wy­szli ze szpi­ta­la, wy­cią­gnął te­le­fon i wy­słał SMS-a do pię­ciu ko­le­gów.
„Awa­ria mał­żeń­ska. Ewe­li­na po­ła­ma­na. Dziś nie ma mnie w Bro­war­ni”.”

„Wła­śnie, za­ku­py! Otwo­rzył iPada i za­czął czy­tać ta­siem­co­wą listę zadań, którą po­dyk­to­wa­ła mu ze szpi­tal­ne­go łóżka żona. Do tej pory wy­da­wa­ło mu się, że naj­trud­niej­sze bę­dzie skom­ple­to­wa­nie wy­praw­ki szkol­nej Bru­no­na, szcze­gó­ło­wo opi­sa­nej w mailu od wy­cho­waw­czy­ni. Teraz już wie­dział, że wy­praw­ka to za­le­d­wie po­czą­tek. Za­da­nia po­dyk­to­wa­ne przez Ewe­li­nę oka­za­ły się znacz­nie bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne. Za­da­nia na dzi­siaj, jutro i na dal­sze dni tej bitwy zwa­nej ży­ciem.”

„Mu­siał ogar­nąć dom.
Jak rów­nież Kac­pra, Olgę oraz kró­li­ka Zgry­za, któ­rym dzie­ci zaj­mo­wa­ły się do­kład­nie przez ty­dzień od dnia za­ku­pu, po czym chęt­nie i wy­jąt­ko­wo bez kłót­ni sce­do­wa­ły to za­da­nie na Ju­sty­nę. Ale Ju­sty­ny nie było. I nic nie wska­zy­wa­ło na to, że ja­ki­kol­wiek le­karz od­dzia­łu ura­zo­we­go zgo­dzi się przy­jąć pod dach szpi­ta­la ma­łe­go, bia­łe­go kró­licz­ka. Zwie­rząt­ko zdane więc było na łaskę Ma­te­usza, który kom­plet­nie nie ro­zu­miał, dla­cze­go już po kilku dniach nie­obec­no­ści Ju­sty­ny klat­ka Zgry­za tak po­twor­nie śmier­dzi.”


„– Ewe­lin­ko, ten krup­nik taki tro­chę dziw­ny mi wy­szedł.
– Krup­nik? Już nie po­mi­do­ro­wa? Po­stęp! – Ewe­li­na za­sło­ni­ła dło­nią słu­chaw­kę i mru­gnę­ła do Ju­sty­ny. – A dla­cze­go dziw­ny?
– Bo stoi.
– Krup­nik stoi?
– Zro­bi­łem wczo­raj wszyst­ko do­kład­nie we­dług prze­pi­su z in­ter­ne­tu. Ale jak włożę łyżkę, to stoi. To nie zupa. Nawet nie wiem, jak to pod­grzać, bo się przy­pa­la.
– A wody do­la­łeś?
– Tyle, ile w prze­pi­sie. Czte­ry szklan­ki.
– Pro­po­nu­ję dolać wię­cej.
– Ile? – za­py­tał kon­kret­nie in­ży­nier.
– Na oko.
– Ewe­li­no! – jęk­nął.
– Dolej wody tyle, by krup­nik stał się sub­stan­cją cie­kłą, a nie stałą.”


