Trzydziestoczteroletnia Sabina Gancarek nie mała łatwego dzieciństwo, a teraz przeżywa równie trudną dorosłość. Kiepsko odnajduje się wśród ludzi, nie ma rodziny i pracy, a zaburzenia depresyjno-lękowe próbuje opanować za pomocą leku, który dopiero niedawno wszedł do użycia. Z uwagi na możliwe efekty uboczne zażywający go pacjenci pozostają pod obserwacją.
Gdy w wyniku brutalnego morderstwa ginie kobieta odpowiedzialna za zwolnienie Sabiny z pracy, bohaterka trafia na celownik policji. Czy terapia, której się poddała, mogła obudzić mroczną część jej natury? Gdzie Sabina była w noc morderstwa i gdzie będzie, gdy... dojdzie do następnego?
Klaudia Muniak opowiada o lęku wobec nowinek medycznych i o tym, jak wychowanie w przemocowej rodzinie wpływa na dalsze życie. To thriller, którego czytanie wywołuje jeden skutek uboczny – sprawia że wszystko inne schodzi na drugi plan.
Prekursorka thrillera medycznego na polskim rynku. Jest autorką świetnie przyjętych thrillerów psychologicznych, w których po mistrzowsku łączy kryminalne intrygi z wiedzą medyczną. Od 2022 roku pisze także powieści obyczajowe.
Pochodzi z Podkarpacia i jest absolwentką biotechnologii. Mieszka w Londynie, gdzie tuż po studiach podjęła pracę naukową i zajmowała się nanotechnologią. Obecnie szczęśliwa żona i mama, która wieczorami daje upust swojej wyobraźni.
Thriller psychologiczny, thriller medyczny, z bohaterką o rozchwianych fundamentach rzeczywistości – ona nie ufa sobie, więc jak możemy zaufać jej?
Co jak co, ale Klaudia Muniak potrafi żonglować emocjami! „Nie zabiłam” to jeden z tych thrillerów, które penetrują psychikę, przyglądają się z bliska ludzkim doświadczeniom, biorą pod lupę ludzką naturę. Nie jest to widok piękny, ale pełen cierpienia, bólu, emocjonalnego błota. Autorka serwuje nam całkiem niezłą łamigłówkę, pokręconą i szalenie wciągającą. Podrzuca mylne tropy, ściąga nas na manowce, nie pozwala złapać oddechu i – tu ciągle coś się dzieje! W tle ukazuje konsekwencje przemocy rodzinnej i luki systemu, w który wpada skrzywdzone dziecko. Pokazuje, że nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko ma swój początek, skrzydła motyla biją niezmiennie i nieustannie.
Przed czytelnikiem pasjonujący dreszczowiec, historia wielkich traum i próby ucieczki, zbrodni i śledztwa, a wszystko to z medycznym, smakowitym twistem, który spodoba się miłośnikom gatunku.
Dzisiaj przychodzę z książką „Nie zabiłam" Klaudii Muniak. Książka łączy elementy kryminalne i psychologiczne, oferując interesującą fabułę. Bardzo doceniam za poświeceniu chwili na temat chorób psychicznych przez autorkę na początku książki .
Jednakże, moim zdaniem, styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu. Często napotykałem się na mało realistyczne dialogi oraz reakcje postaci, co wydawało się nienaturalne i sztuczne. Ponadto, niektóre wątki zostały zbyt często powtarzane, co wprowadzało pewien zastój i brak akcji a także dynamiczności .
Mimo tych wad, fabuła książki była wciągająca i zaskakująca, oferując wiele zwrotów akcji. Wiele momentów w książce było również emocjonalnie intrygujących i pozwalało lepiej zrozumieć psychikę bohaterki.
