Są bakterie, które zabija się światłem - tak Tadeusz Boy-Żeleński kończy Naszych okupantów. Opisuje rozmaite absurdy i patologie polskiego życia społecznego, których wspólnym mianownikiem są wojujący katolicyzm i prymitywny konserwatyzm. Obrazoburcze diagnozy Boya niestety nie tracą na aktualności. W jednym z artykułów, na temat rozdziału Kościoła od państwa, autor pisze o sposobach działania jednego i w palącej sprawie bezrobotnych Kościół może ograniczyć się do zarządzenia mszy świętej na ich intencję; ale trudno sobie wyobrazić ministra skarbu, który nakazałby swoim urzędnikom trzydniowy post na intencję poprawy bilansu handlowego. Jeszcze kilka lat temu polscy posłowie potrafili modlić się o deszcz w sejmowej kaplicy - w ramach walki państwa z klęską suszy. Dziś księża nie wchodzą do parlamentu i nikt nie domaga się w Polsce zakazu rozwodów, ale na tym właściwie kończą się różnicę między odległymi o wiek epokami. Wyraziste, przenikliwe, nieraz złośliwe diagnozy Żeleńskiego niejednemu konserwatyście przysporzą drgawek, i niejednemu polskiemu liberałowi wyrzutów sumienia. I choćby dlatego warto przypomnieć sobie teksty wojującego Antychrysta.
Tadeusz Kamil Marcjan Żeleński (of the Ciołek coat-of-arms) was a Polish stage writer, poet, critic above all, and translator of over 100 French literary classics into Polish. He was a pediatrician and gynecologist by profession.
A notable personality in the Young Poland movement, Boy was the enfant terrible of the Polish literary scene in the first half of the 20th century. He was murdered in July 1941 during the Nazi occupation of Poland in what became known as the massacre of Lviv professors.
W niektórych kwestiach poglądy Boya się mocno zestarzały, ale w innych (i przede wszystkim w tytułowej diagnozie kościoła jako "naszych okupantów") felietony są przerażająco aktualne.
Mam tyle przemyśleń, że nie jestem w stanie zebrać ich w jednej recenzji. Jak będę miał dłuższą chwilę postaram rozpisać się bardziej, ale w tej chwili powiem tylko esencję, czyli dwie rzeczy, które mi tkwiły w głowie przez cały czas lektury.
Po pierwsze: to pocieszające, że nasze społeczeństwo robi choć drobne kroczki w dobrą stronę. Po drugie: to przerażające, jak mimo wszystko, mimo tych drobnych zmian na lepsze, tak naprawdę zmieniło się niewiele.
Trochę wstrząsające, czytanie felietonu z 1932 roku w 2024 żeby dojść do wniosku, że ja dobrze znam te schematy. Ja dobrze znam te zachowania. Ta "okupacja" w Polsce nadal trwa i ma się dobrze, i chyba nigdzie się nie wybiera. Nie jest to refleksja optymistyczna, ale... Cóż. Mimo wszystko mamy inne czasy - więc może w końcu coś się zmieni.
Choć minęło niemal 100 lat od felietonów zebranych w tej książeczce, to niestety wciąż wiele z jej treści jest aktualnych. Szczególnie uwagi na temat modus operandi Kościoła, opis w jaki sposób prowadzi kampanie propagandowe. Warte polecenia są anegdotyczne fragmenty związane z tematami: płci, rozwodów, zapobiegania ciąży o sporej sile humoru. Znakomite jest omówienie publikacji redmptorysty Pirożyńskiego, który chciał wydać spis książek nieurażających katolickiej moralności i przez to godnych polecenia, a nieświadomie dał wyraz swoim erotycznym fascynacjom i stworzył spis autorów "pornograficznych".
This collection of essays by Tadeusz Boy-Żeleński exposes the impact of the Catholic Church on the Polish society and politics. Boy attacks the backwardness of the Church and its followers by mocking their stance on divorces, evolution, abortion, or celibacy. In the eponymous essay ('Our occupiers' in English) he compares the Church to a foreign state (Vatican) occupying Poland and enforcing its rules.
At times it's hard to believe that this collection dates back to 1930s especially given the recent (October 2020) meddling of the Polish Church in the reproductive rights of women, making abortion of deformed foetuses illegal thus making Poland one of the most restrictive countries in Europe. This de facto total ban of abortion makes Poland resemble such stalwarts of human rights like El Salvador, Nicaragua or Vatican.
Taka interesna sytuacja, bo człowiek max nuoširdžiai wali za bardzo ważne rzeczy, ryzykując karjerą etc, a pod koniec okazuje się, że nie rozumie, jak działa consent i że po tym, jak przyjęli nową ustawę, o tym, że człowiek do 17 lat mažametis, on taki jeez, jak mnie wiedzieć, ile dziewczynie lat, u niej żesz na łbie nie napisane. To słowem... Szkoda, że niektóre rzeczy przez 100 lat nie promienialiś i fajne, że inne jednak pomienialiś. Poczytać rekomenduję, fajny dokument, wesoło czyta się
Niesamowite, że po 90 latach, to się czyta jak komentarz do obecnej sytuacji w kraju i kościoła, która najbardziej boi się dwóch rzeczy: postępu (bo argument "tak zawsze było, nie zmieniajmy", to jedyne co trzyma ich przy życiu) i kobiet (bo w końcu obalą ten system).
Czytając ogólnie felietony Boya dotyczące praw kobiet,kleru itp,jestem zachwycona i przerażona jednocześnie - zachwycona tym,jak autor dobrze potrafił skomentować rzeczywistość,ale przerażona tym,jak aktualne są treści sprzed tak wielu lat.