Z okładki i z pozoru lekka; wkręca niesamowicie czytelnika w perypetie Rycerzy Okrągłego Stołu przyszłości. Pochwała męskiej przyjaźni, odwagi przeplata się z mroczną i apokaliptyczną wizją przyszłości świata.
A próba rozwikłania zagadki pojawiania się zabójczych, ciemnych i niezwykle potężnych Teutonów to tylko początek Twojej drogi w czasie tej przygody. Ostatecznie i tak będziesz bardzo zaskoczony kolejnymi kartami, nawet jeśli niezwykle bystrze zagrasz w pokera z samym Pasikowskim.
"Ja, Gelerth" to dokonanie wielkiego polskiego reżysera, ale także już pisarza; w swym profesjonaliźmie niczym nie ustępuje jego sławetnym super-produkcjom filmowym. Bardzo dobra fabuła i duża dbałość o szczegóły. Barwny i dosadny język.
Pozycja jest świetną sensacją, przygodą i być może proroczym science fiction. Ma zaskakująco sporą dawkę dramaturgii, jak na taką książkę i wspaniałe elementy - niezwykle powoli i umiejętnie odkrywanej skrawek po skrawku tajemnicy.
Fanatycy kina pana Pasikowskiego odnajdą rzetelne, a fajne opisy, soczyste, wyraziste, które dodają polotu i lekkości książce. Dzięki nim "Ja, Gelerth" jest jednocześnie wyspecjalizowane, ale też pozytywnie zdystansowane. Ponieważ książka skupia się w prowadzeniu akcji i opisach na wielu rzeczach, co dodaje dynamiki, rytmu i sensacyjnej akcji. Łapiemy też pozytywny dystans do fabuły dzięki wspaniałym opisom ciężkich karabinów, ciuchów wojskowych, porad surwiwalowych oraz dzięki znakomitemu poczuciu humoru Władysława Pasikowskiego.
Bondowsko postapokaliptyczna z elementami legendy arturiańskiej, z bondowsko nieprawdopodobnie karkołomymi, a wręcz w niektórych momentach idiotycznymi pomysłami. No, ale przecież za to kochamy Bonda, no i za to możemy pokochać Gelertha ;-)