Życie Miłosza przemienia się w koszmar. Wybitny inżynier, genialny przedsiębiorca i współwłaściciel świetnie prosperującej firmy trafia za kratki oskarżony o zamordowanie przyjaciela. Twierdzi, że jest niewinny. Kiedy po piętnastu latach wychodzi na wolność, ma tylko jeden cel – znaleźć prawdziwego mordercę i na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość.
W wyniku prywatnego śledztwa Miłosz odkrywa, że na pozór niepowiązane ze sobą wątki łączy pewien incydent z dawnych lat... Jaki ma wpływ na rozwiązanie zagadki? Kto tak naprawdę stoi za tym morderstwem? I czy Miłosz faktycznie jest bez winy?
Bardzo lubię odkrywać nowych autorów, dlatego często sięgam po debiuty, szczególnie z gatunku kryminałów i thrillerów. Książka „Za żywopłotem” przyciągnęła mnie do siebie intrygującą okładką i zapowiadającym dobrą lekturę opisem., Nim zasiadłam do lektury, dotarła do mnie cudowna wiadomość, że autorka książki uczy języka polskiego w szkole, w mojej rodzinnej miejscowości. 😍 Zatem przyjemność z czytania była ogromna!
„Nie zawsze brak winy oznacza czyste sumienie. Zło często kryje się tam, gdzie go nie widać”.
Życie Miłosza, wybitnego inżyniera i przedsiębiorcy, współwłaściciela świetnie prosperującej firmy, w jednej chwili zamienia się w koszmar. Zostaje oskarżony o zamordowanie przyjaciela i choć twierdzi, że jest niewinny, trafia za kratki. Po piętnastu latach wychodzi na wolność. Jego celem jest znaleźć prawdziwego mordercę. W wyniku prowadzonego śledztwa Miłosz odkrywa na pozór niepowiązane ze sobą wątki, które łączy pewien incydent sprzed lat.
„Za żywopłotem” – debiut literacki, który okazał się naprawdę świetną lekturą. Niemal od pierwszych stron wciągnęłam się w historię, którą pięknym językiem i w bardzo przyjemnym stylu, spisała pani Maria. To historia, która trzyma nas w niesamowitym napięciu do samego końca i nie pozwala, choćby na chwilę oddechu. Kartkowałam kolejne strony i nie mogłam wyjść z podziwu, że książka, którą trzymam w rękach, jest debiutem literackim. Zachwycił mnie kunszt pisarki autorki, język i styl, jakim się posługuje, jest bardzo plastyczny, a opisy zamieszczone w powieści zrobią wrażenie na najbardziej wybrednym czytelniku. Duszny i pełen tajemnic klimat, mroczne sekrety, bardzo dobrze wykreowani bohaterowie i zakończenie, które zaskakuje i szokuje czytelnika — to wszystko łączy się w całość, tworząc historię, która z pewnością zachwyci najbardziej wymagających fanów gatunku.
Gratuluje autorce wspaniałego debiutu i z niecierpliwością czekam na kolejne książki. A Was moi drodzy zachęcam do sięgnięcia po „Za żywopłotem” – nie zwiedziecie się!
"Za żywopłotem" jest debiutem literackim, ale nie sposób tego stwierdzić w trakcie czytania. Pisarka odznacza się dojrzałym stylem, który sprawia, że przez powieść się płynie. Znalazła równowagę między akcją a opisami. Dzięki temu treść ciekawi, a nie nudzi. Urozmaica o plastyczne krajobrazy, jednocześnie nie pozwala oderwać się od kryminalnej historii. Autorka osadziła akcję książki w Krakowie, ale znajdują się w niej również nadbużańskie i bieszczadzkie krajobrazy. Historia zaczyna się od Miłosza Zdebskiego, a właściwie od opuszczenia przez niego zakładu karnego, w którym przetrwał przez 15 lat. Po odsiadce chce oczyścić swoje dobre imię. Lata temu on, Wojtek i Jakub, jako inżynierowie od fizyki medycznej, założyli liczącą się w kraju firmę specjalizującą się w produkcji części do ultrasonografów. Kilka lat później Wojtek ginie w wypadku, którego okoliczności nie zostały wyjaśnione. Krótko po tym Miłosz zostaje aresztowany pod zarzutem zastrzelenia swojego drugiego wspólnika Jakuba Tomczyka. Były skazaniec wie, że odsiedział wyrok za niewinność, ale teraz chce to udowodnić. Zaczyna docierać do nowych tropów, ale ktoś usilnie stara się mu przeszkodzić i zrzucić na niego winę za kolejne przestępstwo.
Byłam zachwycona, jak autorka sprawnie wodziła mnie za nos. Mimo wielu wątków myślałam, że wraz z Miłoszem stopniowo będę odkrywać nowe dowody, które przeprowadzą mnie do finału. Nie było jednak tak prosto. Autorka przemyślała całą zawiłą intrygę, by co i rusz zaskakiwać czytelnika. Sami podejrzani dochodzili i zmieniali swoją rangę w historii. Bohaterowie zostali wykreowani w bardzo naturalny sposób. Miałam wrażenie, jakby byli z krwi i kości. Nie mam zarzutów do ich przemyśleń, czy dialogów.
Właściwie nie mam się do czego przyczepić. Autorka stworzyła trzymający w napięciu thriller kryminalny z licznymi plot twistami. Mam wielką nadzieję, że w jej głowie tworzy się kolejna historia. To byłaby nieodżałowana strata, gdyby poprzestała na jednej powieści.
Na koniec cytat dotyczący niszczejących, urokliwych krakowskich kamienic. Podsumowuje on moje niedawne rozmowy z koleżanką, rodowitą mieszkanką miasta królów. "Zachwycał się urokiem starych kamienic. Teraz patrzył na nagie ściany, które tu i ówdzie próbowano zakryć niedbale narzuconą zaprawą, na okna pozbawione szyb, puste doniczki na parapetach czy falujące strzępy firanek i boleśnie uświadamiał sobie nietrwałość świata. A może to tylko okoliczności sprawiły, że to, co kiedyś wydawało się urokliwe, dzisiaj przygnębiało?
Weszli do środka. Ku zdziwieniu Miłosza mozaikowe kafle pokrywające podłogę klatki schodowej, choć zniszczone i pokryte brudem, nadal pobudzały wyobraźnię, podobnie jak kamienne kręcone schody z finezyjną barierką. Jak to jest, że takie architektoniczne perły wytrzymały wojnę, a współczesność nie kwapi się, by pomóc im trwać?
Weszli na piętro. (...) Oczy porażał ogrom zniszczeń. Jak w Krakowie mogą istnieć takie miejsca?"
Czy można umrzeć za życia? Żyć, zdawałoby się pełną piersią, będąc zdrowym na ciele i umyśle jednak będą pozbawionym wszystkiego, co dotąd było na wyciągnięcie ręki? Historia Miłosza dowodzi, że tak. Młody inteligentny człowiek u stóp, którego zdawać by się mogło, leży cały świat i z przyszłością mieniącą się przepięknych barwach. W dniu śmierci Jakuba, także on stracił szansę na normalne życie. Niesłusznie skazanym na piętnaście lat więzienia za przestępstwo, którego nie popełnił. Po wyjściu na wolność, pragnie jednego. Odkryć kto stoi za śmiercią jego przyjaciela, zniszczeniem jemu samego całego życia. Do czego będzie musiał się posunąć, aby tego odnaleźć prawdziwego mordercę? Co jeszcze będzie musiał poświęcić?
Historia jest kilku wątkowa jednak, wszystkie łączy jeden szczegół, morderstwo, za które został skazany Miłosz. Narracja jest trzecioosobowa, ukazuje nam świat z perspektywy różnych bohaterów w pełnej napięcia atmosferze. O tak, autorka świetnie oddała w tej pozycji emocje. Wraz z Anną, przeżywałam zaginięcie jej syna, u jej boku czułam żal, żałobę po mężu zagubienie, ale przede wszystkim troski rodzica, któremu odebrano dziecko. Miłosz i jego dążenie do prawdy było świetnie ukazane. Mężczyzna, który wraz ze śmiercią przyjaciela stracił wszystko. Przeżył piekło, którego wspomnienia zostaną z nim na zawsze. Z inteligentnego pewnego siebie mężczyzny, stał wrakiem dawnego siebie, targanym przez powracające koszmary z ostatnich piętnastu lat, pragnącego jedynie sprawiedliwości.
