Jump to ratings and reviews
Rate this book

Pieśń czasu. Podróże

Rate this book
PODRÓŻE

MacLeod pisze niewiarygodne opowiadania. Od otwierającej tom „Opowieści młynarza” po finałową „Drugą podróż króla” trafiamy do światów pełnych zapierającego dech piękna, straszliwego cierpienia i przyjemnej przeciętności. Szczególnie dobrym przykładem talentu autora do tworzenia światów i snucia w nich opowieści jest wspomniana „Opowieść młynarza” - piękna historia ostatniego właściciela starego wiatraka, którego z wiatrem łączy coś więcej niż przelotny romans. „Druga podróż króla” jest nieziemsko zrelacjonowaną opowieścią o drugiej wyprawie do Betlejem jednego z Trzech Króli. „Żywioły” z kolei rozgrywają się w epoce pary i przedstawiają życie człowieka, który sądzi, że odkrył nowe źródło energii, okazujące się z czasem czymś o wiele starszym. „Dywan z Hobów” to dziwaczna i zapadająca w pamięć medytacja na temat niewolnictwa i strasznego, osuwającego się w dekadencję świata. Wszystkie zawarte w tym tomie teksty lśnią podobnym blaskiem jak powieści MacLeoda.
- Regina Schroeder, Booklist.

PIEŚŃ CZASU

Pod koniec dwudziestego pierwszego wieku, stara, mieszkająca w Kornwalii kobieta ratuje z oceanu nagiego młodzieńca i zabiera go do swego pięknego domu. Bohaterka jest światowej sławy skrzypaczką i - mimo nowoczesnych metod przedłużania życia - zbliża się do kresu swych dni. Niedoszły topielec z kolei cierpi na utratę pamięci, nie wie o sobie nic. Kobieta nadaje mu imię Adam. Zaczyna opowiadać mu swoje wspomnienia, on okazuje się wiernym słuchaczem. Opowieści bohaterki są przerywane scenami z codziennego życia w kornwalijskim domu. Barwne, pełne wydarzeń życie artystki prawie pozwala nam zapomnieć, że cała historia rozgrywa się w chaotycznym i niebezpiecznym świecie epoki. MacLeod przedstawia w książce specyficzną, fascynującą wizję dwudziestego pierwszego stulecia - wieku katastrof i nowych, śmiertelnych chorób. Niemniej, jak często w pisarstwie tego autora, okazuje się, że historia osobista zawsze jest ważniejsza od tej powszechnej.
- Ray Olson, Booklist

Rozgrywająca się w niedalekiej przyszłości, ossadzona w Anglii „Pieśń czasu” jest bogatą i subtelną opowieścią, dotykającą tematu pamięci i tożamości, ożywioną przez mistrzowsko nakreślone, ludzkie, aż nazbyt ludzkie, postacie bohaterów.
- Paul Billinger.

496 pages, Hardcover

Published August 26, 2011

68 people want to read

About the author

Ian R. MacLeod

173 books128 followers
Ian R. MacLeod is the acclaimed writer of challenging and innovative speculative and fantastic fiction. His most recent novel, Wake Up and Dream, won the Sidewise Award for Alternate History, while his previous works have won the Arthur C. Clarke Award, the John W. Campbell Memorial Award, and the World Fantasy Award, and have been translated into many languages. His short story, “Snodgrass,” was developed for television in the United Kingdom as part of the Sky Arts series Playhouse Presents. MacLeod grew up in the West Midlands region of England, studied law, and spent time working and dreaming in the civil service before moving on to teaching and house-husbandry. He lives with his wife in the riverside town of Bewdley.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
9 (23%)
4 stars
22 (57%)
3 stars
5 (13%)
2 stars
2 (5%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
Profile Image for Marta.
Author 12 books212 followers
October 24, 2011
Co może być lepsze od jednego łakomego kąska literackiego, jakim bez wątpienia jest każdy utwór wychodzący spod pióra Iana R. MacLeoda? Jedynie dwudaniowy smakołyk, które wszystkim wygłodniałym miłośnikom prozy brytyjskiego pisarza zaserwowało wydawnictwo MAG. W sierpniowej pozycji spod szyldu jakże trafnie ochrzczonej serii Uczta Wyobraźni otrzymujemy zarówno zbiór opowiadań, jak i powieść uhonorowaną Nagrodą im. Arthura C. Clarke’a oraz Nagrodą Campbella.

