Na pierwszy rzut oka jest to mikrohistoryczna opowieść o kobiecie z prowansalskiej miejscowości Manosque, która pod koniec XIV wieku została oskarżona o otrucie swojego męża. Bednarski, na podstawie zachowanych źródeł, odtwarza przebieg jej procesu, walkę sądową przeciwko szwagrowi (który zresztą wniósł przeciwko niej oskarżenie) i jej dalsze losy. Nie ogranicza się jednak do suchego przedstawienia faktów i zrekonstruowania historii Margaridy de Portu. Pokazuje również elementy jej życia codziennego, relacji z innymi ludźmi, systemu prawnego, w którym przyszło jej toczyć spory, pozycji kobiet, znaczenia związków rodzinnych, etc. Przez pryzmat historii Margaridy, czytelnik poznaje świat i czasy w których żyła.
To jednak tylko jedna płaszczyzna tej książki. Zamysłem autora było również (miejscami ma się wrażenie, że przede wszystkim) przedstawienie mikrohistorycznego podejścia do badań oraz pracy historyka. Cały pierwszy rozdział poświęcony mikrohistorii, jej źródłom, najbardziej znanym przykładom (np. "Montaillou" Emmanuela Le Roy Ladurie'go czy "Powrót Martina Guerre'a" Natalie Zemon Davis), korzyściom, jakie wynikają z zastosowania tej metody, ale również i krytyce oraz niebezpieczeństwom jakie się z nią wiążą (chociażby z przykładaniem współczesnych miar do dawnych czasów). W dalszej części książki autor pokazuje, na przykładzie opowieści o Margaridzie, pracę historyka. Przedstawia ogrom pracy jaki musiał włożyć w badanie źródeł (ponad 1600 dokumentów, z których jedynie ułamek dotyczył bezpośrednio omawianej sprawy), trudności jakie się z tym wiązały, błędy i nadinterpretacje, jakie mógł popełnić. Pokazuje również jak bardzo ostateczny kształt tej historii związany jest z podejściem, które objął. Poświęca kolejne rozdziały na rozwinięcie historii Margaridy, ale także na pokazanie jej w innych ujęciach (historii prawa, historii politycznej, i innych). Podkreśla przy tym fakt, że bez względu na przyjęte podejście, będzie to wciąż jedynie rekonstrukcja przeszłości, bez gwarancji, że tak rzeczywiście było.
Przede wszystkim podziwiam ogrom pracy jaki Bednarski włożył w badania i opracowanie tej książki. Godnymi szacunku są jednocześnie szczerość i otwartość autora - nie boi się przyznać, że jakieś zagadnienie sprawiło mu trudność, albo że jego obraz nie będzie idealny. Aż szkoda że książki nie przetłumaczono na polski, bo byłaby świetną pomocą na zajęciach z metodologii historii, ale również dla każdego, kto chciałby na konkretnym przykładzie dowiedzieć się o mikrohistorii i pracy historyka. Jeżeli kogoś interesują te tematy, zdecydowanie polecam.