Co jest gorsze, samotność wśród ludzi czy w pojedynkę?
Maria chce schować się przed światem. Matyldę wpędza w samotność pijany kierowca. Kacper wycofuje się z życia z powodu przeszłości. Izolują się, uciekając w różne miejsca: do łóżka, do świata wirtualnego, do innego kraju. Przygnieceni presją, oczekiwaniami i ambicjami, popadają w letarg. Ukrywają swoje ułomności i tuszują je wraz z prawdziwymi emocjami. Udają, pozują i uśmiechają się, byle tylko nikt się nie domyślił, że bywa im trudno i nie dają rady.
Dwanaście historii o hikikomori – japońskim wirusie samotności
Może dopaść każdego. Rozprzestrzenia się we współczesnym świecie jak chwasty. Wyklucza z życia społecznego, czasami na chwilę, kiedy indziej na lata. Niezależnie od ilości pieniędzy na koncie, miejsca zamieszkania czy wieku – każdy jest narażony na samotność.
Czytaj i słuchaj. Hikikomori to interdyscyplinarny koncept obejmujący szereg niezależnych, ale połączonych ze sobą dzieł. Do każdej historii w książce dołączony jest kod przekierowujący do korespondującego z opowieścią utworu muzycznego.
Równolegle z książką, nakładem Warner Music Poland, ukaże się płyta pod tym samym tytułem.
Opowiadania określiłabym jako takie, co można przeczytać, ale po co? Dla samego zwiększenia świadomości? Więcej zyskałam robiąc research, gdy wyszła zapowiedź. Seeerio. Dawno nie czytałam czegoś tak topornego.
Pomysł dobry, ale historie samotników zrobiły mi nic. Żadnych emocji, żadnego zainteresowania. Poprawnie, szkolnie napisane. Żałuję, że nie było chemii.
Zapowiedzi: ciekawe. Tytuł: intrygujący. Opis: zachęcający. A wyszło marne czytadełko o niczym. Zbiór opowiadań bez większej głębi i sensu. Nawet nie chce mi się pisać o tym, co było tam psychologicznie błędne. Strata czasu. Nawet to, że się szybko czyta nie ratuje tej książki.
Książka nie wysokich lotów, której rozdziały opierają się na powtarzalnym schemacie. Mam wrażenie, że autorka próbowała wnieść do nich jakieś niesamowite, ponadczasowe wartości moralne (w końcu bez takich refleksji książka o uciekaniu w samotność nie miałaby sensu), ale ostatecznie nie mają one żadnego znaczenia. Nie są klarowne, a czasem w ogóle ich nie ma, kończąc cały rozdział czymś płaskolinijnym i nudnym. Czytanie takiej książki wydaje się więc niepotrzebne. Może to ze względu na osobiste wyobrażenie o tym, co mnie czeka, albo co się w niej znajdzie i dlatego się zawiodłam. Może to ze względu na źle zinterpretowany opis. Ale Hikikomori nic po przeczytaniu nie wnosi, no chyba, że przypomina zapracowanemu człowiekowi, żeby cenił życie. Nie jest to jednak myśl na tyle istotna i surrealistyczna, żeby poświęcać parę godzin życia na przeczytanie tej książki. Do obierania ziemniaków, 1.90.
Opowiadania napisane bardzo przyjemnym językiem, przez co płynie się przez książkę, ale minusem dla mnie była ich długość. Zdecydowanie za krótkie, autorka potraktowała temat samotności po macoszemu, myślę że gdyby poświęciła czas na bliższe przedstawienie bohaterów to mogłabym się do nich przywiązać. Dostajemy czasami krótki opis sytuacji bohatera, by za chwilę dostać skip do momentu, jak bohater popada w samotność/depresję. Innymi słowy opowiadają wypadają bardzo płasko. Jedynie jedno opowiadanie na dwanaście zapadło mi w pamięci - o kobiecie, która zaczęła chorować na alzheimera, bo zostajemy wrzuceni w buty zagubionej osoby i co się z nią dzieje. Jedno opowiadanie to za mało, żeby docenić tę książkę w jakikolwiek sposób.
