Łeee tam. Miała być powieść o trójce przyjaciółek na wakacjach - taki "trio z White Lotus" vibe - a wyszło takie nie wiadomo co.
"Friends & Lovers" rzeczywiście opowiada o trójce dorosłych przyjaciółek (ale nie o tych ich wakacjach!) i jest to relacja przedstawiona z perspektywy jednej z nich. Jest zatem silnie subiektywna, a co za tym idzie silnie oceniająca. I silnie... dygresyjna. I choć te wtrącenia - początkowo w formie wstawek refleksyjnych, a później już jakichś meandrów eseistycznych - bywają błyskotliwe i obserwacyjnie ciekawe (fajne cytaty na dole!), to stopniowo zaczynają dominować nad narracją fabularną. Jak to Ola (@aleksandra.jot), z którą czytałam tę książkę równolegle, napisała (i mam nadzieję, że mogę ten komentarz tu przytoczyć): "autorka dopiero pod koniec przypomniała sobie, że chciała napisać powieść o zwichrowanej przyjaźni". I tak to też czuję. Coś złego zadziało się z samym konceptem powieści. Zgubił się ten zamysł gdzieś po drodze, a poboczne refleksje zaczęły tej powieści przeszkadzać, zamiast ją wzbogacać.
Mogłabym autorce trochę tej chaos konstrukcyjny wybaczyć, gdyby był to debiut - widać potencjał w kontekście zasobów poznawczych i zwinności umysłowej, trochę bardziej mogłabym zrozumieć ten popis intelektualnych kompetencji, ale z tego, co wygooglowałam jest to druga książka autorki i trochę mi się to gryzie. No takie 2/5.