Profile Image for Dana Czernik.
2 reviews
May 4, 2017
Zbyt lekka, zbyt przewidywalna, zbyt wkurzajaca. Autorki miały misję nawrócenia perfekcyjnych Pan domu. Mnie nie trzeba było nawracać. ChPD.
Profile Image for Kama.
703 reviews
May 19, 2026
Jednego bowiem nie można kobietom odmówić - potrafią tak skołować przeciwnika, że koniec końców, sam dochodzi do wniosku, iż jest skończoną świnią.
Kobiety bowiem mają cudowną zdolność samobiczowania się oraz fundowania sobie życia osoby pokrzywdzonej przez los. Nawet nie mając ku temu żadnych powodów. Przez lata gromadzą więc w zakamarkach swojej pamięci wspomnienia chwil, w których poczuły się nieszczęśliwe, i pielęgnują te myśli staranniej niż ogrodnik swoje kwiaty. Swój mózg zatruwają drobiazgami, nad którymi żaden facet nie zastanawiałby się nawet przez sekundę. W 2004 roku on podarował jej o jedną różę mniej niż w 2003, rok później zapomniał o rocznicy pierwszego pocałunku, a kiedy prosiła, by na śniadanie przyniósł jej rogalik z kruszonką... po prostu zapomniał.
Pewne wydarzenia potrafią wywrócić życie do góry nogami w jednej sekundzie. Właśnie z takim momentem muszą zmierzyć się bohaterki książki „Awaria małżeńska” — Justyna i Ewelina. Dwie zupełnie obce sobie kobiety, które do tej pory żyły w podobnym schemacie: dom, dzieci, obowiązki i codzienne ogarnianie wszystkiego praktycznie samodzielnie, mimo obecności mężów. Los sprawia jednak, że ich drogi niespodziewanie się przecinają, gdy obie trafiają do tego samego autobusu, który ulega wypadkowi. Obrażenia są na tyle poważne, że kobiety lądują w szpitalu — i to na jednej sali.
To właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa „awaria” — nie tylko małżeńska, ale też życiowa. Dotychczasowy porządek przestaje istnieć, a obowiązki, które kobiety każdego dnia wykonywały niemal automatycznie, nagle muszą przejąć ich mężowie. Mężczyźni, którzy do tej pory skupiali się głównie na pracy i własnych sprawach, zostają wrzuceni w wir codzienności: gotowania, organizacji dnia dzieciom, sprzątania, zakupów czy prób pogodzenia wszystkiego naraz. I właśnie tutaj autorki pokazują całą prawdę o współczesnych relacjach, rodzinnych schematach i nierównym podziale obowiązków.
„Awaria małżeńska” to historia niezwykle życiowa, autentyczna i momentami wręcz boleśnie prawdziwa. Autorki w świetny sposób ukazują rzeczywistość wielu kobiet, które biorą na siebie zdecydowanie za dużo, próbując być perfekcyjnymi żonami, matkami i paniami domu. Jednocześnie pokazują też, jak często mężczyźni nie zdają sobie sprawy z tego, ile wysiłku wymaga codzienne funkcjonowanie rodziny — dopóki sami nie zostaną zmuszeni do zmierzenia się z tym wszystkim.
Bardzo podobało mi się to, że mimo poruszania ważnych i momentami trudnych tematów, książka nie jest ciężka ani przytłaczająca. Wręcz przeciwnie — autorki podchodzą do wielu sytuacji z dużym dystansem i poczuciem humoru. Wiele scen wywoływało u mnie szczery uśmiech, a niektóre dialogi były tak trafne i zabawne, że momentami naprawdę śmiałam się do łez. Humor jest tutaj ogromnym atutem, ale nie przykrywa emocji ani głębszego przekazu tej historii.
To opowieść o małżeństwie, komunikacji i partnerstwie. O rozczarowaniu, braku wsparcia i niezrozumieniu, ale też o zmianach, które czasami muszą nadejść, żeby człowiek w końcu spojrzał na swoje życie z innej perspektywy. Autorki pokazują, jak łatwo zatracić się w codzienności i przyzwyczajeniach, a także jak trudno czasem dopuścić innych do obowiązków, wierząc, że tylko my jesteśmy w stanie zrobić wszystko najlepiej.
Ogromnym plusem tej książki są bohaterowie. Zostali wykreowani bardzo naturalnie — są nieidealni, popełniają błędy, bywają irytujący, zagubieni czy niedojrzali, ale właśnie dzięki temu wydają się tak prawdziwi. Nie są wyidealizowani, a ich zachowania można bez problemu odnieść do codziennego życia i wielu znanych sytuacji.
Styl autorek jest lekki, swobodny i bardzo przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się szybko i z ogromnym zaciekawieniem, ponieważ fabuła płynie naturalnie, a pojawiające się wydarzenia potrafią zaskoczyć. Wszystko tworzy spójną, ciepłą i pełną emocji historię, która nie tylko bawi, ale również daje do myślenia.
„Awaria małżeńska” to lekka, humorystyczna i niezwykle życiowa opowieść o relacjach, codzienności i przewartościowaniu własnego życia. To książka, która bawi, wzrusza i skłania do refleksji nad tym, jak wygląda podział obowiązków, komunikacja i wzajemne wsparcie w związku. Idealna na relaksujący wieczór, ale też taka, po której człowiek na chwilę zatrzymuje się i zaczyna patrzeć na pewne sprawy trochę inaczej.
Ja bawiłam się przy niej naprawdę świetnie i zdecydowanie polecam ją wszystkim, którzy lubią historie z życia wzięte, pełne humoru, emocji i bohaterów, w których łatwo odnaleźć cząstkę siebie.
183 reviews1 follower
April 26, 2026
My, kobiety często bierzemy sobie na głowę zbyt wiele obowiązków domowych, sądząc, że mężczyzna sobie z nimi nie poradzi. Gotowanie, pranie, sprzątanie, opieka nad dziećmi... myślimy, że jesteśmy niezastąpione. A to błąd, bo skoro kobieta jest w stanie to wszystko ogarniać, to dlaczego facet miałby temu nie sprostać? Uważam, że same tworzymy wizję takiego nieporadnego mężczyzny, albo przyzwyczajamy ich do tego, że wszystko mają zrobione, gotowe, podane na tacy. Nie uważacie, że od czasu do czasu warto, a nawet trzeba dać się im wykazać, tak jak właśnie zrobiły to bohaterki "Awarii małżeńskiej"?

