Rozum czy uczucie? Stagnacja czy odwaga? Tuśka – mężatka, żona bezbarwnego urzędnika – spędza, wraz z córką, wakacje w Zakopanem. I tam właśnie los stawia na jej życiowej drodze młodego, pełnego werwy aktora...
Powieść uwodzi wciągającą akcją, subtelnymi portretami psychologicznymi jej bohaterów oraz realistycznymi opisami podhalańskiej góralszczyzny. Udowadnia, że ludzkie namiętności i uczucia są od wieków te same i wciąż tak samo zajmujące. Romans z Tatrami w tle!
Maria Gabriela Stefania Korwin-Piotrowska, known as Gabriela Zapolska, was a Polish novelist, playwright, naturalist writer, feuilletonist, theatre critic and stage actress. Zapolska wrote 41 plays, 23 novels, 177 short stories, 252 works of journalism, one film script, and over 1,500 letters. She received most recognition for her socio-satirical comedies. [wikipedia]
Gabriela Zapolska, właśc. Maria Gabriela Janowska z domu Piotrowska herbu Korwin, primo voto Śnieżko-Błocka (ur. 30 marca 1857 w Podhajcach, zm. 17 grudnia 1921 we Lwowie) – polska aktorka, dramatopisarka, powieściopisarka i publicystka.
Przedstawicielka polskiego naturalizmu, wykpiwała moralną obłudę mieszczaństwa; pisała komedie satyryczne, dramaty i powieści. [wikipedia]
Podchodziłam do tej książki jak do jakiegoś osobliwego okazu ginącego zwierzęcia. Romans w zakopiańskim stylu z XIX wieku, hmm... może być ciężko. Rzeczywiście łatwo nie było, na pewno momentami było łzawo i tandetnie. Od początku czuło się zbliżające nieszczęśliwe zakończenie i naiwność protagonistki - zakochanej wbrew konwenansom mieszczki - irytowała na wielu stornach książki. Natomiast ciekawe były spostrzeżenia, że o ile emancypacja sprawiła, że życie kobiet się bardzo zmieniło od momentu, kiedy Zapolska pisała "Sezonową miłość", to natura ludzka jednak nie bardzo i pewnie historie wakacyjnych złamanych serc będą się powtarzały w niejednych stuleciu.
Istniało niebezpieczeństwo, że będzie podduszać czytającego metaforyczną naftaliną, a zamiast tego urokliwie zaprasza do kontemplacji natury romantycznych porywów, które – pomimo odmiennego kontekstu, wciąż jakby te same. I Zakopane jeszcze ascetyczne, zwrócone ku przyrodzie, dziś nie do uwierzenia. Może takie bym zaakceptowała.
Do tej pory Gabrielę Zapolską znałam jedynie z serii o Pani Dulskiej, wprawdzie przeczytałam wszystkie jej trzy części, ale chociaż mi się podobały, nie podjęłam próby poznania jakiejkolwiek innej książki znajdującej się w jej dorobku. I pewnie stan ten trwałby nadal, gdybym w poszukiwaniu czegoś do słuchania nie natknęła się na "Sezonową miłość", a że zapowiedź głosiła, że to rodzimy odpowiednik „Pani Bovary” Flauberta, to dałam się skusić myśląc: „Sprawdzę, najwyżej wyłączę jak mnie nie wciągnie”. Tylko nieoczekiwanie ta opowieść wyjątkowo mnie zaintrygowała, co więcej okazało się, że to romans jak się patrzy, dodatkowo osadzony u stóp samiuśkich Tater.
