Szesnastoletnia Serena Lillard jest córką lekarzy i już dawno postanowiła, że kiedyś także będzie pracowała w tym zawodzie. Dziewczyna uczy się pilnie i dąży do wyznaczonego sobie celu. Nosi za duże ubrania, bo nie chce rzucać się w oczy, jednak to nie ratuje jej przed Declanem Bryantem.
Chłopak jest synem potentata naftowego i dziedzicem hotelarskiego imperium, a jego życie to wieczna zabawa. Ma zupełnie inne priorytety niż Serena. Nawet gdy wpada w tarapaty, rodzice szybko załatwiają sprawę za pomocą znajomości i pieniędzy.
Dzięki wpływowym rodzicom Declan nie musi trzymać się żadnych zasad, co skrzętnie wykorzystuje. Sieje postrach w liceum, do którego uczęszcza, i Serena również się go obawia. Tym bardziej że przyłapała go na niedwuznacznej sytuacji z pewną uczennicą w sali lekcyjnej. Declan nie pozwolił jej o tym zapomnieć, sprawiając, że stała się pośmiewiskiem całej szkoły.
Kiedy Serena jest w ostatniej klasie liceum, Declan znów bierze ją na cel i zrobi wszystko, żeby zamienić jej życie w prawdziwy koszmar. Dziewczyna będzie zdana na łaskę potwora.
nie wiedziałam kompletnie czego spodziewać się po tej pozycji, choć osobiście uwielbiam ksiązki tego typu. lecz te historię muszą być dobrze napisane, a niestety nie wszystkie takie są. w przypadku "Prześladowcy" moja miłość tylko rosła i szczerze? nie spodziewałam się czegoś aż tak dobrego! zdecydowanie mogę uznać, że to najlepsza książka tego typu jaką miałam okazję przeczytać, a trochę ich już było!
jak już wspomniałam wyżej, jestem zachwycona tą pozycją i szczerze mogę przyznać, że to ogólnie jedna z fajniejszych książek jakie miałam okazję czytać. napisana w bardzo fajny i przyjemny sposób, że jej się nie czytało tylko pochłaniało w całości. bardzo lubię historię w które od razu można się wkręcić i żadnym aspektem nie będą mnie nudzić, w tym przypadku nie było inaczej. książka liczy ponad 400 stron, a mi udało się przeczytać ją w dwa wieczory. pełna zwrotów akcji fabuła, tak naprawdę do końca trzymająca w lekkim napięciu dodatkowo mi osobiście umiliła czytanie. byłam pod wrażeniem jak cała historia została poprowadzona, bo im dalej byłam tym więcej coraz bardziej pokręconych rzeczy wychodziło na jaw, które mi nawet nie przyszłyby do głowy. zdecydowani to pozycja do przeczytania ciągiem, bo nie ma opcji, że po prostu ją odłożymy bez ciągłego myślenia co będzie dalej.
bohaterowie zostali wykreowani w bardzo ciekawy sposób. od samego początku poczułam sympatię do Sereny, naszej głównej bohaterki, były momenty, w których było mi jej żal, bo musiała się mierzyć z wieloma problemami i ciężkimi wspomnieniami z dzieciństwa. Declan, to chłopak, którego raczej lubić nie powinniśmy, przynajmniej na początku książki, był dla Sereny koszmarem, lecz z czasem śmiało mogę przyznać, że ogromnie jej pomógł. otworzył jej oczy i w końcu wiele udało jej się zrozumieć.
jeśli lubicie, książki tego typu to Prześladowca na pewno wam się spodoba! warto jednak zapoznać się z notką od autorki przed rozpoczęciem czytania, bo historia nie jest dla każdego! moja ocena 5/5
To było tak słabe, że jestem w szoku iż wyszło spod pióra autorki. Muszę ochłonąć żeby napisać coś więcej
DOBRA BĘDĄ TUTAJ GIGA MEGA SPOJLERY!!!!
Czytałam ostrzeżenie żeby nie było. Ale ta historia miała ogromny potencjał, a wyszło wszystko bez wyrazu. Bohaterowie? Oni kurwa byli tragiczni, ja pierdolę dosłownie nie wzbudzali we mnie niczego, ich kreacja była bo była. Serena to grzeczna dziewczyna, z bogatego domu oczywiście bo jak kurwa inaczej. Rodzice? No kurwa oczywiście że patrzą tylko na swoją reputację i jej oceny XD NO NIE WCALE NIE MAMY SCHEMATU. Cyk mamy zero zainteresowania swoim dzieckiem. I w końcu on… nasz prześladowca XD od siedmiu boleści XD zwyczajnie w świecie bez żadnego powodu sobie ją ubzdurał, wiecie on jest bad boyem i łamie zasady bzyakajc laski w szkole, jego rodzina trzęsie miastem, NIE WCALE NIE MAMY SCHEMATU. Declan chciał coś udowodnić serenie. Pokazać że w tym świecie jest zdana na siebie, że wszyscy patrzą na siebie, że nie można na kogo liczyć. Wiecie co rozumiem co autorka chciała przekazać, ale nie wyszło. Spoko jego zachwowsnie pasowało do tego co robił i kim był, ale wykonanie według mnie nie współgrało. Co dla mnie ważne, nie było żadnej chemii między bohaterami. Serena nagle przeszła od nienawidzenia go akceptowania? Ale nie było żadnych jej myśli na ten temat. Ja kurwa nie wiem jak oni się w sobie zakochali i na jakiej podstawie. Najbardziej co mnie zbulwersowało? Sytuacja z nauczycielem który postanowił palcami zgwałcić naszą bohaterkę, i relacja declana. Dziewczyna nie płakała, nie reagowała, rozumiecie ona była w letargu i szoku zapewne. A co Declan później zrobił? Zaczął imitować próbę gwałtu gdy ona spała. Ona zaczęła krzyczeć i się szarpać a co on do niej ? Że teraz to się broni, a wcześniej pozwoliła nauczycielowi na palce w cipce. To kurwa była jebsna przesada. No bo skąd ktoś kurwa ma wiedzieć jaka będzie jego reakcja na gwałt? Naprawdę jestem w szoku że ta książka wyszła spod pióra Joanny Chwistek.
