Miała wszystko zaplanowane. Poza jednym wyjątkiem - Williamem Blakiem
Maddy Woller jest wyjątkowo poważną dziewczyną. Twardo stąpa po ziemi, pieczołowicie planuje przyszłość i nie traci czasu na imprezy w gronie rozchichotanych koleżanek i natarczywych kolegów. Dziewczyna wie, czego chce od życia. Stabilizacji, pewności i spokoju... Wszystko zmienia się niespodziewanie, kiedy jej rodzice decydują się na wyprowadzkę do Włoch. Maddy zostaje w rodzinnym mieście pod opieką starszego brata, by spokojnie ukończyć ostatnią klasę i przygotować się do egzaminów na studia.
Tyle że brat nie mieszka sam. Jego współlokator, William Blake, na zawsze i nieodwołalnie odmieni życie Maddy Woller. Wraz z nim nastanie chaos, pojawi się wielkie niebezpieczeństwo i wyjdą na jaw tajemnice, których rozsądna nastolatka wolałaby nigdy nie poznać.
Jej rozsądek kontra jego chaos. Rozpoczyna się niebezpieczna gra.
Ale mnie to wymęczyło…. Słabo, naprawdę słabo. Maddy to tak irytująca bohaterka, trudno to nawet opisać. Akcja pędzi, fabuła szaleje na każdej stronie, trudno się w tym połapać☠️
q: natrafiliście już w tym roku na książką z którą się nie polubiliście?
Jak już pewnie wiecie, u mnie taką książką jest „Secret game”. Zazwyczaj próbuję znaleść jakieś dobre strony książki, która nie do końca trafia w moje gusta, jednak w tym przypadku nie potrafię.
Może zacznę od samego stylu pisania autorki. Jest prosty i to jest jak najbardziej okej, bo czytałoby się ją naprawdę przyjemnie gdyby nie fabuła i niektóre zwroty, przyprawiające mnie o ból głowy. Kolejną rzeczą jest ilość dialogów w porównaniu z ilością opisów. Tak naprawdę nie dowiedziałam się za bardzo jak bohaterowie wyglądali albo jak dane miejsce wyglada. Za to dialogi były dosłownie ciagle i trochę mnie to męczyło. Mam wrażenie, że gdyby autorka dodała więcej opisów to książka zyskałaby w moich oczach i przyjemniej by mi się ją czytało.
Największym minusem tej książki jest ilość wydarzeń oraz ich przewidywalność. Na początku nie odczuwałam tego, bo jednak książka dopiero się rozkręcała, ale tak po połowie fabuła zaczęła pędzić. Miałam wrażenie, jakby to było na siłę wpychanie czegokolwiek na kolejne kartki. Na jednej stronie mieliśmy scenę w domu, a zaraz na kolejnej bohaterowie byli np. w barze, a dwie strony potem dochodzi do jakiegoś wypadku, a jeszcze kolejne 10 stron dalej ktoś zostaje porwany. I tak ciagle. Przysięgam w życiu nie pogubiłam się tak w fabule jakiejś książki, a jednak czytam dużo fantastyki, gdzie łatwo można się pogubić.
Kolejną sprawą jest relacja Maddy i Williama. To była chyba jakaś zabawa w kotka i myszkę. Raz jedno z nich mówi, że nie rady być w tej relacji, zaraz po tym jednak się ze sobą schodzą. Paręnaście stron później jest to samo i tak w kółko. Dla mnie ich relacja jest po prostu toksyczna (tak jak bohaterowie sami stwierdzili) i absurdalna.
To chyba tyle z mojego narzekania na tą pozycje. Po kolejne tomy z pewnością nie sięgnę (choć miałam takie plany jeszcze przed połowa książki).
[Współpraca barterowa z editiored, wydawnictwo beya]
Historia Maddy i Williama jest dość zawiła. Mimo, że czytałam ją bardzo długo to nie mogłam się od niej oderwać. Ta książka to był totalny rollercoaster! Ile tam było emocji...
W książce bardzo wiele się działo. Moim zdaniem było za dużo różnych wątków w jednym rozdziale przez co przysłowiowo było można zgłupieć. Jeden plot twist ciągnął za sobą kolejny. Wszystko szybko się działo, były liczne przeskoki czasowe czego bardzo nie lubię. Chciałabym zaznaczyć, że bohaterowie zostali świetnie wykreowani, tak jak i świat mafijny. Nie było można się nudzić ;)
Maddy Woller na samym początku poznaliśmy jako cichą, spokojną i skromną dziewczynę marzącą o studiach za granicą, a Williama Blake'a jako aroganckiego i zapatrzonego w ciebie drania. Dziewczyna była zmuszona zamieszkać u brata, gdzie właśnie William był współlokatorem... Co mogło pójść nie tak? :)
Mimo wszystko książka bardzo mi się podobała i czekam na dalsze części. Polecam wszystkim, którzy mają ochotę na romans hate-love z nutką mafii i nielegalnych wyścigów.