Podsumowując, oceniam książkę "Nie zabiłam" na 3 na 5⭐️
Chociaż fabuła była interesująca, styl pisania i niektóre elementy historii były nie do końca udane, przez co trudno było całkowicie zaangażować się w fabułę. Polecam tę książkę osobom, które interesują się kryminałami z elementami medycyny
Twierdzi, że nie zabiła. A przecież wszyscy wiemy, że jest do tego zdolna. Przecież raz już to zrobiła.
To chyba najlepsza książka Klaudii Muniak. Serio. Wyobraźcie sobie, że macie tylko dwie opcje do wyboru: zabiła, albo nie zabiła. I wiecie, że nie sposób się domyślić i mieć pewność? I za to ja się kłaniam w pas. Takiej książki było mi trzeba. Takiej, która porządnie zamiesza mi w głowie, a na koniec jeszcze zaskoczy dość sporym zwrotem akcji.
Autorka pominęła wszelkie schematy i po prostu zrobiła to po muniakowatemu - czyli świetnie. Moje pierwsze skojarzenie z twórczością Klaudii to medycyna i tutaj również jej nie zabrakło. Autorka po raz kolejny pokazała, że potrafi w pisanie i że wciąż można wymyślić coś nowego, nie opierając się po raz enty na tym samym wzorze.
Gorąco polecam. To taka powieść na raz, bo trudno ją odłożyć 😊
"Nie zabiłam" to historia, w której każdy element wydaje się być przemyślany już od pierwszej strony, chociaż początkowo nie miałam takiego wrażenia. To, co działo się w głowie bohaterki wydawało się być na wyrost, jednak im bardziej ją poznajemy, tym bardziej wszystko staje się zrozumiałe.
Każdy kolejny rozdział wciągał mnie w historię Sabiny, otaczając dusznym, psychodelicznym klimatem, od którego trudno się uwolnić – nawet po zakończeniu lektury. Klaudia Muniak spowodowała, że w pewnym momencie byłam zagubiona jak jej bohaterka, miałam podejrzenia wobec innych bohaterów – nawet w stosunku tych pozornie niezwiązanych ze sprawą.
Ten thriller szybko się rozpędza i nie zwalnia ani na moment. Rozwiązanie to z jednej strony duże zaskoczenie, z drugiej – wywołuje niemałe emocje i daje sporo powodów do refleksji.
A świat, do którego należy Sabina, wzmaga te doświadczenia. Nie zabiłam to brutalny obraz polskiej rodziny patologicznej, bezradności (lub znieczulicy) systemu i (zapewne słusznego) braku zaufania do niego.
Świat Sabiny doskonale obrazuje mieszkanie Wieśka: brudne, cuchnące, zaniedbane. Tak też wyglądało całe życie kobiety, która od urodzenia była ofiarą. Brak miłości, troski, odrzucenie – to wszystko wpłynęło na jej zdrowie psychiczne i zaradność w dorosłym życiu. To bolesny, niezwykle poruszający obraz – a jak wskazują statystyki podane na początku książki: nie ma w nim niestety nic wyjątkowego.
Klaudia Muniak oddaje w ręce czytelników thriller, który przeraża, porusza i całkowicie pochłania czytelnika. Wydaje się, że w temacie thrillerów medycznych krążących wokół zdrowia psychicznego Autorka powiedziała już wiele, jednak okazuje się, że ciągle jest w stanie zaskoczyć. Polecam jak nie wiem co!
„Nie zabiłam” to moje drugie spotkanie z historiami stworzonymi przez Klaudię Muniak. Młoda kobieta pogubiona w rzeczywistości, z traumatyczną przeszłością staje się podejrzana o zamordowanie dwóch kobiet. Bo je znała, bo ich nie lubiła, bo policjant prowadzący sprawę okazał się być tym, który dawno temu jej nie pomógł. O ile opis przeszłości głównej bohaterki był spójny i sensowny, o tyle pogubiona byłam w jej współczesności. Dla mnie to historia trochę naciągana, wydarzenia bez związku, bohaterowie, których nie mogłam polubić, pojawiali się i znikali, nie dali się bliżej poznać. A zakończenie to spadło jak z księżyca. Według mnie to książka z tych, które poruszają ważne tematy, choroba psychiczna i trudne dzieciństwo, za co oczywiście duży plus, jednak cała otoczka nie sprawiła, że historia pochłonęła mnie bez reszty.