This entire review has been hidden because of spoilers.
„W tej chwili uświadomiłam sobie, że z tej sytuacji były dwa wyjścia: albo zginę, albo ujarzmię tę bestię.”
Serena Lillard od dziecka wolała pozostawać w cieniu. Nie lubiła wzbudzać zainteresowania, skupiając się na nauce. Otoczona wyłącznie dwójką przyjaciół, skoncentrowana była na swoim celu. Pragnęła studiować medycynę i zostać lekarzem tak jak jej rodzice. Dziewczyna jednak przypadkowo znajduje się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Przyłapuje Declana Bryanta w dość nietypowej scenerii. Reputacja chłopaka nie należy do najlepszych, co rusz słychać historie, jak wykorzystuje swoją władzę, by dręczyć tych, którzy stają na jego drodze. Nie inaczej stało się w przypadku Sereny, która nie powinna widzieć tego, co zobaczyła. Declan postanawia pokazać jej, że nie powinna z nim zadzierać, uprzykrzając szkolne życie. Dopiero kiedy chłopak kończy liceum, jej koszmar dobiega końca. Mijają dwa lata, a na jej drodze ponownie staje Declan Bryant. I ponownie dziewczyna staje się obiektem jego prześladowania. Serena będzie zdana na jego łaskę, po drodze jednak wychodzą na jaw sprawy, które budzą w nim zupełnie nowy cel. Czy w tej pokręconej relacji znajdzie się miejsce na prawdziwe uczucia?
„Co by zrobiła, gdybym wyrwał ją z jej bajkowej rodziny? Gdyby musiała zobaczyć to, co chciałem zrobić? Jakie to byłoby uczucie, gdybym mógł ją zdeprawować i jeszcze raz zobaczyć strach w jej oczach?”
„Prześladowca” to totalnie inna twarz Joanny Chwistek, której jako czytelnicy nie poznaliśmy w żadnej dotąd wydanej powieści autorki. Ukazana w niej historia niezaprzeczalnie wzbudza szereg skrajnych emocji, momentami jest kontrowersyjna, a liczne „mocne” sceny zdecydowanie nie nadadzą się dla wrażliwych na przemoc czytelników. Sięgając po tę powieść, musicie mieć świadomość, że nie uświadczycie tu cukierkowo słodkiej opowieści. Czytając, niewątpliwie będziecie odczuwać zaskoczenie, być może obrzydzenie, ale też strach i ekscytację. Zamieszczone na początku ostrzeżenie znajduje się tam nie bez powodu, dlatego, zanim zdecydujecie się przeczytać tę powieść, pomyślcie, czy jesteście gotowi na tego typu lekturę. Przy okazji weźcie też pod uwagę fakt, że jest to tylko fikcja literacka, a zachowań tam zawartych nie należy powielać, czy normalizować. Historia Sereny i Declana to idealny przykład toksycznej relacji. Bazuje ona na obsesji, a dziewczyna staje się obiektem prześladowania. Zachowania chłopaka nie należą do zwyczajnych — śledzenie i dręczenie to nie jest coś, czego powinno się szukać w romantycznych związkach. Pewnie część z Was pomyśli: „Jak to się może podobać?” Ano może! Joanna Chwistek już niejednokrotnie udowodniła nam, że potrafi wykreować niesamowicie wciągającą fabułę, która nie pozwala się oderwać ani na chwilę. Nie inaczej stało się w przypadku „Prześladowcy”. Mimo iż Declan jest psychopatą, a jego postępowanie momentami jest okropne, to ostatecznie nie ma możliwości, by nie obdarzyć go ogromną dozą sympatii. Autorka fenomenalnie zbudowała jego postać i sprawiła, że wzbudza w czytelniku zarówno negatywne, jak i pozytywne odczucia. Nie jest to łatwe, ale Asi się udało. Nie skłamię, gdy stwierdzę, że jest to najlepiej wykreowana przez nią postać męska. Jego początkowe zachowanie szokuje, lecz z czasem odkrywamy, że to wszystko ma drugie dno. To było fantastyczne! Declan ze stalkera i prześladowcy staje się osobą, która rozpoczyna walkę z demonami Sereny. Jak możecie się domyślić, nie brakuje tu ogromnej dawki emocji. Trudna przeszłość dziewczyny naprawdę łamie serce, a u boku Declana w końcu dostaje szansę, by wyjść ze swojej skorupy. Przechodzi przemianę — z zamkniętej w sobie nastolatki, która robiła wszystko, by zadowolić swoich bliskich, staje się młodą kobietą, stawiającą w końcu na siebie. Nie chcę zdradzać Wam zbyt dużo, bo w rezultacie mogłabym odebrać całą przyjemność z poznawania tej pokręconej historii, ale gwarantuję, że ani przez chwilę nie będziecie się nudzić. Oprócz wspomnianych wcześniej przeze mnie szokujących momentów znajdziecie również poruszające i przytłaczające sceny. Myślę, że nawet kilka razy się też zaśmiejecie, bo autorce udało się wcisnąć w tę historię także dawkę humoru. Krótko mówiąc — jest kompletna. Niebanalna i trzymająca w napięciu fabuła, fantastycznie wykreowani bohaterowie, głębia emocjonalna to ogromne atuty tej powieści. Tym, co niewątpliwie zostaje uwypuklone i odgrywa niesamowicie ważną rolę, jest obraz rodziny. Poznajemy jej dwa oblicza. Mamy rodzinę Lillard, gdzie brak jest miłości, a jej członkowie skupieni są wyłącznie na sukcesach. Jeden mały błąd sprawia, że Serena zostaje odepchnięta, zostawiona sama sobie. W tym przypadku szczerze znienawidziłam rodziców Sereny, nadal nie potrafię zrozumieć, jak można być tak okrutnym. Jest też drugi obraz rodziny, zupełnie przeciwny. Mimo krążącej w społeczności opinii rodzina Bryant jest pełna miłości. Wszyscy wspierają się wzajemnie, a więź wykreowana przez autorkę po prostu poruszyła moje serce. Zwłaszcza relacja Declana z ojcem, sprawiła, że moje serce puchło. To było coś wspaniałego! „Prześladowca” to powieść, którą darzę ogromnym sentymentem. Może jest wśród Was ktoś, kto poznał wattpadową wersję, noszącą wtedy tytuł „Bestia”. Mając w pamięci tamtą odsłonę, nie mogę wyjść z podziwu, jaką ostatecznie formę na papierze przybrała ta opowieść. Progres jest wręcz zaskakujący. Na etapie powstawania tej historii, spędziłyśmy z autorką naprawdę wiele czasu na rozmowach, jak powinna ona wyglądać. Gdzieś po drodze Asia wprowadzała zmiany, ale to, co dostajemy w ostatecznej wersji, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Czuję ogromną dumę, mogąc obserwować, jak Joanna Chwistek rozwija się z powieści na powieść. „Prześladowca” to jej wyjście ze strefy komfortu, nie było to łatwe zadanie, wymagało wielu poświęceń, ale uważam, że było warto. Osobiście pragnę więcej tego typu historii spod jej pióra. Myślę, że jeszcze nie raz nas zaskoczy. Dla fanów jej dotychczasowych książek niewątpliwie będzie to niespodzianka. Mam tylko nadzieję, że pozytywna.
„Nie miałam pojęcia, co przyniesie życie ani jak nam się dalej ułoży. Wiedziałam, że jego fascynacja moją osobą nadal była niezdrowa i mocno pokręcona. W tej chwili jednak nie miało to dla mnie znaczenia, bo ja akceptowałam w nim bestię, a on przybijał piątkę z moimi demonami.”
„Prześladowca” to historia, która wystawi Wasz rozsądek na próbę. Wzbudzi w Was skrajne emocje, zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Nie jest to lekka i przyjemna historia. Uświadczycie tu przemocy fizycznej i psychicznej, więc czytelnicy o słabych nerwach mogą sobie nie poradzić z ukazanymi w niej wydarzeniami. Niemniej jednak powieść jest oryginalna, a kreacja bohaterów i przemyślana fabuła zasługują na podziw. Ja ubóstwiam to wydanie Joanny Chwistek i mam nadzieję, że podzielicie moje odczucia.
przesladowac to beda mnie chyba caly czas schematy takich ksiazek, mialam nadzieje na cos mocnego, taki przesladowca od serca, a dostalam chlopaczka, ktory wiadomo, troche tam narobil glownej bohaterce krzywd, ale potem? chcial dla niej dobrze, tylko tez tak zeby mu sie nie sprzeciwiala, ale pp od 1/3 ksiazki w ogole nie czulam tego takiego poczuice, ze wow on serio jest zly okropny i nie romantyzowac go. w ogole mam wrazenie, ze sama autorka romantyzowala tutaj naszego glownego bohatera, a happy end w takich ksiazkach bruhhh nienawidze ale tez moge przezyc. w tej tak samo no nie podoba mi sie to
ze schhematami chodzi mi o to, ze pp tam sie dzieje to, co w zazwyczaj tez innych ksiazkach. nic nadzwyczajnego, moze jedynie to, ze glowny bohater mial spoko rodzine, ale reszta? jak czytam takie ksiazki, mam wrazenie ze zmieniaja sie w nich tylko imiona glownych bihaterow.
bohaterowie giga plytcy i bez wyrazu.
zero dreszczyku na jaki liczylam. skonczylam to wczoraj, a juz w sumie niewiele z tego pamietam pod wzgledem fabularnym.
Serena stara się być idealną córką. Ma najlepsze oceny, nie sprawia problemów, a w przyszłości chce zostać lekarzem idąc w ślady rodziców.
Declan to bad boy. Wzbudza strach pośród uczniów, natomiast dziewczyny do niego wzdychają. Wydaje się być bezkarny, gnębi uczniów, a kiedy już weźmie sobie kogoś za cel, nie odpuszcza.
Kiedy Serena po lekcjach orientuje się, że zapomniała książki do fizyki postanawia po nią wrócić. Zastaje tam Declana uprawiającego seks z jakąś dziewczyną. Wybiega z sali z nadzieją, że chłopak nie zapamięta jej i nie będzie utrudniał jej życia. Tak się jednak nie staje, a chłopak uprzykrza ostatnie dni szkoły Serenie. Na szczęście jest to jego ostatni rok więc ten koszmar nie potrwa długo.
Po dwóch latach ich drogi ponownie się krzyżują. Declan ponownie bierze sobie za cel Serene po tym jak nazwała go "brudnym śmieciem". Tylko tym razem jego zachowanie jest znacznie dotkliwsze i brutalniejsze. Chłopak robi wszystko by z "czystej dziewczynki" stała się brudną. Jednocześnie uświadamia dziewczynę, że prócz wizerunku idealnej dziewczyny nie ma nic. Ani rodziny, ani przyjaciół. Nawet jej przyszłość i studia medyczne są zagrożone.
Prześladowca to mocna książka. Zdecydowanie dla czytelników 18+ i to z mocnymi nerwami. Porusza wiele trudnych tematów, bardzo trudnych. Dodatkowo motywy przedstawione w książce nie są zdrowe i nie należy ich naśladować. O czym jest oczywiście ostrzeżenie na początku książki. Zdecydowanie ciekawa książka, ja nie mogłam się od niej oderwać. Polecam jeśli macie ochotę na coś innego, mocniejszego!
Czy można pokochać książkowego bohatera i jednocześnie go nienawidzić? @joannachwistek przyzwyczaiła nas do romantycznych i dość delikatnych historii, tym razem jej odsłona jest mroczna i wytrąca czytelnika ze strefy komfortu. Declan Bryant to bohater o wielu obliczach. Niezwykle złozona postać składająca się z psychopatycznych obsesji, miłości do najbliższych i chęci kontroli. Jednocześnie słodziak i psychopata. Serena przypadkiem stała się obiektem jego nowej fascynacji. Jego zachowanie wzbudzalo mój niepokój. Jak można chcieć zniszczyć tak niewinną dziewczynę? Wytracał ją na każdym kroku ze strefy komfortu, manipulował i kontrolował. Czy jego zachowanie możemy brać zero jedynkowo? Jak się okazuje nie było tylko czarne i białe. Serena została skrzywdzona przez najbliższe jej osoby. Zamknęła się w szczelnej skorupie, niedostępna dla ludzi, zawsze lubiła spełniać oczekiwania innych. Początkowo bała się tego, co każdego kolejnego dnia przyszykuje dla niej chłopak. Z czasem zaczyna przyzwyczajać się do swojej nowej codzienności. Asia pięknie ukazała kontrast jaki panował pomiędzy rodzinami bohaterów. Declan w swojej otrzymywał wsparcie i miłość, z kolei Serena w swoim domu była tylko obiektem drwin, środkiem do chorych celów własnych rodziców. To uczucie, które finalnie łączy tę dwójkę może wydawać się brudne, nieprzyzwoite, a mimo to jest to dla mnie jedna z takich relacji, o której trudno będzie zapomnieć. To właśnie dzięki Declanowi Serena wreszcie otwiera oczy, zrzuca swój pancerz. Sposób jakim zostało to osiągnięte nie jest do końca moralny i właściwy. „Prześladowca” to nie jest historia o słodkiej miłości, obnaża brudne oblicza ludzi. Sprawia, że wiele naszych odczuć jest zupełnie sprzecznych, a bohaterowie nie są nam obojętni. Mimo, że przestawienie bohaterowie są dość młodzi mierzą się z prawdziwymi problemami. Uważam, że jest to najlepsza książka spod pióra Asi i chciałabym więcej jej takich odsłon. @joannachwistek gratuluję i dziękuję, że mogłam być malutka częścią tej historii. A Wam Kochani polecam tę książkę. Liczę, że Wasza obsesja na punkcie Declana będzie na tak wysokim poziomie jak moja
Ja wiem, że autorka w przedsłowiu zarzeka się, że to jej wizja, ta postać, ta toksyczność. I ja to rozumiem i nie mam zamiaru oceniać książki przez ten pryzmat. Dałam jej szansę, bo lubię dobre, psychologiczne dzieło.
Temu jednak do tego daleko. Bohaterowie są płascy. Declan jest psychopatą… Bo po prostu jest. Nie ma w jego obsesji żadnej głębi (i nawet nie ma szansy, by taka była, bo cała fabuła gna do przodu jak Speedy Gonzalez). Serena zaś to kobieta bez charakteru, bez kręgosłupa, bez czegokolwiek, co chociaż połowicznie mogłoby uformować się w osobowość zdolną do sensownego podejmowania decyzji. Jej traumy też są rzucone w tej książce od tak, dziewczyna jest tam tylko po to, żeby Declan mógł być „mroczny”. Pomimo, że kategoria to romans, to wydawało mi się, że książka ma tylko jednego bohatera, a Serena jest dla niego podnóżkiem.
Książka to abstrakt tego, co można by z tej fabuły zrobić. Niech posłuży nam za przykład jedna scena z tego dzieła [SPOILER]:
1) Matka Sereny próbuje ją zabić z jej kochankiem; 2) Serena prawie umiera; 3) Declan wysadza matkę Sereny i jej kochanka na statku (albo coś już mi się pokręciło, wszystko jest tak szybko napisane że nie ogarniałam czasami); 4) Serena smuci się przez jedno zdanie; 5) Emocjonalna kałuża wysycha, Serena jest znowu płaską i bezpłciową sobą.
