Dziennikarz, były policjant, Emil Żądło spotyka przypadkiem dawno niewidzianą znajomą z narzeczonym. Następnego dnia dowiaduje się, że oboje padli ofiarami makabrycznej zbrodni. Giną zamordowani w okrutny sposób kolejni ludzie. Żądło odkrywa, że ciała ofiar zostają po śmierci groteskowo upozowane i rozpoczyna prywatne śledztwo. Chce jak najszybciej znaleźć mordercę, bo staje się on coraz bardziej bezwzględny i zaczyna zagrażać także bliskim dziennikarza.
Lato mija, ale ani policyjne śledztwo, prowadzone przez nadkomisarza Zebrę, ani intuicja dziennikarza i jego dociekliwość nie prowadzą do rozwiązania zagadki tajemniczych śmierci. Gubią się tropy, a morderca sprytnie wodzi wszystkich za nos. Emil dokonuje jednak odkrycia, które pozwoli mu rozwiązać ponurą zagadkę.
Autorka została mi polecona, wcześniej nie słyszałem o tej pani. Taki przyjemny kryminałek, nie rozczarował mnie ale na kolana nie rzucił. Mam okazję to sięgnę po drugą książkę o przygodach pana Żądło. Zobaczymy co będzie dalej.
Muszę przyznać, że liczyłem na więcej ciekawostek o historii tego obrazu, o zabytkach Gdańska czy o historii miasta. A tutaj... jedynie pół strony wykładu pani doktor i kilka zdań od Zebry. Niestety duży niewykorzystany potencjał.
Dodatkowo wszystko jakby za łatwo temu Emilowi idzie. Nawiązywanie kontaktów wręcz ekspresowo. Szczególnie z Martą - tutaj to w ogóle chyba rekord świata.
No i jak oni mogą tyle palić?! I nikomu to nie przeszkadza?! Palenie nawet w książkach powinno być piętnowane. A tutaj przy jedzeniu szluga wyciąga i dla wszystkich luz. Pani doktor przekonuje, że obrazy powinny być w muzeach a nie w kościołach, bo tam ludzie świeczki palą okopcając je. A sama jara w muzeum!
Finałowa akcja bardzo niespójna. Policja namierza niebezpiecznego mordercę. Ma przekonujący powód zatrzymania. Służby bezpieczeństwa czekają jednak na pana dziennikarza... po co? Potem pan dziennikarz wpada na pomysł, że z mordercą pogada... no kurde o czym? No i ucieka złoczyńca.
A tak to czytadełko OK.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Bardzo przyjemnie się czyta, wciągająca książka. Na dodatek dla Gdańszczanki zainteresowanej historią sztuki temat Memlinga to naprawdę strzał w dziesiątce.
Trochę jest niedociągnięć - była bohatera jest zła i wredna, i pusta, i materialistka. Zapewne dostał ją z przydziału, a potem zdecydował się na dziecko pod przymusem.. No i mimo że rzecz dzieje się współcześnie, to nasz protagonista pali tyle, że od samego czytania można dostać raka. Co więcej - pali w instytucjach, mieszkaniach, redakcjach - i nikt nie ma z tym problemu. Rozwiązanie jest raczej oczywiste i happy end bardzo, bardzo happy. Ale mimo tych wszystkich uwag przez większość czasu czytałam z przyjemnością i z czystym sumieniem polecam.