Nawet biorąc poprawkę na wiek, myślałam, że to będzie książka chociaż odrobinę feministyczna, że na pierwszym planie faktycznie będą tu kobiety jako ludzie. Jak się pomyliłam... Książka jest seksistowska, kobiety są sprowadzane do swojego wyglądu, a największych ich uciśnieniem jest to, że nie czują się już seksownie (???). Więcej jest tu domysłów autora na temat tego, co kobiety myślą, niż faktycznych rozmów z nimi. Do tego, autor nie wykonał zbyt wielkiej pracy jeśli chodzi o zrozumienie polskiej kultury i mentalności. Książka jest płaska, jednostronna, pogardliwa, nie wniosła nic do mojego życia oprócz rozgoryczenia. Styl jest bardzo specyficzny – rozumiem, że może się podobać, ale dla mnie był męczący i pretensjonalny. Do tego autor, którego niestety bardzo słychać w tekście, ma charakter zalatujący połączeniem Stanowskiego z Murakamim. Słowem: nie warto.