Śmierć nie pozwala o sobie zapomnieć. Nie można od niej uciec.
W Krakowie dochodzi do serii wyjątkowo brutalnych zbrodni. Ktoś naśladuje jednego z najokrutniejszych morderców wszechczasów. Zabójstwa przypominają wynaturzone dzieła sztuki. Morderca nigdy nie pozwala, by śmierć jego ofiar była zbyt szybka i mało spektakularna.
Słynny Mortalista, Honoriusz Mond, wierzy w fizykę oraz w biologię. Odrzuca siły nadprzyrodzone oraz wiarę w reinkarnację. Jednak czy to możliwe, by zbrodniarz z przeszłości powrócił w nowym wcieleniu?
Mortalista musi zmierzyć się z tą tajemnicą, nim oprawca dopadnie kolejną ofiarę.
Adwokat, praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Niczym w dowcipie lubi stare wino, spleśniałe sery i samochody bez dachu. W prozie - seryjny morderca. „Grzech” to jego pierwsza zbrodnia.
"Przez lata pisałem opowiadania, ale na studiach zarzuciłem je i moje natręctwo porządkowania myśli skupiło się na artykułach naukowych, a później siłą rzeczy także na pismach procesowych. Jednak chęć opowiadania historii przez cały ten czas narastała. Jednocześnie wciąż podsycała ją wyobraźnia. Gdy miałem stabilną sytuację zawodową wyobraźnia ciągle upominała się o przelanie na papier. Zamknąłem wszystkie inne sprawy i uznałem, że ten jeden, przy tym ostatni raz, spróbuję zmierzyć się z długą formą. Nie miałem opracowanego planu, rozpisanych wydarzeń ani drabinki bohaterów. Pisałem scena po scenie, bo tak wydarzenia podrzucał mi umysł. Właściwie musiałem jedynie spisać film, który oglądałem oczyma wyobraźni. W ten sposób powstał „Grzech”, a wkrótce okazało się, że to dopiero początek." trescjestnajwazniejsza.pl
„Mortalista” mnie zachwycił, „Spirytystka” podbiła ten zachwyt, ale „Inkarnator” ze swoją sprawą współczesnego Kuby Rozpruwacza i rozwinięciem pewnego wątku (o którym nie mogę nic powiedzieć) całkowicie przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Twórcy ekranizacji będą mieli tu pole do prawdziwego popisu.
Dla kogo sprawdzi się seria o mortaliście? Dla miłośników thrillerów mrocznych i nastrojowych, którzy cenią motyw danse macabre w literaturze gatunkowej. Fanów dreszczowców makabrycznych i krwawych, które nie stronią od malowniczych opisów zbrodni. Miłośników bohaterów intrygujących i barwnych, postaci, które trudno wyrzucić z głowy. Dla wszystkich, którzy potrafią spojrzeć na śmierć z dystansu obserwatora, a którzy nie stronią od czarnego humoru i wiedzą, że to tylko fikcja. Doskonała fikcja na dokładkę.
W jedynej z krakowskich uliczek zostaje odnalezione ciało kobiety. Sposób morderstwa przywodzi na myśl, że Kuba Rozpruwacz powrócił do żywych i po 150 latach postanowił kolejny raz ruszyć na łowy. Honoriusz Mond jako sławny Mortalista ma pomoc w złapaniu nowego Rozpruwacza.
Od samego początku czułam, że z tą książka będzie coś nie tak. Już 2 tom był lekką męczarnią, ale najnowsza część przygód o Mondzie już była męką.
Najbardziej przeszkadzał mi język w jakim wypowiadał się główny bohater oraz jego partnerka. Wiem, że są to osoby z bardzo wysokim wykształceniem, ale to jak autor budował ich wypowiedzi i dialogi było ogromnie męczące. Dużo ilość niezrozumiałych slow, do których nie zostały dodane przypisy i bardzo częste wykrzyknienia, które wywoływały parsknięcie śmiechu.