Thrillery medyczne — czytacie? Przyznaję, że moim pierwszym thrillerem medycznym, jaki przeczytałam, była książka „Psychopata” Klaudii Muniak. Pochłonęłam tę historia i od tamtej pory z niecierpliwością wyczekuję kolejnych powieści spod pióra autorki. „Nie zabiłam” to najnowszy thriller Klaudii, który, tak jak poprzednie, zrobił na mnie ogromne wrażenie.
Twierdzi, że nie zabiła. Ale przecież już raz popełniła zbrodnię.
Niełatwe dzieciństwo odbiło się na psychice trzydziestoczteroletniej Sabiny Gancarek. Dzisiaj jako dorosła kobieta nie potrafi odnaleźć się wśród ludzi, a jej jedyną bliską osobą jest, były partner jej matki. Dodatkowym problemem Sabiny jest brak pracy i zmaganie się z zaburzeniami depresyjno-lękowymi, które próbuje opanować za pomocą nowego leku. Z uwagi na możliwe efekty uboczne, Sabina pozostaje pod stałą obserwacją lekarza prowadzącego. Kiedy w wyniku brutalnego morderstwa ginie była pracodawczyni Sabiny, kobieta staje się podejrzaną, jednak nie do końca potrafi wyjaśnić policji, czy na pewno w noc morderstwa znajdowała się tam, gdzie twierdzi. Czy terapia, której się poddała, mogła obudzić mroczną część jej natury? Gdzie była Sabina w noc morderstwa?
„Nie zabiłam” to thriller medyczny, w którym Klaudia udowadnia, że jest mistrzynią w tym, co robi. Po raz kolejny dałam się porwać nieprawdopodobnej, pełnej mroku, bólu i cierpienia historii, która trzymała mnie w napięciu do samego końca. Historia, którą oddała w ręce swoich czytelników Klaudii to prawdziwy rollercoaster emocji. Czytałam z zapartym tchem i nie było mowy, bym odłożyła książkę,, nim nie poznam zakończenia. Klaudia po raz kolejny mnie zachwyciła zarówno swoją pomysłowością, jak i dbałością o każdy szczegół. Temat, który porusza w najnowszej książce, jest niezwykle ważny. Autorka ukazuje nam, jaki wpływ na nasze życie mają traumy i wydarzenia z przeszłości. „Nie zabiłam” to thriller, który do samego końca trzyma nas w niesamowitym napięciu, a kolejne wydarzenia z życia bohaterki sprawiają, że im bardziej zbliżamy się do zakończenia, tym coraz mniej jesteśmy pewni swoich przypuszczeń. Całość toczy się własnym tempem, pomału odkrywane puzzle łączą się w całość, tworząc tym samym historię nieodkładalną i przede wszystkim zaskakującą swym zakończeniem. Miałam przyjemność czytać wszystkie thrillery Klaudii, każdy z nich był niesamowicie wciągający i intrygujący, ale żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak „Nie zabiłam”. To zdecydowanie najlepsza książka w dorobku autorki. Gratuluje i czekam na więcej.
Sięgając po "Nie zabiłam", nie wiedziałam, czego właściwie się spodziewać. Jest to pierwszy tytuł Klaudii Muniak, po który miałam okazję sięgnąć i wychodzę z tego spotkania naprawdę zadowolona.