Postacie zostały świetnie wykreowane. Choć nie znamy ich z przeszłości, zostały tak przedstawione, że w zestawieniu z ich wspomnieniami widzimy ich przemianę. To jak mijające lata i wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości, wpłynęły na ich zmianę. Teraz są zupełnie inni niż w latach młodości. Wraz z lekturą zagłębiamy się nie tylko w przeszłość bohaterów, ale i u boku Miłosza zmierzamy do rozwikłania misternie utkanej intrygi. Dostrzegamy błędy, ich konsekwencje, których nikt nigdy nie będzie w stanie zadośćuczynić. Z ciekawością śledziłam strony tej książki, z niecierpliwością śledząc kolejne wydarzenia. Świetna książka, która utkwi mi w pamięci. Zachęcam Was do sięgnięcia po nią.
Miłosz niesłusznie odsiaduje 15-letni wyrok za morderstwo swego przyjaciela oraz wspólnika. Mężczyzna po wyjściu na wolność swoje „nowe życie” chce rozpocząć od znalezienia osoby odpowiedzialnej za koszmar, który go spotkał. Pech chciał, że opuszczenie zakładu karnego zbiegło się w czasie z zaginięciem syna zamordowanego.
Jak prześmiewczo się mówi „w więzieniach siedzą sami niewinni”. Znamy jednak głośne przypadki, że wymiar sprawiedliwości dosłownie dał dupy podczas wymierzania kary. Znamy też przypadki, że brak niezbitych dowodów uniemożliwił w osądzeniu sprawcy. Miłosz po 15 latach w więzieniu nie ma już nic do stracenia. Za wszelką cenę chce rozwikłać tajemnicę swojego niesłusznego skazania. Tym bardziej, że zamordowany był jego przyjacielem z dzieciństwa. „Za żywopłotem” dostarczył mi dużej dawki emocji. Podążamy za Miłoszem, chcemy odkryć prawdę razem z nim i już na pierwszy rzut oka widać, że: - Ktoś nieźle namieszał w materiałach dowodowych - Komuś było na rękę zrobienie z naszego bohatera kozła ofiarnego - Ktoś na tym skorzystał. Wraz z odkrywaniem kolejnych kart widzimy, że to nie byle jaka sprawa. Wielowątkowość tego sprawiła, że już miałam wróbelka w garści a tu cyk…nie ma go. Przedzierałam się przez wspomnienia, odkrywałam demony, które wręcz pchały się na wolność. Do ostatnich stron nie spodziewałam się jaki będzie finał co przy thrillerach wręcz uwielbiam.
Minusem dla mnie jest brak rozdziałów (przerywniki to nie to samo) - książka podzielona została na prolog i epilog ( prawie 300 stron vs kilkanaście stron). Gdyby nie zainteresowała mnie historia pewnie bym ją porzuciła - ALE to tylko techniczny aspekt.
"Nie bał się lasu, nie bał się gór. Dużo bardziej nieprzewidywalni byli ludzie"
_________
Spojrzałem w pogodne wrześniowe niebo, zamknąłem oczy i pozwoliłem by słońce przypomniało jak przyjemny jest dotyk wolności. Nie usłyszę już szczęku otwieranych i zamykanych zasuw czy krzyków policjantów. Wolność ...
Tylko jak teraz żyć? Co wpisać w swoje CV? W swój życiorys? Gdzie byłem przez 15 lat? Nie pozostaje mi nic innego jak tylko dowieść swojej niewinności.
_______
Książka to opowieść o Miłoszu, który został skazany na 15 lat więzienia za zabójstwo swojego przyjaciela. Razem w trójkę prowadzili firmę, która dobrze prosperowała. Najpierw w wypadku samochodowym zginął Wojtek, jeden z przyjaciół. Potem w biurze Miłosz znalazł martwego Jakuba, współwłaściciela firmy. Niestety wszystkie znalezione dowody dowodziły winy Miłosza. Tylko czy rzeczywiście był niewinny?