Również sama zagadka została dość średnio poprowadzona. Pomysł reinkarnacji Kuby Rozpruwacza był naprawdę świetny i to jak opisane są morderstwa przypominały dobrego Czornyja. Niestety rozwiązanie zagadki było już bardzo naciągane.
Autor również przez 3 ostatnie części rozgrzebuje pewne tematy i „wprowadza” jakieś prawdziwe zło, ale nawet przez chwile jako czytelnicy nie możemy się go zacząć bać.
Nie no coraz mniej mi się podoba ta seria. Była to najsłabsza część sposród tych 3. Raczej już nie mam zamiaru czytać kolejnych tomów.
W tej części nie ma ani 1 wiersza, a to właśnie było to, co czyniło te książki wyjątkowymi i nadawało wspaniały klimat. No rozczarowanko… chociaż Honri i tak w moim serduszku ♥️
Jedyny ciekawy wątek, to ten wplatany w fabułę, który dotyczył przeszłości. Przewidywalna, rozwiązanie meh, a Allegra i Honoriusz są niczym cudotwórcy 😅
Ponownie chapeau bas dla pana Czornyja! Trzecia pozycja z serii o Mondzie i wciąż jest ona równie interesująca jak dwie poprzednie. Jestem niesamowicie wdzięczna, że przypadkiem odnalazłam twórczość Czornyja bo myślałam, że po czytelniczej traumie jaką zafudnował mi Mróz nigdy już nie przekonam się, że polskie kryminały mogą być fascynujące.
Przeczytana jednym tchem a jednak nie tak dobra jak druga część. Czegoś mi w niej zabrakło, może nieco więcej wyjaśnień na temat sprawcy głównej zbrodni opisanej w tej części. Na pewno zabrakło mi tutaj większych poszukiwań Kanclerza.
Historia Honoriusza była najciekawszym aspektem całej fabuły. W audio to pozycja do wysłuchania na raz *na moim ulubionym przyspieszeniu to trochę ponad 2,5h*. Pewnie sięgnę po kolejną część, bo to nie był stracony czas.
„Inkarnator” – trzecia tom przygód Honoriusza Monda i Allegry Szmit. Miałam przyjemność czytać „Mortalistę” i nie ukrywam, że zarówno bohaterowie, jak i fabuła tej części zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ten fascynujący duet skradł moje kryminalne serce i choć nie czytałam drugiego tomu „Spirytystka” to z pewnością kiedyś do niego powrócę.
Śmierć nie pozwala o sobie zapomnieć. Nie można od niej uciec.
W Krakowie dochodzi do serii brutalnych morderstw. Zabójca najprawdopodobniej wzoruje się na jednym z najokrutniejszych zabójców wszech czasów, jego ofiary przypominają wynaturzone dzieła sztuki. Honoriusz Mord po raz kolejny musi zmierzyć się z trudnym zadaniem i odnaleźć mordercę, nim ten pozbawi życia kolejną osobę.
Max Czornyj po raz kolejny udowadnia, że jego książki to ciężko kaliber. Historie, które tworzy, są mocne i pełne brutalności, co akurat w moim przypadku jest na wielki plus. „Inkarnator” wciągnął mnie od pierwszych stron, książkę chłonęłam z ogromną ciekawością, nawet nie zauważyłam, kiedy dobrnęłam do finału. Max Czornyj stworzył bardzo ciekawy thriller, który trzymał mnie w niesamowitym napięciu. Fanom mocnych i mrożących krew w żyłach historii, zdradzę, że ogromnym plusem tej części jest wątek dotyczący Kuby Rozpruwacza. Książki Maxa Czornyja czyta się naprawdę dobrze. Autor nie stroni od brutalnych scen ociekających krwią, ale jego wspaniały warsztat pisarki sprawia, że przez powieść dosłownie się płynie. Z niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnych powieści spod pióra Maxa, a tymczasem zachęcam Was mocno do sięgnięcia po najnowszą część przygód Honoriusza i Allegry.