Justyna i Ewelina zostają ranne w wypadku autobusowym, gdzie kierowca próbował wyminąć wbiegającego pod koła kota. W rezultacie kobiety na kilka tygodni trafiają na ten sam oddział chirurgii urazowej. Ich mężowie, Mateusz i Sebastian muszą zmierzyć się z domem, czego w sumie wcześniej nie robili. Czy będą w stanie zaopiekować się dziećmi, ugotować, uprać i sprzątnąć?      

Natasza Socha i Magdalena Witkiewicz stworzyły wręcz karykaturalny obraz mężczyzny w roli pani domu. W niektórych momentach może się wydawać, iż ich bezradność, postępowanie czy charaktery przerysowały aż za bardzo, ale dzięki takiemu mocnemu zabiegowi dużo lepiej trafia to do czytelnika. O wiele wyraźniej widać to, czego na co dzień często nie dostrzegamy.  

Autorki zaczerpnęły w swojej powieści mnóstwo sytuacji, które możemy zaobserwować w naszej zwykłej codzienności. Wiele razy słyszymy, iż mężczyzna nie wie, gdzie trzymamy to, czy tamto, czy jak chociażby uruchomić pralkę, na temat naszych pociech nie jest inaczej. Często nie wiedzą, co takiego lubią jeść ich dzieci, jakie bajki są ich ulubionymi, a nawet, do której klasy chodzą lub - co gorsza - do jakiego przedszkola. 

Zadziwiające jest to, iż książka napisana została przez dwie kobiety, to cechuje ją brak feminizmu. Tak więc nie tylko mężczyźni są tu krytykowani, ale i kobiety. Każdy z nas przecież nie jest pozbawiony wad. Brawa dla autorek za takie pokazanie obu stron.

Książka naszpikowana jest sporą ilością zabawnych dialogów, które powodują, że podczas lektury pokładamy się ze śmiechu. Czyta się naprawdę przyjemnie, a co najważniejsze, można odnieść wrażenie, że czytamy o nas samych. Ta historia może zmotywować do wielu zmian. 

"Awaria małżeńska" to historia, która bawi, wzrusza, zmusza do wielu głębszych refleksji i przemyśleń na temat relacji i podziału ról w związku. Kompromis to słowo klucz. Polecam każdej zabieganej kobiecie, a przede wszystkim każdemu mężczyźnie. No to który odważy się, by choć na jakiś czas zamienić się ze swoją żoną rolami?

Profile Image for Karolina.
580 reviews8 followers
May 11, 2026
Czy naprawdę trzeba „awarii”, żeby zobaczyć, jak działa (albo nie działa) nasze małżeństwo?

„Awaria małżeńska” Nataszy Sochy i Magdaleny Witkiewicz to jedna z tych książek, które czyta się niby dla rozrywki… a potem nagle łapiesz się na tym, że śmiech gdzieś znika i zaczynasz po cichu mówić: „kurczę, to jest o nas”.

Całość zaczyna się niewinnie. Ot, wypadek autobusowy, trochę chaosu, dwie kobiety wyłączone z codziennego życia. I nagle cały ciężar „ogarniania świata” spada na ich mężów. Mateusz i Sebastian zostają wrzuceni w rzeczywistość, której właściwie nigdy wcześniej nie musieli do końca rozumieć. Szkoła, dzieci, pranie, zakupy, obiad, życie. Niby proste, prawda? Ale to tutaj zaczyna się prawdziwa jazda.

Bo to nie jest tylko historia o dwóch facetach, którzy nie wiedzą, gdzie jest proszek do prania. To historia o tym, jak bardzo przyzwyczajamy się do ról. Jak łatwo wpaść w schemat: jedna strona „ogarnia”, druga „pomaga”. I jak cienka jest granica między partnerstwem a cichym przeciążeniem.

Czy czytając książkę się śmiałam? Tak, i momentami naprawdę mocno. Dialogi są błyskotliwe, sytuacje absurdalne (choć aż za często znajome), a niektóre sceny to gotowy materiał na filmową komedię. Ale nie był to pusty śmiech. Był to śmiech, po którym przychodzi refleksja, bo trzeba przyznać, że autorki nie oszczędzają nikogo.

Mężczyźni dostają za swoją nieporadność, brak zaangażowania i wygodę. Kobiety za kontrolę, perfekcjonizm i przekonanie, że „nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja”. I nagle okazuje się, że problem nie leży po jednej stronie. On siedzi gdzieś pomiędzy. W niedopowiedzeniach, w zmęczeniu, w braku rozmowy.

Bohaterowie? Dalecy od ideału, ale to bardzo dobrze. Bo dzięki temu są prawdziwi. Czasem miałam ochotę nimi potrząsnąć, czasem ich przytulić, a czasem po prostu zamknąć książkę i pomyśleć o własnej codzienności. Bowiem największą siła tej historii to zwyczajność. Żadnych wielkich dramatów. Tylko życie. To, które dzieje się między pracą, obiadem, zmęczeniem i „zróbmy to jutro”.

„Awaria małżeńska” nie daje gotowych odpowiedzi. Ale pozawala zadać sobie ważne pytania. O podział obowiązków. O bycie razem. O to, czy naprawdę się widzimy - czy tylko funkcjonujemy obok siebie. Bo pod tym całym humorem kryje się coś więcej niż tylko dobra rozrywka. Kryje się lustro.

A w nim… no właśnie. Kogo tam zobaczysz?

Ocena: 8/10
Profile Image for w.slowach.ukryte.
233 reviews1 follower
May 13, 2026
Jeden wypadek, a właściwie jeden kot przewrócił wszystko do góry nogami dwóm rodzinom. O co chodzi? Justyna i Ewelina jechały tym samym autobusem. I to akurat wtedy, gdy pod jego koła wtargnął kot. Kierowca starał się ratować sytuację, jednak jego manewry nie były ani delikatne, ani bezpieczne. Obie panie dość mocno poobijane i ze złamaniami trafiły do szpitala. Dzielą nawet tę samą salę. Dla jednej i drugiej wizyta na ortopedii nie będzie krótka. A co z ich rodzinami?

Ewelina wyrzuciła męża z domu. Miała już dość tego, że nie pomaga, nie zajmuje się dziećmi i nie można na niego liczyć. A ponieważ doczekali się dwójki pociech kobieta jest zrozpaczona. Nie wierzy, że Sebastian sam sobie da z nimi radę. Nie lepsza sytuacja jest u Justyny. Ona również ma dwójkę dzieci i jest przekonana, że mąż nie stanie na wysokości zadania by zapewnić im odpowiednią opiekę pod jej nieobecność. Czy kobiety mają rację? A może panowie ich mile zaskoczą?