Książka od samego początku mnie zaintrygowała. Cała fabuła mocno rozwinięta i wszystko kawałek po kawałku schodziło się w całość. Zakończenie mocno przemyślane i zaskoczy niejednego czytelnika.
Miłosz - młody biznesmen, prowadzący dobrze prosperująca firmę, ma naprawdę wspaniałe życie. Jednego dnia jego życie wywraca się do góry nogami. Dochodzi do morderstwa i to jednego z jego wspólników. Za kratki trafia na 15 lat, uporczywie utrzymując że jest niewinny, niestety nikt mu nie wierzy, a wszystkie zgromadzone dowody są przeciwko niemu.
Po minionych latach mężczyzna wychodzi z ogromną motywacją, aby udowodnić swoją niewinność. Ktoś, kto go wrobił, nie zabił w nim chęci dotarcia do prawdziwego mordercy. Rozpoczyna śledztwo w aurze Bieszczad.
Do debiut autorki, ale z pewnością mogę przyznać, że to co pokazała w tej książce to prawdziwa zapowiedź jej umiejętności. Jej pióro to genialne połączenie stylu obyczajowego z kryminałem, ale nie brakuje mu nutki tajemniczości i aury thrilleru. Nie zostało mi nic jak pogratulować autorce i czekać na kolejne tomy! 🫣
W jednym momencie wali się cały świat. Dziś zamożny, młody biznesmen, współwłaściciel świetnie rozwijającej się firmy, człowiek sukcesu. Jutro oskarżony o zamordowanie traci wszystko. Niewinny, ale nie może tego udowodnić. Wszystkie dowody wskazują na niego. Kiedy po 15 latach Miłosz wychodzi z więzienia postanawia ustalić, kto i dlaczego go wrobił? Bardzo ciekawa powieść kryminalno-psychologiczna o chciwości. Kto jest przyjacielem, kto wrogiem? Czy powrót do sprawy z przed lat sprawi, że prawdziwy sprawca zbrodni zrobi jakiś fałszywy ruch? Dobrze się ją czyta, nawet chwilowa rozwlekłość akcji buduje napięcie. Nie zawsze musi być lawina wydarzeń, by zrobiło się emocjonująco. Zdecydowanie wyróżniająca się książka. Egzemplarz otrzymałam od Wydawnictwa Muza.
Niebanalna i niezwykle przyjemna w odbiorze książka. Podobały mi się relacje między bohaterami oraz zakończenie, które pięknie odpowiada na pytanie "Czy Miłosz rzeczywiście jest niewinny"? :)
"Za żywopłotem" to wielowątkowy thriller psychologiczny, który muszę przyznać jest bardzo udanym debiutem. Autorka świetnie poradziła sobie z wymyśloną przez siebie intrygą, która mimo swojej złożoności na końcu genialnie łączy się w logiczną całość, a z pozoru nie mające ze soba nic wspólnego wątki zaczynają sie ze sobą zazębiać. Bardzo lubię właśnie tak zagmatwane historie w których każdy element ma znaczenie, na końcu wszystko jest ze sobą spójne, a fragmenty które w trakcie czytania mogły być niezrozumiałe nagle zaczynają nabierać sensu i innego znaczenia. Co więcej Pani Maria bardzo zgrabnie prowadzi przez fabułę odkywając powolutku kolejne elementy układanki tym samym rzucając czytelnikowi następne wskazówki, a mimo tego, że nie jest bardzo mrocznie, a akcja nie pędzi na łeb na szyję to dzięki lekkiemu stylowi autorki książkę czyta się błyskawicznie, wciąga od pierwszych stron nie pozwalając się odłożyć. Oprócz wielu tajemnic z przeszłości i lekkiego dreszczyku można znaleźć tutaj również dobrze rozwiniętą warstwą obyczajową jednak nie ukrywam, że brakło mi paru stron dzięki którym można by nieco rozwinąć niektóre wątki.
Niemniej jednak jestem jak najbardziej zadowolona z tego spotkania, autorce gratuluję udanego debiutu i z niecierpliwością czekam na więcej, bo jestem bardzo ciekawa jaką literacką drogę obierze w kolejnych swoich książkach Pani Maria Biernacka-Drabik