Na początku byłam nieco zagubiona, nagle patrząc na świat oczyma bohaterki, również wrzuconej na głęboką wodę w swojej prywatnej historii. Na szczęście stosunkowo szybko udało mi się nie tylko zorientować w sytuacji Sabiny, ale niepostrzeżenie również zatopić się w jej zwichrowanym umyśle. Dzięki narracji pierwszoosobowej i skupieniu na szczegółach z życiorysu Sabiny, bardzo łatwo można się zorientować, że nie wszystko będzie takie, jak może się wydawać z opisów, a nasza bohaterka i przewodniczka nie jest nieomylna. Dzięki temu zabiegowi narracyjnemu, nawet pozornie proste i oczywiste wątki fabularne, zyskiwały zupełnie inny wymiar.
Autorka w sposób dosadny, ale wciąż pełen empatii i wrażliwości opisuje tematy trudne, takie jak przemoc domowa w różnym wymiarze, zagubienie w dorosłości, czy nawet fascynację materiałami przedstawiającymi obrazową i brutalną przemoc. Portret Sabiny Gancarek jest realistyczny, jej przemyślenia oraz trudności, z jakimi zmaga się w związku ze swoją tragiczną przeszłością, są nie tylko wiarygodne, ale również spójne wewnętrznie, na tyle, na ile pozwalało na to tworzenie bohaterki niestabilnej psychicznie. W mojej opinii "Nie zabiłam" jest dobrym thrillerem, wywołującym często dreszcz na karku, skłaniającym do poszukiwania swoich rozwiązań oraz wyciągania wniosków, czy podejmowania decyzji, komu wierzyć.
Na książkę Klaudii Muniak skusiłam się po wyjątkowo pozytywnej opinii wyrażonej przez jedną z obserwowanych przeze mnie booktuberek. Byłam raczej sceptyczna, przez wzgląd na stosunkowo małą liczbę ocen tytułu, ale nie żałowałam sięgnięcia po niego w żadnym momencie słuchania audiobooka. Z pewnością wrócę jeszcze nie raz :)
Nowy eksperymentalny lek. Kobieta z trudną przemocową przeszłością. Policjant, który dostrzega powiązania, ale nie umie wymusić przyznania się do winy. Bo może tej winy nie ma? Ciężko stwierdzić. Sabina czuje, że jej pamięć szwankuje, a zachowanie ulega dziwnej zmianie. A czytelnik zastanawia się czy to kwestia leków czy może jednak Sabina jest morderczynią? Przyznam szczerze, że choć szybko domyśliłam się, kto naprawdę za tym wszystkim stoi to jednak całość trzyma się dla mnie kupy. Dodatkowe plot twisty z końca i tak spowodowały, że zbierałam szczękę z podłogi. Książka nie jest specjalnie skomplikowana, ale też żadne wątki nie poszły w przesadę (z czym zwykle mam problem w kryminałach czy thrillerach). Uważam, że jako niezobowiązująca, dostarczająca rozrywki lektura ,,Nie zabiłam" sprawdza się idealnie. Jest okej.
Książka z potencjałem, fabuła ciekawa, aczkolwiek przeszkadzało mi to, że przez większość książki główna bohaterka Sabina po prostu zastanawia��a się czy nowy lek powoduje u niej zaniki pamięci. Dosłownie można w ten sposób podsumować ponad połowę tej książki! Ostatnie kilka rozdziałów wreszcie coś zaczęło się dziać i w ogóle lubię styl pisania Klaudii Muniak, ale to chyba nie była moja ulubiona pozycja autorki. Czegoś mi brakowało.. Mimo to oceniam na 3 gwiazdki.
Klaudia Muniak świetnie sprawdza się w thrillerach psychologiczno-medycznych i póki co, nie zawodzę się na niej w tym klimacie. Te, które przeczytałam do tej pory posiadały świetnie wykreowaną fabułę oraz bohaterów, co również powtórzyło się w ostatnio wydanej pozycji pod tytułem „Nie zabiłam”.