Komisarz Berg potrzebuje Mortalisty, czyli Honoriusza Monda, aby ten pomógł schwytać seryjnego mordercę wzorującego się na jednym z najgorszych zbrodniarzy wszechczasów. Te zabójstwa są ohydne, ale przygotowane bardzo misternie. Śmierć nie może nadejść szybko, każdy ruch musi być wykonany precyzyjnie, aby widok mógł zmrozić krew w żyłach. Jego ofiarami są kobiety a zadaniem Mortalisty jest przerwanie tego łańcucha śmierci i schwytanie mordercy.
Ta książka jest trzecią częścią serii „Mortalista”, zaznaczam, bo warto przed jej przeczytaniem sięgnąć po dwie pierwsze części. Tutaj spotykamy się z niezwykłymi bohaterami. Mortalista człowiek z innej epoki. Spirytystka, przyjaciółka Honoriusza, potrafi wyczuć zło i śmierć. Te dwie postaci bardzo mnie zaciekawiły. Autor pisze przepięknym, bogatym językiem co dodatkowo nadaje tym bohaterom klasy i przez co ta historia jest inna niż dotychczas spotykane w tym gatunku. Dodatkowo dostajemy taki smaczek w postaci oddzielnej historii, to opowieść o pewnym tajemniczym chłopcu, który będzie musiał zmierzyć się ze stratą i jest ona przeplatana z wydarzeniami teraźniejszymi. Na samym końcu dowiadujemy się kim tak naprawdę jest chłopiec. Książkę czyta się z ogromnym zaciekawieniem, dodatkowo opisów zbrodni takich mocnych jest naprawdę niewiele i aż dziwne jak na Pana Maxa, znając jego wcześniejsze książki. Myślę, że nic więcej nie muszę pisać, sami się przekonajcie, że warto sięgnąć po tę serię.
Niestety dotarłem do 90% książki i DNF. Tak jak dało się wciągnąć w 1 Tomie w historie z Mortalistą i całą otoczke tak z tomu na tom mam wrażenie, że coraz gorzej. Niewiem czy Czornyj nie miał pomysłu na przebieg wydarzeń spraw, ale już totalnie namieszany beznadziejnie temat pod Kube rozpruwacza mnie pokonał. Narazie przez dłuższy czas nie zamierzam do tego wracać🤘🏼
Poczułam nić sympatii do Honoriusza Monda, już od pierwszego tomu, z dwóch powodów. Po pierwsze to mortalista, człowiek, którego niebywale interesuje śmierć, po drugie ma w sobie duszę artysty, gra na szpinecie, czyli na odmianie klawesynu. A jak wiadomo, jeśli para się muzyką - z pewnością znajdziemy wspólny język 😉
Po drugiej części serii autor nie był pewien, czy Mond i Allegra powrócą, na szczęście tak jak wspominał, na tyle te postaci utkwiły w jego głowie, że mamy to! Trzecia część - Inkarnator!
Z czym tym razem musi zmierzyć się bardzo specyficzny duet? W Krakowie dochodzi do serii okrutnych zbrodni, które ewidentnie wzorowane są na morderstwach sprzed lat wtedy dokonanych przez jednego z najbardziej bestialskich sprawców (z pewnością go znacie, ale żeby przytrzymać Was w niepewności nie zdradzę jego imienia).
Już od pierwszych stron jest moc. Czytając tę książkę momentami było mi duszno, ze względu na bezwzględną, nieludzką, aż odrażającą fabułę. Czy morderstwo może stać się dziełem sztuki? Podążałam za Honoriuszem i przyznaję czaiłam się za jakiego plecami niekiedy ze strachu, ale mimo to musiałam odkryć prawdę. Będąc już blisko zakończenia miałam wrażenie, że czytałam już historię z podobnym finałem, ale ten jednak okazał się inny. To co dla mnie wydawało się rozwiązaniem stanowiło tylko część zagadki, a autor zwiódł mnie na manowce 🙂
Ogromnie zaintrygowały mnie fragmenty opisujące doświadczenia małego chłopca…. czy zostaną rozwinięte w kolejnej części? Bardzo na to liczę!
