3,5/5
Lato trwa już w pełnym rozkwicie, więc uznałam, że nie będzie bardziej idealnej pory, by sięgnąć po niezobowiązującą i przyjemną młodzieżówkę, która pozwoli mi poczuć klimat wymarzonych wakacji. Autorką książki „Wakacyjny switch off” jest Beth Reekles, która ma na swoim koncie także pozycje z serii „The Kissing Booth”. I o ile tamtych książek czytać nie planuję (powiedzmy, że filmy już wystarczająco ukazały mi ich obraz), to uznałam, że ta powieść będzie idealnie spełniała moje oczekiwania. Czy tak się stało?
Powieść przenosi nas do hiszpańskiego kurortu wprost z pocztówek, w którym przecinają się drogi trzech samotnych dziewczyn. Luna, Rory i Jodie mają za sobą bagaże doświadczeń i problemów, z którymi będą musiały zmierzyć się po powrocie do domu, ale do tego czasu chcą dobrze spędzić czas i zapomnieć o troskach. Ich entuzjazm lekko opada, kiedy na miejscu okazuje się, że wakacje mają być pozbawione elektroniki, a właściciel ośrodka dość mocno daje im w kość. Szybko jedną nawiązują między sobą nić porozumienia i przeżywają kolejne przygody, szalone wpadki i romantyczne uniesienia.
To jest książka, której klimat idealnie oddaje blurb z przodu okładki- "Książka idealna na plażę". Bo właśnie taki klimat ma- lekki, niezobowiązujący, a jednocześnie na tyle przyciągający, że można przy niej spędzić kilka angażujących godzin na dworze, ryzykując przy okazji słoneczne oparzenie.
Być może hiszpański resort miał swoje za uszami, ale jednocześnie przez opisy oferowanych aktywności, wypoczynku nad basenem i klimatu beztroskich wakacji, zapragnęłam wybrać się w takie miejsce.
Bardziej jednak od samej fabuły liczą się tu bohaterki. To na ich rozterkach i problemach skupia się lwia część fabuły. Mamy więc Rory, która wbrew aspiracjom rodziców nie chce wybierać studiów prawniczych, a rozkręcić internetowy biznes sprzedaży swoich prac plastycznych. Mamy Jodie, która czuje wieczną presję i rywalizację ze strony rówieśników i Lunę... Specjalnie zostawiłam ją na koniec, ponieważ jest to bohaterka, co do której muszę wylać swoje frustracje. Dawno nie widziałam tak irytująco wykreowanej postaci. Trzeba wam bowiem wiedzieć, że Luna zerwała ze swoim chłopakiem, przez co okazało się, że większość ich wspólnych znajomych wzięła jego stronę. I okej, wydarzenie smutne, uświadomienie sobie, że nie miało się prawdziwych i oddanych przyjaciół może boleć, ale nie dałam rady sympatyzować z postacią, która wracała do tych wydarzeń, co 5 zdań. W najbardziej przypadkowych sytuacjach Luna nagle uznawała za stosowne przypomnieć nam, że zerwała z Liamem i za nim tęskni. I ja naprawdę starałam się to zrozumieć, ale gdy czytałam dokładnie te same przemyślenia niezakończone żadną puentą, wracające w każdym rozdziale pisanym z jej perspektywy to byłam już na granicy furii. Tak irytującej, skupionej na sobie i jęczącej bohaterki dawno w książce nie spotkałam. Nie mogę jednak powiedzieć, że całkowicie odebrała mi ona radość z lektury.
"Wakacyjny switch off" to świetna młodzieżówka, która zapewni wam dużo komfortu. Jest lekko, zabawnie, ale nie zabraknie też poważniejszych tematów. Relacja między dziewczynami rozwija się w angażujący sposób i byłam w stanie w nią uwierzyć. Dodatkowo stylowi autorki nie brakuje lekkości, która sprawia, że bohaterki rzeczywiście zachowują się jak pełnoprawne młode osoby. W skrócie wrócę jeszcze do początku recenzji i potwierdzę- to książka idealna do czytania na plaży!
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Storylight.