40-letni Grzegorz mieszkający w stolicy wraca do rodzinnego Białegostoku, gdzie czeka na niego chora rodzicielka. Mężczyznę zaczynają dręczyć wyrzuty sumienia - w końcu odwiedziny u matki może policzyć na palcach jednej ręki, a i tak palców okazuje się zbyt wiele. Rozmowy telefoniczne również były niezmiernie rzadkie, bo i czasu za mało, a i chęci brakowało. Przez wiele lat Grzegorz nie wykazywał zbyt dużego, a w zasadzie jakiegokolwiek, zainteresowania życiem swojej starzejącej się matki. Powrót do rodzinnego domu wzbudza masę wspomnień - tych z dziecięcych lat, gdzie rola główna przypadła nie tylko Grześkowi, ale również jego matce, ojcu i bratu, gdzie zza kulis wychylali się dziadkowie. Pamięć głównego bohatera niezwykle często zahacza również o jego pierwszą szkolną miłość - Kasię, która już w młodym wieku zaczęła mocno chorować, przez co ich drogi rozbiegły się. Ponadto widma przeszłości ujawniają się z podwójną mocą, gdy Grzegorz trafia na Pawła, kolegę z licealnych lat, który w końcu wyjawia prawdę o sobie, chociaż trochę zbyt późno...
"(...) człowiek zawsze jest sam, ze strachu stara się z kimś związać, by pokonać samotność, co - w ostatecznym rozrachunku - nigdy się nie udaje; dlatego należy znaleźć taką osobę, która w twoim towarzystwie poczuje, że była, jest i będzie, od zawsze i na zawsze - samotna; a kiedy dwie takie osoby się spotkają, zjednoczone w rozumieniu samotności, wtedy ogarnia je słodko-gorzkie szczęście, bo wiedzą, że w drugim człowieku znajdują spokój, biorący się z zaakceptowania prawa, którego nie sposób złamać." *
Karpowicz to nazwisko, które intrygowało mnie od dłuższego czasu. Opisy jego powieści budziły we mnie nieskrywaną ciekawość, tak samo jak specyficzne okładki stworzone według jednego konkretnego schematu. Powieści Ignacego Karpowicza opanowały rodzimy rynek wydawniczy, a jego twórczość codziennie zbiera pozytywne opinie, do której dzisiaj dołączam także swoją. Bardzo przyjemnie zrobiło mi się na sercu, kiedy okazało się, iż akcja książki rozgrywa się w Białymstoku - mieście oddalonym ok. 25 kilometrów od mojego rodzinnego miasteczka, gdzie od lat bywałam, od prawie pięciu studiuję, a do tego mieście, w którym mieszkam od kilku miesięcy. Wspaniale czyta się o miejscach, które realnie istnieją, a także o ulicach, na jakich bywam niemal codziennie (przy czym w powieści autor wspomniał nawet o ulicy, przy której mieszkam!).
"Gesty" to książka specyficzna, wymagająca, traktująca o samotności, wyborach, chorobach, duchach przeszłości, życiu i śmierci. Pomimo swojej niewielkiej objętości nie udało mi się jej przeczytać "na raz", lecz musiałam ją sobie odpowiednio dawkować, czego nie żałuję, ponieważ wiem, że dzięki temu korzystniej i obiektywniej mogę ją ocenić. Nie ukrywam, że to powieść nierówna - początek niezwykle absorbuje, ukazując świetny opis relacji na linii matka-syn, aby po pewnym czasie zacząć przynudzać i wprowadzać pewien chaos. Na szczęście kryzys w końcu zostaje zażegnany, aby zakończenie mogło ponownie uwieść czytelnika, wzbudzając pewne refleksje oraz zadumę...
"Nauczyłem się, że nie mam żadnego wpływu na to, kto zostaje, a kto odchodzi. Obawiam się, że nie jest to do końca prawdziwe, że pewien wpływ jednak zachowuję; łatwiej jest przebijać się przez dni, udając, że ważne decyzje podejmowane są bez mego udziału." **
Główny bohater jest człowiekiem zabieganym i zapracowanym - bycie reżyserem teatralnym, dramaturgiem oraz scenarzystą zajmuje mu niezwykle pokaźną ilość czasu. Jednak mówi się, że jeżeli człowiek pragnie znaleźć chociaż jedną wolną chwilę, którą może przeznaczyć na rozmowę z kimś bliskim albo zwyczajne bycie przy danej osobie, to uda mu się wygospodarować te kilkanaście bądź kilkadziesiąt minut, nawet jeśli jest jednym z najbardziej zapracowanych ludzi w kraju. Doskonale wiem, że niekiedy jest to niewyobrażalnie trudne, ponieważ każda osoba musi doświadczyć chwili wytchnienia i wyciszenia, najczęściej w samotności. Jednakże warto pamiętać, że wokół nas istnieją osoby, które bardzo potrzebują naszej obecności, otuchy i wsparcia, dlatego byłoby wspaniale, gdybyśmy ofiarowali bliskim to, czego sami pragnęlibyśmy doznać. Czas ucieka wyjątkowo szybko, ale musimy czasami przystanąć, usiąść na kanapie i przytulić się do ukochanej osoby, bo dzisiaj jeszcze z nami jest, ale jutro może nie być ani jej, ani nas...
* cytat ze str. 65
** cytat ze str. 166