Pomimo tego, że w tym albumie pojawia się fantastyka, od której wcześniej w tej serii – i raczej zwykle w swoich komiksach – Huppen stroni, to nadal uważam, że "Wieże Bois-Maury" są najbardziej realistyczną panoramą średniowiecza ujętą w komiksowe ramy. Jest tak nie tylko z powodu stylu Huppena, któremu najbliżej do naturalizmu, ale przede wszystkim dlatego, że budując postacie, którymi zaludnił plansze tej serii, Huppen starał się wejść w buty człowieka żyjącego w tej epoce i myślącego tak, jak mógł myśleć taki człowiek. Tematem nie są tu więc wcale wszystkie te fantastyczne wydarzenia – dodajmy, całkiem sugestywnie ukazane – ale to, jak mogła działać wyobraźnia ludzi żyjących w tej epoce i jak mogli reagować na coś, czego nie byli w stanie pojąć. Dlatego – podobnie jak nawet bardziej baśniowych "Towarzyszy zmierzchu" – nie zaliczyłbym tej opowieści do nurtu fantasy. Jest to kolejna część świetnego cyklu historycznego, który ja z uwagi na postacie głównych bohaterów i ich stopniową, nieznaczną, ale w dłuższej perspektywie zauważalną przemianę, traktowałbym jako jedną opowieść – choć każdy z tomów przedstawia inną historię.