Kupiłem dom między Bugiem a Narwią, na skraju puszczy, na Kurpiach Białych. W komplecie obora, stodoła, ziemianka, sad, pięć hektarów ziemi w jednym kawałku i stado myszy zdziwionych, że ktoś tu się pojawił. Przez rok nie miałem odwagi powiedzieć rodzicom, że wróciłem do chłopskich korzeni.
Marcin Wójcik, reporter "Dużego Formatu", po latach życia w wielkim mieście wraca na gospodarstwo. Tym razem swoje własne. Nim się to jednak stanie musi pokonać szereg trudności począwszy od ukończenia studiów rolniczych, przez remont zrujnowanego domu, zdobycie odpowiednich gatunków roślin i zwierząt, zakup gnojowicy, walkę ze słupami wysokiego napięcia w sąsiedztwie…
Musi się też zmierzyć z oburzeniem warszawskich znajomych na wieść o tym, skąd się bierze mięso na jego stole i co ma ono wspólnego z biegającymi niedawno po podwórku gęsiami i kurami.
W obejściu Wójcika nigdy nie jest nudno. Podobnie jak w kolejnych odsłonach jego wiejskiej kroniki, którą przeplata opowieściami o innych ludziach, którzy tak jak on zamieszkali na wsi. Są tu reportaże o tych, którzy przenieśli się z Paryża na Warmię i hodują kozy, o tych, których dusi smród z wielkich ferm, o tych, którzy budują mikrodomki, o tych, którzy prowadzą salon piękności dla krów, czy też zastanawiają się na forum internetowym, ile partnerek powinien mieć zdrowy perlik. Gęsiego to zabawna, ciepła i pełna dystansu opowieść dla mieszczuchów fantazjujących o życiu za miastem oraz mieszkańców wsi, którzy dzięki lekturze książki Marcina Wójcika mogą zobaczyć swój świat w zupełnie nowym świetle.
Niebezpieczne dla mnie jest czytanie tego typu rzeczy bo wtedy bardzo chce rzucić wszystko i zacząć tak żyć 😅😅 ciekawych rzeczy można się dowiedzieć ale nie o życiu na wsi obecnie tylko o takim bardzo tradycyjnym rolnictwie i gospodarce, co nie jest dziś częste. Niewielu rolników decyduje się zrobić skok w przeszłość i nagle zacząć hodować odmianę krowy czy gęsi które są na wyginięciu w kraju. Niewielu się to opłaca i niewielu chce ryzykować. Dość niecodzienny sposób przedstawienia wsi w stosunku do tego co ja mam na co dzień, a jestem ze wsi. To jest jeszcze głębsze spojrzenie w ten świat niż ja mam, tu nie ma praktycznie mechanizacji w tym co bohater opisuje nie licząc tych historii o ludziach którzy hodują zwierzęta w bardzo nowoczesny sposób - to jest na przykład kontrolują ich stan za pomocą urządzeń i wiedza dokładnie kiedy doić krowę bo mówi im to aplikacja. Jest tu dużo historii sąsiadów i znajomych, niektóre szokujące, niecodzienne. Spodziewałam się więcej typowego pamiętnika z tego co bohater przeżywał, ale trzeba przyznać, że nie był typowym mieszczuchem bez żadnego obeznania - miał bowiem korzenie wiejskie i to go ratowało w pewnych sytuacjach. Generalnie dobra lektura i ciekawe spostrzeżenia, naprawdę czuje się zachęcona do studiowania rolnictwa podyplomowo xD
Nigdy nie lubiłam czytać reportaży , bo były to książki z poza mojej strefy komfortu. Opis książki Marcina Wójcika skusił mnie do tego stopnia , że postanowiłam ją kupić i przeczytać. Jest to jeden z reportaży , który czyta się bardzo lekko , momentami z lekkim uśmiechem.
Mam poczucie, że to kilka książek w jednej. Historia przeprowadzki autora jest jedynie pretekstem do rozmów i obserwacji o życiu poza miastem. Momentami fascynujące, czasem trochę jak wypełniacz stron. Audiobook dobrze przygotowany
I picked up this book because I saw it in the recommended section online. After reading the description, I thought it might be a nice, light story, and I had just finished a heavy book, so I needed something lighter. I did get a light topic, but the author went above and beyond, offering not just humor, stories, and conversations with others, but also drawing me into his dream and introducing me to the people he met along the way. He made me want to live in the countryside, and as a city girl through and through, that was a truly interesting experience. I discovered warmth, joy, and an understanding of what is truly important. It’s a very supportive book, showcasing a different world created by people who, although different from city dwellers, are equally interesting and worth getting to know. A really great story. I looked up some of the mentioned people online and will be using their knowledge in my own city life. Animals and food from the countryside have taken on a bigger meaning for me, and now I look at what I eat differently. It’s amazing that while I expected a light read, I got so much valuable information, which is still growing in me and influencing my life changes.
niby spokojna, przyjemna książeczka, wspaniale się przy niej zasypiało, bardzo mi się podobała spójna narracja i nienachalne, takie urocze poczucie humoru CHOCIAŻ pod koniec miałam już po dziurki w nosie tematów ubojno-mięsnych, czasem ni z gruchy ni z pietruchy padały takie opisy, że zazwyczaj brakowało mi mocnych nerwów - prawdopodobnie to przez moje personalne wybory dietowe, więc zabiorę tylko 1 gwiazdkę, ale naprawdę jest tutaj tego tematu cholernie dużo
Książka przeplata wątki autobiograficze z elementami reportażu. Ukazuje jak zróżnicowane są dzisiejsze wsie. Podobało mi się, że autor podjął próbę rzetelnego przedstawienia życia na wsi: zarówno jego zalety jak i wady. Tematykę uznaję za bardzo ciekawą i myślę, że książka zwiększyła moją świadomość dotyczącą rolnictwa.
Nie wiem, na ile wiernie odzwierciedla prawdziwe życie mieszczucha na wsi, ale na mnie działa to dość sugestywnie i już szukam swojego domku nad rzeką. ;) Czasem autor trochę kluczy między tematami, ale czyta się to dobrze.