Jerzy Łojek przeprowadza śmiałą analizę wypadków z lat 1830-1831, podejmując próbę wykazania, że społeczeństwo polskie miało ogromną i najzupełniej realną szansę samodzielnego uzyskania pełnej niepodległości. Posiadanie własnej i znakomicie wyszkolonej armii, zasilonej poważnymi rezerwami, przy błędach popełnianych przez dowództwo rosyjskie, pozwalało na przeprowadzenie walki, o której losach nie decydowała bynajmniej faktyczna dysproporcja sił między Polską a Rosją. (…) Mickiewicz grubo przesadził ze swoją poetycką wizją, która na długie lata zastępowała u nas rzeczywisty obraz powstania (…). Była amunicja, była broń, żołnierz nie konał z wyczerpania. Nie starczyło ducha i chęci dowódca i politykom. (…) Książka Łojka doskonale, z pasją napisana, książka odważna, oby stała się zachętą dla innych historyków. Uczy ona historycznego myślenia, zachęca do czynnego udziału intelektualnego w analizie naszej przeszłości.
Książeczka Jerzego Łojka o Powstaniu Listopadowym jest na pewno bardzo ciekawa w lekturze. Jest bardzo przyjemnie napisana, w przystępny sposób podaje wiele informacji i nie ucieka od zdecydowanych ocen wydarzeń i postaci z epoki. Pomimo tych cech, pracy Łojka nie mogę ocenić pozytywnie. Główny problem polega na tym, że autor, prezentując jasno wykrystalizowany pogląd, że wojna polsko-rosyjska była wówczas "do wygrania" wymaga od bohaterów owych wydarzeń absolutnej wszechwiedzy. Najczarniejszymi charakterami są bowiem nie car Mikołaj albo generał Paskiewicz, ale polscy dowódcy Powstania, którzy zdaniem Łojka powinni byli na pierwszy rzut oka dostrzec słabe punkty Rosjan, a nawet znać mało optymistyczne nastroje na dworze rosyjskiego monarchy. Wydaje mi się w związku z tym, że pragnienie autora, aby Powstanie było wygrane, nieco zainfekowało trzeźwość jego osądu, pchając go w otchłań "prezentyzmu". Innym błędem autora jeśli chodzi o finalną ocenę szans Powstania, jest ograniczenie owego zjawiska wyłącznie do wojny polsko-rosyjskiej z lat 1830-31. Mam na myśli to, że w przypadku wygranej Polaków utworzyliby oni państwo, które jak się zdaje, nie byłoby w stanie przetrwać zbyt długo przede wszystkim ze względu na swój niewielki rozmiar i wrogość wszystkich sąsiadów. Łojek bardzo pobieżnie odnosi się do problemu stosunku Prus i Austrii do polskiego Powstania i na poparcie swoich tez, przytacza ledwie kilka głosów z dworu tych państw świadczących o obojętności wobec ewentualnego odrodzenia Polski. Wydaje mi się, że przez autora przemawiało w tym momencie zwykłe "chciejstwo". Podsumowując, fajnie było przeczytać książeczkę Łojka, fajnie było podumać przez chwilkę nad tym co by było gdyby było, ale nieco głębsza refleksja na temat prowadzonej przez autora narracji musi doprowadzić do wniosków z gruntu odmiennych.
w wielu dyskusjach na temat powstania listopadowego powyższa broszura była demonizowana przez wielu moich adwersarzy: jako produkt niepoprawnego fantasty, który wynosi się na wyżyny wróżenia z fusów i plecenia głupot. tymczasem jest to zupełnie rozsądna i wyważona rozprawa na temat realnych alternatyw, które mogły zaistnieć, gdyby postaci decyzyjne miały trochę więcej śmiałości i inicjatywy. zaskoczyła mnie powściągliwość autora w kwestii chłopskiej, gdy spodziewałem się standardowego bajania o tym, że trzeba było dać chłopom uwłaszczenie i byłaby Polska wielka panocku, hej!
nie zgadzam się tylko z wnioskami końcowymi autora. zdecydowanie polecam