Co jest prawdą, a co nadinterpretacją przewrażliwionego alkoholika?
Borykający się z bezrobociem trzydziestokilkuletni Paweł zaczyna mieć paranoiczne myśli. Żeby oderwać się od trudnych emocji, wraz z partnerem wyjeżdżają na Podlasie, do domu w lesie. Pod wpływem alkoholu traci kontrolę nad sobą i wszczyna awanturę. W efekcie zostaje sam na działce. I zaczynają się dziać rzeczy, które trudno Pawłowi racjonalnie wyjaśnić.
Stanie się coś złego to powieść kryminalna z rozbudowaną warstwą obyczajową. Jest to także znakomity ironiczno-satyryczny obraz współczesnego społeczeństwa.
Momentami nie wiedziałam, co ja takiego słucham. Nie mój styl🤷🏻♀️ Na dodatek, główny bohater zbyt często zachowywał się jak wrzód na dupie by była to miła lektura. Sorry not sorry.
Okay, ale bez szału. W sumie to nawet już nie pamiętam co było głównym wątkiem fabuły i czego dotyczyła główna intryga. Jak na thriller/kryminł moim zdaniem było za dużo obyczaju przez co siadało tempo i momentami bardziej się nudziłem niż byłem zainteresowany co się wydarzy dalej.
Historia zaintrygowała mnie już od samego początku. Cały czas było czuć napięcie, niepokój i obawę przed tym co wydarzy się dalej. Taka wręcz paranoiczna atmosfera to coś, co bardzo lubię. Mimo, że zachowanie Pawła często było niezwykle irytujące to patrząc na to, co działo się wokół niego i z jakimi problemami się borykał (zdecydowany nadmiar alkoholu) byłam w stanie w jakimś stopniu to zrozumieć.
O wiele bardziej do gustu przypadli mi inni bohaterowie, przede wszystkim Beata - przyjaciółka Pawła.
Samo rozwiązanie zagadki było dość zaskakujące, nie brałam go pod uwagę w trakcie lektury. Jedno wydarzenie, dotyczące pewnej bohaterki, wywołało we mnie szczególny smutek.
Nie oczekiwałam od tej książki niczego więcej niż dobra zabawa oraz zaangażowanie mnie w fabułę i właśnie to dostałam. Miejcie jednak na uwadze fakt, że jest to kryminał, ale z dość dużym wątkiem obyczajowym.
Pierwsza styczność z autorem i brakowało mi tu czegoś, co na szczęście 2 część może nadgonić. Za dużo powtarzalnych myśli pijanego lub zamroczonego głównego bohatera i jego dramatycznych kłótni z partnerem - zerowa komunikacja z obu stron, bo wiecie, nasz główny bohater alkoholik to jedno, ale partner, który nawet nie daje mu znać, gdzie wyjeżdża i że nie będzie mógł odbierać wiadomości i telefonów to drugie. Nawet jeśli są pokłóceni i chcą od siebie odpocząć to jakieś podstawowe informacje by się przydały, a nie że znikasz z obydwóch wspólnych mieszkań i nie czujesz się odpowiedzialny za nic? No dobrze, ale skoro już się pobulwersowałam , to do brzegu. Jest to książka o alkoholiku, który nie zamierza przestać nim być, a raczej zamierza "od jutra" i o tym, że ktoś dybie na jego życie, a przynajmniej tak mu się wydaje. Autor ma talent do opisywania kłótni i niesnasek, natomiast nie poświęcił za bardzo czasu na momenty godzenia się na przykład i sprytnie omijał je skokami czasowymi. Mimo wszystko wieś zabawna, końcówka nieco przyspieszona i z wielką nadzieją podejdę do drugiej części, bo może dzięki niej spodoba mi się to uniwersum bardziej.
Gdy na osiedlu, gdzie mieszkają Paweł i Sebastian, znalezione zostają zwłoki ich sąsiada, para postanawia na jakiś czas opuścić podwarszawską miejscowość, by oderwać się od trudnych emocji i wydarzeń. W trakcie pobytu w domku letniskowym na Podlasiu organizują imprezę, w czasie której Paweł, będący pod wpływem alkoholu, traci nad sobą kontrolę i daje upust swojej złości, obrażając wszystkich, łącznie ze swoim partnerem. Kiedy goście i Sebastian opuszczają dom, a Paweł zostaje zupełnie sam z własnym nałogiem oraz myślami, zaczynają dziać się rzeczy, których nie jest w stanie wytłumaczyć. Co jest prawdą, a co efektem wypitego alkoholu?
Co tu dużo mówić - książka po prostu zmiotła z powierzchni! Fenomenalna historia, w której nie tylko poznajemy świat widziany oczami osoby uzależnionej od alkoholu, lecz także przedstawiająca świetny obraz społeczeństwa. Na kolejnych stronach poznajemy oddaną i bezpośrednią przyjaciółkę Pawła zmagającą się z nadwagą, jego brata wraz z żoną przechodzącymi przez proces adopcji dziecka, przyjaciół Sebastiana z dzieciństwa sprawiających wrażenie idealnych, przesympatyczną i progresywną sklepową czy ekscentrycznego i bezlitosnego przedsiębiorcę. Przekrój postaci w książce urozmaica fabułę, dzięki czemu jeszcze ciekawiej się ją czyta!