Męczyłam tę książkę kilka miesięcy. Absolutnie nie mogę się zgodzić z opiniami, że utwór ten nie wzbudza emocji. Tyle ciarek zażenowania co czułam przy okazji czytania tej książki, już długo nie doświadczę. Okładka jest bardzo przyciągająca, podobnie jak temat wybrany przez autorkę. Miałam nadzieję na jakąś głębszą refleksje po tej lekturze, zostałam jednak z odczuciem, że gdyby któraś z tych historii znalazła się w gazetce Bravo, to ciężko było by ją odróżnić od reszty treści.
Nudne, nierealistyczne historie, ma się wrażenie jakby ktoś poprosił 13 latków o napisanie ich na zadanie domowe i złączył ich w książkę nawet bez sprawdzenia. Nie zdziwiłabym się gdyby tak było, nie polecam
z całych 12 opowieści może dwie mnie jakoś bardziej wciągnęły, reszta była no... niezbyt dobra, napisana mam wrażenie że na szybko. no i na dodatek przez długość tych historii nie było możliwości na wczucie się w bohaterów. pomysł dobry, opis mnie zaciekawił ale wykonanie mało zadowalające
książka miała duży potencjał, a został tak bardzo zmarnowany.
12 opowiadań o samotności i większość z nich zakończona tragicznie - czy to śmiercią bohatera, czy inną potworną dla niego sytuacją. na dobre zakończenie zasłużyły tylko 4 historie, a to mnie mocno frustruje. samotność nie jest wyrokiem śmierci, a to właśnie sugeruje ta książka. można być osobą samotną i się spełniać, rozwijać się i swoje pasje. tymczasem samotność jest pokazana jako zabójca. zgodzę się, jeżeli człowiek w niej trwa i nie umie sobie z nią poradzić jest osłabiająca, ale to nie jest wyrok! autorka usilnie pokazuje tylko negatywne strony, nie daje żadnej nadziei na poprawę stanu. wydaje mi się, że chciała pokazać za wiele, ale nie miała na to czasu.
myślę komu mogłabym polecić tą książkę i z bólem stwierdzam, że nikomu. młodsi czytelnicy w stanie przytłaczającej samotności wyniosą z niej stan beznadziei, braku nadziei na poprawię i odpowiedź „śmierć to jedyne rozwiązanie”. ludzie po takim okresie może poczują się zauważeni, ale potem zderzą się ze ścianą - po co próbować skoro wszystko i tak skończy się źle?
‼️przykłady zawierajace spojlery ‼️
historia ze starszą panią, która cierpi na okropne ataki paniki - ukojenie znajduje w psie. jest dobrze przez 3 miesiące, a na końcu co? pies umiera potrącony przez samochód. tym samym starsza pani ląduje w jeszcze gorszym świecie niż wcześniej. czemu nie mogła zakończyć się gdy staruszka była szczęśliwa z psem? co autorka chciała tym pokazać? ulotność szczęścia?
czemu w historii Maji - dziewczyny chorującej na bielactwo, chłopak ją na końcu wyśmiewa, czemu nie może jej pokochać? (ta historia mnie osobiście dotknęła i to negatywnie)
czemu Alicja nie może zacząć nowego życia skoro jest zdeterminowana aby to zrobić? co miała dać smierć Nikodema i czemu to od niego jest zależna ta zmiana?
czemu mężczyzna pochłonięty pracą nie może odnaleźć radości życia bez niej i zamiast wakacji, oddechu popełnia samobójstwo?
