Poruszająca historia ludzi, którzy muszą zacząć budować swoje życie od nowa, w zupełnie nowym, nieznanym im miejscu.
Po opuszczeniu Wołynia, Wissarion, Nadia, Marcel i Marta z bratem przyjeżdżają do Wrocławia, by rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Na miejscu czują się rozczarowani, ponieważ wszystko wygląda zupełnie inaczej niż przedstawiała to radziecka prasa. Dla Lemańskiego i jego przyjaciół powojenny rozgardiasz to dobry moment na zarobienie dużych pieniędzy, dla Andrzeja i jego rodziny to ciężka próba zmiany swojego życia a nawet wartości, którymi się dotychczas kierowali.
Autorka przedstawia obraz Ziem Odzyskanych, ponura epoka stalinizmu w której bohaterowie powieści muszą się odnaleźć, by przetrwać.
Joanna Jax kolejny raz udowadnia, że jest mistrzynią w osadzaniu opowieści w historycznych realiach.
Właśc. Joanna Jakubczak – olsztynianka, absolwentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Pasjonuje się literaturą biograficzną i grafiką, jest wolontariuszką Fundacji dla Rodaka, wspierającej Polaków na Wschodzie. Zadebiutowała w 2014 roku doskonale przyjętym Dziedzictwem von Becków. Od tego czasu wydała prawie czterdzieści bestsellerowych powieści, a czytelnicy pokochali je za doskonale odmalowane tło historyczne, wielowymiarowych bohaterów i dynamiczne fabuły. Mistrzyni sag rodzinnych, świetnie odnajduje się również w innych gatunkach, wplatając ich elementy do swoich powieści.
Wielokrotnie nominowana w plebiscycie portalu LubimyCzytać na najlepszą książkę roku, laureatka Wawrzynu – Literackiej Nagrody Warmii i Mazur za rok 2016.
Ostatnio często sięgam po książki, których fabuła rzuca mnie w powojenne czasy, na Ziemie Odzyskane. Joanna Jax w swojej najnowszej powieści przenosi czytelnika do Wrocławia z 1947 roku. Na początku czułam się trochę zagubiona, nie czytałam jeszcze sagi wołyńskiej, a "Nowe życie - na obcej ziemi" to początek nowej serii, a jednocześnie kontynuacją losów bohaterów właśnie z tej sagi. Jednak szybko wciągnęłam się w fabułę i bez miary pochłonęły mnie zawiłe losy bohaterów. Nadia, Wissarion, Marta z Marcelem i Andrzej z Emilią - wojenne losy przywiodły ich do stolicy Dolnego Śląska. To właśnie do Wrocławia przyjeżdżali m.in. przesiedleńcy z Kresów i Wileńszczyzny. Nowa rzeczywistość znacznie odbiegała od propagandy, którą głosili sowieci. Życie po wojnie wcale nie było łatwiejsze. Nowe rządy szerzyły wśród mieszkańców strach i nieufność. Wrocław z tego okresu to zniszczone kamienice, gruz na ulicy, mieszanka odmiennych kulturowo mieszkańców i nielicznie pozostali Niemcy. Wielu przesiedleńców traktowało to miasto jako miejsce tymczasowe, nie wierzono w utrzymanie granic. Z tego powodu też Wrocław to głównie źródło zaopatrzenia i szabru. Ironicznie nazywany "stolicą Dzikiego Zachodu" miał wysoki poziom przestępczości. Losy Polaków, Ukraniców i ostałych się Niemców przecinają się pośród trudów codziennego życia. Niezwykle emocjonujące są losy Nadii i Wissariona. Ona obecnie żona wysokopostawionego enkawudzisty, on były członek UPA, pod zmienionym nazwiskiem próbuje zacząć wszystko od nowa. "Na obcej ziemi- nowe życie" to z pasją opowiedziana historia. Autorka obrazowo odmalowuje realia i tło historyczne. Plejada postaci zdumiewa swoją wielowymiarowością. Nie dziwię się, że powieści pani Joanny cieszą się takim powodzeniem. Ja jestem kupiona. Jeśli mogę coś zaproponować, to koniecznie czytajcie od początku tj. od sagi wołyńskiej, ja z pewnością to nadrobię. Emocje gwarantowane. Polecam.
