Cztery tomy Jezusa z Nazarethu Romana Brandstaettera - przesycone duchem psalmów, duchem Biblii, duchem starej poezji semickiej - zachwycają czytelników atmosferą miejsca, czasu i tradycji żydowskiej. Zadziwiający jest także portret psychologiczny Chrystusa - Boga i Człowieka. Tom pierwszy, Czas milczenia, opowiada o zdarzeniach, które miały miejsce od zapowiedzi narodzenia Jana Chrzciciela do pobytu Jezusa na pustyni. Tom drugi, Czas wody żywej, to zapis dalszych wydarzeń aż do śmierci Jana Chrzciciela. Autor przedstawia tu pierwsze miesiące publicznego nauczania Jezusa i pierwsze zatargi z faryzeuszami. W tomie trzecim, Czas chleba i światła, autor przedstawia zdarzenia pomiędzy ścięciem św. Jana Chrzciciela a ostatnim tygodniem życia Jezusa. Dzieło kończy Pełnia czasu. Opowieść oparta jest na ewangelicznej relacji Jana. Opisuje wydarzenia Wielkiego Tygodnia, poranek Zmartwychwstania i Wniebowstąpienie.
Książka w bardzo ciekawy sposób przedstawia historię Jezusa z uwzględnieniem realiów historycznych. Autor bardzo wprawnie posługuje się językiem polskim, co zmienia czytanie w czystą przyjemność. Nie powstrzymuje się też od przemyśleń filozoficznych i teologicznych wplatanych tu i ówdzie w narrację czy też wkładanych w usta postaci. Autor nie wszędzie trzyma się ściśle obrazu biblijnego, raczej przedstawia swoje wyobrażenia na ich temat, trzyma się przy tym teologii katolickiej, a jednocześnie pokazuje swoje żydowskie korzenie. Mając świadomość powyższego można nastawiać się na wciągającą i poruszającą lekturę.
Jestem osobą dobrze obsłuchaną w Ewangelii i książka R. Brandstaettera była dla mnie cennym uzupełnieniem - rozszerzenie ewangelicznej narracji o realia życia w ówczesnym Izraelu. Zasmucił mnie jeden "zgrzyt". Urodzenie Jezusa... Fakt ten opisuje dwóch Ewangelistów - Mateusz i Łukasz - ich relacje są bardzo różne... Mateusz opisuje wizytę Trzech Króli i morderczą akcję króla Heroda - wymordowanie wszystkich noworodków, która zmusza Świętą Rodzinę do ucieczki do Egiptu. Relacja Łukasza jest zupełnie inna - nie ma Trzech Króli, nie ma akcji Heroda, Jezus zostaje obrzezany a potem, około 40 dni po porodzie, zaniesiony do świątyni w celu oczyszczenia i ofiarowania. Po czym Rodzina wraca do Nazaretu. Co z tym robi autor książki? Nie wspomina o obrzezaniu, przechodzi od razu do oczyszczenia i ofiarowania w świątyni, ale nie wspomina, że było to 40 dni po urodzeniu. Dlaczego nie wspomina o obrzezaniu - wszak to podstawowy element żydowskiej tradycji? Myślę, że było to celowe - obrzezanie uzmysłowiłoby czytelnikom, że Jezus był Żydem.
Napisana pięknym, poetyzującym stylem, na początku urzeka znajomością realiów, mentalności i kultury. Niestety, w którymś momencie ścieżki tej książki zbiegają się z doskonale znanym pierwowzorem na tyle, że nie znalazłem w sobie woli, aby kontynuować lekturę.