Warto również wspomnieć o wątku kryminalnym - jako że to właśnie Paweł jest ostatnią osobą widzianą przed domem sąsiada, w którym znaleziono zwłoki, zaczyna się on również bać o własne życie - lęk przed tym, że ktoś może chcieć go zabić, doprowadza go do skrajnych emocji i działań, które niekoniecznie mogą się dobrze skończyć.
“Stanie się coś złego” to gra emocji głównego bohatera. Jakub tak świetnie wprowadza czytelnika w nastrój, że wraz z Pawłem się smucimy, denerwujemy czy śmiejemy. To, co dzieje się w jego umyśle, przeżywamy także my, a chyba właśnie o to chodzi w dobrej książce - o zaangażowanie się i wspólne odczuwanie.
Dodajmy, że już 11.10 premierę będzie mieć najnowsza książką Jakuba “Nie mogę Ci powiedzieć” - z pewnością po nią sięgniemy!
Wziąłem ją do ręki bez żadnych oczekiwań, gdyż była to nie moja książka, wiedziałem tylko, że był to debiut autora. Szczerze - może być z siebie dumny. Bardzo dobrze buduje napięcie, sprytnie przeplata niepokój z komedią. Podobało mi się to, że główny bohater faktycznie był temperamentny i upierdliwy, bo to właśnie nadało mu trójwymiarowości - autor nie stworzył fikcyjnej postaci, tylko prawdziwego człowieka, którego każdy ma w swoim gronie znajomych. Brawo.
Główny bohater jest tak toksyczna osobą, że aż niedobrze się robi... Zadufany w sobie, żyjący głównie stereotypami (bo przecież Podlasie to tylko smród, głód, ubóstwo, ludzie nie mają zębów, i nie znają skomplikowanego słownictwa ... No bez jaj.) Przez to miałam kilka momentów, gdzie chciałam już przestać tego słuchać. Irytacja, a czasem nawet złość rosła z każdą minutą... Finalnie nie obchodziła mnie ta rozlazła historia, plot twist wcale mnie nie interesował, a książka dłużyła się masakrycznie
Gejowy kryminał/thriller i to polski to jednak musiałem sięgnąć po tą książkę!
Całkiem przyjemna. Fabuła jest na tyle dziwna, że wciąga. Nie umiem jedynie przekonać się do głównego bohatera. Jego charakter nie zachęca to tego by w jakikolwiek sposób patrzeć na niego, aby mu współczuć.
Uwielbiam, kiedy jeszcze zanim się wszystko totalnie popieprzy, to człowiek zdąży się jeszcze rozgościć, rozpalić ogień, napić wina, przytulić do psa. Kiedy, mimo że świat zaczyna się rozpadać, pozory normalności ogrzewają mnie wciąż ciepłym światłem. Cosy thriller, a na końcu jeszcze się rozpłakałam 😂
Sięgając po tę książkę odczuwałam pewien niepokój, nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością autora, i była to także pierwsza książka jaką czytałam gdzie główni bohaterowie to homoseksualiści, uważam się za osobę tolerancyjną i szczerze kibicuję takim parom, jednak delikatny niepokój się pojawił. Teraz już, wiem że moje obawy były całkowicie bezpodstawne, a sama historia wciągnęła mnie na tyle, żeby przeczytać ją za jednym podejściem. Książka to świetne połączenie obyczajówki, thrillera i kryminału.
Paweł wraz ze Sebastianem mieszkają w podwarszawskiej miejscowości, w której dochodzi do tajemniczej śmierci ich sąsiada. Paweł borykający się z bezrobociem, problemem alkoholowym oraz wahaniem nastrojów, do którego przyczynia się fakt, że jako ostatni mógł mieć styczność z denatem. Mężczyźni, żeby odizolować się od problemów wyjeżdżają do domku w lesie, zapraszając także znajomych. Nikt z nich nie przewidział, że problemy Pawła przybiorą na sile, do tego stopnia, że obrazi wszystkich obecnych, przez co zostaje sam na odludziu, a w jego domu zaczynają się dziać dziwne rzeczy.
Autor w tej książce łączy wiele wątków, zwracając także uwagę na zachowania społeczne w stosunku do osób, które nie żyją według oklepanego i znanego wszystkim schematu. Zastosowana tutaj została świetna gra pozorów, w której mamy wrażenie, że główny bohater na wskutek alkoholu i samotności zaczyna wariować. Jednak gdzieś wkrada się niepewność i podejrzenia, że jednak ktoś stoi za dziwnymi wydarzeniami. Ja miałam swoje podejrzenia, ale w końcowym rozrachunku byłam zaskoczona.
W tej historii sporo się dzieje, autor nie boi się trudnych i niepopularnych tematów, takich jak alkoholizm, problemy emocjonalne, chorobliwa zazdrość i wiele innych. Do wątku obyczajowego wkradają się elementy kryminału i thrillera, które sporo mieszają, nadają sprawie tajemnicy i trochę mrocznego klimatu. Niektóre sytuacje czy zachowania bohaterów mogą się wydawać przekoloryzowane, jednak ja jako osoba, która miała styczność z osobą z chorobliwą zazdrością doskonale rozumiem ich reakcje.