Pokaźnych rozmiarów wolumin z przepiękną okładką utrzymaną w barwach jesieni i steampunkowym klimacie otwiera zbiór opowiadań i miniatur zatytułowany „Podróże”. Trudno o właściwszy tytuł – MacLeod funduje czytelnikom literacką wyprawę do niezwykłych krain, a każdą z nich potrafi odmalować w sposób wyjątkowo sugestywny. Wraz z targanymi niepokojem bohaterami przemierzamy deszczową i skąpaną we mgle Anglię lub też gorące i parne ziemie Izraela, zatęchłe ulice miast naprzemiennie z niewielkimi siołami, czy wreszcie fikcyjne Dhiol, w którym panujące stosunki społeczne wcale nie różnią się od tych znanych z rzeczywistości.

Kreowanie świata przedstawionego to nie wszystko, w czym MacLeod nie ma sobie równych. Najbardziej rzuca się w oczy jego liryczny, delikatny styl, z gracją opisujący subtelną grę światła, podmuchy wiatru czy emocje na ludzkich twarzach. Panujący w opowiadaniach nastrój wyciszenia sprzyja kontemplacji nad podjętymi tematami; w „Podróżach” autor postanowił się zmierzyć między innymi ze zmierzchem epoki i starciem tradycji z postępem, niewygodną prawdą stojącą w sprzeczności z religią, czy też niewolnictwem, obserwowanym zarówno z punktu widzenia uciśnionych, jak i ciemiężycieli.

Zbiór opowiadań to jedynie przystawka przed wyśmienitym głównym daniem. W „Pieśni czasu”, podobnie jak w swoich poprzednich powieściach, „Wiekach światła” i „Domu Burz”, MacLeod kreuje wizję schyłku epoki. Tym razem nie jest to jednak przetykana magią przeszłość, a bliska przyszłość, garściami czerpiąca z naszej rzeczywistości i rozwijająca śmielsze pomysły współczesnych wizjonerów, choć w dystopijnej otoczce. Świat nękają kolejne epidemie, zamieszki, wojna nuklearna, a w otaczającym się w coraz większym stopniu techniką społeczeństwie pogłębiają się konflikty polityczne, rasowe i religijne. Autor ponownie porusza także temat starzenia się i nienaturalnego przedłużania ludzkiego życia, choć tym razem ujmuje go inaczej niż w „Drugim przekroczeniu Styksu” czy „Dbaj o siebie”.

Rozważania na temat przyszłości i kierunku, w jakim podąża ludzkość, nie zostały uchwycone w makroskali, a zaprezentowane na przykładzie jednostki. Świat poznajemy oczami Roushany Maitland, wiekowej skrzypaczki, która pewnego dnia odnajduje na brzegu morza nieprzytomnego, nagiego mężczyznę wyrzuconego przez fale i zabiera go do domu. Cierpiący na amnezję młodzieniec o pięknym ciele, przywodzący na myśl mityczną ondynę, tyle że odmiennej płci, staje się cierpliwym słuchaczem wspomnień staruszki, której życie nigdy nie oszczędzało.

MacLeod ponownie stawia na liryczność i emocjonalność, nie stroni przy tym od naturalizmu. Dzięki zastosowaniu narracji pierwszoosobowej czytelnik doświadcza wszystkich myśli i uczuć Roushany, a że jest to bohaterka o niezwykłej wrażliwości, tę samą wrażliwość powinien wykazywać odbiorca, by w pełni docenić „Pieśń czasu”. Opowieść snuta jest nieśpiesznie, a akcja płynie wolnym, jednostajnym tempem. Elementy, przez które powieść można przypisać do gatunku science fiction, zostały zepchnięty nawet nie na drugi, a na trzeci plan, co budzić może reakcję dwojaką – z jednej strony ci, którzy nie są fanami literatury fantastycznej, bez obaw mogą sięgać po powieść MacLeoda; z drugiej zaś, osoby spodziewające się większego nacisku położonego na te właśnie komponenty, poczują się rozczarowane.