"Hikikomori. Historie o uciekaniu w samotność" to literacki debiut artystki Poli Rise. Znalazłam tutaj zbiór dwunastu bardzo smutnych opowieści, które nie wszystkie mają szczęśliwe zakończenia. Bardzo emocjonująca książka. Czułam ból każdego bohatera. Autorka w idealny sposób ich wykreowała. Doskonale przedstawiła ich profile psychologiczne. Poznałam 12 bohaterów w różnym wieku, każdy z nich ma psychiczne problemy. Każdy mierzy się ze swoimi lękami. Największym z nich jest lęk przed wychodzeniem z domu. Znam ten problem, ponieważ codziennie z nim walczę. Głównymi bohaterami zbioru opowiadań "Hikikomori. Historie o uciekaniu w samotność" są: * Alex — pracoholik. Osiągnął to co nieosiągalne. Z jakimi problemami się mierzy? Bardzo smutna postać. Czy znajdzie lekarstwo na swój lęk? * Natalia — influencerka. Jest bardzo popularna na Instagramie. Całe swoje życie podporządkowała pod social media. Czy ona ma czas na własne życie? Co się stanie, gdy nagle Instagram przestanie działać? Z jakimi problemami zmierzy się ta bohaterka? Zachowanie Natalii dało mi dużo do myślenia. * Maja — cierpi na pewną chorobę. Prowadzi nocny tryb życia. W dzień ukrywa się przed światem. Dlaczego? Ta bohaterka pozna pewnego mężczyznę. Czy miną jej lęki? Czy przestanie być samotna? Płakałam razem z tą bohaterką. Bardzo przejęłam się jej losem. To, co jej się przytrafiło, nigdy nie powinno mieć miejsca. * Kacper — ponad siedemdziesięcioletni mężczyzna, który w przeszłości był skupiony wyłącznie na sobie. Jak się czuje teraz? Czy żałuje swojego życia? Czy chciałby cofnąć czas? Zakończenie jego historii mocno mnie wzruszyło. * Aniela — ma dwadzieścia osiem lat i przeczuwa, że nie zostało jej dużo czasu. Jakie ma problemy? Czy czas będzie dla niej łaskawy? * Maria — starsza pani, która zmaga się z zanikami pamięci. Co ona czuje? Z jej problemem niestety zmaga się dużo ludzi. Ciekawe opowiadanie. * Wiktoria — zmaga się z potwornymi lękami. Jej historia najmniej mi się podobała. * Wanda — czy zmaga się z objawami menopauzy? Czy może to jest jakaś inna choroba? Kto okaże się jej przyjacielem? Ciekawe opowiadanie. Zakończenie wyciska łzy. Pozostawiło mnie z pytaniem: dlaczego tak? * Matylda — ta bohaterka przeżyła straszny wypadek samochodowy. Jej historia spowodowała u mnie potok łez. Nie mogłam się po niej pozbierać. * Alicja — to bardzo nieśmiała młoda dziewczyna. Ma swój świat, w którym czuje się najlepiej. Zawsze staje na uboczu. Ciekawa historia, ale zakończenie niekoniecznie. * Oliwia — jej historia mną wstrząsnęła. Młoda dziewczyna, która w swoim życiu dużo przeszła. * Sara — młoda kobieta, która sama dla siebie jest zagrożeniem. Czy jeszcze kiedyś dla niej wzejdzie słońce? Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Aż trudno mi uwierzyć, że to jest literacki debiut Poli Rise. Perfekcyjnie dopracowane opowiadania. Krótkie, ale treściwe. Autorka przez swoje historie pokazała nam, z jakimi problemami psychicznymi zmagają się współcześni ludzie. Mamy tutaj między innymi pracoholika, osobę cierpiącą na alzheimera i osoby z lękami, które powodują, że nie można wyjść z domu. Do tego często występują grupy osób, które wyśmiewają i obrażają innych. Czy to jest wam znane? Jak myślicie, jak radzą sobie osoby zmagające się z lękami, które są non stop hejtowane? Poda mi się, że przed każdym rozdziałem znalazłam kod do utworu Poli Rise, który idealnie współgra z daną historią. Słuchając i czytając, jeszcze głębiej odczuwałam problemy, z którymi zmagają się nasi bohaterowie. Książka jest godna przeczytania. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Jeżeli uwielbiacie literaturę piękną, to nie będziecie rozczarowani tą książką. Może zmagacie się z podobnymi problemami. Nie bójcie się prosić o pomoc. Jeszcze nie jest dla was za późno. Te historie na długo pozostaną w mojej pamięci. Co jest gorsze, samotność wśród ludzi czy w pojedynkę? Przeczytajcie, jak na to pytanie odpowiada sama autorka poprzez swoje opowiadania. Książkę Poli Rise "Hikikomori. Historie o uciekaniu w samotność" powinna przeczytać współczesna młodzież. Dlaczego? Odsyłam do tego dzieła. Tam szukajcie odpowiedzi. Czy wszyscy bohaterowie cierpią na wirusa Hikikomori?
