Poruszająca opowieść o miłości i wierze ponad podziałami!
Mennonici stanowią zamkniętą społeczność, do której niechętnie wpuszczają obcych. Żyją wiarą, pracą i zasadami przekazywanymi od pokoleń. Dla wiary tej opuścili swą ojczyznę i chronią ją jak najcenniejszego skarbu.
Wszystko się zmienia podczas zimowej śnieżycy, gdy jeden z mennonitów znajduje na drodze sanie z przysypanymi śniegiem ludźmi. Udziela im schronienia tym samym otwierając dom dla obcych. Jeden z nich okazuje się polskim hrabią, który w opiekującej się nim Gretchen dostrzega to, czego szukał przez całe życie.
Czy dziewczyna odwzajemni jego zainteresowanie? Czy możliwe będzie połączenie polskiej szlachty z mennonickim chłopstwem? Co wygra? Uczucie czy konwenanse?
Sylwia Kubik zabiera nas do świata mennonitów - pełnego tajemnic, sztywnych zasad i reguł – pokazując, jak bardzo ich rzeczywistość może różnić się od tej, którą znamy.
Bez względu na to ile lat minie człowiek zawsze oceniał innego pod wieloma względami tak jak od lat zawsze było, jest i będzie, że według innych dana dwójka osób nie powinna być razem. Całe szczęście, że nie żyje w czasach, kiedy to rodzice wybierali męża dla swojej córki i na odwrót. Z autorką miałam już kontakt, a mowa o serii „Cykl żuławski” który osobiście polecam. Dzisiejsza pozycja, do jakiej chce was przekonać (a wiem, że nie będę musiała) to „Mennonitka i hrabia”, gdzie zakończenie jest według mnie otwarte, więc może być kontynuacja, lecz nie musi. Osobiście jestem team „poproszę o drugi tom”. Standardowo zachęcam was do zapoznania się z opisem na stronach książkowych, bo wtedy będziecie wiedzieć, jakie przygody was czekają. Jak tylko zobaczyłam okładkę i opis bardzo mnie to zaciekawiło, bo o ile znałam tę zamkniętą społeczność, jaką są menonici to chciałam sprawdzić jak ten temat został przez autorkę poruszony. Podziwiam ich za pracowitość i pomóc każdemu ze wspólnoty bez żadnego, ale i tego kalkulowania, czy się opłaca, czy nie. Jakże teraz przydałaby mi się ich wiedza na temat uprawy domowego ziołowego ogródka oraz konserwowanie zbiorów na zimę. Robienie różnego rodzaju dań itp. jednym słowem być samowystarczalna i nie musieć jechać do miasta po masło, czy śmietanę, majonez albo chleb. Jedno co mogę zdradzić to opis tych wszystkich potraw, jakie nasi bohaterzy przyrządzali i stawiali na stół, a mnie, aż ślinka leciała.
Wracając do naszych bohaterów to świat menonitów skrzyżował się ze światem arystokracji co powoduje niezły rollercoaster, ale i spory mezalians społeczny, ale jak został rozwiązany tego już wam nie zdradzę. Od początku do ostatniej strony czuć emocje, jakie towarzyszą naszym bohaterom, czuć jak wyżej napisałam zapach tamtego otoczenia, jak i zapachów z kuchni, czuć pogardę dla kogoś z innej klasy społecznej. Autorka napisała tak książkę, że po zakończeniu masz ochotę zgłębić wiedzę nie tyle o tym, jak żyła szlachta, ale cała ta społeczność. Pierwsze, o czym pomyślałam to, czy w Polsce było lub jest ktoś to pochodzi od tej społeczności itp. Dwoje obcych sobie ludzi, dwie klasy społeczne, jak i spora różnica wychowawcza, która może powodować, że coś będzie zgrzytać, ale czy na pewno? Jestem fanką tej dwójki i mam nadzieję, że autorka zdecyduje się na napisanie ciągu dalszego tego, jak to wszystko ułożyło się dalej.
Książka idealna dla tych, którzy lubią takie historie lub szukają czegoś lekkiego na niedzielne popołudnie przy kawie na tarasie lub w łóżku. Zdecydowanie idealna książka do zarwania nocy.
„Mennonitka i hrabia” to książka, która zabiera nas do XIX wieku do świata menonitów. Grupy społecznej, która żyje według własnych zasad i reguł, których ściśle przestrzegają. Są wierni swojej wierze i pracy. Niechętnie wpuszczają obcych do swojej zamkniętej grupy. Tak było do czasu, aż pewnego dnia podczas śnieżycy jeden z menonitów znalazł sanie, w których znajdowała się trzech nieprzytomnych mężczyzn. Postanowił im pomóc zabierając do domu. Gretchen to jedna z mennonitek, która jest już w wieku do zamążpójścia. Jednak pomimo, że kandydaci z odpowiednią ilością ziemi się znaleźli, to ona żadnym nie jest zainteresowana. Jest również osobą, którą mocno ma zakorzenione zwyczaje i tradycje jakie z pokolenia na pokolenie są przekazywane w jej grupie społecznie, ale wydaje się, że pragnie pewnych zmian. Trochę ma dość tej ciągłej izolacji. Jej życie zmienia się, gdy Jackob przyprowadził do ich domu odnalezionych mężczyzn. Jednym z nim był hrabia Józef Koczorowski. Podobnie jak Gretchen chce w swoim życiu zmian. Czy tych dwoje połączy uczucie? Czy ich miłość pomimo wielu różnic będzie miała szanse? Co wygra? Uczucie czy konwenanse? Przekonacie się sami. Książka bardzo mnie zaskoczyła. W tytule widząc słowo hrabia i mennonitka, od razu wiadomo, że będzie romans dwójki ludzi, którzy pochodzą z różnych warstw społecznych. I tak jest, ale nie jest to typowy romans z gatunku historycznego. Pani Sylwia skupiła się bardziej na pokazaniu nam kim byli mennonici. Ich religię, pracę w polu, zasady i tradycje. Byli chłopami, ale nie takimi jakich znamy z kart historii i innych powieści. Byli zamkniętą grupą, która świetnie sobie radziła i nie byli biedni. Mnie zafascynował świat tej zamkniętej grupy, która istniała naprawdę. Widać, że autorka włożyła dużo pracy w napisaniu „Mennonitki i hrabiego”. Pani Sylwia świetnie wykreowała głównych bohaterów jak i drugoplanowych oddając klimat Żuław w XIX wieku. Książka dostarczyła mi wielu emocji. Głównie ciekawość i napięcie, czy hrabiemu uda się wejść w życie nie tylko Gretchen, ale również całej społeczności, która totalnie różniła się od tego co znał Józef. Nie sposób było również nie roześmiać się z niektórych dialogów bohaterów. Książkę bardzo polecam nie tylko fanom twórczości @sylwia.kubik_pisarka [współpraca reklamowa] Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Wiele słyszałam o amiszach, ale o mennonitach pierwszy raz dowiedziałam się właśnie z tej książki. Okazuje się, że mennonityzm powstał w połowie XVI wieku na obrzeżach szerszego ruchu protestanckiego rozwijającego się w Niderlandach i północnych Niemczech. Jego twórcą był ksiądz Menno Simons. Mennonici, którzy osiedlili się na terenach polskich Żuław to byli "...nad wyraz pracowici (...) skromni i uczciwi ludzie. Żyli dostatnio, ale na wszystko ciężko zapracowali". Wyróżniali się ogromną wiedzą i swoim dobrem dzielili się z biednymi i potrzebującymi, w obrębie swojej zamkniętej wspólnoty. Płacili wysokie podatki, by nie uczestniczyć w konfliktach wojennych.
Pewnego zimowego dnia, hrabia Józef Koczorowski, wraz z dwoma swoim służącymi, został znaleziony niedaleko wioski mennonitów i przygarnięty przez Gretchen i jej brata Jacoba. Do czasu odzyskania zdrowia, szlachcic pomieszkiwał w domu Dycków, poznając zwyczaje i dobroć tej zamkniętej grupy społecznej, która, z reguły, nie wpuszcza obcych do swojego świata. W czasie pobytu tam, harabiemu spodobała się Gretchen. Oprócz dobrego serca, potrafiła powiedzieć to, co myśli, nie zważając na rozbieżności społeczne.
"Była tak blisko, na wyciągnięcie ręki, a dzielił ich niewidzialny mur - urodzenia, pochodzenia, wyznania, poglądów oraz podejścia do życia"."
Różnica między hrabią a mennonitem polegała na tym, że u hrabiego zatrudniało się niewykształconych chłopów do niewolniczej pracy, płacąc im niewiele, a mennonici sami wywodzili się z chłopskich rodzin i, wykorzystując swoją wiedzę, mając bogato wyposażone domy w piękne ozdoby i sprzęty rolnicze, ciężko pracowali. Jednak żyjąc w ramach swoich zasad i wiary, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, nie dopuszczali do społeczności obcych.