„Pieśń czasu” zachwyciła mnie od pierwszego akapitu, a podczas lektury jej urok nie osłabł ani na moment. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że mamy do czynienia z powieścią niezwykle specyficzną. Gdyby chcieć najkrócej podsumować jej tematykę, trzeba by rzec, że to po prostu opowieść o życiu. O jego wzlotach i upadkach, o refleksji, która przychodzi w ostatnich dniach egzystencji. O prawach, którymi rządzą się starość i młodość. O miłości i śmierci, o byciu siostrą, córką, żoną i matką. To książka, która zmusza czytelnika do refleksji i zanudzi tego, kto nie będzie gotów powitać jej z otwartym umysłem, skonfrontować z własnymi emocjami i uczuciami. Nie jest to jednak literatura na siłę ambitna, wydumana czy pompatyczna, nie trzeba zmuszać się do przewracania kolejnych stronic, a opowieść o zwyczajnym życiu nie tylko nie nudzi, ale wręcz nie pozwala oderwać się od lektury. To po prostu powieść-ideał, o ile w danej chwili potrzebuje się właśnie takiej książki.

---
Zarówno tę recenzję, jak i wiele innych tekstów znajdziecie na moim blogu: http://oceansoul.waw.pl/ Serdecznie zapraszam!
Profile Image for Sonia Czyta.
86 reviews7 followers
November 28, 2020
PIEŚŃ CZASU

Główną bohaterką powieści jest Roushana Maitland, skrzypaczka, która lata wspaniałej i uznanej na całym świecie kariery ma już za sobą. Obecnie spędza jesień życia w swoim domu nad morzem. Pewnego dnia znajduje na plaży wycieńczonego, ledwie żywego, młodego mężczyznę. Siłą własnych mięśni zabiera go do domu, licząc na to, że uda jej się go uratować. Opiekuje się nim, a nie znając jego imienia, nazywa go Adamem. Mężczyzna odzyskuje siły, jednak wspomnienia nie chcą do niego wrócić. Nie pamięta kim jest, nic o sobie nie wie. Zostaje z Roushaną na jakiś czas, a ona opowiada mu wspomnienia ze swojego życia pełnego pasji, namiętności, podróży i muzyki.

Będąc zawodowym muzykiem czułam się mocno zaintrygowana opowieścią Roushany. Niektóre jej myśli – stety, lub niestety – były mi bliskie. Roushana przez całe życie zmagała się ze swoją chorobliwą ambicją w myśl, że „bycie tylko dobrą jest złem”. Jest trochę prawdy w tym, że sztuka nie lubi „dobrych”, lecz „znakomitych” artystów. Takim myśleniem jednak łatwo można wpaść w okowy pracoholizmu i przesadnego perfekcjonizmu. Wzorem dla Roushany był jej brat – doskonały muzyk, mający absolutnie wszystko: idealną technikę, emocjonalność oraz kreatywność. Nikt nigdy nie inspirował jej tak, jak on.

„Pieśń czasu” czytało mi się bardzo dobrze. Historia była interesująca i spójna i choć postapokalipsy jest tu tyle, co kot napłakał, a powieść równie dobrze mogłaby się obyć bez motywu kryształu, niewątpliwie jest tu ukazana pewnego rodzaju wizja przyszłości.
228 reviews1 follower
January 8, 2017
Macleoda pieśń czasu i podróże zacząlem czytać pare lat temu, po godzinie nie dałem rady.
Zapomniałem o tej lekturze. Niedawno przeczytałem Obudź się i śnij też Macleoda. I powiem
że mi się troszkę spodobało, przynajmniej utwory zaszły w pamięć, ale czytało się ciężko.
W Tchorosty i inne wy-tchnienia opowiadania były koszmarnie długie, było co prawda parę ciekawych elementów, ale wszystko jest tak rozwleczone, że ciężko się czyta. Co prawda powieść w książce "Obudz się i śnij" było już lepsze, ciekawy pomysł alternatywnej rzeczywistości w latach czterdziestych. Wracając do wątku, po jakimś czasie przypomniałem sobie o pieśni czasu, a że nie lubie czegoś zaczynać i nie kończyć wziąłem się za czytanie. Szło mi ciężko, topornie. Z opowiadań to mi się wryło w głowę o wyjezdzie kempingowym no i "Dywan z Hobów" pomysły są naprawdę świetne, ale przydługo opisywane. Teraz skończyłem powieść Pieśń czasu. Zaczynało się ciekawie, dużo elementów sf, ale znowu rozciągniete to jest wszystko na maksymalnie długi czas,
można się pogubić w wątkach, chciałem to jak najszybciej miec za sobą. Więc jezeli masz za dużo czasu i nie czytałeś Macleoda, to polecam. W innym razie nie, chyba że to Twój ulubiony autor i lubisz ten styl pisania. Mi niestety nie odpowiada. Ta recenzja jest taka jak jego książki,
nieskładna i bez tołku ;)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews