Gra dobiega końca. W Tumbstole zbiera się nadzwyczajna rada Rai, południe otwarcie popiera księżniczkę Cassaris, a nad pustynią Kahhari przelatuje dawno niewidziany feniks.
Zmuszona do powrotu na cesarskie ziemie Raven trafia na kogoś, kogo wolałaby już więcej nie spotykać. Pokrętny los ponownie pcha ją w sam środek lyryjskiech afery. Tym razem jednak ktoś ewidentnie macza w tym palce.
Wśród elfich tajemnic, zakazanych run i irytującego Władcy Cieni niejeden straciłby głowę. Na całe szczęście Raven wciąż ma po swojej stronie zesłanego przez gwiazdy pecha.
Gorsza niż 1, niesamowicie zirytowała mnie końcowa relacja raven i nate'a oraz cliffhanger na końcu. Co do formy: audiobooka dalej czyta ta sama typiara co 1 część i dalej nie da się tego słuchać. 👍
Przyjemnie prowadzona, momenty które miały potencjał do wyolbrzymiania nie były mocno podkręcane ale zostały wykorzystane w historii. Bardzo polubiłam świat przedstawiony i czekam na nowy tom <3 Potrzebuję wersji papierowej, chciałabym pozaznaczać sobie, co by wszystko jeszcze lepiej ogarnąć :)
Mniej mi się podobało, niż w pierwszym tomie. Miałam poczucie, że Raven mogłaby już spuścić z tonu. Czasami jej pyskaty charakter nie pasował mi do okoliczności i kreował ją na smarkatą, szczególnie w relacji z Nathanielem. Ale tak poza tym dużo intryg i zwrotów akcji. A to lubię najbardziej. 🤭
kontynuacja jest równie dobra co poprzedniczka. mamy tu więcej o naszych bohaterach, więcej akcji i humoru. ta książka, mimo swojej długości, utrzymywała równe tempo. przypomniała mi czym właściwie zachwycałam się przy części pierwszej. autorka porządnie eksponuje nam Kontynent, pomimo dużej ilości bohaterów każdy miał swój czas (no może oprócz jednego, ale liczę, że w kolejnym tomie będzie więcej o nim).
warto było czekać na tą książkę i będę z niecierpliwością wyczekiwać kolejnego tomu.
cudo, polecam każdemu kto uwielbia fantasy z motywem buntu, świetnymi bohaterami i dobrą akcją.
Świetna historia! Z książką zapoznałam sie jeszcze na Wattpadzie, ale po raz pierwszy przeczytałam ją w całości i zdecydowanie trzyma poziom pierwszego tomu. Dynamicznie poprowadzona akcja, dużo wątków i zagadek, a do tego subtelny, ale dający czytelnikowi satysfakcję wątek romantyczny - idealny mix. Jestem fanką charakteru Raven i kontry jaką stanowi dla niej Nathaniel. Obydwoje są siebie warci, a ich sceny 1:1 są najlepsze. Zakończenie tego tomu wola jak najszybciej o kolejną część, więc mam nadzieje, że nie przyjdzie mi na nią czekać za długo.
W drugim tomie nadal mam problem z dynamiką między Raven i Natem, część między stronami +/- 150-270 trochę się dłużyła, do tego wielokrotnie pojawiły się błędy, które zdecydowanie powinny zostać wyłapane gdzieś na etapie pisania-redakcji-korekty (literówki w nazwiskach, nieprawidłowa odmiana czy nawet brak ostatnich liter w słowach). Ale ostatnie 150 stron mocno przyspieszyło i jestem ciekawa, jak się to wszystko potoczy, więc czekam na 3 tom :)
Ten tom mnie nie wciągnął. Nie byłam w stanie skupić się na historii. Może ze względu na wiele różnych wątków z różnymi bohaterami. Może dlatego że ta część książki jest jak przygotowywanie gruntu pod ostateczną bitwę. Dla mnie za długa i za nudna. Milion razy biłam się z myślą żeby po prostu odpuścić sobie słuchanie. No ale skoro już zaczęłam to i skończyłam.
"- Raven! - fuknęła, nie wiadomo który już raz tego dnia. - No co? Godność i tak zostawiłam już przy wejściu. Nie pamiętasz?"
W twórczości Agnieszki Zawadki jestem niezaprzeczalnie zakochana. Co prawda wciąż nie wiem, czy serce mocniej bije mi dla dylogii Poskromić Chłód czy Ery Cieni, ale... uznajmy, że to dyskusja na inny dzień.
Wspaniale było wrócić do świata wykreowanego przez Agnieszkę, zwłaszcza po tak długim czasie. Historia porywa już od pierwszych stron - nie mamy tutaj nadmiernej ekspozycji, kontynuujemy przerwaną w pierwszym tomie przygodę i... jedyne, co musicie zrobić, to wyszarpać wolny dzień z zapchanego kalendarza, bo jak weźmiecie tę książkę do ręki - odłożycie ją dopiero, gdy zobaczycie magiczne słowo "koniec". Gwarantuję Wam to.
Zabrzmię teraz jak starta płyta, ale uwielbiam wielowątkowość Ery Cieni. O ile w pierwszym tomie poszczególne wątki dopiero zostały zakreślone, o tyle teraz zaczęły się wzajemnie przenikać, przeplatać. Jasne, powiecie: nic specjalnego, czym ty się zakurzona zachwycasz. Cóż, współczesne trendy w literaturze fantasy przyzwyczajają nas do tego, że dostajemy maksymalnie dwóch bohaterów - różnych płci, a sama historia oczywiście zmierza do tego, by wreszcie skończyli ze sobą razem - i wszystkie inne elementy powieści (o ile w ogóle wystąpiły) przysłania wątek miłosny. U Zawadki wątku miłosnego nie ma, a przynajmniej nie na pierwszym planie... może tak na piątym.
Jest bardzo dużo polityki, knucia, planowania i walki o władzę. I to tygryski lubią najbardziej.
A poza tym: wszystko w tej historii idzie nie tak. Dosłownie. Nathaniel zawsze stara się być o krok przed wszystkimi, bardzo dokładnie analizuje wszystkie posunięcia, by wyeliminować błędy, ale los udowadnia, że czasami po prostu się nie da. Co ma z tego czytelnik? Nie da się nudzić.
"- Interesuje mnie tylko jedno - zaczął Nathaniel powoli. - No...? - Czy ty byś właściwie umiała złożyć pisemne zażalenie?"
Erę Cieni doceniam również za zróżnicowanych charakterologicznie bohaterów - każdy ma inny cel oraz motywację do działania - jedni są bardziej zaangażowani w konflikt, który rozlewa się po Cesarstwie, inni mniej, niektórzy te metaforyczną szalę goryczy przelali (w myśl zasady: I started the drama), są też tacy, co dopiero zastanawiają się, po jakiej stronie stanąć.
Nic nie dzieje się z przypadku. Jest akcja, a potem reakcja. Zachowany został ciąg przyczynowo-skutkowy, a o tym bardzo wielu współczesnych autorów zapomina.