Dzień dobry, moi Kochani 💛🐝 Bez zbędnych wstępów, przechodzę do meritum. Po lekturze tej książki czuję się zupełnie rozbita i metaforycznie naga - obdarta z najczulszych uczuć i emocji; bezbronna jak dziecko i pokiereszowana bagażem niewyobrażalnie trudnych doświadczeń, którymi podzielili się ze mną bohaterowie. Kotłują mi się w głowie słowa A. Kępińskiego: „Im większe w człowieku wewnętrzne rozbicie, poczucie własnej słabości, niepewność i lęk, tym większa tęsknota za czymś, co go z powrotem scali, da pewność i wiarę w siebie". Tytuł: „Hikikomori. Historie o uciekaniu w samotność" Autorka: @polarisemusic Wydawnictwo: @wydawnictwomuza Moja ocena: 10/10 Premiera: 22.03.2023 Ta książka rozłożyła mnie na łopatki, bo uświadomiła mi przykrą prawdę, że bywam samotna. Zrozumiałam oczywistą prawdę, że hikikomori, czyli japoński wirus samotności może dopaść każdego człowieka, bez względu na płeć, wiek, kolor skóry, status społeczny. Każda z tych dwunastu historii, to cios wymierzony prosto we mnie. Czasem to kopniak, innym razem spoliczkowanie, a nawet upadek na kolana. Nie przytoczę wszystkich przypadków, tylko te, które wstrząsnęły mną w największym stopniu. Alex, pracoholik toczył nierówną walkę z czasem; Remik i Natalia przepadli w wirtualnym świecie Instagrama, tracąc swoją tożsamość; Maja swoją samotność tłamsiła pod toną makijażu, będąc przekonaną, że pod maską ukryje swoją chorobę. Aniela za wszelką cenę chciała wygrać życie, ale samotność pokrzyżowała jej plany, a losy Marii, która borykała się z chorobą Alzheimera zapamiętam na długo. Z kolei Matyldę w ramiona samotności wepchnął pijany kierowca, który tym samym zdeterminował funkcjonowanie całej rodziny. W gruncie rzeczy możemy uzmysłowić sobie, że ludzie izolują się z różnych przyczyn. Kamuflują się w najróżniejszych miejscach - czterech ścianach, nie wychodząc z łóżka przez wiele miesięcy, zapędzając się w róg wirtualnego świata, wyjeżdżając z kraju, zamykając się we własnych myślach. Samotność ma różne oblicza, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Niektórzy czują się przytłoczeni obowiązkami, codzienną rzeczywistością; inni zaś czują na plecach brzemię oczekiwań innych ludzi; jeszcze inni popadają w nałogi i nie mogą się z nich wyszarpać, tracąc kontakt ze światem, a niektórzy w samotności borykają się ze swoimi chorobami, lękami, ułomnościami, emocjami. Wirus hikikomori rozprzestrzenia się niczym natrętny chwast, dlatego miejcie oczy i uszy szeroko otwarte na potrzeby bliźniego, który żyje obok nas. W tej publikacji podoba mi się wszystko, począwszy od koncepcji, przesłania, fabuły, poprzez dialogi, formę, kreacje bohaterów. Uważam, że siła książki tkwi w jej przekazie, a ta zasługuje na uznanie. Bardzo Wam polecam tę książkę. Autorce serdecznie gratuluję 💐 Wydawnictwu @wydawnictwomuza serdecznie dziękuję za egzemplarz do recenzji 🤎 #claudiacorrectcreation #czytamyrazem #czytambolubię #czytaniejestsexy #recenzjapremierowa #recenzja #recenzjaksiążki #recenzjaksiążkowa #współpracabarterowa #współraca #hikikomori #muza #mumlife #motherhood #mamaprowadzibiznes #hikikomori #polarise #wydawnictwomuza
„Hikikomori to japoński termin, który opisuje ludzi, którzy przez wiele miesięcy lub lat pozostają zamknięci w swoich domach, a nawet tylko w swoich pokojach, odizolowani od wszystkich poza swoją rodziną”.
