Szymon Rafalski spadł na cztery łapy po dziennikarskiej rozgrywce z gangsterami, ale problemy nie przestają go prześladować. Zwolniony z pracy i sponiewierany narkotykowym nałogiem, w końcu jednak dostaje szansę na nowe, dostatnie życie. Tyle że nic nie jest dane za darmo, a gdy chce się wycofać, jest już za późno.
Aspirant Robert Baczuk robi, co może, by wyciągnąć Szymona ze szponów uzależnienia. Po kolejnej porażce okazuje się, że dziennikarz prawdopodobnie został porwany. Kiedy Baczuk odchodzi od zmysłów, chcąc trafić na jakąkolwiek poszlakę, otrzymuje od przyjaciela tajemniczy e-mail z prośbą, by go nie szukał.
Niedługo później aspirant dowiaduje się o podejrzanym "samobójstwie" w pomorskim motelu, a denata nie sposób nie powiązać z zaginięciem Rafalskiego.
Z niecierpliwością czekałam na ostatni tom trylogii kryminalnej „Dwa bieguny” Katarzyny Żwirełło, choć z drugiej strony świadomość końca i sympatia do bohaterów budziła poczucie nostalgii. Jednak, gdy tylko „Upadek” trafił w moje ręce przyniósł całą gamą emocji od przygnębienia, współczucia i smutku, po migoczący na horyzoncie promyk nadziei, a satysfakcja z tak pięknie zakończonego cyklu nie pozostawiła już na nostalgię miejsca.
Jak tytuł wskazuje będziemy świadkami upadku człowieka, który tylko na pozór odnajduje się w swojej rzeczywistości, a tak naprawdę miota się nie wiedząc kim jest, dokąd i po co zmierza.
"Im człowiek mocniej pogrążony w rozpaczy, tym bardziej podoba się nocy."
A dziennikarz Szymon Rafalski, bo o nim mowa, zstępuje coraz głębiej w mrok pogrążając się w nałogu narkotykowym i zadając z ludźmi, których powinien unikać. Czy propozycja pracy w ośrodku wypoczynkowym „Pod wiśniami” należącym do dawnego przyjaciela jego ojca okaże się dla niego wybawieniem, czy pogrąży go na zawsze?
To opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, próbie pogodzenia się z tym, na co nie mamy wpływu i bezcennej wartości prawdziwych przyjaciół, których można poznać tylko wtedy, gdy upadnie się na dno. Gdzie tu kryminał zapytacie? Oczywiście znajdziemy tu nawet niejeden wątek kryminalny misternie wpleciony w to, co zdaje się wysuwać na pierwszy plan, czyli psychologię postaci i relacje między nimi.
Nie obawiajcie się jednak, że skupienie na emocjach spowolniło akcję, bo te dwa bieguny, dwa światy, gangsterki i policji, gdy się ze sobą ścierają zwykle sypią iskrami, pozostawiając po sobie zgliszcza i ofiary. Autorka idealnie wyważyła każdy z elementów tej historii, w której trudno byłoby znaleźć jedno niepotrzebne słowo czy zdarzenie. A wiarygodność, z jaką ukazała bezsilność człowieka, który przegrywa walkę z uzależnieniem i swoimi demonami pozwala poczuć te emocje, ten upadek.
Nie pozostawia nas jednak na dnie, a wyciąga na powierzchnię siłą prawdziwej przyjaźni, bo choć w życiu nie zawsze wszystko kończy się szczęśliwie, w książce możemy życzyć bohaterom odmiany losu i czasem nasze życzenia zostają spełnione.
Finalny tom serii "Dwa bieguny" okazał się dużo bardziej przyzwoity niż dwa poprzednie, którymi nie byłam zbytnio zachwycona. Oddałam tej książce całą moją uwagę aż do późnych godzin nocnych, skończywszy ją lekko po północy co bardzo rzadko mi się zdarza, i z pełnym przekonaniem mogę napisać, że było to bardzo dobre zakończenie całej serii. W poprzednich dwóch częściach żadna z postaci jakoś nie potrafiła zyskać w moich oczach, szczególnie Szymon, uchodzący u mnie od samego początku za postać najbardziej skomplikowaną i nie do zaakceptowania, finalnie zdołał wzbudzić we mnie trochę sympatii i uczucia. Zakończenie dość przewidywalne ale do przeżycia, a ja czuję satysfakcję, że tym razem nie był to stracony czas....
Przyszedł czas na finał, ale zanim bohaterowie i czytelnik zaznają spokoju przed nimi ostateczna rozgrywka pełna emocji.
Jak nisko może upaść człowiek? Ile złych decyzji podejmie, aby jego świat runął? Szymon Rafalski staje się synonimem człowieka, który osiągnął dno. Pozornie mogłoby się wydawać, że po ostatnich ekscesach, opisanych w poprzednim tomie, próbuje ogarnąć swoje życie. Nic bardziej mylnego… Narkotyki stają się początkiem końca. Traci prace, znowu wpada w mafijne relacje. W pewnym momencie ma wrażenie, że słońce znowu ukazało się na niebie jego życia, że dostał coś od losu, ale to było tylko przewidzenie, bo nic nie ma za darmo.
Czytając kolejne rozdziały z jednej strony współczułam Szymonowi, z drugiej wkurzał mnie, przecież wiedział jak wygląda ten świat, przecież już jego ojciec „pokazywał mu” o co w tym wszystkim chodzi. Jak mógł być taki naiwny? Dlaczego wcześniej nie zaczął walki z samym sobą? Niestety brnął w ciemność… ale najważniejsze pytanie, jakie należy tu postawić to czy będzie umiał przyznać się do błędów, czy przyjmie na swoje barki brzemię każdego swojego czynu i czy wstanie o własnych siłach?
Taka sytuacja, życiowa porażka, może spotkać każdego z nas… a wtedy warto rozejrzeć się dookoła, bo może mimo całego zła, którego już nie da się cofnąć, cały czas jest ktoś życzliwy, kto nigdy się Ciebie nie wyprze i mimo przeszkód będzie za wszelką cenę starał Ci się pomóc. Czy Szymon miał to szczęście? To również historia o sile przyjaźni… najprawdziwszej, szczerej i czystej.
W książkach autorki znajdziecie wiele metafor i fraz, które skłaniają do przemyśleń. Niektórzy mogą stwierdzić, że przecież to tylko kryminał, to dużo więcej niż kryminał, swoją drogą znakomity, to historia, gdzie między słowami znajdziesz wiele życiowych prawd i sentencji, o których warto pamiętać i którymi warto się kierować: „… jedno wiedział na pewno. Że po każdej nocy wstaje dzień, że po każdym upadku możemy się podnieść, że zawsze jest ktoś, kto na nas liczy, kto na nas czeka”.
Jeśli mam być szczera to książka była dobra, ale niestety akurat mnie nie porwała. Nie potrafiłam się w nią wciągnąć i przyznam, ze z lekka mnie nudziła momentami.
Oczywiście mimo to mam o niej trochę dobrego do powiedzenia. Po pierwsze to postacie nie były płytkie, każda była inna i miała swój charakter.
Książka opowiada o dziennikarzu, który był synem wielkiego swego czasu gangstera Warszawskiego, a jednoczenie był jego przeciwieństwem i współpracował skutecznie z policją. Podczas śledztwa o skorumpowanych policjantach, życie stracił jego dobry przyjaciel Kacper Chaberski (policjant). To wydarzenie pogrążyło Szymona (naszego głównego bohatera) i żył on chęcią zemsty i złapania winnego. Chłopak był tak zaślepiony złymi wyborami, że skończył na pomorzu porwany przez zabójcę przyjaciela, a następnie poszedł na współpracę z gangsterem który niegdyś przyjaźnił się z jego ojcem.
Świetnie pokazana była relacja głównego bohatera z narkotykami, które skutecznie ściągnęły go na dno i doprowadziły do upadku.
Ogromny plus za pokazanie jaką ogromną moc ma przyjaźń i posiadanie człowieka na którego mimo wszystko i nieważne co by się działo, zawsze można liczyć.
Cała książka pomimo tego, że mnie nie porwała jest warta swojej uwagi. Pamiętajmy, że mamy różne gusta i absolutnie do niej nie zniechęcam, a wręcz chciałabym mimo wszystko starałam się zwrócić waszą uwagę na to co mi się w niej podobało.