"Mennonitka i hrabia" to historia obyczajowa o życiu mennonitów i historia o prawdziwej miłości. Sylwia Kubik serwuje nam piękną i bogatą w wiedzę o mennonitach powieść, przy której przenosimy się do przeszłości. Jakaż to była wspaniała podróż w malowniczym stylu autorki. Polecam .
Przyznam szczerze, że wcześniej o nich słyszałam lecz nigdy nie spotkałam się z nimi w literaturze. Dlatego książka Sylwii Kubik bardzo mnie zaintrygowała.
„Mennonitka i hrabia” opowiada historię romansu, który nie ma prawa bytu. Książka pozwala nam poznać społeczność mennonitów, którzy zamieszkiwali ziemie polskie co zapewne dla wielu osób jest nowością. Zagłębiamy się w historii Polski i uczymy się czegoś zupełnie nowego o czym nigdy nie mówiło się w szkołach. Widać, ze autorka włożyła ogrom pracy, aby napisać „Mennonitkę i hrabiego”. Research jaki przeprowadziła o tej społeczności był bardzo szczegółowy, ponieważ możemy wiele dowiedzieć się o życiu codziennym mennonitów, ich wierze, przekonaniach, czy nawet ubiorze i domach.
Całość napisana jest naprawdę delikatnie i co najważniejsze pięknie. Już od pierwszych stron byłam zachwycona powieścią i jej niepowtarzalnym klimatem, który wyróżnia się na tle przeczytanych przeze mnie do tej pory książek. Autorka sprawiła, że bez najmniejszego problemu przeniosłam się do roku 1878 i na urokliwe Żuławy. Sprawiła, że zapomniałam o otaczającym mnie świecie i całe szczęście, że wzięłam się za lekturę w weekend, gdy mąż bez problemu mógł się zając synkiem, bo uwierzcie, że jak już sięgnięcie po książkę to nie będziecie chcieli jej odkładać na bok. Oczywiście nie zabrakło tutaj wątku miłosnego, który został poprowadzony świetnie jednak to codzienność mennonitów mnie kupiła. Cieszę się, że mogłam dowiedzieć się tylu nowych informacji.
„Mennonitka i hrabia” to książka, która porusza, wciąga i uczy. Niestety kończy się w taki sposób, że nie wyobrażam sobie, aby nie miała mieć ona swojej kontynuacji. Zdecydowanie polecam!
Jedna z moich ukochanych autorek stworzyła pierwszą na świecie historię o mennonitach. Gdy zobaczyłam zapowiedzi poczułam się bardzo zaintrygowana. Gdy przeczytałam opis wiedziałam, że muszę ją przeczytać teraz, już. Sylwia potrafi mnie tak oczarować słowem, że ja sama czuję się częścią tej cudownej powieści.
Mennonici swoją ciężką pracą, wzajemną pomocą i niesłychanym oddaniem budują swoją małą społeczność. Ciekawe jest to, że nie określiłabym ich mianem konserwatystów ponieważ wprowadzają ulepszenia w prowadzeniu swoich gospodarstw, nie boją się kontaktu ze światem zewnętrznym i nie są ciasno zamknięci w ramach swojej religii co nie znaczy też, że nie przestrzegają zasad. Mennonici są wierni swoim wartościom i nie ulegają pokusom z zewnątrz. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak bardzo są zaradni i po prostu ludzcy. Nie zostawią bez pomocy nikogo niezależnie od jego przynależności i nie liczą przy tym na zyski. W menonickim świecie znalazłam ogrom najprawdziwszej miłości, braterstwo i niebywały wręcz spokój ducha. Poczułam się wśród nich jak w domu. Uwielbiam gdy bohaterowie są mi tak niesamowicie bliscy jak właśnie Gretchen i hrabia. Mimo dzielącej ich przepaści zarówno społecznej jak i kulturowej oboje mają czyste i pełne dobroci serca. Pewien zimowy dzień oraz ogromna śnieżyca już na zawsze odmieni ich życie. Obok tej książki nie możecie przejść obojętnie.
Historia mennonitów na ziemiach polskich jest bardzo ciekawa. Ale książka niestety była drętwo napisana. Dialogi wydumane, postacie papierowe. Wszystko dość proste i naiwne. Ciężko było mi przez to przebrnąć.
Historia jest prosta i przewidywalna, w tej jednak książce największą wartością są ciekawe informacje o Mennonitach, których dowiadujemy się "przy okazji". Nie pogardziłabym 2 tomem...