Co mogę powiedzieć o tej książce? Naprawdę wiele. Pamiętam, jak rok temu przeczytałem około pięć, może siedem rozdziałów na Wattpadzie i jakoś zapomniałem o tej książce. Jednak kiedy dowiedziałem się o jej wydaniu, chciałem poznać tę historię bliżej. Zaledwie trzy dni temu otrzymałem swój egzemplarz i prawieże od razu wziąłem się za czytanie. Niesamowite było to, jak łatwo mogłem wejść w akcję i świat książki! Czytało mi się ją bardzo lekko i przyjemnie. Jeden plot twist pociągał za sobą kolejny, przez co ciężko było wyjść ze zdziwienia czytając kolejne rozdziały. Nie spodziewałem się, że Secret Game aż tak przypadnie mi do gustu. Nie mogę się doczekać Secret Obsession! Bardzo polecam tę książkę każdemu, kogo interesują romanse i tematy mafijne, myślę, że się nie zawiedziecie!
Myślałam że dam 3 ale przez ta wspaniała końcówkę wyszło jak wyszło🥲 Strasznie wkurzał mnie fakt że zdarzały się błędy w słowach i to nie raz XD Od połowy książki gdy zaczęła się większą akcja wiedziałam że jest tego za dużo, ciągle nowe zwroty akcji a połowa tak totalnie z nikąd niezrozumiana co nie zmienia faktu że podobała mi się sama fabuła, tylko tak jak pisze za dużo wątków. Zdecydowanie muszę kontynuować trylogię Secret.
Nigdy nie przeczytałam secret game na wattpadzie mimo jej rozgłosu tam, więc chętnie sięgnęłam po jej papierową wersję, mając już niestety lekko zawyżone wymagania patrząc na jej popularność.
I jak na początku książka mi się spodobała. Pierwsze rozdziały dawały mi vibe starego wattpada, co bardzo mi się spodobało, bo poczułam trochę nostalgii czytając je. Klimat wyścigów i wątek gry przyjaciół także bardzo przypadł mi do gustu. I Josh - brat głównej bohaterki, był ogromnym plusem dla całej fabuły, bo z całej historii jego tam najbardzej polubiłam.
Tak niestety im dalej tym gorzej :((
Bohaterowie mówili jedno, a w kolejnym rozdziale robili drugie. Ciągle schodzenie się i rozstawania Williama i Maddy, jak i toksyczność ich relacji strasznie zniechęcała mnie do czytania.
Tak samo jak to, jak szybko rozwinęła się ich relacja. Znali się strasznie krótko, a już spali ze sobą w jednym łóżku, a na następny dzień się całowali ://
Mnóstwo różnicy spraw, przed które podczas czytania aż bolała mnie głowa, bo ciagle coś się działo i pojawiali się jacyś nowi bohaterowie i dochodziły nowe wątki.
Sposób pisania też niestety nie przypadł mi do gustu. Książka według mnie została napisane strasznie płytko i po prostu nie czułam praktycznie żadnych emocji podczas jej czytania.
Absurdalne sytuacje, takie jak: Maddy zostaje dźgniētā nożem i mdleje, ale budzi się na dźwięk telefonu, zawija ranę bandażem i po chwili prowadzi normalnie samochód…
Niestety secret game nie jest książka, którą bym wam poleciła, mimo mojego dobrego nastawienia do niej. Teraz nie wiem nawet czy sięgnę po następny tom, kiedy już wyjdzie w wersji papierowej :((
Nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam, bo przeczytałam ponad połowę z tej książki. Nie mogę też powiedzieć, że jestem zakochana, albo że mnie się ta książka podobała.
Z ciężkim serce muszę niestety dać tą książkę do moich DNF tego roku… po opisie myślałam że mi się spodoba, ale męczyłam się ją czytając, a i tak całości nie przeczytałam (została mi końcówka). Dłużyła mi się, męczyłam się czytając ją. Miałam wrażenie, jakbym akcja działa się wiekami. Myślałam, że chodzi tu o to, że wziął mnie jakiś zastój, więc przestałam czytać… ale wzięłam coś innego, i nie było już tego „zastoju”. Znów do niej wróciłam, i po trzech rozdziałach stwierdziłam, że nie ma sensu się męczyć. Bardzo ciężko mi się ją czytało. Dwie gwiazdki daje za samo wydanie, szatę graficzną, bo książka jest piękna.
W MOIM ODCZUCIU nie dam rady jej koleiny raz przeczytać, czy doczytać. Ale spróbujcie, jeśli jesteście nią zainteresowani. Może wam się spodoba🩷
W sumie oceniam wysoko tylko za wersję wattpadową i tylko za Secret Game, bo kontynuacja była pomyłką. Na wattpadzie bardzo mnie wciągnęła i w tamtym czasie była dla mnie jedną z ciekawszych wattpadowych pozycji. Mam do niej sentyment, ale ta historia powinna otrzymać sensowne zakończenie po 1 tomie. Później niestety zadziało się coś złego, historia staje się tak zagmatwana, pokręcona i dziwna, że odechciewa się czytać dalej. Wszystko jest tak pomieszane i pokomplikowane, że chyba nie zdziwiłabym się jakby nagle przeszła w fantastykę i bohaterów zaatakowałyby smoki. 🙈 Nie dokończę tego, bo wole pozostać przy sentymencie do pierwszej części.
Kocham. Kocham. Kocham. Prawdopodobnie to sentyment, bo czytałam już na wattpadzie (praktycznie od razu, gdy została napisana), ale jest to jedna z moich ulubionych ksiazek Kocham Williama Kocham relacje głównych bohaterów Kocham całą fabułę 2 część jest jeszcze lepsza i nie moge się doczekac wydania, ta zdecydowanie mnie oczarowała Wiadomo, jest parę błędów, ale to debiut autorki, więc jestem pewna, że jeszcze zaskoczy Nie pamietam, kiedy płakałam na zakończeniu tak bardzo, jak tu Po prostu bardziej niż „kocham” tę historię. PS. 220 znaczników mówi samo za siebie hahahah
Zaczynała się bardzo obiecująco, ale czym dalej tym było gorzej.
Zazwyczaj próbuję najpierw wymienić jakieś plusy: styl pisania autorki jest prosty i był naprawdę przyjemny do momentu, w którym fabuła zaczęła pędzić, a ja nie nadążałam co się w tej książce właściwie dzieje!
Uważam, że czytałoby się ją o wiele lepiej, gdyby autorka dodała więcej opisów, bo niestety, ale większość książki to same dialogi. Mam wrażenie, że był to jeden z powodów, przez który gubiłam się w fabule.
Tak naprawdę w trakcie czytania zastanawiałam się, czy ktoś dokonywał jakichś poprawek, bo niektóre zdania powtarzały się co drugą stronę.
Książka była bardzo przewidywalna i to chyba najbardziej mnie boli, bo bardzo lubię ten stan niepewności, czekając na to, co się wydarzy dalej!
Sama relacja bohaterów była bardzo toksyczna. Byli niezdecydowani i bardzo irytujący!
Jednak uważam, że komuś ta książka na pewno się spodoba, ponieważ już ma swoje grono fanów!
"Secret Game" już jako tytuł mnie przyciągnęło, czułam w nim nutkę mojego klimatu i jednocześnie niebezpieczeństwa co jeszcze bardziej mnie nakręciło.
Z początkiem opowieści myślałam, że będzie to jednak typowa opowieść w stylu "przyjaciel mojego brata" od której jak wielu z czytelników wattpada zaczynałam. Z czasem coraz bardziej zadziwiała mnie jednak treść tego dzieła, pragnęłam więcej I nie ukrywam, że zarwałam nockę przy tej książce.
Maddy to postać wybuchowa, niby grzeczna i poukładana ale ma swoje ciemne strony które są szybko ukazane. Jej problemy z czasem zaczęły przytłaczać też mnie i szczerze jej współczułam. Tego, czego dowiadujemy się pod koniec jest interesujące i jednocześnie ciężkie do przetrawienia.
William jest specyficzną osobą, po wielu akcjach zaczął mnie odpychać swoim zachowaniem i głupimi tłumaczeniami. Jego przeszlosc jest ponoć ciężka, lecz do końca nie dowiadujemy się, co się za tym kryło. Niektóre gesty mnie jednak zmiotły, pierścionki przyjaźni? Przecież to brzmi pięknie i slodko.
Inni bohaterowie też potrafią zaskoczyć, Megan? totalna zmiana, szacun. A Kate? jestem zawiedziona. Zed też się niestety nie popisał.
Przyznam szczerze, że były momenty, gdzie się pogubiłam przez sposób pisania autorki. Nie było to jednak coś złego, I dalej jestem pod wrażeniem jaką zblendowana miała psychikę pisząc to. Mam nadzieję, że kolejne części trylogii wyjdą szybko i będą tak samo cudowne!
Moje zaskoczenie na koniec było wielkie. Byłam przekonana, że to będzie happy end i słodka przyszłość. Teraz jestem zagubiona i tak jak pewnie większość, nie mam pojęcia jak potoczą się losy bohaterów w kolejnych częściach i już nie mogę się tego doczekać!
Mogę szczerze polecić tę książkę i mam nadzieję, że zachęciłam was do czytania, ponieważ naprawdę jest co! Jestem mile zaskoczona nawet tą piękną okładką, ponieważ można mysleć: "romans, to pewnie będzie okładka z dwójką szczęśliwych nastolatków ". Przyznam, że okładki z gołymi klatami i całującymi się ludźmi mnie odpychają. Zdarzyło się kilka przypadków gdzie po prostu z licznych poleceń kupiłam takie książki, I oczywiście wnętrzem mile się zaskoczyłam. Ta jednak jest zmysłowa, skromna i jednocześnie pociągająca. Autorka dobrze wiedziała co wymyślić, nie oszukujmy się, okładka pasuje idealnie do wnętrza. Jak to jednak mówią: "Nie oceniaj książki po okładce" i tego się trzymajmy!