liczyłam na biografię silnej, naturalnie pewnej siebie kobiety. w moich oczach to historia zagubionej, skrzywdzonej dziewczyny, która zrobi wszystko żeby być uwielbianą i nigdy nie zostać zapomnianą (czyż to nie marzenie wiekszości kobiet?). niewątpliwie wyjątkowa persona, gdzie wyjątkowść ta jest skrzętnie planowana, mniej wrodzona. pozowany ekscentryzm, kłamstwa, zdrady, egoizm, 'wszystkie oczy na mnie' image to nie atrybuty kobiety silnej i niezależnej. nie dla mnie. mimo wszystko jest coś w Korze, co każe mi ją po cichu podglądać. coś, co sprawia, że mam do niej słabość. może to właśnie ta swoista siła, supermoc, którą sama sobie wypracowała...
smutna historia, świetnie napisana przez autorkę, która ukazała różne oblicza Kory w różnych fazach muzycznych i ustrojach naszego kraju. może trochę przydługa dla kogoś kto wielkim fanem Kory nigdy nie był, jedynie darzył ją podziwem, który po lekturze zamienił się we współczucie. wspólczucie dla Królowej polskiego rocka.