Ten reportaż to opowieść o Polakach, największej mniejszości narodowej w Norwegii, która rzadko jednak dochodzi do słowa w debacie publicznej w tym kraju. Własna historia autorki i rozmowy z wieloma innymi osobami, które przez ostatnie lata przeprowadziły się z Polski do Norwegii – artystami, budowlańcami, naukowcami, himalaistami. To rzecz o migracji, o Polsce i o Norwegii, o uprzedzeniach i rasizmie, ale również o solidarności i empatii, o prawach pracowniczych i o spotkaniach między ludźmi, które pozwalają nam zobaczyć się nawzajem bez etykietek.
„Mam w ogrodzie wielu Polaków - są tacy tani” mówi lekarka, której pacjentką była Ewa Sapieżyńska, autorka książki „Nie jestem twoim Polakiem”, której tytuł nawiązuje oczywiscie do wypowiedzi Jamesa Baldwina „I am not your negro”. Książka pierwotnie została wydana w Norwegii, dla Norwegów, i podczas czytania powinniśmy o tym pamiętać. Autorka pisze o dyskryminacji w stosunku do Polaków w kraju, który chlubi się byciem wysoko w rankingu szczęśliwości życia oraz swoją rzekomą bezklasowością i otwartością na drugiego człowieka. Zdrapuje z obrazu Norwegii złotko, by pokazać co się kryje pod tym ładnym opakowaniem. Jak pisze autorka, w norweskich mediach pokazywany jest bardzo stereotypowy i pejoratywny obraz Polaków - że to zagorzali katolicy, alkoholicy, osoby niewykształcone i z najniższej warstwy społecznej. Polskie nazwisko na skrzynce pocztowej może obniżyć wartość mieszkań w kamienicy, a powiedzenie o swoim pochodzeniu na randce, może pomóc ją szybko zakończyć. Nie będę wypisywała wszystkich przykładów, ale tak w skrócie to wedł autorki bycie Polakiem w tym kraju nie należy do miłych doświadczeń, a czasem może być też powodem do wstydu. Co istotne, to najczęściej są dość subtelne formy dyskryminacji, ale nadal to dyskryminacja, marginalizacja i wykluczenie społeczne wyłącznie ze względu na pochodzenie. I oczywiście książka dotyczy skandynawskiego kraju, ale my nie musimy szukać tak daleko, wystarczy przyjrzeć się jak pewna grupa naszych rodaków, reaguje na obecność Ukrainek i Ukraińców w Polsce. Jest to więc tytuł uniwersalny (o zgrozo). Niestety mam „ale” co do tej książki - przeczytałam ją w mig, była interesująca i napisana lekkim jezykiem, ale właśnie, jak dla mnie to chyba zbyt lekkim. Ciężko mi też nazwać ten tytuł reportażem, traktuję to jako bardziej gazetowy tekst opisujący własne doświadczenia. Nie widzę tutaj pogłębienia tematu (szkoda!), a w dodatku mam wrażenie jednostronności perspektywy. Nie odradzam, ale tez nie polecam.
Używanie wobec tej książki słowa "reportaż" to jednak spore nadużycie. To bardziej esej/wspomnienia/przemyślenia autorki. Książka niestety napisana bardzo jednostronnie, nie odbieram autorce prawa do jej emocji i jej przeżyć, ale brakuje tutaj trochę zróżnicowania, może też norweskiej perspektywy i spojrzenia Norwegów na Polaków. Szkoda, bo bardzo istotny i ciekawy temat został w mojej ocenie sprowadzony do "Norwegowie nas nie lubią i mają za gorszych". Zmarnowana szansa, przynajmniej z perspektywy polskiego czytelnika, bo nie wykluczam, że norweskiemu ta książka może otworzyć oczy na pewne sprawy.
Paradoksalnie chciałbym, by treść tej książki trafiła do jak największej ilości Polaków, którzy w 2023 są na tej samej pozycji, co Norwegowie, przez dużą ilość emigrantów z Ukrainy. Bo czy to jest taki fantastyczny reportaż? No nie jest, można się tutaj przyczepić, do wielu rzeczy (jak dla mnie zbyt osobisty ton, przez, co historie innych nie wybrzmiewają tak mocno), ale pozwala choć na chwilę poczuć się jak taki emigrant. A to, że książka opowiada o Polakach jeszcze bardziej to ułatwia, gdyż każdy z nas, mógłby się znaleźć w centrum opowieści snutych przez autorkę. Więcej empatii! Człowieka nie definiuje narodowość, jakiej jest.