O ile pierwsza i druga część były zachwycające, tak tutaj mi czegoś zabrakło. Większość audiobooka się nudziłam, im bliżej końca, tym więcej rzeczy mnie irytowało. Mam nadzieję, że to chwilowe potknięcie i czwarty tom będzie lepszy.
Fajna. Niedroga bo kupiona na promocji w biedrze. Z początku było nudno ale akcja się rozwinęła i wsm to się wciągnęłam mimo że zostawiłam ją na dłuższy czas po kilku rozdziałach.
To było moje pierwsze spotkanie z Honoriuszem. Po książce "Inkarnator" wiem, że koniecznie muszę poznać pozostałe dwa tomy. Max Czornyj stworzył genialną historię. Moim zdaniem jest to bardzo mroczny thriller. Podobała mi się fabuła tej historii. Nie mogłam przestać czytać, nim nie poznałam zakończenia. "Inkarnator" wciągnął mnie od samego początku. Na początku znalazłam fragment "Listu z Piekieł" Kuby Rozpruwacza do policji. Po nim wywnioskowałam, że będzie grubo i bardzo niebezpiecznie. Dosłownie czytając go, miałam ciarki na plecach. Uwielbiam to uczucie. Środek książki to istne arcydzieło. Każdy fragment dopracowany jest do perfekcji. Idealne zakończenie. Okładka "Inkarnatora" niby prosta, a jednak ma coś w sobie mrocznego. Przyciąga wzrok, aż chce się ją mieć na półce. Brawo dla jej twórcy. Nie znam poprzednich części, więc nie mogę ocenić tej książki pod kątem poprzednich dwóch tomów. Wiem jedno nieznajomość "Mortalisty" i "Spirytystki" nie przeszkodziła mi w zrozumieniu "Inkarnatora". Czy przypadki rządzą światem? Doskonale, to wyjaśnia Max Czornyj w pierwszym rozdziale "Pierwszego Dnia". Tutaj poznałam tajemniczego brutalnego mordercę. Przeraził mnie. Dosłownie czułam odór krwi jego ofiary. Zrobiło mi się niedobrze. Miałam mdłości. Pierwszą ofiarą tego szaleńca jest kobieta po czterdziestce. Morderca jest sadystą. Ma ogromną satysfakcję z mordowania i dlatego miałam przeczucie, że zaatakuje ponownie. Czyżby był kanibalem? Mieszkańcy Krakowa bójcie się, ponieważ waszymi ulicami podąża prawdziwy psychopata z mordem w oczach. Na jakiej podstawie wybiera swoje ofiary? Oczywiście wam tego nie napiszę. Przekonacie się sami, zaglądając do najnowszej książki Maxa Czornyja "Inkarnator". Poznałam niezwykłego Honoriusza Morda i Allegrę Szmit. Obydwoje pracują w firmie sprzątającej miejsca zgonu. Ona jest jego szefową. On pracuje dla czystej przyjemności. Czyżby te dwie osoby coś łączyło? Kolejnym bohaterem jest komisarz policji Adam Berg. Czy ta trójka rozwiąże sprawę makabrycznego morderstwa? Czy złapią tego zbrodniarza, nim ponownie zaatakuje? Honoriusz Mord to Mortalista. Jest to specyficzna postać. Nie da się o nim tak łatwo zapomnieć. Jest dobry, a nawet bardzo dobry w tym, co robi. Po sprawdzeniu miejsca zbrodni i ofiary od razu wysuwa prawidłowe wnioski. Mam ogromny szacunek dla tej postaci. Wartka akcja, oryginalna fabuła i ciekawi bohaterowie sprawiają, że nie można tej książki przegapić. Co wy na to, że "Kuba Rozpruwacz" pojawił się w Krakowie i z zapartym tchem poluje na swoje ofiary? Boicie się? Książka "Inkarnator" wywołała u mnie wiele skrajnych emocji. Muszę przyznać, że autor Max Czornyj ma niezwykłą wyobraźnię. Podoba mi się pióro tego autora. W swojej najnowszej powieści stworzył niezwykły klimat, który nie pozwala o sobie zapomnieć. Genialnie zbudował postać Mortalisty. Polubiłam tego bohatera. Nie mogę się doczekać jego kolejnych przygód. Mam cichą nadzieję, że Max Czornyj nie zatrzyma się na tej części. A tak w skrócie - "Inkarnator" to genialna historia, którą powinien przeczytać każdy pełnoletni czytelnik o mocnych nerwach. Poznajcie niesamowicie mroczną stronę Maxa Czornyja. Cieszę się, że mogłam poznać Mortalistę i uczestniczyć w jego życiu.
Cykl o Honoriuszu Mondzie, mortaliście zainteresowanym śmiercią, mam przyjemność poznawać od początku. „Inkarnator” to już trzeci tom cyklu i muszę przyznać, że trzyma poziom poprzedniczek. Dodam w tym miejscu, że można czytać poszczególne tomy cyklu niezależnie od siebie, bo łączą je przede wszystkim bohaterowie, wspomniany już Mond i jego partnerka Allegra, ale za każdym razem prowadzone jest inne kryminalne śledztwo. Można, ale polecam zacząć od początku, aby lepiej odnaleźć się w wątkach prywatnych głównych bohaterów.
Chociaż Honoriusz zarzeka się, że nie chce już pomagać policji w kolejnych śledztwach, nie ma wyjścia. Śmierć nie pozwala o sobie zapomnieć, szczególnie komuś, kto jest nią tak bardzo zainteresowany jak Mond. Tym razem Mond zostaje wplątany w sprawę mordercy z Krakowa, brutalnie pozbawiającego życia kolejne ofiary. Mało tego, zabójca naśladuje jednego z najokrutniejszych morderców wszechczasów i zawsze dba o to, aby śmierć jego ofiar była męcząca, długa i spektakularna. Czy Mond zdąży dopaść zwyrodnialca zanim ten dokona kolejnej zbrodni?
Oczywiście, że w pewnym momencie tak, chociaż jego przeciwnik jest inteligentny, przebiegły, bawi się z policją i z Mondem w kotka i myszkę. Czornyj stworzył kolejny przesycony brutalnością, porywający thriller, od którego nie sposób się oderwać. Samo śledztwo jest bardzo intrygujące, jest wiele niewiadomych, niewiele poszlak, do tego prowadzą nie tam, gdzie powinny. W pewnym momencie do głosu dochodzi nawet przypuszczenie, że być może chodzi tu o jakieś siły nadprzyrodzone, reinkarnację czy jeszcze inne sprawy nie z tego świata. Bo morderca kopiuje kogoś z dawnych lat i robi to nadzwyczaj dobrze. Mond na szczęście ma głowę na karku i twardo stąpa po ziemi, dlatego nie daje się zwieść tak łatwo. I dobrze, bo ta cała parapsychologia w tej sprawie śmierdzi na odległość. Tym razem śledztwo nie idzie mu łatwo i nie obywa się bez uszczerbku na jego zdrowiu. Rozwiązanie sprawy zaskakuje. Zarówno postać mordercy, po którym się nie spodziewamy, że to właśnie on mógłby nim być, jak i jego motywacje.
