„Utwór o Matce i Ojczyźnie Bożeny Keff dotyczy ideału i konkretu, ideałów matki i córki oraz ich praktycznych realizacji, ideału ofiarnictwa oraz przetrwania, ukrytej bezwzględności tych, którzy byli ofiarami i przetrwali, a wreszcie konceptu przekraczającego zwykłą państwowość, czyli ideału ojczyzny, na którą, jak uczą tego dziewiętnastowieczne nacjonalizmy, składa się ziemia i krew. Zamiarem Keff było stworzenie utworu, który podobnie jak Maus przełamywałby granice formalne, a do tego stawiałby w narracyjnym centrum nie przedstawiciela bądź przedstawicielkę pokolenia, które przeżyło Holokaust, lecz ich już dorosłe dziecko.” Z posłowia Marii Janion i Izabeli Filipiak
to, że napiszesz książkę o istotnych rzeczach takich jak trauma, Zagłada, antysemityzm czy wątkach kobiecych/feministycznych nie oznacza od razu, że warto Ciebie czytać, w szczególności, jeśli obierasz banalne cele swojej krytyki (2009 jest innym rokiem niż 2023, ale wciąż: atakowanie dyskryminacji, nacjonalizmu i pseudokibiców to trywialnie low hanging fruit). jeszcze gorzej, kiedy próbujesz dać do zrozumienia, że ogólnie to jesteś kumatą osobą, ogarniasz całe te filmy i gierki, kumasz popkulturę i jesteś mega otwartym pisarzem, bo potrafisz łączyć Aliena z Herzogiem, Larę Croft z tragedią i mitem greckim; no ogółem to jesteś kulturowym gitem i znasz się na wszystkim, nie boisz się pisać w tym samym tomiku poezji białych łącząc naprawdę odważnie i dzielnie masowej papki z operą, a tak w ogóle to tak okropnie boli ta zacofana Polska. typowa polska książka o skomplikowanej relacji z ojczyzną i przeszłością osoby autorskiej, która staje się pretekstem do sztucznej, manierycznej pochwałki o erudycji i głębokości duszy. literatura do przytulenia jakiegoś miłego grantu lub nagrody za "szerokie horyzonty i literackie eksperymenty badające rzeczy ważne, ważniejsze i najważniejsze". poziom poruszenia zero.
Takiego spojrzenia na Zagładę jeszcze nie czytałam. Ten utwór to ponowne odczytanie pewnych mitów, które rządzą polską historią, odwrócenie ich i wymieszanie. Mamy drugą wojnę światową, romantyzm, kino współczesne, poezję starożytną i to wszystko działa, atakuje czytelniczkę. Utwór może odstraszać trudnymi tematami, z których część należy do sfery tabu, w końcu są tu Żydzi i Zagłada, feminizm, macierzyństwo, niesprawiedliwość społeczna itd., ale to wszystko jest tak wyśmienicie podane, że warto spróbować. I do tego posłowie Marii Janion na koniec.
Jak bardzo niestosowne jest ocenianie takich książek akurat gwiazdkami? Jakieś to niesmaczne, ale chcę zostawić choć taki ślad (słowa są jeszcze bardziej nieporadne).
Żałuję, że nie mam jej w papierze. Ta książka bolała mnie fizycznie. Mimo że nie zawsze lubię ten styl ,,nowoczesnego" pisarstwa, tu nie mogę się przyczepić, bo treść jest... oczyszczająca.
Wyjątkowe, iście zaskakujące spojrzenie na zagadnienie Zagłady okiem pokolenia dzieci jej ofiar. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak autorka była w stanie połączyć szeroką paletę intertekstów, eksperymentalną, trudną do jednoznacznego określenia formę, metaforykę i wreszcie wrażliwą tematykę w drażliwym ujęciu w jedno wspaniale zgrane dzieło.
7/10 Czy to dramat? Nie mam pewności, zresztą rozważania te pojawiają się w posłowiu - sugerując oratorium. Utwór robiący wrażenie, z ogromem nawiązań klasycznych i współczesnych.