Ta książka to wrzask gniewu (rozpaczy, lęku, bezsilności, furii); potrzebne i świadome wzięcie na warsztat emocji i języka, które są społecznie (i przez nasze matki i przez nas same) bagatelizowane jako histeria, przesada, rant, coś niewygodnego, niebezpiecznego, niekobiecego, nieludzkiego. To opowieść o koszmarnym ciężarze bycia osobą w Polsce i o potwornej odpowiedzialności, jaka spoczywa na osobach, których głos i bycie są uznawane za reprezentację tego, co rzekomo marginalne, dziwne, obce, inne. Bardzo ważna, choć - a raczej właśnie dlatego, że - nie zawsze udana literacko próba podzielenia się z osobami czytelniczymi rewersem postaci publicznej Kotas, po to, żebyśmy nie czuły się tak samotne. I ten cholerny depilator!
(Wystawiłam gwiazdki, potem je zmieniłam, a potem cofnęłam. Tej książki nie powinno się oceniać. Ale algorytm działa jak działa, więc żeby więcej osób ją przeczytało, stawiam 5*, choć to nie jest adekwatne oznaczenie mojego doświadczenia czytelniczego)