W tej historii poznajemy trzydziestoparoletnią Sabinę, kobietę po naprawdę traumatycznych przejściach, do tego zmagającą się z chorobą psychiczną. Rozpoczyna ona leczenie lekiem, który niedawno wyszedł na rynek farmaceutyczny, ale ma być dla niej idealnym rozwiązaniem – jedna aplikacja o działaniu długofalowym, brak leków które musiałaby zażywać codziennie, a do tego całkowita refundacja ze strony państwa, co dla osoby bezrobotnej takiej jak Sabina jest zbawienne. Niedługo po otrzymaniu pierwszej dawki, kobieta zostaje przesłuchana w sprawie morderstwa jej byłej przełożonej, a co gorsze, nie może sobie dokładnie przypomnieć co robiła tego dnia. Ma wrażenie, że coś jej umknęło i zaczyna obwiniać o to lek, na który się zdecydowała. Sabina już sama sobie nie ufa i podejrzewa siebie o najgorsze…
Uważam, że główna bohaterka została genialnie przedstawiona - zagubiona kobieta o skomplikowanej osobowości, z problemami natury psychicznej, z trudną i bolesną przeszłością. Sabina już od dzieciństwa miała ciężko, w trakcie czytania poznawałam ją jako dorosłą osobę oraz jako dziecko, któremu przez lata wyrządzana była okrutna krzywda. Cierpienie, które było jej zadawane za młodu doprowadziło ją do miejsca, w którym się znajdowała, bez rodziny, bez przyjaciół, wycofana i przerażona. Ten tytuł ukazuje, jak wychowywanie się w patologicznym środowisku rzutuje na dalsze życie. To także obraz człowieka, który z powodu przebytych traum nie może ruszyć się dalej, tkwiącego w miejscu z powodu paraliżującego strachu. Strachu o to, że przeszłość jeszcze może dać o sobie znać budząc w nim najstraszniejsze potwory.
Poza naprawdę dobrą kreacją postaci, autorce udało się również zaskoczyć intrygującą zagadką związaną z morderstwami, a do tego stworzyć coś tak autentycznego, że ból i cierpienie były niemal namacalne. Przez cały czas czułam, jak mrok czai się w każdym zakamarku, sama nieraz byłam zagubiona i poturbowana emocjonalnie. Nie wiedziałam co jest prawdą, a co brutalną manipulacją, komu można ufać, a kogo Sabina powinna się wystrzegać. I to właśnie ta jedna wielka niewiadoma i mnóstwo mnożących się pytań sprawiło, że świetnie spędziłam czas przy tej lekturze.
Trzymająca w napięciu książka o bardzo ciekawej bohaterce. Autorka wybierając osobę z niezwykle trudną przeszłością i borykającą się z problemami psychicznymi, daje czytelnikowi do myślenia. Tworzy duszną atmosferę, poddaje w wątpliwość wiele rzeczy, myli tropy. To coś innego niż fabuły, do których przywykliśmy. Warta uwagi. Pełna recenzja: https://spacerwsrodslow.blogspot.com/...
To już druga książka Klaudii Muniak, po którą sięgnęłam i się nie zawiodłam. Opowieść, sposób pisania, budowania napięcia autorki za każdym razem gwarantuje, że książka staje się "nieodkładalna".