Nie polecam tego nikomu, chyba że chce się pośmiać. Na koniec te wtrącanie Declana co trzy zdania „muszę ją kontrolować bo muszę, bo po prostu muszę, bo taki już jestem i muszę i ja wcale nie muszę być normalniejszy i pójść na terapię, musi to zrobić kobieta żeby była twarda i mogła znieść moją psychozę. JA MUSZĘ BYĆ MĘSKIM MĘŻCZYZNĄ W KONTROLI” było już po prostu komiczne.
Generalnie, raczej nie sięgnę po nic tej autorki, ale nie ujmuję jej broń Boże zdolności. Po prostu nie trafia do mnie zabieranie się za psychologię i grzebanie w ludzkim umyśle, gdy się po prostu tego nie umie.
+ Czy polscy pisarze piszący o Amerykanach/Brytyjczykach mogą skorzystać z innej puli imion? Przysięgam, że widzę to samo ciągle.
Przeczytałam ją jakiś czas temu i mimo upływu czasu nadal mam mieszane uczucia. Relacja ukazana w książce jest bardzo niezdrowa i chora obsesja bohatera na punkcie Sereny czasami zakrawa o potworne rzeczy. Zdecydowanie nie czytało się tych fragmentów z przyjemnością wręcz przeciwnie musiałam wiele razy odkładać książkę. Ewolucja ich relacji też wydawała się mocno naciągana i zmienność w uczuciach bohaterki była potwornie irytująca. Generalnie większość bohaterów taka była.
Przez jedną złą decyzję życie Sereny zmienia się diametralnie. Staje się obiektem zainteresowania Declana. Postrachu całej szkoły. Chłopak naprzykrza się dziewczynie, grozi. Ogarnia ją strach przez plotki rozprzestrzeniające się w szkole.
Szczerze nie podobało mi się początkowe podejście Declana do dziewczyny. Zachowywał się jak dupek i można nazwać go gorzej. Traktował ją bez szacunku. Oczywiście autorka ostrzegła, że nie jest to typ księcia na białym koniu.
Serena także na początku pałała nienawiścią do chłopaka. Moim zdaniem było to powiewem świeżości, w romansach czy erotykach gdzie główna bohaterka podkochuje się albo zakochuje w chłopaku po paru rozdziałach bądź kilku rozmowach i miłych słówkach. W tej lekturze mamy ukazane co innego. Jak to mówią nienawiść i miłość dzięki cienka granica.
Rodzice bohaterki zachowali się okropnie. Gdy przyszedł ciężki czas, zostawili ją z problemami samą. Była tylko dzieckiem, które wypada mieć, by ludzie nie gadali. Skupiali się na własnej karierze, a Serena zeszła na dalszy plan. Wymagali od niej tego, by była najlepsza, co jest bardzo niezdrowe w relacjach rodzic — dziecko.
Strach Sereny sprawiał chłopakowi satysfakcję. Chciał złamać Serenę dla własnych seksualnych pobudek, zniszczyć dziewczynę doszczętnie. Naprawdę współczułam Serenie i jednocześnie podziwiałam, że wytrzymała psychicznie. Dzięki temu pokazała nam, jaką jest silną postacią.
Z drugiej zaś strony pojawienie się Declana pomogło stać się Serenie silniejsza i przestać przejmować się wymaganiami rodziców.
Scena z sercem na talerzu na początku serio przyprawiła mnie o mdłości i miałam już wyzywać chłopaka od najgorszych. Na szczęście nie było to tym, czym myślałam, że jest ja początku. Może zabrzmi to dziwnie, ale miłe było to, że spędził z nią urodzin. Chociaż Declan (z początku książki) i przymiotnik miły nie powinno być w jednym zdaniu.
Tak naprawdę wszystko, co robił Declan, miało na celu chronienie jej na swój własny sposób. Chciałby, stała się silną kobietą, która stawia na pierwszym miejscu siebie, a nie innych. Mimo że rodzica chłopaka miała zła reputacja tak jak i on sam to oni okazali się tymi, którzy wiedzą co znaczy prawdziwa rodzina, zaufanie, miłość.
Wykorzystanie seksualne uczennicy przez nauczyciela i manipulacja. Podoba mi się, kiedy książki zawierają w sobie tak trudne, ale jednocześnie niestety prawdziwe tematy. ,, I prawie pozwoliłam się zgwałcić, mając w głowie tylko jedno: że mi nie uwierzą i co o mnie pomyślą. Przez lata byłam tłamszona, zmuszana do pewnych zachowań i niesprawiania kłopotów w obawie przed skandalem. I sama pozwoliłam sobie robić to wszystko w obawie przed tym, co powiedzą inni, jeśli się przeciwstawię.". Jeżeli jakąkolwiek osobę dotknie tak okropna rzecz, powinna od razu zgłosić i prosić o pomoc. Dziewczyna przeżyła traumatyczne przeżycia. Nie tylko przez swojego nauczyciela, ale również przez mężczyznę, który za pozwoleniem rodziców dziewczyny molestował ją seksualnie. Miała ona zaledwie parę lat. Miałam łzy w oczach, czytając jej wspomnienia.