Książka napisana jest w fajnym i lekkim stylu, czyta się ją bardzo szybko i przede wszystkim nie można się nudzić. Fabuła rozwija się w przyzwoitym tempie, naprzemiennie mamy wydarzenia stonowane i dynamiczne, na końcu możemy znaleźć także wątek sensacyjny. Po przeczytaniu tej historii czuję pewien niedosyt. Śmierć sąsiada nie okazała się tak spektakularna jak myślałam, do tego zniknięcie Sebastiana i jego późniejszy powrót został według mnie potraktowany zbyt ogólnie, ale może w kontynuacji losów bohaterów dowiem się czegoś więcej.
Podsumowując lektura była świetna i stanowiła nie lada gratkę. Książka trzymała w napięciu niemal do samego końca, fabuła potrafi namieszać czytelnikowi w głowie, a całość przedstawiona jest tak, że wydaje się jakby była zwykłą codziennością z życia wziętą. Osobiście polecam.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Mięta za przysłanie egzemplarza do recenzji.
"Nagle odniosłem wrażenie, że wszystko wokół mnie jest nieprawdziwe, i poczułem się tak, jakbym oglądał siebie w filmie. Tylko kto tę produkcję reżyserował? Czy już była pora, żeby zawiadomić kogoś?"
🍷🍷🍷
Obyczaj z elementami thrillera psychologicznego i kryminału? Takim książkom mówię zdecydowanie tak!
"Stanie się coś złego" Jakuba Bączykowskiego to powieść przy której można się świetnie bawić, jednocześnie czując powiew mrożącego krew w żyłach powietrza. Ohh ta książka wciąga od pierwszych stron. Tu nic nie jest pewne. I mogłoby się wydawać, że dzieją się tu rzeczy paranormalne, jednak całość jest tak dobrze skonstruowana i dopracowana, że trudno się oderwać od lektury.
Poznajemy tu Pawła i Sebastiana. Mężczyźni są tak różni od siebie, że potwierdzają regułę, że przeciwieństwa się przyciągają. Oboje mieszkają w podwarszawskiej miejscowości, w której pewnego dnia, dochodzi do tajemniczej śmierci ich sąsiada. Paweł jako ostatni mógł mieć styczność z nim. Dlatego, gdy problemy zaczynają się narastać, wszak brak weny twórczej i alkoholizm także do nich należą, wraz z partnerem postanawia wyjechać do podlaskiej miejscowości. Tutaj ma nadzieję odpocząć i się wyciszyć. Nabrać dystansu do wydarzeń, które ostatnio miały miejsce w jego życiu. Wraz z Sebastianem organizuje imprezę, na którą zapraszają znajomych. Nikt nie spodziewa się, że skończy się ona katastrofą. Paweł obraził wszystkich obecnych, kolejnego dnia wmawiając, że nic nie pamięta. Nikt nie chce słuchać jego tłumaczeń. Sebastian także ma do niego żal. Dlatego bez skrupułów pakuje walizki, zostawiając Pawła samego. W pustym domu, mężczyzna walczy nie tylko z samotnością. Walczy także z dziwnymi zjawiskami, które potrafią przyprawić o gęsią skórkę.
I właśnie od momentu, w którym Paweł w samotności musi walczyć o "przetrwanie", na oczach czytelnika rozgrywa się prawdziwy spektakl. Nic tu nie jest oczywiste. Nic nie jest takie, jak się wydaje. Nie wiadomo, gdzie zaczyna się fikcja, a kończy rzeczywistość. Niesamowita gra pozorów podsyca fabułę, nadając jej jeszcze większego wydźwięku. Paweł gubi się. Nie wie, czy to wszystko, co ma miejsce w jego życiu, jest tworem jego wyobraźni, alkoholowym majakiem, czy prawdą. Wariuje czy to ktoś chce, by zwariował? Pytania się nawarstwiają, a odpowiedzi nie ma na żadne z nich.
"Stanie się coś złego" to niesamowicie skonstruowana powieść, od której nie sposób się oderwać. To istna uczta dla czytelnika. To mieszanka nie tylko gatunków literackich, ale także odczuć i emocji. Naprzemiennie jest śmiesznie i strasznie. Zabawnie i mrocznie. Książkę czyta się ją z ogromną ciekawością, wiedząc, że lada chwila stanie się coś złego.
Książka trafiła do mnie w związku z premierą drugiego tomu. Po okładce i obrazku na nim spodziewałam się, że będzie się dużo działo i nie myliłam się. Ponoć to jest debiut Jakuba Bączykowskiego - no to jestem pod wrażeniem!
Poznajemy Pawła, partnera i ich dwa psy. Mają swój dom, partner ma dobrą pracę, a Paweł... Paweł ma zlecenie, którego się podjął i pisze przewodnik. I od tego mniej więcej też się wszystko zaczyna...
Książka wciąga od pierwszych stron i miałam momenty, że zamiast iść spać to czytałam kolejny rozdział. To nic, że byłam niewyspana, a w pracy zastanawiałam się co dalej z Pawłem! Dawno mnie tak postać z książki obyczajowej zabarwionej kryminałem nie zaintrygowała.