I jak to u Zapolskiej jest gnuśność i zaściankowe myślenie, przekonanie o wyższości inteligencji nad ludem pracującym, roli żony przy mężu jako jego oficjalnej wizytówki, za to z chęcią korzystającej z efektów jego ciężkiej pracy, przy braku własnego zaangażowania w cokolwiek więcej niż wychowanie dzieci, prowadzenie domu, a raczej rozporządzanie służbą. Cóż taki wówczas był klimat. Co się jednak stanie kiedy żona przy mężu wybierze się do źródeł, celem zażycia wypoczynku wraz z żeńską latoroślą, a na jej drodze pojawi się przystojny, kochliwy, ale prostolinijny aktor, który dzień po dniu będzie rozkochiwał spragnioną męskiej adoracji kobietę? Wiadomo co się stanie, rozpocznie się walka serca z rozumem, a że górski klimat zbliża zbliżeniom, nietrudno się domyślić co wygra😊
Poznajcie zatem główną bohaterką „Sezonowej miłości” - oto Tuśka, żona, w jej ocenie nijakiego urzędnika, matka trójki dzieci – dwóch dorastających chłopców i nastoletniej córki, która właśnie z nią wyrusza na wraz wakacje w Zakopanem. Jej się nudzi, bo ile można czasu spędzać w gronie statecznych pań, jeśli zatem los stawia na jej drodze młodego i pełnego werwy aktora, nie ma się co dziwić, że kobita głupieje😊.
A do czego ją ta głupota doprowadzi i jakie będą jej skutki to trzeba przeczytać, żeby wiedzieć. Ku mojemu zaskoczeniu fabuła, choć rozwija się niespiesznie, uwodzi czytelnika. Tak po troszku wciąga i wikła się akcja, ale nie ma się co dziwić, gdyż to dość obszerna powieść. To co jest ogromnym atutem tej książki to umiejętność Zapolskiej psychologicznego konstruowania postaci. Są oni uwikłani w rozmaite wewnętrzne konflikty, mniej lub bardziej skrywane pragnienia i trapiące ich dusze dylematy. I co ważne, przekrój tych osób jest naprawdę znaczny.
Wreszcie wisienka na torcie to umiejscowienie całej opowieści. Podhalański klimat, góralskie akcenty , oddanie atmosfery Zakopanego to niewątpliwy dodatkowy urok powieści dla każdego kto lubi odrobinę folkloru w góralskim klimacie, z Giewontem w tle.
Mnie ta wyjątkowość „Sezonowej miłości” kupiła, co więcej okazuje się, że mimo upływu lat, ta książka nie traci na atrakcyjności. W końcu ludzkie namiętności i porywy uczuć są niezmiennie aktualne w każdej strefie czasowej. Do mnie ta powieść przemówiła, ja polecam.
Tuśkę poznajemy jako znudzoną rolą żony urzędnika, która nie do końca godzi się by to ją ograniczało. Razem z córką wyjeżdża do Zakopanego na wakacje gdzie los sprawia, że spotyka młodego i pełnego życia aktora, który sprawia, że serce Tuśki bije z podwójną mocą. Kobieta znudzona szarą codziennością czuje coraz większe uczucia względem żywiołowego aktora Porzyckigo. Co jednak stanie się gdy codzienność Tuśki ją dopadnie ?
Muszę przyznać, że po książkę sięgnęłam przede wszystkim dlatego, że imię głównej bohaterki od razu skojarzyło mi się z Tuśkiem czyli słodkim przezwiskiem jakim nazywa moja babcia mojego dziadka. Miałam jednak małe obawy czy tekst sprzed ponad stu lat przypadnie mi do gustu. Mogę spokojnie powiedzeć, że książki opowiadajace o relacjach międzyludzkich nigdy się nie starzeją. Zapolska między barwnymi opisami Podhala wplata intrygującą historię od której trudno się oderwać. Muszę jednak przyznać, że czasami przez styl pisania autorki nie potrafiłam się w stu procentach wczuć. Mimo to książka na pewno zostanie w mojej pamięci.
Zdrady, wykorzystanie kobiet, kłamstwa itd…. Wiem, że historia się dzieje w XIX wieku ale no fatalnie mi się to czytało. Nigdy więcej nie przeczytam podobnej powieści