Bardzo podobało mi się pierwsze zbliżenie bohaterów. Pozwolił on Serenie zapoznać się najpierw ze swoim ciałem. Nie naciskał, nie spieszył się. Podejrzewając, co stało się strasznego, kiedy była ona dzieckiem.
Chłopak po jakimś czasie odrzucił nienawiść do dziewczyny, chciałby, stała się częścią jego rodziny. Pomagał pozbywać się tramy i stanąć z nią twarzą w twarz. Chciał pokazać jej, czym jest prawdziwa rodzina. On i pozostali Bryantowie wspierali ją w każdej sytuacji.
Jej matka to prawdziwa suka nic więcej nie dodam. Chłopak miał być osobą, która ją zniczy a zrobiła to prawie jej własna matka. Wcale nie jest mi jej żal.
Wyznanie miłości padło w tragicznych okolicznościach gdzie człowiek bardziej uświadamia sobie, że nie może stracić tej osoby i bez niej żyć. ,, ...najgorszemu wrogowi nie życzę, żeby musiał patrzeć, jak osoba, którą kocha, idzie na dno razem z jego sercem."
To, co przeżył ten młody mężczyzna, jest równie tragiczne. Trzy razy widział na własne oczy umierające osoby bliskie jemu sercu. Niósł na swoich barkach ciężar. Na szczęście miał bliskich, którzy wspierali go na każdym kroku, nieważne co by się działo. Jego rodzice byli cudowni.
Z upływem lat Declan nic się nie zmienił. Kochał całym sercem Serenę i chronił na swoje własne sposoby. Zakończenie super, chociaż moim zdaniem można było je jeszcze jakoś pociągnąć i rozwinąć. Oczywiście książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników 🔞
Joanna Chwistek historią, którą zawarła w książce “Prześladowca” pokazuje nam swoje mroczniejsze oblicze. Tym razem autorka przygotowała dla nas brutalną i mocną historię opowiadającą losy Sereny Lillard i Declana Bryanta. Ta dwójka uczęszcza do jednej szkoły, jednak zła sława, która wyprzedza chłopaka sprawiła, że dziewczyna robi wszystko, aby ten jej nie zauważał. Jeden mały szczegół, jeden mały błąd sprawił, że odniosła odmienny skutek. Przez jej życie przechodzi małe tornado. Serena, nie wie jeszcze, że najgorsze dopiero przed nią. Dwa lata później chłopak ponownie staje na jej drodze i tym razem nikt go przed nią nie uchroni..
“Prześladowca” to książka przede wszystkim dla pełnoletnich i świadomych czytelników. Autorka porusza bardzo trudne wątki tj.przemoc fizyczna czy psychiczna, wykorzystywanie seksualne oraz skomplikowane i trudne relacje rodzinne. Książka miała wzbudzać szeroki wachlarz emocji, i taki wzbudzała. Bardzo dobrze znam pióro autorki i wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać. Wiedziałam, że mogę liczyć na spójną fabułę, mocne postacie i dynamiczną akcję. Nie pomyliłam się.
Declan, mimo iż był tym złym w tej historii, wzbudził we mnie najwięcej emocji. Nie mogłam się oderwać od tego, aby śledzić jego poczynania i wybuchowy charakter. Został stworzony bardzo autentycznie, ze wszystkimi swoimi wadami. Wzbudzał strach, obrzydzenie i ciekawość. Bardzo ciężko, było przewidzieć jego kolejny ruch, był inteligentną postacią, po której dosłownie można było spodziewać się wszystkiego.
Serena to dziewczyna w której skórze nigdy nie chciałabym się znaleźć. Została brutalna ściągnięta na ziemię przez poczynania i gierki Declana. Przed poznaniem chłopaka była nijaka, bez charakteru. Declan, choć brutalnie odblokował tą część jej, która potrafiła o siebie zawalczyć. Bardzo spodobała mi się jej przemiana i na plus, również zaliczam fakt, że mimo późniejszego pożądania i relacji jaka łączyła ją z Declanem lub mogła ją połączyć, ona zawsze miała głowę na karku.
Fabuła tej historii i wątki, które się przez nią przeplatają nie każdemu mogą przypaść do gustu. Nie jest to łatwa czy prosta historia przy której od razu można przejść do porządku dziennego. Dynamiczną i ciągle bazującą akcją autorka zarazem szokuje jak i intryguje czytelnika. Czekamy na więcej, mimo, że to więcej może nas zniszczyć. Pod wieloma względami jest to bardzo dobra historia. Mamy zarówno ciekawych bohaterów, niespotykaną i mroczną fabułę, wątki, które przykuwają wzrok oraz intrygujący wątek psychologiczny. Nie ukrywając dla mnie, psychologiczna gierka Declana to mój ulubiony wątek tej historii.
Muszę Was jednak uprzedzić, że w tej książce emocji nie brakuje. Niejednokrotnie podczas czytania byłam zdziwiona, zszokowana i zaniepokojenia. Autorka świetnie operuje piórem i potrafi doprowadzić czytelnika o szybsze bicie serca. A to tak naprawdę mały ułamek tego, co dzieje się w tej książce i jakie emocje skrywa!
Jedynym minusem, który ja gdzieś tam odczuwam po drodze jest fakt, że bliżej końca miałam przekonanie, iż nadal kręcimy się w kółko. Więc, gdy pojawił się pewien plot twist ponownie odżyłam. Czy to małe zawieszenie jakoś wpłynęło na moją ocenę? Niekoniecznie, były to tylko moje odczucia podczas czytania. Całość oceniam bardzo pozytywnie.
