Działo się… dużo. Bardzo dużo. To zdecydowanie nie jest manga dla każdego, a na pewno nie na odmóżdżenia po męczącym dniu. Ilość wątków, powiązań i intryg może przytłaczać. A to dopiero trzeci tom.
I właśnie to wciąga mnie coraz bardziej!
Mam trochę analityczny umysł i lubię kminić nad tym, co czytam, a Łowca Dusz to jest dla mnie jeszcze lepszy kąsek niż Moriarty. Ogromną frajdę sprawia mi śledzenie, jak rozstawiane i przesuwane są pionki po tej planszy. Siłą napędową są tu intrygi i polityka, a nie walka stricte - choć i jej tu nie zabrakło.
Synowie króla uciekają z pałacu, aby nie stać się kolejnymi ofiarami Dakki. Ki Hakuyuko - najstarszy syn Markiza Zachodu - przybywa do stolicy, aby uwolnić swojego uwięzionego ojca, ale za sprawą fortelu Dakki zostaje skazany na śmierć. Do stolicy wraca też Marszałek Dworu - Bun Chu, któremu na chwilę udaje się zaprowadzić porządek, ale jest zmuszony znów opuścić pałac, aby stłumić rebelię na wschodzie. W tym czasie żona i siostra Walecznego Księcia Obrońcy giną w kolejnej intrydze Dakki, przez co Ko Hiko buntuje się przeciwko królowi. A na domiar złego projekt ,,Łowca Dusz” ma tak naprawdę drugie dno… bo nie wystarczy tylko pozbyć się złych demonów. Zło na dobre zagnieździło się wśród ludzi i tylko oni sami mogą się go pozbyć. A to oznacza tylko jedno - wojnę w świecie śmiertelników…
Uff! Sporo tego, a nie wymieniłam tak naprawdę wszystkiego, co miało miejsce w tym tomie! Wątków już jest sporo, a będzie tylko jeszcze więcej… i nie mogę się doczekać, aż ta historia będzie dalej się rozwijała!
Zdecydowanie jednak moim ulubionym wątkiem staje się ten pomiędzy Hiko i Bun Chunem. No po prostu lubię mięskich chłopa przejechanych przez życie i walkę na froncie… do tego ze szczyptą bromance. To są przyjaciele, i to tacy na śmierć i życie, którzy kuli swoją przyjaźń między innymi podczas wspólnej walki ramię w ramię. Ich dwójka byłaby poważnym zagrożeniem dla rządów Dakki - więc ta uderzyła w ich przyjaźń, aby ich rozdzielić… i to w taki sposób, że nie istnieje żadne dobre wyjście z tej sytuacji. Hiko i Bun Chun zostali zmuszeni do stanięcia po przeciwnych stronach konfliktu. I jeden, i drugi nie ma odwrotu - albo ich przyjaźń, albo to w co od zawsze wierzyli i kochali.