Książka nie jest łatwa, porusza ciężkie tematy związane ze związkiem, nałogiem, stanami lękowymi, różnymi odczuciami, z których niekoniecznie jesteśmy dumni. Ciężko mi powiedzieć jak w lekturze odnajdzie się czytelnik, który sam mierzy się z podobnymi przeciwnościami. Myślę, że jest tak jak pisze autor na swoim profilu na FB - każdy z nas znajdzie w sobie trochę Pawła. Każdy z nas się z czymś mierzy. Nie istnieją ludzie idealni. Bo każdego coś denerwuje, coś odrzuca, coś przyciąga, intryguje...
Wstawki z przeszłości skutecznie budują napięcie w trakcie lektury - do czego to wszystko prowadzi?! Przez to bardzo ciężko odłożyć książkę...
Podoba mi się też, że autor pokazuje jaką rolę odgrywają w naszym życiu czworonogi. Dwa pieski są tutaj ważnym elementem wydarzeń. Do tego domek w górach, klimat jesieni, świątecznych ozdób... Spotkanie po latach... Czy może stać się coś złego?
Nie mogę Wam więcej zdradzić, bo zepsuję Wam przyjemność z lektury. Nie bawmy się w spoilery. Książka jest warta przeczytania, porusza naprawdę wiele strun w czytelniku. Byłam z głównym bohaterem cały czas - to on opowiada nam z resztą całą historię. I kibicuję mu nadal, choć przyznam, że autor sporo na jego barki "nawypisywał"...
Naprawdę dobry debiut. Mam wrażenie, że Wydawnictwo Mięta ma talent do znajdowania perełek w polskich autorach. Bo naprawdę w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć tak dobrze napisana książkę obyczajowo-kryminalną w natłoku tak wielu premier i nazwisk i pomysłów... Pan Bączykowski jest niewątpliwie autorem, na którego książki poświęcony czas nie jest straconym. A wręcz przeciwnie. Książka skłoniła mnie do refleksji nad swoimi bolączkami...
Bardzo ciekawa jestem drugiego tomu! A kto nie zna Pawła i jego historii koniecznie niech sięgnie po pierwszy tom.
Spokojną codzienność w życiu Pawła i Sebastiana burzy śmierć Marcina. Od tego dnia bezpieczeństwo we własnym domu w Konstancinie dla obojga nie jest gwarancją. Paweł staje się obiektem zainteresowania policji, wyjaśniającej śmierć sąsiada. Jego własne odczucia wzbudzają również wiele niejasności. Odczuwając obecność kogoś wokół, strach i niepewność koi Paweł lampkami czerwonego wina, którego ilość każdego dnia przeciąga go na granicę upojenia alkoholowego. Miłość i troska Sebastiana nie wystarcza aby partner zaprzestał ucieczki w alkohol. Paweł traci jasność umysłu, zawala pracę nad projektem a wizje w jego głowie przywołują mroczniejsze obrazy przyszłości, których boi się wyznać ukochanemu. Andrzejkowa impreza na Podlasiu wśród znajomych i przyjaciół miała przełamać trudny etap w ich życiu i uzdrowić ich związek. Okazała się jednak krokiem do przepaści. Złośliwość pijanego Pawła wobec wszystkich zebranych przelewa czarę goryczy. Przyjaciele odchodzą, nawet Sebastian zostawia go samego w chatce, chcąc przemyśleć wspólną przyszłość. Ślady obecności kogoś wokół, wzbudzają strach i zwiastują stratę, tego co udało im się zbudować. Droga życiowa Pawła wydaje się zgubna. Chwilami przybiera symptomy przerażonego dziecka, innym razem zaborczego kochanka. Częste popada w panikę, traci kontakt z rzeczywistością a obawy podsycane mrocznymi obrazami zakłócają realny odbiór otoczenia. Raz utracone zaufanie może być niemożliwe do odzyskania. Jak trudna jest relacja, gdy wkrada się zazdrość i brak zaufania? Błędy przeszłości i podstępność przyjacielska w krótkiej chwili rujnują stabilizację i plany na wspólne jutro. Osamotniona matka pragnie zamienić przyjaciela w partnera i nadać mu rolę ojca, bez jego zgody. Wdraża plan w życie, eliminuje zagrożenia, przekracza granicę normalności, stosuje brutalne rozwiązania a sukces jest zdolna opłacić ofiarą życia innych. Nie cofnie się przed niczym, czy ktoś ją powstrzyma? Sięgnijcie po lekturę aby dowiedzieć się prawdy, która dla bohaterów jest trudna do przyjęcia. Zderzenie wielkomiejskiej tolerancji z konserwatywnymi poglądami mieszkańców Podlasia trafnie oddaje realizm problemów z jakimi spotykają się związki partnerskie. Cień, za którym oglądamy się przez ramię nie zawsze jest wytworem naszej wyobraźni. Przestajemy ufać sobie samym i do czego nas to może doprowadzić? Serdecznie polecam lekturę. Dla mnie to miła odskocznia od utorowanych schematów. Tajemnice kradną uwagę czytelnika i nie zdradzają szybko rozwiązania.
Główny bohater to ponad trzydziestoletni Paweł, który uwielbia świąteczny czas, dobre wino, na zlecenie pisze przewodnik po Stanach Zjednoczonych, co niestety idzie mu dość topornie, łagodnie mówiąc. Wraz ze swoim partnerem Sebastianem mieszkają w Konstancinie. Nagła i zagadkowa śmierć ich sąsiada jest nie lada wydarzeniem w okolicy. Paweł niezbyt radzi sobie w tej sytuacji. Wraz z Sebastianem postanawiają wyjechać do domku na Podlasiu, gdzie planują odpocząć, zrelaksować się, oraz spotkać ze znajomymi. Czy tak rozpoczęta historia może mieć szczęśliwe zakończenie ?
Jest to powieść obyczajowa z niewątpliwym wątkiem kryminalnym. Jednocześnie jest to nieco ironiczny, czy satyrycznie ukazany przekrój naszego społeczeństwa, autor pokazał nasze przywary narodowe, stereotypy według których postrzegamy innych. Oprócz tego znalazłam tu nieco przerysowane postaci i sytuacje, co nadaje książce lekkości i sprawia, że dobrze się ją czyta. Pokazuje też całkiem serio, że w każdym miejscu na ziemi można znaleźć zarówno życzliwe osoby, jak i te zawistne, złośliwe, czy wręcz niebezpieczne.
Paweł to taka postać, która nie daje się lubić od pierwszego spotkania. Człowiek z naturą zazdrośnika, łatwością do obrażania się i niepotrzego "krakania" nie jest najłatwiejszym partnerem. Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu spokojny, rozsądny, odpowiedzialny Sebastian, którego jednak jest w tej historii nieco mniej. Muszę wspomnieć mamuśkę, no cóż sama jestem matką, ale wiecie są mamy i mamuśki. Ta jest charakterystyczna, ale do polubienia. Za to i Beatka i sklepowa Marysia obie świetne.
Moje pierwsze spotkanie z twórczością autora uważam za udane. Za dwa tygodnie ukaże się kolejna książka z bohaterami, których poznałam w tej książce. Już nie mogę się doczekać. Jeśli jeszcze nie czytaliście "Stanie się coś złego" to serdecznie polecam.
Co to była za pokręcona historia. Ale jak wciągnęła mnie od samego początku 🤭. Coś niesamowitego jak Autor fajnie poprowadził tę historię, jak potrafił zainteresowań czytelnika. Ta książka jest wręcz nieodkładalna, dopóki nie przeczytasz jej całej. Dopóki nie poznasz zakończenia, które z jednej strony daje takie "uff, dobrze, że to się tak skończyło", ale z drugiej strony masz smuteczek, bo zdążyłeś polubić tego jednego pobocznego bohatera, dla którego ta historia nie zakończyła się kolorowo.
Ale już wam mówię coś o historii, bo co tu się działo 🤭. Poznajemy Pawła i Sebastiana, którzy na co dzień mieszkają w Konstancinie, ale kiedy dochodzi do tragedii u sąsiadów, a Paweł nadmiernie zaczyna wszystko interpretować, to Sebastian zawozi ich do jego domku w lesie na Podlasiu. I to właśnie tam, w tym domu w lesie rozgrywa się cała akcja i kolejna tragedia, do której dochodzi. Podczas imprezy andrzejkowej zorganizowanej przez mężczyzn, na której pojawia się kilka osób z przeszłości Sebastiana, a których Paweł wcześniej nie znał, zaczyna się wszystko psuć. Muszę też nadmienić iż Paweł, no niestety powiedzmy to głośno, jest alkoholikiem, który codziennie wypija butelkę lub dwie wina. Sam. Dla smaku. To także przez alkohol coś zaczyna się psuć w relacji między Paweł a Sebastianem. Bo Seba coraz częściej zaczyna zwracać uwagę Pawłowi, że za dużo pije. Czy w takim razie Paweł ma pijackie zwidy? Czy wszystko co mu się przydarza w domu w lesie tworzy jego zamroczony umysł? Cóż, no też tak myślałam, jednak to co się okazało, było w sumie tylko trochę zaskakujące, bo po drodze już dało się wyczuć, że z tym wszystkim ma związek przeszłość Sebastiana.
Mówię wam, naprawdę bardzo dobra książka. Polecono 😁.
Nie ukrywam, że do książki przyciągnęła mnie okładka, która sugerowała fajny kryminał. Czy mi się spodobał?
W wielu kryminałach detektyw to facet po przejściach, pijący i palący na umór. Choć nasz główny bohater jest zwykłym mężczyzną, to ma jedną z przywar śledczego: pije. Co prawda niby tylko wino, jednak w takich ilościach, ze można mówić o nałogu. Z tym, ze on nie widzi w tym problemu. W przeciwieństwie do jego partnera oraz przyjaciółki.
Paweł ma napisać książkę o podróży, odwiedzonych ze swym partnerem miejscach w Stanach. Trochę słabo mu idzie, zaciął się, więc postanawia poszukać wsparcia u sąsiada. Ten jest znawcą win i może wzbogacić historię o kalifornijski wątek. Jednak gdy Paweł zjawia się na umówione spotkanie, zauważa, że dom sąsiada jest ciemny i pusty, jakby go nie było. Następnego dnia okazuje się, że sąsiad nie żyje, a jego ciało spoczywa w domu. Rozpoczyna się śledztwo, by wyjaśnić zagadkową śmierć.
Przyszły pisarz ma niejasne uczucie, że ktoś go śledzi. Wydaje mu się, że zauważa postać przed domem wpatrującą się w ich okna. Aby się nieco uspokoić i zapomnieć o śmierci sąsiada, Paweł i Sebastian wyjeżdżają do domku w lesie. Urządzają imprezę, na którą wpadają dawni znajomi Sebastiana. Jednak zbyt duża ilość alkoholu wypita przez Pawła powoduje, że wszyscy się od niego odsuwają. Zostając sam, zaczyna znów zauważać niepokojące rzeczy: ktoś go odwiedza w nocy, zostawia skrzynki z winem przed bramą, obserwuje ciemnymi wieczorami. Czy to paranoja, efekt poalkoholowy, czy jednak dzieje się coś naprawdę?
"Stanie się coś złego" bardzo mnie wciągnęło. I choć Paweł strasznie mnie drażnił, a zwłaszcza jego alkoholizm i do czego on doprowadził, to jednak byłam ciekawa, jak to się skończy. Bardzo udany debiut - będę czytać inne książki autora.
“Stanie się coś złego” to niepokojąca, mroczna, duszna od oparów alkoholu i gęsta od strachu historia, którą pochłonęłam błyskawicznie.
Chciałam napisać, że “Stanie się coś złego” to zdecydowanie jeden z moich ulubionych thrillerów. Ale zawahałam się, bo nie jest to do końca thriller. Są jednak sceny, które powodują, że jako kryminał także nie do końca można tę książkę zakwalifikować. A jeśli dodać do tego fakt, że warstwa obyczajowa również jest w tej historii przeogromnie ważna, to dostajemy małą gatunkową mieszankę. Powoduje ona, że “Stanie się coś złego” jest jeszcze bardziej wyjątkowa 🔥
Jednym z moich ulubionych motywów w tego typu książkach jest dom na odludziu - jeśli jest on dobrze napisany, zawsze wywołuje u mnie ciarki na plecach. Tutaj autor stanął na wysokości zadania. Dziwne rzeczy, które dzieją się, gdy Paweł zostaje w domu sam. Niepokój głównego bohatera, który tylko wzmaga jego uzależnienie od alkoholu. Nieprzyjaźni i nietolerancyjni mieszkańcy pobliskiej wioski. Leśna głusza, która być może wcale nie jest tak opustoszała, jak mogłoby się wydawać. To wszystko tylko wzmaga wrażenie, że zaraz… stanie się coś złego.
Paląca zazdrość Pawła w stosunku do Sebastiana, podsycana kolejnymi kieliszkami wina, również wywołała we mnie mnóstwo emocji. I również powodowała przekonanie, że prędzej czy później… stanie się coś złego.
Pozostaje mi pogratulować autorowi tak doskonałego debiutu i podziękować wydawnictwu za propozycję objęcia tej książki wsparciem medialnym! 😊
„Stanie się coś złego” to pierwszy tom cyklu „Podlasie” autorstwa Jakuba Bączykowskiego. Jest to również jego debiut literacki z ubiegłego roku, z którym ja zaznajamiam się dopiero teraz. „Stanie się coś złego” to nieomalże mantra głównego bohatera Pawła, który został naszpikowany przez matkę przesądami pochodzącymi z różnych stron świata. Jako główny bohater skupia na sobie całą uwagę czytelnika, jednak uwaga czytelnika kieruje się także w stronę jego partnera Sebastiana pojawiającego się na początku powieści a później we wspomnieniach tego pierwszego. Obydwoje wyjeżdżają na Podlasie w celu urządzenia tam imprezy andrzejkowej po tym jak na ich warszawskim osiedlu w domu obok został znaleziony martwy sąsiad. Przyjęcie nie udało się tak jakby gospodarze sobie tego życzyli. Nadużywający alkoholu w postaci wina Paweł obraził wszystkich gości i po tym „wyskoku” „urwał mu się film”. A obrażony na partnera Sebastian wrócił do Warszawy. Od tego momentu wokół naszego bohatera zaczynają dziać się różne dziwne rzeczy. Niekoniecznie śmieszne. Dla „mieszczucha” mogą by przerażające. Ale może to tylko pijackie zwidy Pawła? Jaki będzie finał tej historii? Czy to wina wina? Czy też faktycznie ktoś czyha na Pawła? Trudno mi jednoznacznie zakwalifikować książkę pod konkretny gatunek. Kryminał na wesoło z domieszką thrilleru psychologicznego? Chyba najlepiej przedstawić książkę w takim kontekście. Autor może nie zbudował zbyt wielkiego suspensu i skomplikowanej osobowości Pawła, która co rusz była podlewana winem, ale na pewno postarał się uwydatnić przywary naszego społeczeństwa, dlatego czytelnik może się zastanowić nad sobą lub swoim otoczeniem. Zatem jeśli szukacie mało skomplikowanej historii kryminalnej z dozą humoru to w tej książce ją znajdziecie.
Paweł to trzydziestokilkulatek, chwilowo bezrobotny, ale przyzwyczajony do życia na poziomie, uzależniony od alkoholu. Pewnego dnia, jego sąsiad zostaje znaleziony martwy w swoim domu. Naturalnie Paweł jest jednym z podejrzanych. Zaczyna popadać w paranoję. Nic dziwnego- był wychowany przez matkę, która go karmiła czarnymi myślami całe życie. Jedynym rozwiązaniem wydaje się wyjazd do chaty w lesie, należącej do jego partnera. Andrzejki na Podlasiu? Brzmi świetnie, prawda? Tylko do momentu, kiedy Paweł zamroczony alkoholem zaczyna ubliżać wszystkim gościom. Nieźle nawywijał, nie przebierał w słowach. Bo taki ma styl, co w sercu to na języku. Nie każdemu to się podoba, zostaje sam. I tu się cała akcja rozkręca! Co tu się zadziało…czy ktoś ma dość Pawła? Czy wydarzenia nadinterpretacją przewrażliwionego alkoholika? Nie chcę Wam zepsuć zabawy, musicie sami przeczytać. Brawo dla autora za to, że przy okazji ciekawej i wciągającej fabuły, pokazuje realia życia pary jednopłciowej. Normalna relacja, codzienne troski, marzenia o byciu rodzicem, zmianie miejsca zamieszkania na kraj, w którym nie trzeba się ukrywać i można być sobą. Kolejny ważny temat, jaki Pan Jakub poruszył, to alkoholizm. Bezsilność w walce z nałogiem, kiedy cała rodzina cierpi. Bardzo dobry kryminał, pełen intryg, z mocnym wątkiem obyczajowym, ale też pełen humoru. Wciąga od pierwszych stron, trudno się oderwać. Całe szczęście, że mam pod ręką drugi tom. Niebawem Wam o nim opowiem. Książka jest dostępna na stronie wydawcy, w księgarniach i na Legimi. Polecam!
Ależ to była świetna powieść. Już od samego początku wciąga czytelnika do świata w którym sporo się dzieje.
Autor doskonale zadbał, aby czytelnik nie zaznał nudy podczas czytania i z niecierpliwością czekał na finał, który z pewnością zaskoczy. Paweł i Sebastian są w związku partnerskim, który po nie udanej imprezie zaczął się psuć. Wyjazd Sebastiana dał trochę Pawłowi w kość bo ten nie spodziewa się, że pobyt w domu w lesie nie da mu spać po nocach, ani spokoju. Przyjdzie się mu zmierzyć z czymś o czym nie ma pojęcia. Jest u kresu wytrzymałości bo ktoś próbuje go zastraszyć, albo doprowadzić do szaleństwa. Martwi się też o swoje życie.
Paweł mimo zdarzeń z jakimi przyjdzie mu się zmierzyć nie poddaje się i próbuje sobie jakoś radzić. Mimo tylu osób w otoczeniu nie wie komu zależy na tym, aby zapadł się pod ziemię. Dopiero kiedy nagle znika jego przyjaciel pies, i sam został uwięziony, zdaje obie sprawę, że to nie przeleki. Sebastian obraca się w świecie mody, natomiast Paweł rzuca pracę na rzecz napisania przewodnika. Jednak ta praca mu nie idzie a to za sprawą wina, które wlewa w siebie butelkami. Kiedy zostaje znalezione zwłoki obaj panowie postanawiają wyjechać na Podlasie, do domku w lesie, który będzie źle wspominał do końca życia. Powieść bardzo mi się podobała już od pierwszej strony. Autor nie dał nam odpowiedzi na pytanie, co jest przyczyną nerwowego zachowania Pawła i ciągłego oglądania się za siebie. Gdy prawda ujrzała światło dzienne, był zaskoczony. Nie tego się spodziewał. Polecam książkę bo jest naprawdę świetna.
Co roku staram się wepchnąć w okresie świątecznym jakąś książkę polskiego autora, której akcja dzieje się w właśnie podczas świąt czy zimowego czasu. W tym roku dość przypadkiem padło na 'Stanie się coś złego'.
Trzydziestokilkuletni Paweł, obecnie bezrobotny mieszka ze swoim partnerem w podwarszawskim Konstancinie. Podjął się próby napisania przewodnika po USA bazując na swoich własnych wojażach, a znajoma z wydawnictwa wypłaciła mu już sporą część pieniędzy. Paweł ma pewną przypadłość, pije dużo wina i dość często urywa mu się film. Pewnego wieczoru odwiedza swojego sąsiada mieszkającego na tej samej ulicy, ale nikt nie otwiera, okazuje się że ktoś tego sąsiada zamordował. Policja ujmuje bohatera w krąg podejrzanych. Żeby trochę ochłonąć Paweł i jego partner Sebastian wyjeżdżają na Podlasie żeby tam, w gronie znajomych spędzić Andrzejki. Nadmiar alkoholu znowu sprawia, że Paweł zaczyna obrażać wszystkich gości i finalnie zostaje w domu na odludziu sam. Od razu zaczynaja dziać się niewyjaśnione zdarzenia i Paweł nie wie czy faktycznie coś mu grozi, czy może to zwidy spowodowane nadużywaniem alkoholu.
Nie spodziewałem się niczego szczególnego, a dostałem całkiem sprawnie napisaną satyrę współczesnego społeczeństwa. Sporo tutaj obyczajówki, a zagadka kryminalna jest gdzieś w tle, ale finalnie bardzo dobrze to ze sobą współgra. Przyjemna lektura na zimowo- świąteczny wieczór.
Bardzo fajnie napisany lekki Kryminał. Z humorem. Ostatnimi czasy przestało mnie ciągnął do tych mocniejszych gatunków i sięgam po tę lżejsze pozycje. Był to strzał w dziesiątkę, bo się świetnie przy tej lekturze bawiłam i cieszę się, że odrazu mogę sięgnąć po kolejny tom. Zdradzę wam jeszcze coś jeśli bym przeczytała opis książki to bym pewnie jej nie chciała czytać. Dlaczego, bo ja naprzykład nie lubię czytać książek o homoseksualistach. Jestem tolerancyjną osobą, ale jakoś w książkach tak dziwnie nie wiem. Nie chcę się tu zagłębiać w ten temat. Książka mimo tego tematu jest fajnie napisana I nie odczuwałam żadnego dyskomfortu.
Po śmierci sąsiada Paweł i Sebastian postanowili odciąć się od tej ponuerj okolicy i tych emocji. Jadą na Podhale. Sebastian ma tam domek w lesie w którym zorganizują andrzejki. Na imprezie pod wpływem alkoholu i znajomych Seby z przed lat Paweł traci kontrolę nad samym sobą i niszczy całą zabawę. Znajomi opuszczają imprezę a Paweł zostaje sam w domu. On nawet nie wie jak rozpalić w piecu jak on sobie da radę ? W domku I do okoła niego zaczynają dziać się dziwne rzeczy, których mężczyzna nie potrafi logicznie wytłumaczyć. Nie wie czy to się dzieje naprawdę czy to tylko alkoholowe odpały.
Polowałam na ten tytuł już jakiś czas, ale zawsze było coś ciekawszego i z jakiegoś powodu nie ciągnęło mnie do tej książki. W końcu udało się przysiąść i posłuchać.
Głównego bohatera ciężko jest lubić, przynajmniej ja się z nim nie polubiłam. Rzucał od groma zgryźliwości, co w zasadzie było mu dość łatwo wybaczane. Upicie alkoholowe czy jakiekolwiek inne używki nie powinny być usprawiedliwianiem osoby do mówienia takich rzeczy. Bohater potrzebował terapii na wczoraj, a słowa o niej w sumie w tym tomie nie ma. I to jest mój bardzo duży "zarzut" do historii. Pootwierała wątki (wiem o istnieniu kontynuacji), których całkowicie nie poruszyła, o skończeniu ich nie mówiąc. Większość retrospekcji nie wnosiła nic do fabuły, a te co wnosiły, wygodnie pojawiały się przed lub po rozdziale, do których nawiązywały.
Zdecydowanie nie jestem fanką tej książki, ale nie była wybitnie zła. Nawet były momenty, w których się wciągałam i typowałam podejrzenia. Niemniej najlepszy thriller, jaki czytałam to to nie był.
Na początku należy wziąć pod uwagę, że "Stanie się coś złego" jest pewnego rodzaju ewenementem w gatunku kryminał/thriller. Nie jest to kolejny tom serii, nie opowiada o policjancie/detektywie, a głównymi bohaterami powieści są osoby homoseksualne napisane w normalny sposób, a nie przez pryzmat stereotypów. Do tego autor dodał kupę dobrych zwrotów akcji, naprawdę ciekawe wątki obyczajowe, których zawsze mi brakuje w różnych cyklach kryminalnych i dobre dialogi. Czyta się szybko i przyjemnie.
W ogóle wydawnictwo Mięta ma dużo interesujących kryminałów, które łączą się z innymi gatunkami w bardzo dobry sposób. "Stanie się coś złego" Jakuba Bączykowskiego to kolejne potwierdzenie tej reguły. Na pewno sięgnę po inne książki autora.
To moje pierwsze spotkanie z Panem Bączykowskim i nie wiem czy nie ostatnie... Trudno jest ocenic gatunek - ni to kryminał, ni to obyczaj, przez chwile czlowiek zaczyna myśleć, że to może jednak książka psychologiczna przez to ciągle nawiazywanie do traumy z dzieciństwa. Głowny bohater jest tak irytujący, że nie kibicuje mu się i nie życzy dobrze. Smutne jest również stereotypowe podejscie do par jednopłciowych - Pawel zazdrośnik, paranoik, momentami cham (hehehe żarty z grubych kobiet), kochajacy święta, plusz, Maraiah Carrey i wszystko inne co lubią geje z amerykańskich filmów oraz Sebastian - ten rozsądny, ostoja spokoju i wsparcia. Doczytałam do końca z ciekawosci a finał mnie ogromnie rozczarował, bo byl naciągniety jak gumka w majtkach. Ocena 1.5.