Mamy rok 1947 i jak wiadomo były to ciężkie czasy. Ludzie musieli rozpoczynać swoje życie na nowo, w nowym miejscu, z obcymi ludźmi przez ścianę. Życie nie rozpieszczało, bo Polskę wtedy odbudowywano, ludzie dostawali kartki na żywność, gdzie często gęsto to nie wystarczało i musieli posuwać się do zdobywania pieniędzy innymi sposobami, by móc wykarmić swoje rodziny. Dodatkowo władzę trzeba było chwalić, a wszystkich podejrzanych „Uprzejmie zgłaszać” i niestety ludzie ginęli przez innych nadgorliwych obywateli. Z tą książką mam pewien problem, ale to tylko dlatego, że nie czytałam Sagi Wołyńskiej tej autorki. Są tu Ci sami bohaterowie i Pani Joanna powraca do tamtych części, co dla mnie oznaczało dezorientację i pogubienie. Na początku ciężko było mi wgryźć się w tę historię, miałam moment zawahania czy czytać dalej, ale cieszę się, że ją skończyłam. Od połowy robi się gorąco, książka zaciekawia i trzyma nas w napięciu oraz niepewności już do końca. Natomiast zakończenie zostawia czytelnika zdenerwowanego, bo w takim momencie to się nie godzi, no nie, nie, nie. Jakby był już kolejny tom to sięgałabym po niego ekspresowo. Jeżeli macie ochotę na tę książkę to zacznijcie moi drodzy od Sagi Wołyńskiej, a dopiero potem sięgnijcie po „Nowe życie”, wtedy unikniecie tej dezorientacji i nie zniechęcicie się do niej. Ja muszę cofnąć się w czasie i sięgnąć po Sagę Wołyńską.
Piękna, zajmująca, nieprzeciętna – zapisana wiarygodnie goryczą ludzkiej bezradności. Joanna Jax intencjonalnie przywołuje brudy powojennej codzienności, umyślnie aranżuje też różne twarze miłości – to w jej szczerych lub nieszczerych gestach fabularnych, zawiera opowieść pełną niepokojących zdarzeń. Nowe życie to mocno absorbujący wstęp do nowej sagi, to także niezwykle poruszająca kontynuacja uczuć zawiązanych w trudnej wołyńskiej przeszłości. Tu stęsknione serca nieustannie upominają się o swoje. Tu przebiegłość staje się aktem scenicznej nadziei. Tu wyobraźnia działa niemal filmowo.
Poruszająca historia ludzi, którzy muszą zacząć budować swoje życie od nowa, w zupełnie nowym, nieznanym im miejscu.
Joanna Jax, autorka wielu pięknych i niezwykle emocjonujących powieści z tłem historycznym, skradła moje serce historią Nadii i Wissariona. „Saga Wołyńska” to jeden z najbardziej wzruszających sag z wojną w tle, jakie miałam przyjemność przeczytać. Najnowsza powieść autorki, „Nowe życie” rozpoczyna cykl „Na obcej ziemi”, gdzie poznajemy dalsze losy Nadii i Wissariona, swoją młodych ludzi okrutnie rozdzielonych przez los oraz ich przyjaciół.
Wojna dobiegła końca. Nadia, Wissarion, Marcel i Marta opuścili Wołyń i udali się w daleką podróż do Wrocławia, do miasta, o którym radziecka prasa pisała, że nadaje się idealnie do rozpoczęcia nowego życia. Po dotarciu na miejsce czują się rozczarowani, bo powojenny Wrocław przywitał ich nie tylko gruzami i brakiem miejsca do zamieszkania, ale również biedą. Nie mając innego wyboru, próbują się odnaleźć w polskiej rzeczywistości i zacząć życie na nowo.
Joanna Jax zabiera nas w podróż do powojennego Wrocławia, gdzie na gruzach pozostałych po wojnie, w obliczu stalinowskiej propagandy, wspólnie z bohaterami próbujemy rozpocząć nowe życie. Rozpoczynając lekturę, czułam, że to będzie bardzo emocjonująca podróż, bowiem Joanna Jax, jak nikt potrafi zawładnąć ludzkim sercem i wzbudzić w czytelniku najgłębiej skrywane emocje. Autorka w bardzo realistyczny sposób ukazuje nam obraz powojennej Polski i komunistycznych czasów. Historie, które przelewa na papier, są tak wciągające, że trudno jest oderwać się od lektury, choćby na moment. W przepięknym stylu, wysublimowanym językiem kreśli losy bohaterów, którym niełatwo jest odnaleźć się w otaczającej rzeczywistości. My, jako czytelniczy, kartkując kolejne karty, powieści odnosimy wrażenie, że uczestniczymy w codzienności, z jaką zmagają się bohaterowie. Wspólnie z nimi przeżywamy chwile strachu, radości, namiętności, śmiejemy się i wylewamy morze łez. Joanna Jax niezmiennie zachwyca pięknym językiem i wspaniałym kunsztem pisarskim. Historia, która powstała na łamach tej książki to bardzo poruszająca opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, poświęceniu, niespełnionych marzeniach i przede wszystkim o miłości. Z całego serca zachęcam Was do lektury, a ja z niecierpliwością wyczekuję już dalszych losów bohaterów.
Bohaterowie poznani w „Sadze wołyńskiej” powracają w cyklu „Na obcej ziemi”, by w 1947 roku rozpocząć nowe życie we Wrocławiu, malowanym niczym ziemia obiecana, mlekiem i miodem płynąca. Rzeczywistość uderza ich jak młotem, a bogate przed wojną miasto wita ruinami, zdewastowanymi mieszkaniami, brakiem perspektyw.
Autorka z właściwą sobie empatią kreśli portrety ludzi wciągniętych w tygle historii, dla których zakończenie wojny nie oznacza końca problemów, a każdy z nich próbuje na swój sposób odnaleźć się w nowych realiach. W przepełnionych ponad miarę ludźmi, fetorem hodowanych kur, ciągłymi, naturalnie eskalującymi w takich warunkach sporami mieszkaniach. Czy w tych czasach próbę dostosowania się do partyjnych wymogów można nazwać zdradą, czy koniecznością? A trwanie przy własnych wartościach patriotyzmem czy głupotą?
Tu nic nie jest białe albo czarne. Życie bohaterów malowane jest wszystkimi odcieniami szarości, a ich trudne decyzje, dylematy, wybory niosą konsekwencje nie tylko dla nich. Przeszłość, choć zdaje się pozostawiona daleko w tyle, podąża za nimi, a jej odkrycie może kosztować czyjeś życie. Ich działaniom przypatrują się nieprzychylne oczy kierujące się własną korzyścią, zawiścią czy obsesją.
Osoby, które nie czytały Sagi Wołyńskiej początkowo będą miały poczucie wejścia w środek historii, ale stopniowo poznajemy też tragedie i poplątane drogi, które doprowadziły bohaterów do tego miejsca. Tych znowuż, którzy znają twórczość autorki z pewnością nie trzeba zachęcać do sięgnięcia po tę książkę, bo wiedzą już jak wielką przyjemnością jest zanurzenie w jej opowieściach pisanych emocjami zwykłych ludzi wrzuconych w wir historii. Tym bardziej jeśli są to bohaterowie, których już zdążyli poznać i pokochać, a ich dalsze losy nie są im obojętne.
To piękna, choć przepełniona wieloma trudnymi emocjami opowieść z zakończeniem, po którym chciałoby się natychmiast sięgnąć po kolejną część.
Pierwszy tom nowej serii, ze „starymi” bohaterami z sagi Wołyńskiej, już od dawna czekał na przeczytanie, chciałam tylko skompletować całość, żeby przeczytać tę serię jednym ciągiem. Tom finalny autorka zapowiedziała gdzieś na początek września i pomyślałam, że spokojnie zmieszczę się z dwoma częściami tak, żeby w krótki czas po ich skończeniu zacząć kolejny. Jednak trochę przeliczyłam się z właściwym oszacowaniem czasu czytania, bo pierwszą część skończyłam w pół dnia i zaraz potem sięgnęłam po kolejną - niemożliwością było się od tej historii oderwać.I te zakończenie... Domyślałam się, że autorka zrzuci tutaj jakąś wielką bombę i tak się stało - zostałam postawiona w takim punkcie kulminacyjnym w stanie PRAWIE przedzawałowym, że nie mogłam pozwolić sobie na zwłokę w sięgnięciu po kolejny tom, który - na szczęście- mam pod ręką. Przyznaję, że spodziewałam się takiej końcówki, która jednak została zbudowana na bazie tak ogromnego napięcia, że zamiast iść spać (a była godzina 23:05)zaczęłam drugą część bo inaczej chyba bym nie zasnęła...
Uwielbiam tę sagę i jej bohaterów. Głęboko porusza, trąci czułe struny, jest na wskroś autentyczna i nie daje się odłożyć, choć na chwilę....
This was my first time reading a novel by Joanna Jax, and I have mixed but ultimately positive feelings. New Life. In a Foreign Land paints a vivid and painful portrait of a generation deeply scarred by war, border shifts, and forced displacement. The author doesn’t shy away from difficult themes: the atrocities committed in Volhynia, the brutality of both the German and Soviet forces, and the devastating consequences of exile and resettlement.
At first, I felt overwhelmed by the sheer number of characters and interwoven storylines. I even wondered if I had missed a previous book. It took me until the second half to feel fully engaged, but once I connected the dots, I appreciated the emotional complexity and historical insight.
Joanna Jax clearly has a strong voice and doesn’t lack ideas – the narrative is rich, multilayered, and rooted in very real historical trauma. It’s not an easy read emotionally, but it’s an important one, especially for those interested in lesser-known wartime experiences in Central and Eastern Europe.
Bohaterowie Sagi Wołyńskiej wracają w kontynuacji trylogii Na obcej ziemi Joanny Jax. W jej skład wchodzą Nowe życie, Czas pokuty, Powiew nadziei.
Wraz z końcem wojny rodziny Lemańskich i Osadkowskich wraz z resztą rodziny i przyjaciółmi opuscicili Lwów i udali się do Wrocławia. W nowej rzeczywistości Polski Ludowej na nowo muszą zmierzyć się z nadchodzącymi zmianami, stawić czoła dramatom i na nowo walczyć o zachowanie godności i pozostanie wiernym własnym wartościom. W nowym miejscu zamieszkania nie tylko dalej będą towarzyszyć im wspomnienia z Wolynia, ale również ludzie, o których próbowali zapomnieć wracają. Na ziemie poniemieckie udali się bracia Zinowjew z planem przedostania się na Zachód. Pojawiają się nowi wrogowie i przyjaciele.
Joanna Jax w trylogii Na obcej ziemi przenosi bohaterów do poniemieckiego Wrocławia i odsłania szarą i smutną rzeczywistość powojenną tych terenów. W Polsce Ludowej zagrożeń nie brakuje. Z jednej strony nie brakuje ludzi na usługach nowej władzy, sowieccy dygniatarze stają się panem życia i śmierci. Mogą nie tylko pomóc ale i zaszkodzić tym, którzy podpadli im. Nigdy nie wiadomo, kiedy zapuka UB i wsadzą nawet niewinnego człowieka do więzienia. A trafić tam można za wszystko. Przesiedleńcy zachowują się różnie, nie brakuje tych, którzy w nowym domu trzymają żywy inwentarz. Jedni szybko zrozumieli, że jedyną szansą przetrwania i możliwością prowadzenia normalnego życia jest wstąpienie do partii i porzucenie walki, inni zaś pod żadnym pozorem nie zamierzają popierać władzy z Moskwy. Na tym tle dochodzi do rodzinnych konfliktów i przekonywania jednych drugich do własnych racji. Także uprzedzenia narodowościowe i społeczne u byłych Kresowiaków dają o sobie znać. Nie mniejsza jest pogarda dla ludności niemieckiej pozostałej na Ziemiach Odzyskanych. Tymczasem Lemańscy, Osadkowscy, Marianka z Bogusiem próbują nie tylko dostosować się do nowych warunków, ale przede wszystkim wieść spokojne życie. Im bardziej chcą pozostać z dala od polityki, tym bardziej daje ona o sobie znać. Oni mimo to robią wszystko, by normalnie żyć. Jadźka chodzi na randki. Marcel i Boguś pracują dla Fiodorowa, a Andrzej nie tylko musi porzucić ideały, ale również zmierzyć się z trudnymi kwestiami moralnymi. I jak to u Joanny Jax bywa nie zabraknie sercowych perypetie, wzruszeń i humoru. Przede wszystkim zaś przekonania, że o człowieku decyduje nie pochodzenie, ale to, co sobą reprezentuje. Joanna nikogo nie ocenia, nie moralizuje ale z właściwą sobie charyzmą przygląda się ludziom i historii.
Na obcej ziemi to bezpośrednia kontynuacja Sagi Wołyńskiej, stąd trylogie te należy czytać pokolei. W obecnej bowiem serii, nadal głośne są echa tego, co działo się na Wołyniu i znajomość tamtych wydarzeń jest niezbędna do śledzenia obecnych perypetii bohaterów. Sama zaś Joanna Jax udowadnia, że jak nikt potrafi opowiadać o historii bez patosu, ale za to patrząc na trudne dzieje oczami zwykłych ludzi
Wrocław i okolice, czyli tereny na których toczy się akcja trylogii będącej kontynuacją Sagi wołyńskiej to rzeczywiście obca ziemia dla osiadłych tu kresowiaków, zarówno Polaków jak i Ukraińców.
Niemców w 1947 roku, gdy zaczyna się „Nowe życie”, pozostało w mieście zaledwie trzy tysiące. Dwie niemieckie kobiety, obie po dramatycznych przejściach, dołączają do grona postaci znanych z poprzedniej sagi. Jedna z nich mieszka zresztą w tej samej kamienicy przy ulicy Stalina, gdzie gnieżdżą się polscy przesiedleńcy, a więc dwa małżeństwa Osadkowskich, Lemańscy z trójką dzieci, dwie upiorne panie Kaczkanowe oraz chararakterne rodzeństwo, zaprzyjaźnieni z Lemańskimi Boguś i Marianna. Poznajemy też innych lokatorów kamienicy, wśród nich wyznawców nowej, komunistycznej wiary z radością donoszących do UB, a także hodowców drobiu w łazience i świń na podwórku. Pierwsza żona Andrzeja Osadkowskiego, Nadia, obecnie małżonka pułkownika NKWD, Maksima Fiodorowa, w luksusowych warunkach wychowuje córeczkę Wissariona Zinowjewa. Gdy okazuje się, że i on, oczywiście pod przybranym nazwiskiem, znalazł się na „ziemiach odzyskanych” w kochankach odżywa nadzieja na wspólną przyszłość.
Obraz życia we Wrocławiu w pierwszych latach po wojnie, łącznie z rozwarstwieniem i konfliktami społeczno-obyczajowymi, nie odbiega od tego czego można się dowiedzieć z innych, coraz liczniej powstających książek. W ciekawy i dość bezwzględny sposób przedstawia Joanna Jax ostre spory u Osadkowskich, rozterki Andrzeja i jego techniki przystosowawcze. Podobnie jak we lwowsko-wołyńskich opowieściach postaci takie jak Marcel, Boguś czy Marianka działają na mnie odprężająco, nawet gdy przytrafiają im się przykre incydenty. Natomiast w opisach i autoanalizach życia uczuciowego pierwszoplanowych bohaterów, z jednej strony Andrzeja i Emilki, z drugiej głównie Nadii, autorka jak zwykle przesadziła. Szczególnie rozważania Nadii zajmują mnóstwo miejsca, choć ich zawartość się powtarza.
Co nie znaczy, że nie będę nadal śledziła losów ich wszystkich. W każdym razie dobrze zrobiłam, że z lekturą odczekałam na publikację całej trylogii, co wydatnie skraca okres irytacji spowodowanej cliffhangerami zamykającymi poszczególne tomy.
„Nowe życie” jest pierwszym tomem, który rozpoczyna cykl „Na obcej ziemi” Opowiada o czasach zrujnowanej, komunistycznej Polsce. Z Wołynia do Wrocławia przyjeżdża Wissarion, Nadia, Marcel i Marta. Chcą oni zacząć nowe życie, jednak gdy docierają na miejsce jedynie co czują to rozczarowane. Wszystko co widzą jest zupełnie inne od tego co sobie wyobrażali, o czym im opowiadano. Większość bohaterów występujących w tej książce czytelnik miał już okazje poznać w „sadze wołyńskiej”. Jest tutaj też wiele innych postaci, które wzbudzają nie mniej emocji niż ci, których znamy. Chociaż nie jest nam obcy Wissarion, Nadia, Marta czy Andrzej to losy ich zaczynają się jakby on nowa. Na nowej, obcej im ziemi, która miała być czymś lepszym niż otaczające ich życie w Wołyniu. Książkę czyta się bardzo szybko i to nie tylko dlatego, że jej bohaterów już znamy, ale również ze względu na fantastycznie oddany klimat epoki Stalinizmu. Autorka wspaniale ukazała powojenny Wrocław oraz ludzi, którzy musieli zmierzyć się z szarą rzeczywistością w jakiej przyszło im żyć. Mieli wiele dylematów, rozterek i trudnych decyzji. Wraz z bohaterami odczuwałam strach i niepokojów związany z brakiem pracy, przesiedleniami i samego dostosowania się do panującego nowego ustroju. Są również momenty, które wywołają uśmiech na twarzy. Znalazło się również miejsce na uczucie. Natomiast zakończenie jest mega i sprawa, że każdy będzie chciał od razy sięgnąć po kolejną cześć. Jeśli lubicie twórczość Joanna Jax lub książki, których akcja osadzona jest w świecie, który dzisiaj już nie istnieje, jest zupełnie inny to bardzo polecam zarówno „Sagę wołyńską” jak również „Nowe życie”. Autorka jak nikt inny potrafi oddać ducha minionej epoki.
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki. Bardzo sobie cenię historię, które na papier przelewa Pani Asia, za każdym razem wywołują one we mnie ogrom emocji i w przypadku książki "Nowe życie" również tak było! Bohaterów tej książki spotkałam już przy okazji lektury cyklu #sagawołyńska, niemniej jednak "Nowe życie" to calkiem nowa seria #naobcejziemi i tak naprawdę nie jest wymagana znajomość poprzednich książek. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko i z dużym zainteresowaniem, ja pochłonęłam ją w jeden poranek i nie mogłam się oderwać od lektury. Fabuła została nakreślona w bardzo interesujący sposób, dopracowana i równie dobrze poprowadzona, a bohaterowie świetnie wykreowani, to niezwykle autentyczne, prawdziwe postaci, które wręcz ożywają na kartach powieści. Razem z bohaterami przenosimy się do Wrocławia, gdzie każdy z nich planuje rozpocząć nowe życie. Muszę odnaleźć się w powojennej rzeczywistości, która przyszykowała dla nich wiele przeciwności losu do pokonania. Autorka w niesamowicie plastyczny i pobudzający wyobraźnię sposób opisuje realia tamtych czasów i to jak wyglądało życie ludzi po niszczycielskiej wojnie. Wielokrotnie miałam wrażenie jakbym razem z nimi uczestniczyła we wszystkich wydarzeniach. Całą sobą chłonęłam emocje towarzyszące bohaterom - martwiłam się, kibicowałam i wspierałam ich w każdej chwili. Chciałam by w końcu byli szczęśliwi.... "Nowe życie" to emocjonująca, poruszająca i wartościowa historia pełna życiowych mądrości oraz doświadczeń. Zakończenie, które tutaj zaserwowała autorka zostawiło mnie z nie małym szokiem na twarzy... i mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na kontynuację! Polecam!
Powieść o rozpoczynaniu nowego życia, często na obcej ziemi, wśród nieznajomych, może ze zmienioną tożsamością albo bez tych, których kochamy najbardziej, to coś co bez wątpienia poruszy niejedno serduszko! Jax opisuje powojenną rzeczywistość, często pełną strachu i obcego, pył powojenny dusi i przeraża, sprawia że bohaterowie wciąż nie potrafią nie obawiać się tego co może przynieść jutro. „Nowe życie” to początek nowej sagi zatytułowanej „Na obcej ziemi” . Wyjdziemy tam na spotkanie z naszymi ulubieńcami z sagi wołyńskiej, ale autorka przygotowała solidny grunt dla tych, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z Nadią czy Wissarionem. Łezka się zakręciła w moim oku, pojawił się także uśmiech i coś w rodzaju ulgi. Końcówka za to przeszyła moje serce na wylot! Mam nadzieję, że autorka kończy już pisać część drugą, bo potrzebuje jej na już! Ja wyszłam z tej przygody usatysfakcjonowana. 7.5⭐️.
Wissarion, Nadia, Marcel i Marta wraz z rodzinami przyjeżdzają do Wrocławia i choć każdy z nich ma inny plan na rozpoczęcie nowego życia to wszyscy czują się oszukani i rozczarowani. Dla każdego z nich życie powojenne to równocześnie próba pójścia naprzód ale i rozprawienie się z dawnymi demonami. Jakie podejmą decyzje? Kto zawalczy o szczęście, a kto podda się już na samym początku? Sprawdźcie sami!
„Nowe życie” to pierwszy tom nowego cyklu „Na obcej ziemi”, więc to idealna chwila, żeby sięgnąć po książki autorki. Mimo że spotykamy w niej bohaterów z sagi wołyńskiej, nie odczułam trudności wciągnięcia się w historię bez znajomości poprzednich książek (na pewno nadrobię zaległości, obiecuję!!!).
Po opuszczeniu Wołynia nasi bohaterowie przyjeżdżają do Wrocławia, by zacząć nowy rozdział w swoim życiu. Jednak radziecka prasa zupełnie inaczej odmalowała wizerunek powojennego Wrocławia, niż jest w rzeczywistości. Marcel, Marta, Nadia i Wissarion jednak się nie poddają i walczą o lepsze życie dla siebie i bliskich.
„Nowe życie” to tytuł, który totalne mnie zaskoczył i oczarował. Autorka niesamowicie realnie przedstawiła powojenny Wrocław i ludzi, którzy muszą sobie na nowo ułożyć sobie życie w bardzo trudnej rzeczywistości. Miłosne i życiowe perypetie, często niemal zabawne, są niczym ciepły słoneczny promień normalności pośród ciemnych burzowych chmur tamtych czasów. Z obecnego punktu widzenia niektóre sytuacje będą się wydawać czytelnikowi niemal abstrakcyjne, tak samo, jak pomysł hodowli kur w łazience w bloku. A jednak tak było.
W „Nowym życiu” ponura epoka stalinizmu, w której bohaterowie muszą się odnaleźć, przeplata się z perypetiami, które wywołują uśmiech na twarzy. To daje nadzieję, że czekają na bohaterów lepsze czasy, w których każdy z nich odnajdzie miejsce dla siebie i swoich bliskich.
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam zakończenia, które serwują mi wiele niewiadomych, zwiastujących kolejny tom. Tylko szkoda, że tak długo trzeba na niego czekać. Już w tej chwili chciałabym wrócić do kolejnych perypetii bohaterów, którzy już znaleźli drogę do mojego serca. Czekacie razem ze mną? Ogromnie polecam początek nowej serii „Na obcej ziemi”.
To dopiero moje drugie spotkanie z autorką i całkiem udane, chociaż po przeczytaniu kilku opinii, moje oczekiwania były bardzo wysokie. Ale z drugiej strony nie nastawiałam się na arcydzieło. Jak wyszło?
Jest to historia przede wszystkim o miłości. To ona gra tu pierwsze skrzypce i uczucia bohaterów są tu najważniejsze. Akcja umiejscowiona jest w okresie powojennym, jednak ta nowa rzeczywistość to raczej tło dla miłosnych uniesień bohaterów. Mimo niesprzyjających warunków, przed bohaterami staną dylematy miłosne i moralne, które nie zawsze do mnie przemawiały. Nie mogę jednak odmówić autorce talentu do opisywania uczuć, bo namiętności targające bohaterami były bardzo autentyczne. Plus za osadzenie fabuły w czasach, które nie są zbytnio literacko "modne".
Czy to historia dla wszystkich? Raczej nie, chociaż czytało mi się ją łatwo i przyjemne. Ale dla każdego kto lubi skomplikowane relacje, walkę z uczuciami - będzie idealna.
Literatura powojenna, tak jak ta z czasów wojny ma w sobie wiele cierpienia. Bo ludzie, którzy przeżyli już najgorsze wciąż muszą walczyć. O siebie, o swoją rodzinę, z uprzedzeniami, swoją historią. Muszą się rozliczać że swoich czynów, uczuć i myśli. Robić rachunek sumienia, który może wypaść różnie. Ale mają nadzieję na lepsze życie, na miłość, na powrót do normalności. Zmagają się z życiem codziennym, wyczerpującym, czasami utkanym na kłamstwie. I z tym właśnie spotykani się w tej powieści. To odsłona losów bohaterów sagi wołyńskiej. Pokazuje nadzieję, ludzkie słabości, zmagania o lepsze jutro. A także miłość i nienawiść. To że nie wiesz komu możesz zaufać, a przyjaciele i rodzina mogą być albo błogosławieństwem albo przekleństwem. Autorka pozostawia nas w takim momencie, że dech zapiera w piersi! I koniecznie kolejny tom pragnę mieć już za sobą!
Ogólnie książką bardzo ciekawa ale jakoś nie mogłam się wciągnąć. Sama historia mocno pokazuje realia czasów powojennych - ciężko sobie wyobrazić jak wiele zmian czekało ludzi zmuszonych do przesiedlenia, zmiany całego życia. Końcówka mnie zaciekawiła więc pewno sięgnę po kolejny tom by dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów.