Dwie najważniejsze sztuki teatralne Masłowskiej, czyli Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku (2006) i Między nami dobrze jest (2008) w jednym tomie. Książka została wzbogacona o szesnaście stron kolorowych ilustracji z wystawień od Sydney po Sztokholm.
Masłowska was born July 3, 1983 in Wejherowo, and grew up there. She applied for the University of Gdańsk's faculty of psychology and was accepted, but left the studies for Warsaw, where she joined the culture studies at the Warsaw University. She first appeared in the mass-media when her debut book Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną (translated to English as either White and Red in the UK or Snow White and Russian Red in the US) was published. Largely controversial, mostly because of the language seen by many as vulgar, cynical and simple, the book was praised by many intellectuals as innovative and fresh. Among the most active supporters of Masłowska were Marcin Świetlicki and Polityka weekly staff, most notably renowned writer Jerzy Pilch. A notable example of post-modernist literature, her book became a best-seller in Poland and won Masłowska several notable awards as well as general support among the critics. It was almost immediately translated onto several languages, including French, German, Spanish, Italian, Dutch, Russian, English, Hungarian and Czech.
Her second novel Paw królowej (The Queen's Peacock) did not gain similar popularity and remained largely unnoticed. Currently Dorota Masłowska lives in Cracow, collaborating with a number of magazines, most notably the Przekrój and Wysokie Obcasy weeklies, as well as Lampa monthly and the quarterly B EAT magazine.
Her first play, "A Couple of Poor, Polish-Speaking Romanians" has been translated by Lisa Goldman and Paul Sirett and is due to be performed for the first time in the UK at Soho Theatre from 28 February - 29 March 2008 with a cast featuring Andrew Tiernan, Andrea Riseborough, Howard Ward, Valerie Lilley, Ishia Bennison, John Rogan and Jason Cheater
Absurdalność polskiej rzeczywistości da się opisać wspinając się w absurdzie jeszcze wyżej. W odróżnieniu od żenujących polskich kabaretów, autorce udało się to w bardzo dobrym stylu, w którym trzeba włączyć też myślenie. Kto uważa, że oba dramaty to bełkot, ten kompletnie nie rozumie formy i przekazu pisarki. Niebanalne, pomysłowe, często zaskakujące, ostateczne do bólu prawdziwe. I smutne. Masłowska w wysokiej formie.
Dziwne. Do tej pory spotkania z dramatami Masłowskiej w wersji czytanej działały świetnie, a „Między nami dobrze jest” widziałam w TR Warszawa i bawiłam się przednio. Zupełnie nie rozumiem, co się wydarzyło, ale tę sztukę czytało mi się źle. Brakowało jej lekkości, a zwyczajny absurdalny bełkot bohaterów Masłowskiej tym razem jakoś słabo się przetwarzał. Były dobre momenty, finał też ok, ale ogólnie nie siadło. Smuteczek.
W przypadku „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” poszło jak zwykle: zachwytom nie było końca. Uwielbiam język i trafność spostrzeżeń Doroty, tu nic się nie zmieniło.
Przy okazji przekonałam się, jak można podkręcić wartość tekstu na teatralnej scenie. PS Sztukę Jarzyny możecie obejrzeć na ninateka.pl.
MAŁA DZIEWCZYNKA: Każdy wie, że Polska głupi kraj, biedny i brzydki.
Architektura brzydka, pogoda ciemna, temperatura zimna, nawet zwierzęta uciekły i schowały się w lasach. W telewizji złe programy, dowcipy nie dowcipne, prezydent wygląda jak kartofel, a premier jak kabaczek.
We Francji jest Francja, w Ameryce Ameryka, w Niemczech są Niemcy i nawet w Czechach są Czechy, a tylko w Polsce jest Polska.
DOROTA w formie, co tu dużo mówić. Absurdy mogą męczyć, ale osobiście pochłonąłem te dramaty, zwłaszcza pierwszy, z dużym zaciekawianiem. Dużo groteski, warto podchodzić z dystansem, ale i tak może pokonać niektórych czytelników. Mój pierwszy, udany kontakt z autorką.
Absurdalność polskiej rzeczywistości da się opisać wspinając się w absurdzie jeszcze wyżej. Udało się to w bardzo dobrym stylu. Niebanalne, pomysłowe, Masłowska w bardzo wysokiej formie.
Rumuni byli wyśmienici, pod koniec płakałem trochę ze śmiechu, trochę ze smutku. Między nami dobrze jest już mniej. Zarówno wideo jak i ksiązka. Jak na razie najsłabsza pozycja M.
Fajne, (w ogóle jestem ogromną fanką stylu Masłowskiej, sama często piszę podobnie) ale jednostajne w formie i powierzchowno-konstatujące bardziej niż analityczne. Czuć że teksty mocno żyją w kontekście Polski i polskiej literatury, ale brakuje mi jakiegoś szerszego spojrzenia (czyli w zasadzie - teorii). Deficyt teorii / filozofii to jest chyba jakiś ogólnopolski problem. (Żebym nie została źle zrozumiana - w Teorii nie chodzi o to, żeby mieć rację).
Dwoje Biednych Rumunów - kocham formę, kocham język, ale mam wrażenie że jest to takie trochę infantylno - nastoletnio - Bejbi Bluesowe. Zwłaszcza końcówka. Mocno dziecko swoich czasów. Tak samo, to już taki mój osobisty zgrzyt, ale w mówieniu o "narkotykach" czuję jakiś fałsz. Narkotyki mają Imiona, to nigdy nie są ogólnie jakieś "dragi". To jest Mateusz, Mef, Kwas, Nexus, Koks... I jest ku temu bardzo ważny, egzystencjalny powód.
Między Nami Dobrze Jest - Czuję wyraźny skok ambicji, ale jednocześnie mam takie... że to już wszystko było? No i też, przy ogólnym wzroście jakiejś właśnie ambicji i erudycji tekstu jednocześnie czuję że forma właśnie się zhomogenizowała. Ale znowu wszystko o gonieniu Zachodu, o rzeczach, o pieprzonym polskim losie. Samo w sobie to nie ma znaczenia w kontekście tekstu, ale jest to coś co poczułam przy czytaniu.