Dla obu mężczyzn nie jest to łatwa sytuacja. Przechodzą przyspieszony kurs zajmowania się domem. Teraz muszą sprzątać, prać i gotować. Nie wspominając o tym, że trzeba jeszcze robić potwory z kasztanów, znać się na piłce nożnej, czy śpiewać piosenki po angielsku. Jeden z panów ma też nie lada wyzwanie - jak wykurzyć teściową z domu. I wtedy z nieba spada im Dżesika, która zna i odwiedza wielu panów. A i do dzieci ma rękę. Czy będą z tego problemy?

"Awaria małżeńska" to świetna komedia, napisana w lekkim tonie. Autorki z przymrużeniem oka pokazały co się dzieje, gdy cały dom łącznie z opieką nad dziećmi spada na głowę mężczyznom. Sebastian i Mateusz dochodzą do wniosku, że jednak nie doceniali swoich żon. Dopiero teraz zobaczyli ile tak naprawdę robią i jak się poświęcają. Odkryli też, że wspólny czas spędzony z dziećmi to bezcenne chwile, które cieszą. To taka historia z przymrużeniem oka, ale wiele tu prawdy. Często jest tak, że to kobiety biorą na swoje barki zajmowanie się domem mimo, że pracują też zawodowo. A mężczyźni myślą tylko o pracy i jeszcze mają pretensje, jak w domu nie jest posprzątane, ugotowane, itp. Oczywiście nie jest to regułą, ale bywa i tak. Autorki świetnie to tu pokazały. A ja czytając tę historię bawiłam się znakomicie. Były momenty, że śmiałam się w głos. To historia idealna na poprawę humoru i na miłe popołudnie. Polecam!
Profile Image for MrsBookBook.
482 reviews7 followers
July 9, 2021
Historia zaczyna się od wypadku autobusowego, w którym uczestnicy Ewelina i Justyna. Obie kobiety są matkami dwójki dzieci, a w małżeństwach przezywają kryzys. Niestety wypadek nie kończy im się szczęśliwie. Obie panie trafiają do szpitala ze złamaniami a ich pobyt tam nie zapowiada się krótki.

Teraz to mężowie muszą przejąć obowiązki żon. Ich życie obróci się o 180 stopni.

Czy obie panie pozwolą sobie odpocząć? Czy mężowie poradzą sobie z nową rzeczywistością?

Przekonacie się sami jak tylko przeczytacie książkę.

Twórczość obu autorek miałam okazje poznać wcześniej, wiec byłam bardzo ciekawa co wyszło przy ich współpracy. Historia była naprawdę interesująca. Jako żona i matka byłam bardzo ciekawa jak mężczyźni poradzą sobie z odwróceniem ról.

Książkę czytało się przyjemnie. Nie raz wywołała u mnie uśmiech na twarzy. Bo wiadomo to zazwyczaj panie są od ogarniania domu i dzieci, a tu panowie są zmuszeni zapoznać się z obsługa pralki, mopa, żelazka i innych domowych urządzeń. To musi być zabawne.

Jednak spodziewałam się czegoś naprawdę świetnego, bo twórczość Magdaleny Witkiewicz uwielbiam, a tu książka nie wywołała u mnie tylu emocji co wcześniejsze książki tej autorki. Aczkolwiek nie była zła, była po prostu inna, może temu mnie nie porwała.

Historia pięknie pokazuje, że gdy człowiek jest przysłowiowo przyparty do muru, to sobie zawsze poradzi. A dodatkowo pokazuje, że często nie doceniamy tego co druga osoba w związku dla nas robi. Pozwala dostrzec, że dom sam się nie posprząta, obiad sam się nie ugotuje, jak ważna jest współpraca w małżeństwie i wspieranie się nawzajem. Historia ukazuje również jak ważny i potrzebny jest szacunek do drugiej osoby. Bardzo często słyszę, że jeśli kobieta nie jest nigdzie zatrudniona to pewnie całymi dniami nic nie robi tylko leży. Jest to strasznie krzywdzące bo nie raz taka kobieta nawet nie ma czasu w spokoju i samotności (czytaj bez dzieci) zrobić siku.

Książka naprawdę ciekawa, jednak moim zdaniem wypadła trochę słabiej niż poprzednie historie Magdaleny Witkiewicz, z książkami Nataszy Sochy niestety nie mogę porównać bo czytałam tylko jedną książkę i to dawno temu🙈.
167 reviews
June 7, 2026
Lubicie książki z humorem? 😄
Czasami lubię poprawić sobie nastrój lekką i zabawną lekturą, dlatego postanowiłam sięgnąć po książkę „Awaria małżeńska” autorstwa Nataszy Sochy i Magdaleny Witkiewicz, wydaną przez Skarpę Warszawską.
Powiem Wam, że dawno nie czytałam książki, przy której tak często wybuchałabym śmiechem. Byłam pod ogromnym wrażeniem dwóch bohaterów – Mateusza i Sławka, którzy w nieoczekiwanym momencie zostają sami w domu z dziećmi pod swoją opieką.
Nagle muszą zmierzyć się z codziennymi obowiązkami: przygotowaniem śniadania, wyprawieniem dzieci do szkoły i przedszkola, a także gotowaniem obiadów. Fast food okazuje się niezbyt dobrym rozwiązaniem, więc panowie próbują swoich sił w kuchni. Szczególnie rozbawił mnie motyw pomidorowej w kilku różnych odsłonach. 🍅😂
Tymczasem ich żony, po wypadku autobusowym, trafiają do jednego szpitalnego pokoju i korzystają z chwili wytchnienia od codziennego chaosu. Z wielką przyjemnością obserwowałam, jak Mateusz i Sławek próbują odnaleźć się w gąszczu domowych obowiązków i nie zgubić się w tej codziennej dżungli.
Dodatkowym smaczkiem jest opiekunka do dzieci – niezwykle barwna i charakterystyczna postać, która przyciąga uwagę nie tylko swoim zachowaniem, ale również oryginalnym stylem.
To ciepła, pełna humoru historia, która potrafi poprawić humor nawet po ciężkim dniu. Polecam Wam tę książkę z całego serca – dobra zabawa i mnóstwo śmiechu gwarantowane! ❤️📚
Profile Image for Blondeintrouble .
26 reviews1 follower
August 12, 2023
A gdyby tak zostawić męża samego w domu ze wszystkimi obowiązkami w dodatku z dzieckiem ?
Brzmi jak kompletna katastrofa.
Ale czy napewno?
Awaria małżeńska to książka przy której znakomicie się bawiłam. Jeśli wiecie lub nie, nie przepadam za komediami, bardzo często żarty mnie nie bawią, a momentami wydają mi się żenujące, jednak nie w tym przypadku. Podczas czytania na mojej twarzy wiele razy gościł uśmiech. Sam pomysł na fabułę również bardzo mi się podoba. Dwóch obcych mężczyzn, którym los płata figla i obraca ich życie o 180 stopni. Czy dadzą radę sprostać codziennym obowiązkom, które na pozór wydają się błahe ? Przecież to nic wielkiego wstawić pranie, ugotować obiad czy wyprowadzić psa, prawda ? Dodatkowo styl pisania autorki sprawia, że płynięcie przez tę historię, ja tak dobrze się przy niej bawiłam, że po skończeniu odrazu sięgnęłabym po kolejny tom (gdyby oczywiście był). Uważam, że jest to książka godna polecenia i jeśli zastanawiacie się czy przeczytać, bądź jeśli szukacie czegoś lekkiego, na poprawę humoru to koniecznie sięgnijcie po Awarię małżeńską!
Profile Image for Angelic.
527 reviews8 followers
May 3, 2021
"Awaria małżeńska" to jedna z tych książek, które poprawiają humor, ale niosą w sobie również przesłanie.
Kiedy dwie kobiety, Justyna i Ewelina, ulegają wypadkowi i są zmuszone spędzić kilka tygodni w szpitalu, los całego domu spada nagle na mężów. Oba małżeństwa mają dwójkę dzieci i różne problemy. Mateusz i Sebastian, którzy wcześniej nie byli zaznajomieni z obowiązkami typu gotowanie, sprzątanie, prasowanie, odrabianie lekcji czy przygotowywanie prac plastycznych, muszą odnaleźć się w nowej sytuacji, skąd wynikają przeróżne perypetie. Dzieciaki są bardzo rezolutne i sprytne, a całość czyta się lekko i przyjemnie. Miło zobaczyć, że mężczyzna też podoła zadaniom domowym, nauczy się szydełkowania i nawet kapustę w beczce zakisi jeśli trzeba. Książka pokazuje, że warto dzielić się obowiązkami, wspierać i doceniać drugą osobę, z którą idzie się przez życie. Polecam :)