1,5/5 Chyba zaszła jakaś pomyłka. Po co tłumaczyć tekst polskiej autorki z norweskiego, w którym od razu widać że pisany był pod naród z północy?! "Nie jestem twoim Polakiem..." to ani reportaż, ani autobiografia, tylko praca na temat tego jak na małej ilości stron poruszyć jak najwięcej tematów, podać jak najwięcej imion, miejsc i nie zapomnieć jeszcze wcisnąć słów o historii Polski i własnym życiu. Po raz kolejny czytam coś co jest wylaniem żali, terapią w formie pisemnej, a nie obiektywnym reportażem. Rozumiem, że autorkę dyskryminacja dotknęła osobiście i często się z nią styka, ale nie uważam by zwalniało ją to z rzetelności. Wypowiedzi Polaków są naciąganie, zero neutralnej lub pozytywnej opinii, brak przy tym konfrontacji w Norwegami i ich przykładami. Jednostronność bije ze stron. Przez to, że książka została wydana jako pierwsza w Norwegii nie ma w niej społeczno-kulturowych uwarunkowań, które są przyczyną takich zachowań i choć trochę by ten reportaż uratowały. A tak mamy tylko tych złych i biednych. Nie ma nic po środku. Jestem na nie.
"Hvordan henger etnisitet og klasse sammen i Norge i dag?" spørr seg Sapieżyńska. Jeg trodde denne boken skulle være en personlig fortelling om hvordan hun møtt rasisme i Norge idag. Istedet møter jeg en kompleks refleksjon som veksler mellom Sapieżyńskas egne historier og med intervjuer av andre polacker som bor i Norge. Sapieżyńska knytter skikkelig sammen personlige vitnesmål med den politiske situasjonen, ikke bare i Norge her og nå, men også i resten av verden, fra tiden av hennes barndom frem til nå. Det merkes at hun har reflektert mye (noe som hun også gjør i boken i metatekst): "Hvordan klarer man å skrive en bok om stereotyper uten å selv reprodusere eller grunnfeste klisjeer [...?]"
Selv om Sapieżyńskas mål er å bekjempe merkelapper så blir jeg varm over hvor "polsk" den er. Sapieżyńska viser ofte til store tenkere og forfattere, som Gombrowicz, og fortsetter på så vis videre på en flere hundre år gammel tradisjon av polsk intellektualitet; jeg føler meg hjemme! Men jeg blir også så utrolig arg! Hvordan er det mulig at Norges største minoritet blir så utrolig dårlig behandlet?!
Er dette mon fjorårets viktigste bok utgitt i Norge? Jeg tror det! Og jeg anbefaller alle å lese boken; det er nødvendig at folk våker opp fra sin tunnelsyn og prøver bli litt bedre kjent med naboene sine og utfordre fordommene sine. Men jag anbefaler den særlig for dem som er interessert av å lære mer om rasialisering, det vil si den prosessen gjennom hvilken mennesker blir tildelt forskjellige sosialt konstruerte raser (alle mennesker tilhører jo egentlig én felles rase).
Nazwałabym to esejem autobiograficznym(?), ale takim bardzo udanym, w którym przeplatanie wątków reportażowych ze swoimi doświadczeniami nie jest absolutnie przytłaczające, a wręcz przeciwnie. Historie otwierające oczy wszystkim osobom, które nie wyjechały z kraju za pracą, ale także tym, którzy w swoich głowach gloryfikują Norwegię. Książka jest bardzo krótka, przeczytacie ją w jeden dzień, a zostanie z wami na długo. Naprawdę warto.
Książka ważna, ciekawa i dobrze napisana, ale niepełna. Brakuje tutaj Norwegów, którzy mają postawę inną niż niechęć albo neutralność. Brakuje Polaków z inną perspektywą, takich, którzy rasizmu np. w życiu zawodowym nie doświadczyli. Mam poczucie, że książka jest tendencyjna, co też widać w opisach tego, co dzieje się w Polsce. Szkoda, zabrakło tutaj rzetelności.
nie będę jej oceniać - wierzę że autorka przeżyła taką dyskryminację (NIE RASIZM - co skutecznie jest mylone) i nie umniejszam jej doświadczeniom absolutnie ALE nie nazwałbym tego reportażem, może zbiorem esejów, bo perspektywa jest tak naprawdę tylko jedna - Polaków na emigracji w Norwegii, których dotknęła dyskryminacja oraz autorka bardzo lubi porównywać swoją sytuację do sytuacji osób czarnoskórych w Ameryce (Black Lives Matter) oraz Żydów (to bezczelne moim zdaniem)
autorka miała tak bogatą bibliografię, mnóstwo przypisów i naprawdę mogła świetnie to wykorzystać na pokazanie wielu różnych perspektyw Polaków w Norwegii, którym żyje się bardzo różnie i których sytuacja w tym państwie jest nie taka sama ale nie wykorzystała tego potencjał absolutnie
bardzo ciekawe i w co się zgłębię jest wywiad z synem autorki na temat szkoły w Norwegii - więc plus!!! oraz sam "reportaż" jest krótki, szybko i płynnie się do czyta
książka ZDECYDOWANIE skierowana do Norwegów, o czym sama autorka mówi na koniec
Podczas lektury w głowie cały czas wybrzmiewała mi piosenka „Polski Biały Murzyn” Jacka Skubikowskiego w akompaniamencie frustracji, żalu i poczucia niesprawiedliwości. Z drugiej jednak strony nasuwa mi się pytanie—czy Polacy nie mają czasem wciąż ogromnego kompleksu niższości i czy przez lata uciśnień oraz bycia swego rodzaju białymi niewolnikami Europy nie poczuwamy się do bycia wasalami „lepszych” narodów nawet w XXI wieku? Chyba czas na przyspieszoną naukę szacunku do swojego czasu, pracy i samych siebie.
Et godt forsøk, og tidvis både trist og opprivende, og et tema samfunnet bør ta innover seg, høre på og ta på alvor, men samtidig faller selve skrivingen litt gjennom for meg. Selv om deler av boka gjorde meg veldig trist. Også tror jeg det kan handle mer om utlendinger generelt, enn polakker spesifikt. Som 100% polsk, men født og oppvokst i Norge, har jeg aldri møtt noe av det negative som beskrives (noe som ikke betyr at andre ikke opplever det- men det får meg nettopp til å tenke at det handler om generell mistro til det ikke-norske). Alle antar at jeg er helt norsk, til man evt ser etternavnet mitt, eller jeg nevner min polskhet. Dog har infoen oM at etternavnet er polsk faktisk bare blitt møtt med vennlig interesse.
Reportażem bym tego nie nazwała. Liczyłam na konkretne historie Polaków i garść informacji odnośnie życia w norweskim społeczeństwie i możliwości asymilacji. Dostałam pełno imion z chaotycznymi, kilkoma zdaniami do każdego oraz wspomnienia autorki kompletnie niezwiązane z tematem. Jedyny plus to długość książki. Jest krótka, wiec dało się to zmęczyć, ale chyba nie takie było założenie…
Velskrevet og interessant bok. Fikk tips av en venninne i Polen om å lese denne da den har skapt debatt i Polen. Blir spennende å høre hva diskusjonen der handler om. Boken er en samling intervjuer og anekdoter, alt bundet sammen av forfatterens refleksjoner. Anbefales.
Dobry reportaż, konkretny, mocny, bez ukrywania tezy czy optyki, a nawet z bardzo uniwersalnym i introspektywnym przesłaniem. Pod jednym względem jest monotonny: opowiada historie Polaków z grup które są lokowane przez Norwegów na dole drabiny społecznej, pracowników fizycznych i wykształconych humanistów (czy też: ludzi operujących słowem) którzy bez znajomości języka kierowani byli także do prac fizycznych. Brakowało mi urozmaicenia, czyli na przykład historii specjalistów, inżynierów czy lekarzy, którzy lądując w Norwegii mieli już ogarnięte chociaż podstawy języka i pracę w zawodzie (przyjaciel dokładnie tak do Norwegii wyemigrował i jego historia jest przez to znacząco różna -- co nie znaczy że wolna od rasizmu). Wciąż, jest to ważna książka i warta przeczytania.
1* Moim zdaniem, nie jest to reportaż, a bardziej kiepska autobiografia... Osobiście jako osoba, która wyjechała na emigrację do Szwecji i wróciła, ale doskonale pamięta te emocje to uważam, że ta książka jest wręcz szkodliwa. Doskonale rozumiem, że autorka chciała wylać swój żal, rozczarowanie i złość chcąc się tym podzielić z innymi, ale przedstawione historie i wspominki - znajomego innego znajomego - pomieszane i posklejane z wątkami autobiograficznymi tworzą chaos. Brakuje mi tutaj porządnych wywiadów, więcej kontekstu i przytoczonych historii tych osób. Pomijam już nawet fakt, że nawet na fb można znaleźć dużo innych i znacznie gorszych historii Polaków na emigracji niż te przedstawione. Nie rozumiem dlaczego osoba autorska wiele razy bardzo wyraźnie i stanowczo podkreśla, że jest "Polką o lewicowych poglądach". Dzieje się to w taki sposób jakby był to jakiś wyjątkowo egzotyczny i unikatowy twór. Moim zdaniem to co było strzałem w kolano dla tej książki to ciągłe powtarzanie, że wszyscy są różni, że zarówno Polacy jak i Norwedzy są różni, ale ja tego tam nie widzę. Głównie Polacy są przedstawieni jako osoby z najniższej warstwy społecznej i ofiary, a Norwedzy jako bogaci pracodawcy, oprawcy i dręczyciele. Gdzie tutaj różnorodność!? Zwłaszcza, że książka jest jednostronna. Dlaczego nie było ani jednego wywiadu z Norwegami? Uważam, że ta książka przedstawia Norwegów w bardzo złym świetle, ale czy wszystkich powinniśmy oceniać jedną miarą? Tak jak podkreśla autorka - wszyscy jesteśmy różni. Wiele zależy od naszego szczęścia. Ta książka może bardzo zniechęcić czy do emigracji czy do odwiedzenia kraju fiordów, a nie powinno tak być. Emigracja może być wielką przygodą. To trudny temat i uważam, że w tej książce został przedstawiony w bardzo zły sposób.
Generalnie dobra książka, choć czasami (rzadko, ale jednak) miałam wrażenie, że trochę naciągana. Np. autorka cytuje gazetę, która pisze, że "Tak łatwo jest zdobyć sfałszowany polski test na koronawirusa" jako przykład nagonki na Polaków. Tylko że w Polsce faktycznie łatwo było zdobyć taki test 🤷♀️ Nie wszystko, co negatywne na temat Polski jest nagonką. Czasem to po prostu wiadomości.
Jednak choć ten fragment mnie uderzył, nie było zbyt wiele mu podobnych. Jednocześnie, jak zauważyli inni (w szczególności https://www.goodreads.com/review/show...), "Nie jestem..." nabiera obecnie dodatkowej wartości ze względu na zwiększającą się liczbę imigrantów w Polsce. Życzyłabym sobie aby jak najwięcej Polaków przeczytało tę książkę i tym samym zrozumiało jak nie traktować innych.
"2019 brakte med seg Black Lives Matter-protestene, og de var som en bølge som rev ned usynlige vegger. Endelig strømmet det på med personlige beretninger om hverdagsrasisme i Norge (...) Først etter hvert la jeg merke til at den største minoriteten i Norge ikke var med på denne fortellingsdugnaden.
Så ja. Bedre sent enn aldri. Her er jeg."
This entire review has been hidden because of spoilers.
Część „historyczna” jest bardzo dobra i prawdziwa, z częścią nowoczesną nie umiem się zgodzić. Mam w Norwegii rodziców, pół rodziny i mnóstwo ich znajomych, którzy nigdy nie doświadczyli 1/3 rzeczy opisywanych w książce, coś tu poszło nie tak
Przeczytałam tę książkę w jeden dzień. Nej, w jedno popołudnie. Nie mogąc się oderwać, wchłonęłam ją jednym oddechem. Wzruszyła mnie do łez. Mieszkałam w Szwecji i w Danii, spędziłam nieco mniej, ale jednak trochę czasu i w Norwegii. Chcę przez to powiedzieć, że rozumiem o czym pisze autorka. Ale też, jak chciała, napisała książkę uniwersalną, historię każdego imigranta, każdego z nas, których przodków doświadczyły wojny, przesiedlenia, dyskryminacje. To nie jest książka 'idealna' ani tez najlepszy reportaż, jaki czytałam. Nie jestem pewna czy "reportaż" to w ogóle właściwie okreslenie gatunku, do którego szufladkuje się tę książkę. Mam wrażenie, że polski rynek czytelniczy charakteryzuje dziwna (?) obsesja na punkcie reportażu, gatunku literackiego, który pod taką nazwą w wielu krajach w ogóle nie istnieje. Wydawcy zdają się to wiedzieć, wiedzieć, ze polski czytelnik chętnie sięgnie po każdą książkę opatrzoną łątką 'reportazu'. Ale to, być może, dyskusja na inną okazję. Być może zabrakło też wstępu, wprowadzenia dla polskiego czytelnika. Czytałam recenzje, w ktorych piszący dziwią się, po co tłumaczyć na polski książkę o Polakach pisaną dla Norwegów - przez Polkę -Norwezke-nie-polke. Te osoby pragnę zapytać: czy na pewno przeczytaliście_lyscie_oscie książkę Ewy Sapieżyńskiej? Sądzę że kazdy powienien ją przeczytać. Również w Polsce.
temat bardzo ważny, potraktowany poważnie i przystępnie. cieszę się też, że książka była dość krótka - myślę, że pasuje to do tematu. nie mieszkam w norwegii, ale jestem pracownicą fizyczną na zachodzie, więc wiele tych tematów jest mi bliskich, ale nadal mnie zaskoczyło. nie spodziewałam się, że tak wygląda sytuacja w norwegii, i z powodu tego zaskoczenia na pewno polecę tę książkę wielu osobom. jedyne, co mi się nie podobało, to styl pisania. nie mam nic przeciwko autobiograficznym reportażom, wręcz przeciwnie, bardzo je lubię i wiele z moich ulubionych reportaży ma taką formę (np. czystka), więc nie o to chodzi - chodzi o częste używanie zbyt wytartych kliszy, zbyt patetyczne sformułowania, które wyrywały mnie z ciągu czytania i mimo wszystko troszkę żenowały. i nie jestem też pewna użycia kontekstu black lives matter - autorka wydaje się zbyt luźno rzucać porównania do opresji doświadczanej przez osoby czarnoskóre, a temat wydaje się niewystarczająco zgłębiony, by to usprawiedliwić lub bronić tej decyzji. tak czy siak warto przeczytać - co to się dzieje w tej norwegii to kurde naprawdę nie wiem
Myślę, że książka zawiera spostrzeżenia uniwersalne dla każdego emigranta. Czytając ten reportaż z perspektywy osoby, która stosunkowo niedawno dokonała wyprowadzki z Polski, czuję się zauważony. Zdałem sobie sprawę, że było mi to zwyczajnie potrzebne, by ktoś ubrał w słowa pewne emocje i uczucia, które towarzyszą mi w tej przygodzie.
Jednak reportaż w moim odczuciu to duże słowo, a to wydanie bardziej odbieram jako artykuł, który mógłby pojawić się również dobrze w jakimś poważanym kwartalniku. Niemniej pragnę podziękować autorce za poruszenie tych kwestii. Wydaje się, że kwestia uprzedzeń (czy po prostu rasizmu) względem wschodniej Europy wciąż niestety lawiruje wyłącznie na obrzeżach marginesu zainteresowania. Jako osoba związana wykształceniem ze Skandynawią, z wypiekami śledziłem odbiór książki w tamtejszych mediach. Cieszę się z większej obecności owego tematu w debacie.
Boka setter et sterk søkelys på Norges «utenlandske arbeidere» som det er en stor andel av, men som vi ikke ofte hører stemmen til. Det er sårt og det er frustrerende, men det er også ømt og reflekterende.
Dette er en viktig bok. Płakałam i wzbudziła we mnie duże emocje. Nie koloryzuje ale i nie wyolbrzymia problemów. Temat bardzo ważny nie tylko w kontekście Norwegii ale nas wszystkich i tego jak traktujemy osoby z innych kultur w naszym kraju.