Klaudia Muniak po raz kolejny stworzyła wyjątkowy thriller psychologiczny. Książkę "Nie zabiłam" słuchałam jako audiobook. Bardzo interesująca historia. Główną bohaterką jest Sabina Gancarek. Niestety dziewczyna nie miała łatwego dzieciństwa. Jej mama zachowywała się nie jak matka, tylko jak kat. Dręczyła swoją córkę fizycznie i psychicznie. Czy z takiego domu Sabina mogła wyjść zdrowa na umyśle? Aktualnie ma trzydzieści cztery lata i ma ogromne problemy psychiczne. Cierpi na zaburzenia depresyjno-lękowe. Zaczyna przyjmować zupełnie nowy lek, który jej zdaniem ma zły wpływ na jej pamięć. Wydaje jej się, że nie pamięta niektórych wydarzeń ze swojego życia, w których brała czynny udział. Jest podejrzana o zamordowanie pewnej kobiety, która przyczyniła się do jej zwolnienia z pracy. Czy faktycznie zabiła? Czy nowy lek spowodował u niej amnezję? Czy morderstw będzie więcej? Tego wszystkiego dowiecie się, czytając książkę "Nie zabiłam". Klaudia Muniak potrafi budować napięcie. Słuchając tego audiobooka, byłam mocno przerażona. Martwiłam się o Sabinę. Zastanawiałam się, czy faktycznie byłaby zdolna do morderstwa, czy to raczej było jakieś fatalne nieporozumienie. Dosłownie nie wiedziałam, co tu jest prawdą a co fałszem. Współczułam głównej bohaterce. Gdyby dostała prawdziwą miłość od swojej mamy, wtedy nie byłaby tak poraniona jak jest teraz. Konkubent matki nie interweniował, gdy jego kobieta znęcała się nad swoją córką. Nie rozumiałam jego zachowania. Nie ma pozwolenia na znęcanie się nad dziećmi. Byłam w szoku, jakimi epitetami rzucała do niej jej matka. Prawdopodobnie też była chora psychicznie, albo po prostu była zła aż do szpiku kości. To, czego dowiedziałam się pod koniec książki (audiobooka), mocno mną wstrząsnęło. Tego to ja się nie spodziewałam. Po raz kolejny Klaudia Muniak mnie zaskoczyła. Uwielbiam jej nieoczywiste zwroty akcji. Podobają mi się książki tej autorki. Biorąc je do ręki, wiem, że otrzymam zaskakujące historie. Jeżeli jesteście miłośnikami thrillerów psychologicznych i medycznych, to śmiało sięgnijcie po książki Klaudii Muniak. Będziecie zadowoleni z jej wszystkich powieści. Czy wy też macie obawy przed stosowaniem nowego leku, czy raczej bierzecie go bez zastanowienia? Czy czytacie załączoną do niego ulotkę?
🔎 "Nie jestem złym człowiekiem. Byłam tylko pogubionym dzieckiem, które zaznało zbyt wielu krzywd". 🔍
Sabina Gancarek przeżyła wiele trudnych - choć to zbyt delikatne słowo - chwil w dzieciństwie... Jako dorosła kobieta radzi sobie, raz lepiej, raz gorzej, z zaburzeniami psychicznymi 💔
Główna bohaterka bierze udział w darmowym projekcie leczniczym nową generacją medykamentów. Gdy dochodzi do zabójstwa w jej poprzednim miejscu pracy Sabina coraz bardziej zatapia się w emocjonalnym rozchwianiu...
Ofiara czy oprawca? Wspomnienia czy urojenia?
Książka podzielona jest na dwie perspektywy: Sabiny i komisarza Witolda Miłka. Dominuje pogubienie, nadinterpretacje, niepewność, strach, niewiedza 😵 A do tego tajemnicza aura, powoli wzrastające napięcie, różnorodne emocje i misterna zagadka.
"Nie zabiłam" to thriller medyczny. Klaudia Muniak hipnotyzująco opisała walkę z bezsilnością, traumą, lękami i umysłem... Akcja rozgrywa się powoli i spokojnie, ale to na warstwie psychologicznej skupia się fabuła.
Naprawdę świetny thriller psychologiczny, który funduje mętlik w głowie 🤯 To było moje pierwsze spotkanie z Autorką, ale na pewno nie ostatnie!
🚩 UWAGA (TW mogą zawierać spojlery) na wątki z@burzeń ps¥chicznych, przem0cy, tr@umy i lękó₩ 🚩
W ramach #atrament_mroku w styczniu poznajemy twórczość Klaudii Muniak. Wcześniej nie znałam tej autorki i moją pierwszą książką jest „Nie zabiłam”.
