Nie wiem, dlaczego mój wybór padł na to miasteczko. Może spowodowała to sympatyczna nazwa - Pogodna - miejscowości między Kołobrzegiem a Koszalinem, przez którą dziwnym trafem przejeżdżałam? A kto nie chciałby mieszkać w Pogodnej? Może mały, zadbany ryneczek, otoczony przedwojennymi kamieniczkami, a może czarny kot na parapecie okna jednej z nich, okna, w którym widniała odręcznie napisana tabliczka "Do wynajęcia - wiadomość w spożywczym" - sprawiły, że zaparkowałam wynajętego golfa pod kamieniczką, trzasnęłam dziarsko drzwiami i udałam się do wskazanego sklepu dopytać o warunki najmu.
Tego dnia zaczęła się moja wielka przygoda, choć oczywiście nie miałam o tym wtedy pojęcia.
Bogusia otwiera w małej nadmorskiej miejscowości sklepik z różnościami - aniołki, akwarelki, porcelanowe figurki zapełnią półki, a oprócz tego dla przyjaciół i gości na stolikach staną talerzyki z domowymi wypiekami i filiżanki z gorącą czekoladą - oto marzenie Bogusi. Sklepik z Niespodzianką i jego urocza właściciela przyciągają najciekawsze osobistości Pogodnej: piękną i humorzastą tap madl - Konstancję, energiczną femme fatale - Adelę, zagubioną panią weterynarz - Lidkę, dobrą duszę miasteczka - Stasię... Wkrótce tworzy się krąg kobiet, które smakując na pięterku sernik królewski i aromatyczny napój, dzielą się smutkami i radościami życia. Oprócz barwnych losów mieszkańców Pogodnej autorka gwarantuje wzruszenia, emocje, miłość i nienawiść. Poszukiwanie własnej drogi i własnego miejsca w życiu. Problemy zwyczajne i niezwyczajne. Małe radości i smutki. I oczywiście dużo, dużo słodkości.
Jestem rozdarta, jezeli chodzi o ta ksiazke. Zaczyna sie bardzo infantylnie, na tyle, ze mialam ochote ja odlozyc. Dalam jej jednak szanse. Historia rozkrecila sie potem, chociaz w dalszym ciagu okreslenie, ktore przychodzi mi do glowy, aby opisac glowna bohaterke, to przerozowniona dziecina. Ksiazka zakonczyla sie jednak tak, ze odrazu siegnelam po drugi tom, a teraz czekam zniecierpliwoscia na trzeci. Plusem tej ksiazki sa ciekawe przepisy kucharskie.
Z powieściami Katarzyny Michalak mam tak, że do tej pory nie mogłam ich czytać bez przewracania oczami z irytacji. Zaczęłam, więc przyświecać mi myśl, że czas wyczytać jej książki i się po prostu ich pozbyć. Postanowiłam zacząć od serii „Sklepik z niespodzianką” i powiem Wam, że to była prawdziwa niespodzianka. Bogusia Leszczyńska wraca do Polski z pracy na emigracji w Holandii. Zamierza w Warszawie otworzyć kwiaciarnie za zarobione pieniądze. Przypadkiem jednak trafia do miasteczka Pogodna, które znajduje się nad Bałtykiem. Z miejsca zakochuje się w niewielkiej kamieniczce, którą wynajmuje od razu i otwiera „Sklepik z niespodzianką”, gdzie oprócz sprzedaży tzw. Kurzułapek, czyli wszystkich tych rzeczy, które stawiamy do ozdoby na meblach, a one łapią tylko kurz, serwuje również najlepszą gorącą czekoladę oraz ciasta w całym mieście. Tu poznaje Adelę – łamaczkę męskich serc, Lidkę – panią weterynarz marzącą o rodzinie, Konstancję – tap madl oraz Stasię – cudowną staruszkę. Czy w Pogodnej Bogusia pozna smak upragnionej miłości? Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, gdy zaczęłam czytać „Sklepik z niespodzianką”. Wcale mi to nie przypominało twórczości Katarzyny Michalak. Kilka razy nawet sprawdziłam okładkę czy to faktycznie jej imię i nazwisko tam widnieje. Bohaterowie nie byli tacy sztuczni, wręcz przeciwnie czułam w nich i w ich problemach realność. Nie przewracałam z irytacji oczami. Byłam wręcz ciekawa, co się wydarzy i jak zakończy się pierwszy tom. Bogusia jest młodą kobietą, której serce najpierw bije szybciej dla malarza Igora, a potem w jej życiu pojawia się Bartek Potocki oraz Wiktor Potocki – jego ojciec. I nie myślcie, że autorka zrobiła nam tu trójkąt, gdzie Bogusia biega raz do Bartka, a raz do jego ojca. Katarzyna Michalak zrobiła to w sposób dobry i bardzo mnie to zaskoczyło. Na dodatek to zakończenie! Uwierzcie mi, że tego kompletnie się nie spodziewałam. No musiałam sięgnąć po kolejny tom, bo pojawienie się TEJ postaci w końcówce kompletnie mnie zaskoczyło. Podsumowując mocno mnie zaskoczyła ta książka, ale na szczęście na plus.
"Gdy kogoś kochasz, nie przeliczasz tej miłości na uczynki. Nie licytujesz: ja dałam tyle, ty dałeś tyle. Po prostu... ofiarowujesz, nie myśląc o zapłacie." ~ Katarzyna Michalak, Sklepik z niespodzianką. Bogusia, Warszawa 2011, s. 132.
Książka jest jak słoik miodu z malutką łyżeczką dziegciu. Jest świetna na oderwanie się od otaczającej rzeczywistości, a właśnie po to są takie książki, prawda? Ma mnóstwo wad, z literackiego punktu widzenia, ale nie o to chodzi. Wiem, po co sięgam, dlaczego chcę przeczytać taką "bajkę dla dorosłych" i wiem, czego się spodziewać. I dostaję to i jestem zadowolona. Nie czyta się takich książek po to, żeby skrytykować styl, drobne niekonsekwencje i szczegóły mające się nijak do rzeczywistości. Osoby piszące opinie krytyczne chyba powinny to brać pod uwagę? Nie o to tu chodzi, proszę państwa! A dla tych, którzy "Sklepiku..." jeszcze nie czytali: polecam, z ostrzeżeniem, że na początku poziom bajkowości i infantylności może irytować, w środku się rozkręca a końcówka jest taka, że natychmiast musi się sięgnąć po drugą część!