Samotność dotyka wielu z nas. Niektórzy radzą sobie z nią lepiej, niektórzy gorzej. Jedni, samotni są z własnego wyboru, drudzy są skazani na taki los z różnych losowych przyczyn. Pola Rise przybliża nam historie dwunastu osób. To nie są opowieści, które mają szczęśliwe zakończenie, losy tych ludzi przepełnione są smutkiem, żalem i często obojętnością, brakiem chęci do życia. Każdy z nich ma inny powód do tego, żeby przestać wychodzić z domu, do innych ludzi, marzyć i kochać. Los jest dla nich przewrotny, próby przebicia się przez barierę samotności kończą się niepowodzeniem. Życie ich przerasta, niekończący się stres, presja, pęd za karierą, strata bliskiej osoby, choroba. Tych czynników jest wiele.
Historie te mogą wydawać się skrajne, przerysowane, ale niestety bardzo wiarygodne. Nie wyobrażam sobie, żeby spotkała mnie kiedykolwiek sytuacja z której nie byłoby wyjścia, a nadzieja i wiara, którą zawsze w sobie noszę zgasła. Bohaterowie tej książki niestety znaleźli się w sytuacjach gdzie wola życia i szczęścia ich opuściła, albo zupełnie nie mieli wpływu na to jak potoczy się ich dalsze życie, tutaj szczególnie wstrząsnęła mną historia Matyldy.
Spodziewałam się czegoś innego po tej książce, ale nie zawiodłam się na niej, wywołała we mnie mnóstwo emocji. Mimo tego, że to debiut, napisana jest bardzo przyjemnym językiem, czytało się ją bardzo szybko i wciągnęła mnie tak, że przeczytałam ją na jedno posiedzenie. Nie polecałabym tylko czytać jej osobom, które przechodzą przez cięższy okres w życiu…
„Hikikomori. Historie o uciekaniu w samotność” - to zbiór dwunastu opowiadań o ludzkiej samotności. Samotności, która rozprzestrzenia się niczym wirus. Atakuje niemal każdego bez względu na wiek, status społeczny czy wielkość portfela i porasta umysł oraz serce niczym bluszcz.
Każde opowiadanie przedstawia historię innej osoby, wszyscy przeszli coś trudnego, a także wiedli zupełnie inny tryb życia, ale jedno ich łączy - ostatecznie każdym nich popada w samotność.
Przy wirusie samotności nie pomaga obecność rodziny czy przyjaciół, chora osoba pozostaje sama ze swoją samotnością i coraz bardziej się w niej pogłębia.
Większość opowiadań czytałam i po zakończeniu zdawało się, że w mózgu pojawiało się zdanie „okej, next”, ale na mojej czytelniczej drodze stanęły dwa, które szczególnie zapadły mi w pamięć. „Zanim przyjdzie sen” rozdało moje serce na kawałki. Miałam ochotę główną bohaterkę wziąć w swoje ramiona i nigdy jej nie puścić, pocieszyć ją, wesprzeć, płakać razem z nią… Kolejne to „Uciekaj, zanim cały świat spłonie!” opowiada o kobiecie walczącej z napadami lęku oraz z atakami paniki. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze psa, który zupełnie odmienia jej życie. To moje ulubione opowiadanie! Jednak zostało zakończone tak, że nie mogę się z tym zakończeniem pogodzić do dziś.
Podsumowując - warto zapoznać się z tym zbiorem opowiadań, ale ostrzegam, że nie jest to lekka lektura. Przytoczone historie są po prostu smutne, ale trafiły się też takie dwie, które zmiotły mnie z planszy. Jestem pewna jednego - długo o nich nie zapomnę.
Książka, którą czyta się szybko, ale jej przekaz zostaje z nami na długo. Jest to zbiór dwunastu z pozoru niepowiązanych ze sobą historii, które w rzeczywistości powiązane są przez coś niewidocznego na pierwszy rzut oka. Każda z nich opowiada o sposobie przeżywania smutku, tytułowego pozostawania w samotności i radzenia sobie z negatywnymi emocjami.