Książka jest zaklasyfikowana jako kryminał. Ale dla mnie jest to książka psychologiczna. Z kryminału mamy tu 3 morderstwa i śledztwo. Ale cały trzon książki to wewnętrzne zmagania się bohaterki z własnymi słabościami i obawami. Przez całą książkę razem z Sabiną zastanawiamy się co jest prawdą, co się wydarzyło, a czego nie pamiętamy. Wiem, że mnóstwo osób zmaga się z takimi rosterkami na codzień. Codzień toczy wewnętrzna walkę. I po lekturze tej książki, podziwiam ich za to. Bo mi wystarczyło w kółko o tym czytać i miałam dość. Myślałam, że oszaleję od tych wątpliwości. Od tych pytań które dla mnie są proste i nie wymagają ich roztrząsania.
I właśnie z rego względu tak książka jest ważna. Żeby zrozumieć. Pamiętać, że ktoś wokół nas ma taki problem i potrzebuje pomocy. Że program dla osób z zaburzeniami i problemami psychicznymi, jest ważny.
Natomiast sam styl autorki.... to chyba nie to co lubię.
Kolejna książka autorstwa Muniak, niby poprawna, niby ciekawa ale zawsze w jej książkach czegoś mi brakuje. Historia jednak sama w sobie dość ciekawa, dająca do myślenia Czytelnikowi i potrafiąca go zaciekawić. Thriller ale jak dla mnie to nie do końca ten rodzaj gatunku.
Ponad trzydziestoletnia Sabina, która w dzieciństwie była katowana przez własną matkę postanawia w przypływie złości ją zabić. Miała wtedy trzynaście lat a przez to wydarzenie jej umysł odczuwa zaburzenia depresyjno- lękowe. Mimo to główna bohaterka się nie poddaje i walczy o siebie. Bierze udział w nowym programie Ochrony Zdrowia Psychicznego, gdzie dostaje nowy lek, który zamiast jej pomóc, wywołuje więcej skutków ubocznych. Przez co Sabina nie pamięta wielu rzeczy i zostaje zatrzymana w sprawie trzech niewyjaśnionych morderstw kobiet. Policja podejrzewa ją o ich zabicie. Ale czy Sabina jest do tego zdolna? Chociaż już raz zabiła, własną matkę. Czy mogłaby zrobić to ponownie?
Mimo wszystko polecam, mam jeszcze kilka książka od Pani Klaudii, którzy chętnie przeczytam.
Przegadana tam, gdzie nie trzeba, niedookreślona tam, gdzie wypadałoby powiedzieć kilka słów więcej. Niby to thriller psychologiczny, ale ani tu napięcia, ani specjalnie psychologicznego obrazu jakichkolwiek bohaterów poza główną postacią (a i tu mam zastrzeżenia). Całość jest rozmyta, brakuje tu jakichś podwalin, czegoś, co sprawiło, bym mogła uwierzyć w cokolwiek, co się właśnie dzieje. Zakończenie totalnie pogrzebało jakikolwiek entuzjazm, jaki miałam jeszcze dla tej książki. Jeżeli to ma być nasz polski thriller medyczny, to ja się z tego eksperymentu wypisuję.
Kolejne spotkanie z Klaudią Muniak zakończone moim zachwytem. Wpadłam w sidła tej dusznej, mrocznej, nieoczywistej i nieobliczalnej historii i nie chciałam się uwolnić. Autorka sprawnie łamie wszelkie znane i częste schematy, tworząc coś zupełnie nowego. Szokuje, wbija czytelnika w fotel, nie daje ani chwili na złapanie oddechu. Niełatwe, ciężkie tematy, nowinki medyczne, zagadka kryminalna, a przede wszystkim... emocje. Gratka dla wszystkich miłośników gatunku.