https://angeliconpoint.blogspot.com/
Profile Image for Karolina Nizioł-Raczkiewicz.
205 reviews1 follower
April 7, 2025
"Kobieta jest jak otwarta książka. Wprawdzie o fizyce kwantowej i po chińsku, ale otwarta."

Jedna kolizja autobusu powoduje, że losy dwóch rodzin się ścierają. Justyna i Ewelina trafiają do szpitala, kiedy to ich mężowie muszą ogarnąć nie tylko pracę ale i dom i dzieci. Jak Panowie sobie poradzą? Czy będą w stanie poradzić sobie "awariami" które powstają każdego dnia i rosną do rozmiarów tragedii?

Według mnie, strasznie życiowa książka, przy której nie mogłam przestać się śmiać. Proste i zabawne tematy, podkreślające jak kobiety ogarniają rzeczywistość domowa i biznesową. Bardzo dobra komedia, która w świetny sposób nakreśla, jak mężczyzna powinien się cieszyć, że ma zdrową i silną babkę obok.

Dla mnie osobiście była to bardzo dobra rozrywka, którą powoduje uśmiech na mojej twarzy od razu.
Profile Image for Dominika.
319 reviews5 followers
August 31, 2021
Koleżanka z pracy poleciła mi tę książkę, jak powiedziałam, że przeczytałam coś lekkiego i śmiesznego. I owszem, śmiałam się dużo i nawet nie przeszkadzało mi, że kilka scen to takie strasznie płytkie jechanie po stereotypach dotyczących płci (a tego nie lubię).
Po prostu fajne to było czytadło z kilkoma naprawdę doskonałymi dialogami.
Polecam, jeśli potrzebujecie lekkiego wakacyjnego czytadła na poprawę humoru.
Profile Image for Niepokonana.
47 reviews2 followers
November 29, 2020
Książka przypomina kultową już dziś "Komedię małżeńską" z genialnami rolami Jana Englerta i Ewy Kasprzyk. Lekka, przyjemna, pełna humoru, ale również daje do myślenia.. Bazuje na stereotypach, momentami przerysowana, ale możemy to wybaczyc Magdzie Witkiewicz i jej świetnej drużynie.
Profile Image for Kate.
429 reviews4 followers
June 24, 2020
Świetna książka. Zabawna i lekka.
Profile Image for Martyna Kędzior.
119 reviews
May 2, 2023
Zabawna, pełna śmiechu. Opisująca życie rodzin z dziećmi i ich podziału obowiązków. Bardzo polecam, bo to rozrywka idealna.
Profile Image for wika.
2 reviews
September 19, 2025
Świetna książka zawsze, uśmiałam się czytając ją jak przy żadnej innej. Na końcu nawet czegoś nauczyła przy czym była naprawdę wciągająca. Była poprostu cudowna
Profile Image for Magda.
356 reviews1 follower
May 19, 2026
Nie sądziłam że ta książka tak mi się spodoba i tak mnie wciągnie!
Profile Image for Rolaka Pisarka.
806 reviews4 followers
June 19, 2020
Zapowiadała się fajnie, ale w pewnym momencie dostałam książkę napisaną tak kobieco, że głową mała.. Ok, rozumiem, że są różni mężczyźni ale to co dały nam autorki? No bez przesady... Nie polecam. 😑
Displaying 1 - 30 of 31 reviews