Dla mnie bardzo interesującą częścią powieści jest prywatne życie Monda. Czytam ten cykl od pierwszego tomu i bardzo powoli odkrywam, kim właściwie jest ten człowiek. Bo to bardzo skryta, zagadkowa postać, która zdradza niewiele na swój temat i na pewno nie od razu. Dużo więcej wiemy o jego dziwacznym stylu życia, ubierania się czy przyzwyczajeniach. Tak mnie ten człowiek intryguje, tak bardzo fascynuje, że z każdą kolejną częścią cyklu najbardziej chłonę informacje właśnie na jego temat. I muszę przyznać, że w tej części Honoriusz w końcu otwiera się trochę bardziej. Mniej jest za to w tym tomie Allegry, a szkoda, bo to kolejna ciekawa persona. Jeśli chodzi o akcję powieści, jest szybko, ale nie za szybko, tak akurat w sam raz. Zwroty akcji też są i niespodziewane zakończenie, czyli wszystko jak należy.
„Inkarnator” trzyma poziom poprzednich części cyklu. Dobrze się czyta, wciąga, intryguje. Pojawia się w powieści wiele nieszablonowych rozwiązań, podobnie jak niestandardowe są występujące tu postaci. Monda to już chyba kocham. Za jego wyjątkowość, nietypowe podejście do życia i ludzi, za staromodny styl bycia. Jak każdą część cyklu, tak i tę polecam!
Przyznam szczerze, że ten tom cyklu o Honoriuszu Mondzie spodobał mi się bardziej niż poprzedni, a może i nawet niż pierwszy. Niekoniecznie jestem fanką Maxa Czornyja, ale akurat ta seria to strzał w dziesiątkę!
W tej części mało było mi Allegry, ale za to było więcej komisarza Berga. Wymiany zdań pomiędzy mortalistą, a policjantem to ciągłe przekomarzanie się, co było zabawnym elementem tej historii. Postać Honoriusza jest bardzo cyniczna, a jego uwagi nieraz wywoływały uśmieszek na mojej twarzy – poczucie humoru dopasowane do mnie. Poza tym jest specyficzny i nietuzinkowy, już jego samo imię jest niespotykane, a do tego posiada dziwaczne upodobania, styl bycia i ubiera się, jakby ktoś żywcem wyciągnął go z innej epoki. No ja tam jestem kupiona takim bohaterem, jego kreacja dla mnie jest kapitalna i mogłabym wyłącznie dla niego czytać kolejne tomy cyklu. Ale ale! Autor oprócz fenomenalnych postaci serwuje też ciekawe zagadki kryminalne!
Tym razem do czynienia mamy z naśladowcą jednego z najbardziej znanych seryjnych morderców – Kuby Rozpruwacza, który grasował w dziewiętnastowiecznej Anglii i zabijał kobiety. Teraz powrócił i brutalnie zabija w teraźniejszym Krakowie. Jak to możliwe? Czy wrócił zza grobu? A może jednak istnieje coś takiego jak reinkarnacja i odrodził się po wielu latach w innym ciele? Kto czytał poprzednie części, wie że Mortalista nie wierzy w takie rzeczy i za wszelką cenę stara się dopaść szaleńca, który po prostu podszywa się pod mordercę z Whitechapel.
Oprócz pogoni za naśladowcą pojawia się tutaj odrębna historia, która przeplata się przez rozdziały książki. Historia kilkuletniego chłopca, który właśnie tragicznie stracił siostrę. Do samego końca nie zdawałam sobie sprawy, kim może być ten chłopiec, było to dla mnie zagadką, która dodatkowo nakręcała ciekawość.
Atutem tego kryminału były krótkie rozdziały i lekkie pióro autora, co pozwalało sprawnie przebrnąć przez całość. Sporo tutaj zwrotów akcji i całkiem obrazowych opisów makabrycznych poczynań mordercy, więc nie sposób się przy nim nudzić. Sam pomysł wykorzystania takiej postaci jak Kuba Rozpruwacz było świetnym posunięciem, świadomość że kiedyś ktoś taki naprawdę zabijał może wywołać ciarki.
Zakończenie "Inkarnatora" daje nadzieje na dalsze przygody Honoriusza Monda, tak więc będę niecierpliwie czekać!
W Krakowie grasuje brutalny morderca. Wszystko jednak jest jakby wzorowane na zbrodniach wykonywanych ponad wiek temu, a dokładnie na morderstwach Kuby Rozpruwacza. Ktoś kto się pod niego podszywa stara się by śmierć była spektakularna. Mało tego, gra w kotka i myszkę z organami ścigania. Nie stara się ukryć zwłok a wręcz przeciwnie daje minimalną szansę nawet na uratowanie niektórych ofiar.
Honoriusz Mond pod pewnymi warunkami postanawia pomóc policji by schwytać seryjnego mordercę.
Dodatkowo poznajemy historię małego chłopca i jego siostry, która została zamordowana.
Czy to możliwe by zbrodniarz z przeszłości powrócił? Czy Mortalista będzie w stanie rozwiązać tę sprawę i odnajdzie mordercę? Kim jest mały chłopiec?
Nareszcie, przynajmniej takie mam odczucie, że w końcu trafiłam na książkę autora, gdzie zbrodnie są naprawdę brutalne, (dajcie mi znać jak się mylę i to jeszcze nie to). Czytając opisy niektórych morderstw naprawdę przechodziły mnie dreszcze, a zawartość żołądka niebezpiecznie podchodziła do góry.
Z jednej strony czekałam, aż poznam tę stronę twórczości Maxa Czornyja, jednak z drugiej trochę się obawiałam, że to mnie przerośnie i zrazi. Przyznam, że to mi się naprawdę podobało. Może nie na tyle by mieć jakąś chorą fascynację, lecz jako przerywnik między romansami po taki kryminał chętnie sięgnę.
Mortalista na początku opiera się by pomóc policji w kolejnym morderstwie. Jednak mimo, iż tego nie okazuje ciekawość zwyciężyła. Główny bohater coraz częściej sam musi zmagać się z nawracającymi bólem, a właśnie skupienie się na innych nagłych sprawach powoduje, że jest w stanie radzić z nim sobie bez opium.
W tej części odniosłam wrażenie, że Allegra zbytnio nie miesza się do spraw. Owszem jest i w nagłych przypadkach to ona stoi u boku Monda, lecz raczej jest jej ciut mniej niż w poprzednich częściach.
Nawiązanie do Kuby Rozpruwacza uważam, że było strzałem w dziesiątkę. Podobało mi się to porównywanie i szukanie czegoś co mogłoby naprowadzić na kolejny krok seryjnego mordercy.
Książkę czytałam z zapartym tchem. Zakończenia nie przewidziałam, może był moment, że coś mi zaświtało w głowie kto to mógłby być, jednak szybko odrzuciłam taką opcję.
Ze zniecierpliwieniem będę czekała na kolejną część. A Wam polecam ten tom, oczywiście najlepiej zacząć od początku, jednak moim zdaniem ta część była najlepsza z całej trójki.
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją najnowszej książki Maxa Czornyja Inkarnator. Jest to już trzecia część przygód Honoriusza Monda i Allegry Szmit. Tym razem zmierzą się z wyjątkowo brutalnym mordercą. Jego zbrodnie są spektakularne, ciała ofiar wygladają jak dzieła sztuki stworzone przez psychopatycznego zwyrola. Wszystko to przypomina działania jednego z najbardziej znanych oprawców w historii. Czy możliwe jest, aby powrócił współczesnie i kontynuował swoje dzieło w Krakowie? Dla Monda, który twardo stąpa po ziemi i nie wierzy w zjawiska nadprzyrodzone jest to wytłumaczenie nie do przyjęcia. Jaka jest zatem prawda? Odpowiedzi czekają na kartach powieści. Jest to najbardziej krwawa część tej serii, ale według mnie zabrakło tej magii, która zachwyciła mnie podczas lektury Mortalisty. Wiele rzeczy dzieje się w umyśle Honoriusza, a autor prezentuje nam jedynie rezultat jego przemyśleń. Często nie wiemy co naprowadziło go na dany trop. Na plus zdecydowanie świetne postaci, które autor rozbudowuje z każdym tomem coraz bardziej. Inkarnator na długo pozostanie w mojej pamięci ze względu na przeplatajacą główny wątek historię chłopca, który stracił siostrę. Szybko zorientowałam się do czego zmierza Max Czornyj, ale każde zdanie tej opowieści rozdzierało moje serce i wywoływało dreszcze niepokoju. Jestem niezwykle ciekawa jak autor rozwinie tę historię bo ma ona niewątpliwy potencjał
Nie ma co ukrywać, ta seria na pewno nie będzie moją ulubioną. Autor chyba trochę zainspirowany klasycznymi kryminałami, serwuje nam polskiego Sherlocka Holmesa, a jak wiadomo, ja fanką klasycznych dzieł nie jestem.
Plus za akcję dziejącą się w Krakowie, zawsze to dla mnie taki smaczek. Jednak sama fabuła okazała się być trochę zbyt powolna jak na mój gust. Dużo tutaj dedukcji, momentów zastanowienia się nad dalszymi krokami, a brakuje zdecydowanego działania, mocniejszej warstwy psychologicznej czy nieprzewidywalności. To już trzeci tom, więc i o zaskoczenie trudniej, ale fajnie że autor odsłania nam trochę przeszłość głównego bohatera.
Nie było źle, nie było spektakularnie. Taki kryminalny średniak, z półki tych detektywistycznych. Pewnie dla fanów, pozycja idealna, jednak jak dla mnie, wypadło bardzo przeciętnie.
Z jednej strony - czytanie było czystą przyjemnością: moi drodzy doktor Pudwel i Allegra Szmit mieli szansę zabłysnąć (chociaż w przypadku tej drugiej parę razy nie powstrzymałam się przed wywróceniem oczu na to, jak bardzo ateista nie może po prostu pozwolić panteiście istnieć; nie uściślę, czy mam na myśli pana Monda czy Czornyja); zbrodnia prowadziła mnie po okolicach, ktore lubię, i nie miała w sobie większych bezsensów, natomiast wstawki z przeszłości były po prostu mistrzowskie.
Z drugiej strony - w tym tomie Autor usunął większość anachronizmów poza samą postacią Honoriusza Monda oraz małoletnim gangiem ulicznym, postawił na osadzenie akcji w czasie rzeczywistym, zamiast jak wcześniej zostawić w przedziale domyślnym: późne lata 90. do jakiegoś 2015. Dzięki temu większość postaci wypada naturalniej, ale równocześnie zgubiło się coś z unikalnego klimatu tej serii.
Trzeci tom przygód z Honoriuszem Mondem i Allegrą! Ja mocno na niego wyczekiwałam i nie zawiodłam się! Książka wciąga od pierwszych stron i ja lubię mrok, który mamy w tej serii. Tutaj autor przemycił bardzo ciekawy wątek i wszystko kręcić się będzie wokoło... Kuby Rozpruwacza!
Po raz kolejny przeniesiemy się do Krakowa! To właśnie tutaj dzieje się źle i pojawiają się kolejne ciała. Czy Honoriuszowi uda się rozwikłać tę zagadkę? Czy dowie się kto za tym wszystkim stoi? Akcja szybka, pełna zwrotów akcji i nowych wypadkowych. Mnie końcówka tak jak to było ostatnio, mocno zaskoczyła! Autor potrafi nas skutecznie wodzić za nos. Tutaj plusik za zdradzenie nam trochę więcej z przeszłości Honoriusza! Bardzo podobały mi się te rozdziały. Wyczekuje na tom 4! :)