Zbiór bezkompromisowych felietonów Boya. Wyśmiewa w nich zakłamanie i dewocję polskiego społeczeństwa. Teksty, uznane za antyklerykalne, były (i są wciąż jeszcze), atakowane przez bardziej konserwatywnych czytelników.
Tadeusz Kamil Marcjan Żeleński (of the Ciołek coat-of-arms) was a Polish stage writer, poet, critic above all, and translator of over 100 French literary classics into Polish. He was a pediatrician and gynecologist by profession.
A notable personality in the Young Poland movement, Boy was the enfant terrible of the Polish literary scene in the first half of the 20th century. He was murdered in July 1941 during the Nazi occupation of Poland in what became known as the massacre of Lviv professors.
Tematyka do bólu aktualna, podjęta z charakterystycznymi dla Boya lekkością i humorem. Momentami można odnosić wrażenie, że felietony nie były pisane sto lat temu, a wczoraj.
“A wreszcie, jest to walka o praworządność. Ciągłe kolizje między sądami arcybiskupimi a sądami państwowymi, walki, w których kler chce narzucić sądom państwowym swoją supremację i swoją nietykalność; codzienne ograbianie wdów i sierot na zasadzie starych bulli papieskich, to są rzeczy nie do utrzymania. Nie żyjemy dziś w czasach Bolesława Śmiałego, ale też przez prostą delikatność episkopat nie powinien by nadużywać okoliczności, że prezydent Mościcki nie nosi miecza przy boku. Szanujemy duchowieństwo; ale z chwilą kiedy ono występuje jawnie przeciw naszym ustawom, przeciw naszemu wymiarowi prawa, wówczas staje się czynnikiem przeciwpaństwowym, staje się szkodnikiem.” – luty 1929 roku czy listopad roku 2023?
Gdyby ktoś mi powiedział, że sto lat temu Polska pieprzyła się z tymi samymi problemami co teraz, to... bym się nie zdziwiła xD "...sam ksiądz Kozubski w cyrkularzu Katolickiej Agencji Prasowej nielepszymi walczy argumentami... Uregulowanie prawa małżeńskiego w duchu europejskim, grozi jego zdaniem, "ruiną społeczeństwa" xD
Zacnie złośliwa walka z katolicką kołtunerią, czyli felietonowe wytykanie zakazu rozwodów przy jednoczesnym funkcjonowaniu tuzina dość skomplikowanych i zazwyczaj drogich sposobów na swobodne jego obejście, wliczając w to odtwarzanie błony dziewiczej, kupowanie świadków i szachrajstwa przy sporządzaniu dokumentu poświadczającego ślub.
Oczywiście rzecz dotyczy przedwojnia, kiedy dopiero zabierano się za normowanie funkcjonowania instytucji małżeństwa w prawie polskim i w obyczajowości, ale echa problemu pobrzmiewają do dziś. A że książeczka jest krótka, a Boy miał lekkie, potoczyste pióro, wciąż czyta się to dobrze.