“Prześladowca” to nie romantyczna historia, nie jest to nawet słodko - gorzka historia. To opowieść, po którą warto sięgnąć jeśli szukamy czegoś mocniejszego i nieszablonowego. Dla takich osób jest ta książka i takim czytelnikom ją polecam!
“ (...) nie wmawiaj, że to mnie nie dotknęło, bo najgorszemu wrogowi nie życzę, żeby musiał patrzeć, jak osoba, którą kocha, idzie na dno razem z jego sercem.”
Szesnastoletnia Serena Lillard jest córką lekarzy i już dawno postanowiła, że kiedyś także będzie pracowała w tym zawodzie. Dziewczyna uczy się pilnie i dąży do wyznaczonego sobie celu. Nosi za duże ubrania, bo nie chce rzucać się w oczy, jednak to nie ratuje jej przed Declanem Bryantem.
Dzięki wpływowym rodzicom Declan nie musi trzymać się żadnych zasad, co skrzętnie wykorzystuje. Sieje postrach w liceum, do którego uczęszcza, i Serena również się go obawia. Tym bardziej że przyłapała go na niedwuznacznej sytuacji z pewną uczennicą w sali lekcyjnej. Declan nie pozwolił jej o tym zapomnieć, sprawiając, że stała się pośmiewiskiem całej szkoły.
Kiedy Serena jest w ostatniej klasie liceum, Declan znów bierze ją na cel i zrobi wszystko, żeby zamienić jej życie w prawdziwy koszmar. Dziewczyna będzie zdana na łaskę potwora.
—
To moja druga książka tej autorki i nie ukrywam trochę się rozczarowałam. Zacznę od tego, że „Prześladowca” nie jest łatwą i grzeczną książką. Co prawda fabuła była naprawdę ciekawa, ale strasznie irytowały mnie zachowania zarówno Sereny jak i Declana. To jak chłopak traktował dziewczynę pod pretekstem wzmocnienia jej charaktery, było po prostu nielogiczne. Wypominał jej na każdym kroku, że jest niekochana i beznadziejna. Chłopie ona sama dobrze to wiedziała nie musiałeś jej wypomina tego w każdym rozdziale. Często łapał mnie cringe, kiedy czytałam jak chciałby ją wiadomo co. Rozumiem, co autorka miała na myśli,tworząc takich bohaterów. Książka jest dobrze napisana, słownictwo przyjemne, a przez pióro autorki po prostu się płynie. Myślę, że po prostu książka nie trafiła, akurat w mój gust, lecz możliwe, że w wasz trafi. No chyba, że macie taki sam gust jak ja 🤷🏻♀️ Z plusów jeszcze podobała mi się relacja Declana z jego rodzicami, a przede wszystkim siostrą, którą chroni za wszelką cenę, czasami może i nie tak jak powinien, ale jednak.
Jeśli lubicie psychopatów, którzy mają obsesje na punkcie bohaterki, to właśnie to jest pozycja dla was.
Bardzo dobrze napisana książka, pod wieloma względami. Największy plus to styl autorki, dzięki któremu pomimo straszliwej historii przez lekturę po prostu się płynie. Lubię fakt, że bohaterowie od początku są sobą i nie robią nagle w połowie powieści coś, co kompletnie do nich nie pasuje. Wszystko z czegoś wynika, przez co historia naprawdę jest wciągająca i wiarygodna. Dobrze się stało, że na pierwszych stronach autorka dodała dla czytelników ostrzeżenie, bo jest ono tutaj niezbędne, gdyż przechodząc do meritum, ta książka jest straszna. To, czego dopuścił się Declan i kim pozostał do końca jest przerażające. Cała historia jest mocno wstrząsająca i nie pozostawia złudzeń. Doceniam, co autorka chciała tutaj przedstawić i naprawdę jej się to udało, ale nigdy nie powiem, że lubię tę książkę. Przez całą lekturę czułam się niezręcznie, było to odpychające, ale też rozumiałam mechanizmy, które kierowały, zarówno Declanem, jak i Sereną. Nie umiałam się zżyć z żadnym z bohaterów, bo czułam wściekłość i bierność swojej pozycji, tj., fakt, że tak nie można, a ja jako czytelnik nie mogę nic zrobić. Uwielbiam, gdy książki ,,kotłują się'' w moim mózgu jeszcze długo po przeczytaniu, a rozważaniu podlega tutaj tak naprawdę wszystko, bo to właśnie jedna z nich.
