RECENZJA PATRONACKA
🌼 „Z każdym kolejnym krokiem do mojej świadomości zaczęło docierać, że mężczyzna był martwy.“
🌼 „Dotarło do mnie, że nieopodal musiał być jeszcze ktoś – ktoś, kto był winny śmierci tego człowieka.“
🌼 „W jednej chwili męska dłoń zamknęła mnie w potężnym uścisku.“
Nie będę owijać w bawełnę – jestem w tej książce bezbrzeżnie z a k o c h a n a – w sumie jakbym nie była, to moje logo nie znalazłoby się z tyłu na jej okładce, prawda? Jednak przejdźmy do rzeczy, a uwierzcie mi, jest warto posłuchać trochę o tej historii.
Cassie jest młodą, nastoletnią dziewczyną. Mieszka w Polsce, jednak jej amerykańskie imię wzięło się stąd, że jej ojciec jest tego pochodzenia. Kolejną zaletą tych korzeni jest jej wysoka umiejętność posługiwania się tym językiem. Ma wielu przyjaciół, kochającą rodzinę, mnóstwo pasji oraz zainteresować, ale co jej z tego, kiedy nagle traci to wszystko w ciągu ułamku sekundy? Jak to mówią – znalazła się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Prawda? Dokładnie tak stało się w jej przypadku, gdy usłyszała strzał, zobaczyła martwego mężczyznę i potem wszystko poszło już z górki. Przez to, że trafiła w sam środek morderstwa, pomylona zostaje z członkiem japońskiej mafii, a w efekcie czego – porwana. Jak długa droga czeka przed naszą młodą bohaterką? Czy te wszystkie okropieństwa, o których się słyszy przy tego typu akcjach, mogą stać się prawdą? Może uda jej się uciec? Jednak najważniejsze – czy Cassie da radę przeżyć w świecie pełnym agresji?
Rzadko czytam thrillery, nie będę ukrywać, bo rzadko też potrafię znaleźć taki, który faktycznie sprawi, że poczuję zimny pot na plecach. Jednak PORWANA skradła całkowicie moje serce właśnie ze względu na to, że tego dokonała.
Akcja dzieje się szybko, co przy tego typu pozycjach jest ogromną zaletą, bo staje się to czymś w rodzaju wprowadzenia do całej historii. Jednak potem ona delikatnie zwalnia, pozwalając wczuć się czytelnikowi w to, co czyta.
Najwięcej chciałabym powiedzieć jednak o tym, w JAKI sposób został napisany owy thriller, bo jest to coś tak dobrego, że musi być na to osobny paragraf. Mamy tu opisy myśli oraz emocji bohaterki, które sprawiają, że sami czujemy to, co ona. Przeżywamy każdą chwilę grozy wraz z nią, każdą przelaną łzę traktujemy jak własną oraz nienawidzimy wraz z nią. Jest to debiut autorki, ale za to jak efektowny – przeprowadza nas przez świetnie opisane sceny oraz skupia się na stanie emocjonalnym Cassie, co jest tutaj niezmiernie ważnym elementem, skoro jest to gatunek tego typu, prawda? Kolejną zaletą jest to, że nie jest to jedna z wielu książek z motywem porwania, co to, to nie. Karolina pokazała nam realia takich rzeczy bez owijania w bawełnę i spłycania istotnych sytuacji, które zdarzają się i w realiach. Może dlatego tak bardzo PORWANA skradła moje serce, ukazując prawdziwość tej historii?
Cassie jest młoda i to bardzo często widać. Jednak nie zrozumcie mnie źle, nie jest to ani trochę wadą tego opowiadania, bo na co nam bohaterka, która magicznie wie, co robić, w obliczu każdego zagrożenia i znikąd staje się super cudowna? W tej sytuacji dostaliśmy dziewczynę, która się boi, i to cholernie, a zarazem próbuje walczyć o swoją wolność, swoje życie. Łapie się wszelkich możliwych środków jej dostępnych, nie zawsze tych dobrych, ale tonący przecież się chwyta brzytwy, więc jest to jak najbardziej uzasadnione zachowanie.
Jeśli nie mieliście nigdy wcześniej styczności z thrillerami, a chcielibyście spróbować przejść na ten gatunek, to z wielką przyjemnością mogę zaproponować wam PORWANĄ jako idealny początek dla ciekawskich zażycia porządnej dawki niepokoju podczas czytania. Mogę wam zagwarantować, że kiedy otworzycie tę książkę w samym środku nocy, będąc samemu w domu, to nie będziecie potrafić zmrużyć oczu przez strach, że takie rzeczy dzieją się na prawdę na świecie i nie jest to tylko wymysł autorki.