Trzecia część serii Pink Tattoo za mną i muszę Wam powiedzieć, że "Jaśmina" stanęła na podium razem z pierwszym tomem - "Lilianną"! Poruszyła mnie równie głęboko, jak ona i dała wiele do myślenia. I myślę, że po tym możemy rozpoznać naprawdę dobre książki!
Anna Szafrańska zaprezentowała nam historię dwóch zagubionych dusz, które noszą podobne maski, kryjące ich wnętrze przed całym światem. Jaśmina, młoda rozwódka, będąca ogromnym wsparciem dla rodziny i przyjaciół (co wiemy z poprzednich tomów - bez niej chyba do niczego poważnego by nie doszło między pozostałymi bohaterami) ukrywa w sobie wielką samotność i ból. Tymon podobnie. I chociaż początkowo łączy ich fizyczne przyciąganie, chwilowe, to dopiero późniejsze poznawanie się wśród wzajemnego zwątpienia i niechęci (które każde z nich czuje do samego siebie) ukazuje im, jak bardzo są do siebie podobni. Wzruszyła mnie droga, ciężka i pełna bólu, jaka doprowadziła ich do siebie. Pojawiające się wątki gangsterskie, związane z przeszłością Tymona, a także ludzkie ukazanie tego, co czują ludzie osadzeni w więzieniach, dodało historii ciemnych, aczkolwiek ciekawych barw. Cieszę się, że po epilogu był jeszcze dodatek, bez niego chyba płakałabym z żalu z takiego zakończenia. Nie spodziewałam się go. Ale tym bardziej jestem zachwycona tą częścią! Miałam przeczucie, gdy po przeczytaniu "Lilianny" solennie postanowiłam poznać kolejne książki Autorki. Są rewelacyjne!