Przepraszam, ale takiego gniota dawno nie czytałam. Oh tak, romantyzujmy syndrom sztokholmski, bo inaczej racji głównych bohaterów nie można nazwać. Serrena, jest tak bezpłciową bohaterką, niby próbuje walczyć, ale za chwilę jest „ojeju jestem taka bezbronna, a przystojny bad boy się we mnie zakochał ojeju”. Tutaj mu pyskuje, pokazuje jakikolwiek zalążek charakteru, a za chwilę jest uległa. Oczywiście na dwójkę bohaterów spadają wszystkie plagi świata, ale przecież chłopak głównej bohaterki, wszystko naprawi, groźbami, pieniędzmi i mocą miłości 🤮 no i klasycznie, wszyscy co się sprzeciwili bohaterce zaraz umierają. Tak jak wiele wątków w książce, które sprawiają wiele luk fabularnych. Ale nie zabrakło ukochanego epilogu, w którym są szczęśliwą rodziną, Musiało pojawić się dziecko, bo jak inaczej. No i zero zmiany głównego bohatera, który normalizuje stalking, obsesyjną kontrolę i kolejne kłamstwa.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zanim sięgniecie po tę książkę, zapoznajcie się z notką od autorki. To nie jest słodki romans. Jest tutaj wiele brutalności, znęcania się psychicznego i fizycznego. Declean nie jest postacią, którą się romantyzuję. Sięgając po ten tytuł, wiedziałam, na co się piszę. Lubię tego typu książki, które dostarczają mi wachlarza emocji, mdłości i odrobiny strachu. Prześladowca zdecydowanie nie jest książką dla każdego. Jest tu ukazanie romantyzmu spowitego mrokiem. Tu nie ma kwiatków, słodyczy czy cute momentów. Tutaj dostaniecie psychola z niezdrową obsesją, który jest w stanie posunąć się naprawdę daleko, aby Serena zrobiła dokładnie to, czego on oczekuje. Uważam, że książka jest napisana w naprawdę fajny sposób i w taki trochę wchodzący na psychikę, co mi się naprawdę podobało.
Ciężko ocenić te książkę- jest ona mroczna, pełna przemocy głównie psychicznej i obsesyjnej, kontrolującej miłości
To o czym warto wspomnieć to fakt, że autorka sama mówi aby nie romantyzować naszego bohatera I że jest to toksyczne za co od razu ogromny plus- inaczej się już na to patrzy,serio
Wiemy co tam mniej więcej dostaniemy, nie oszukujmy się nie jest to normalne zachowanie, nasza bohaterka też jest po traumach i mam wrażenie że ciężko jej już ocenić czy to dobre czy nie. Wielokrotnie otwierałam szeroko oczy i łapałam się za głowę co się tam wyprawia ale mnie nie zmęczyła. Dokończyłam ją i absolutnie tego nie żałuje. Oceniam ją na 3,5 gwiazdki- jeśli szukacie czegoś porąbanego i toksycznego to to się nada hah
Jak dla mnie zabrakło w tym wszystkim emocji i było najnormalniej w świecie nudne. Całość napisana w postaci jednego wielkiego streszczenia i trudno było poczuć emocje bohaterów. Jeszcze Declan trochę tryskał tym swoim szaleństwem, ale to niewiele pomogło. Na plus zasługuje to, jak złudne mogą być pozory. Dziewczyna z dobrego domu wychowuje się w patologicznej rodzinie, w której nauka i kariera są najważniejsze, a chłopak, którego rodzina jest umoczona w szemrane interesy z mafią, traktuje tę rodzinę jako największa wartość.
8/10 JEZU NO W KOŃCU TO DODALI…. strasznie wulgarna i toksyczna jest ta obsesja jego na jej punkcie, ale z niewiadomych przyczyn, podobało mi się, szczególnie rozdziały z jego perspektywy… chyba sadyzm wkradł się w mój umysł, ale ogólnie typ powinien pójść na jakaś terapie szokową, bo trochę przesadzał… ale bardzo płynnie się ją czytało, pochłonęła praktycznie za jednym razem i co najważniejsze BRAK BŁĘDÓW STYLISTYCZNYCH. CHWAŁA PANU
DNF 😬 Według mnie napisana trochę tak, jakby wszystko było jednym wielkim streszczeniem akcji, nie byłam w stanie jakoś wejść w ten świat, poczuć emocje bohaterów. W dodatku zdecydowanie to nie moja estetyka; główny bohater zdecydowanie mocny psychol i jeśli ktoś lubi takie postaci, to rozumiem że może się ta opowieść podobać. Dla mnie za mocne, takie surowe i nie czułam żadnej przyjemności z czytania ani ciekawości jak potoczy się akcja.
Cóż mimo że relacja pomiędzy głównymi bohaterami była chora, a zachowania Declana obsesyjne, to w jakiś pokręcony sposób spodobała mi się ta historia. Były momenty kiedy musiałam odłożyć książkę, bo Declan irytował mnie swoimi zachowaniem i tą potrzebą sprawowania kontroli. Tak samo irytowało mnie to jak Serena zmieniała ciągle zdanie na temat swoich uczuć. Mimo wszystko w ten chory sposób oddanie i miłość Declana do Sereny mnie urzekło. Wkręciłam się w tą historię i pokochałam tych bohaterów.💖
Psychol mający obsesję. Książka zdecydowanie dla czytelników lubiących mroczniejsze klimaty. Nie ma tu cukierkow i waty cukrowej, więc miejcie to na uwadze. Jest to moje drugie spotkanie z piórem autorki i było ono przyjemne. Słownictwo jest bezproblemowe, dzięki czemu przez fabułę się płynie. *więcej będzie w recenzji na ig*
Książka, choć momentami irytująco-frustrująca, była całkiem przyjemna do przeczytania. Oczywiście o ile potraktujemy ją, jako opowieść fikcyjną czytaną w celach rozrywkowych, a nie jako historię z życia wziętą ;)
Książka była momentami frustrująca i zdecydowanie daleka od stylu Penelope Douglas. To historia, w której oprawca typowo krzywdzi, żeby zaraz pogłaskać po głowie. Plot twisty były ciekawe i dodały do ostatecznej oceny książki.