Każdy rozdział to krótka historia, a dzięki ich zróżnicowaniu całość czytało się bardzo szybko, gdyż z jednej rzeczywistości w krótkim czasie jesteśmy przenoszeni do kolejnej. Dzięki temu zaciekawienie czytelnika nieustannie utrzymuje się na wysokim poziomie, bo każdego nowego bohatera chcemy poznać jak najlepiej.
Sięgając po ten tytuł należy spodziewać się zderzenia z emocjami, które nie są łatwe i przyjemne, ale są elementem życia i cieszy mnie, że są one oswajane z pomocą tego typu książek.
Szukacie innowacji i elementów dodatkowych w książkach? Tu do każdego rozdziału autorka proponuje inną piosenkę – kod ze ścieżką muzyczną można bezpośrednio zeskanować i otworzyć w aplikacji z utworami odpowiednią piosenkę. Genialne rozwiązanie pozwalające jeszcze lepiej wczuć się nie tylko w to co przeżywają bohaterowie, ale także w nastrój, który towarzyszył autorce w procesie tworzenia. Jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć zachęcam do podzielenia się tym, która historia najbardziej was poruszyła – mnie zdecydowanie ta o zaniku pamięci. Ale znajdziecie tu także problem pracoholizmu, uzależnienia życia od mediów społecznościowych czy samookaleczania. Warta uwagi lektura otwierająca oczy na ważny element codzienności, z którym przychodzi się mierzyć każdemu z nas chociaż to bardzo trudne. Krótka, konkretna i bardzo dobra, polecam!
2.25 ⭐ Naprawdę doceniam to co autorka chciała pokazać ale niestety nie uważam żeby zrobiła to dobrze. Przez książkę się płynie, czyta szybko ale czy to dobrze? Książka o różnych rodzajach samotności powinna chyba zmuszać do zastanowienia, zatrzymania się i ruszenia głową. Opowiadania są różnorodne i tym samym jedne były świetne a inne beznadziejne. Zapadło mi w pamięć opowiadanie pierwsze i to o Alzheimerze. Były dobrze napisane, docierały głęboko ze swoim przekazem i opowiadały o samotności z innych perspektyw. Ale reszta była kiepska. Albo zbyt krótka i pośpieszona albo nie czuło się że to samotność jest głównym bohaterem albo ewidentnie pojawiły się w tym zbiorze tylko ze względu na nośny temat (influenserstwo czy wojna). Niektóre kończyły się smutnie, inne miały szokować a w efekcie śmieszył ich absurd a jeszcze inne pokazywały złe wzorce (jakby z depresji można było ot tak wyjść bo zaświeciło słonko).
Porażająca, wzruszająca do łez, nadzwyczaj refleksyjna, przeszywająca na wskroś! Tak, to jedna z tych wyjątkowych lektur, która silnie potrząsa czytającym, trafia do najskrytszych zakamarków serca i pozostawia po sobie ślad już na zawsze! Sieć nadzwyczaj sugestywnych opisów, wyjątkowo złożone portrety psychologiczne, a przede wszystkim skrupulatne obnażenie lęku i cierpienia zakotwiczonych głęboko w człowieku! Te odurzające historie wyzwalają dawno ukryte, mroczne demony, otwierają oczy na ludzkie cierpienie, jak i na pozornie błahe przykrości, które połączone w spójną sieć, dopełnioną brakiem zrozumienia , rozmowy i wsparcia, mogą stać się przyczyną prawdziwej tragedii. Polecam gorąco!
Może przez okres w życiu jaki przechodzę łatwiej mi się czytało, dlatego nie mogę powiedzieć, że jest toporna. Książka na jeden wieczór pod kołdrą. Czy są ciekawe historie? tak Czy jest populistyczna? tak Czy przyjemnie się czytało? tak
1.5 koncept ogromnie mnie przyciągnął więc jestem strasznie zawiedziona niestety czuć, że to debiut, bo czyta się to jak opowiadanie 13latki po pierwszym zerwaniu, która myśli, że nie ma gorszej tragedii
Overall, the book was good, and that's about it. One chapter I think made a big impact on me. The story about women who had Altzhimer's made me realize the horror of it - for the person who has it and their family.