Aneta Łastik - pieśniarka, pedagog, kobieta niezwykła, z zacięciem społecznikowskim w najlepszym tego słowa znaczeniu. Opracowała własną metodę pracy z ludźmi, którzy mają kłopoty z własnym głosem. Wie, jak rozszyfrować ukryte emocje, które głos blokują. Wie też, bo do tego doszła przez doświadczenie, że kto ma z głosem problemy, ma też je z samym sobą, z własną tożsamością, że droga do odkrycia sekretów zablokowania głosu prowadzi przez ćwiczenia relaksujące, wymowy oddechowe, na wyobraźnie. Pomyślmy co oznacza określenie, że ktoś śpiewał z duszą, z sercem lub bez serca. Gdy odpowiemy na te pytania, stanie się jasne, że jednym z podstawowych celów pracy z głosem jest uwalnianie i wyrażanie uczuć.
Autorka – samozwańcza terapeutka, która uważa, że w większości przypadków wystarczy popracować nad głosem, by każdy problem magicznie zniknął – chyba pozjadała wszystkie rozumy świata.
Zupełnie nie mając odpowiedniego wykształcenia, każe odstawiać leki pacjentom będącym pod opieką psychiatrów, źle się wypowiada o dyplomowanych fachowcach (psychoterapeutach), bo ich wiedza wyniesiona ze studiów nie musi o niczym świadczyć, zwłaszcza że manipulują władzą (!), którą mają nad człowiekiem, z którym pracują (tak!!! lepsza jest niewykształcona osóbka niż rzesza znawców; to musi być jakiś spisek, ale całe szczęście mamy Anetę Łastik, co za ulga), poza tym nie widzi nic złego w pracowaniu ze znajomymi lub zaprzyjaźnianiu się z „pacjentami”, a jako wyjaśnienie podaje, że ona ludzi, z którymi pracuje, nazywa uczniami, a nie klientami jak terapeuci (tak więc nie musi trzymać się tej zasady, skoro zmieniła nazewnictwo, bo to ogromna różnica, wiadomo). A to tylko kilka przykładów.
Nie wytrzymałam w momencie, w którym autorka postanowiła przeprowadzić obszerny wywiad z samą sobą. Ogółem to mógłby być ciekawy zabieg u kogoś innego, ale przy całym absurdzie tej książki to było kuriozum, którego nie byłam już w stanie znieść.
Na dodatek książka jest FATALNIE przygotowana pod względem językowym (mam tu na myśli redakcję i korektę). Nawet bym się nie zdziwiła, gdyby okazało się, że autorka zna się również na tym, za nic mając ludzi zajmujących się tym od lat…
Nie mam odpowiedniej wiedzy, by odnieść się do poziomu merytorycznego tej pozycji. Na pewno autorka coś tam wie i na pewno komuś tam pomogła. Niestety ma ogromnie irytującą manierę przemawiania z piedestału; „bo co to nie ona”. Tym samym nie jestem w stanie dać temu więcej niż tylko jedną gwiazdkę.
ZDECYDOWANIE NIE POLECAM. (Tak, to wymagało zapisania wersalikami).
PS Gdy sięgałam po tę lekturę, myślałam, że dowiem się czegoś o swoim głosie. Niestety książka tego nie daje – za to w kółko przypomina, że głos jest kluczem do rozwiązania niemal wszystkich problemów (mających swe źródło w psychice, dzieciństwie, złych relacjach z rodzicami etc.), a oczywiście lekarstwem na to jest wyjątkowa metoda autorki.
Tytuł tej książki chyba powinien być zmieniony, bo wprowadza potencjalnego czytelnika w błąd. To nie jest książka o tym jak poznać swój głos. To nie jest książka o pracy nad swoim narzędziem pracy. To jest książka o tym, jak bardzo odważnej kobiecie bez wykształcenia psychologicznego udało się rozgryźć ludzi, więc stworzyła swoją filozofię, która z pewnością sprawdza się w wielu przypadkach. Bardzo się cieszę, że znalazły się osoby, które na swojej drodze życia spotkały Panią Anetę i dzięki temu zrobiły krok ku rozwojowi, ale ja nie tego oczekiwałam po tej lekturze.
Ciekawe spostrzeżenia, lecz jednoczesne wprowadzanie czytelnika w błąd. Skupia się głównie na autorskich metodach terapeutycznych autorki. Trzeba zauważyć, że jest samozwańcza terapeutką(może po prostu empatycznym człowiekiem), której praca przynosi potwierdzane przez specjalistów efektów głosowych i psychicznych. Do przemyślenia, lecz nie do wyznawania.