Ona za bardzo siebie nienawidziła, on zbyt mocno tęsknił za swoją dawną miłością
Vafara i Royce spotkali się w momencie, w którym żadne z nich nie było gotowe na szczęście. Ona miała rodzinne kłopoty, on nie radził sobie z żałobą po ukochanej Maxine. Oboje mieli sporo do przepracowania. Dlatego, mimo że byli sobie przeznaczeni, z pierwszej próby bycia razem nie wyszli zwycięsko. Rozstali się na dłuższy czas. Roy pozostał w Seattle, gdzie nadal prowadził studio tatuażu, Vafie przeniosła się do nadmorskiego Galveston, by realizować się jako artystka.
Jednak nie zapomnieli o sobie i nie przestali się kochać. Po dziewięciu miesiącach od wyjazdu Vafary Roy odważył się do niej zadzwonić. Okazało się, że emocje między nimi nadal były silne. Tęsknili za sobą i mieli sobie mnóstwo do powiedzenia. Szczególnie Vafie, która wreszcie odnalazła swoją prawdziwą mamę…
Royce i Vafara podjęli kolejną próbę zbudowania związku. Czy tym razem im się uda?
Pierwszy tom lubiłam, ale tutaj niestety meh - mdłe i słodkie, aż do porzygu. W kółko odgrzewanie tego samego, ile można? Jak dla mnie mogłoby się skończyć na 1 tomie i otwartym zakończeniu. Na ostatnich 70 stronach zaczęło się dziać jak w brazylijskiej telenoweli aż się zaśmiałam na głos. Raczej nie będę czytać 3 tomu.
2,5 ⭐️ przez pierwsze 200 stron było tak cukierkowo, ze chciało mi się rzygac i nie byłam w stanie czytać jej. w końcu pojawiło się coś ciekawego, jakiś zwrot akcji, ale taki leniwy i do przewidzenia, ze nie wywołał we mnie żadnych emocji. ostatnie 40 stron były całkiem spoko dlatego dałam 5/10 ocenę
Drugi tom scars to dla mnie kolejna cudna przygoda z Vafara i Roycem. Nie jestem w stanie opisać jak bardzo uwielbiam ich historie. Ich relacja nie jest idealna, oni sami nie są perfekcyjni i to tworzy ich relacje prawdziwie przepiękna. Często w książkach jest idealizowanie relacji a tu widać prawdziwość i szczerość. Bohaterowie znów musza zmagać sie z przeciwnościami losu, w tym tomie nie zabrakło WIELU zwrotów akcji. Było wiele szokujących i emocjonalnych momentów! Ten tom bardzo mocno skupiał sie na ich relacji i był idealnym przejściem między bolesnym 1 tomem, a 3 którym już teraz wiem ze będzie mocny po końcówce… Nie bede zdradzała wiele w tej recenzji bo jest to drugi tom, ale jeżeli się zastanawiacie nad kontynuacja tej trylogii to totalnie warto! Z kolejnym tomem dostrzegamy więcej i czujemy więcej!
Skończyłam już jakiś czas temu, ale nadal średnio wiem co o niej napisać. Była poruszająca i złapała mnie w wielu momentach za serduszko, w pewnym momencie się nawet prawie popłakałam. Uważam jednak, że wiele rzeczy było tutaj nie potrzebnych, a ten urwany koniec popsuł wszystko, tym bardziej, że jestem pewna, że w 3 tomie będzie time skip. Fajną książka, ale też nie była niczym nie wiadomo jakim i chyba liczyłam, że będzie trochę lepsza. Gdyby nie te nie potrzebne wątki, które się pojawiły w połowie i ten koniec to na pewno lepiej bym oceniła. Wątpię, że będę czytać trzeci tom, bo nie lubię czytać o dzieciach głównych bohaterów.
3.5 ⭐️ pierwsze 150 stron były mdłe, za słodkie. wręcz nijakie. nie dla mnie takie cukierkowe pierdy. ciekawsza akcja zaczęła się rozgrywać dopiero przy ok. 100 stron do końca.
w moim odczuciu był to słodki romans z dawka bólu. osobiście wolę więcej bólu, dramatu itd. spodziewałam się czegoś więcej, ale to co dostałam nie było złe.
Pokochałam jeszcze na wattpadzie i kocham na papierze. Historia Roya i Vafie to miód na moje serce. Ta dwójka bezapelacyjnie mnie skradła. Już nie mogę się doczekać 3 części.
"ɢᴅʏ ɴɪᴇ ᴍɪᴀᴌᴀᴍ śᴡɪᴀᴅᴏᴍᴏśᴄɪ, ᴊᴀᴋ ᴘᴏᴡᴀżɴʏ ᴊᴇsᴛ ᴍóᴊ ᴘʀᴏʙʟᴇᴍ, ᴏ ᴡɪᴇʟᴇ ᴌᴀᴛᴡɪᴇᴊ ʙʏᴌᴏ ᴍɪ sɪę ᴏsᴢᴜᴋɪᴡᴀć, żᴇ ᴡsᴢʏsᴛᴋᴏ ᴍᴏżᴇ ʙʏć ᴡ ᴘᴏʀᴢąᴅᴋᴜ. ᴀʟᴇ ɴɪᴇ ᴍᴏɢᴌᴏ." ▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎▪︎ Po przeczytaniu pierwszej części trylogii Scars, byłam pewna, że już nic mnie tutaj nie zaskoczy. Myliłam się.
Historia Royce'a i Vafie wywołuje we mnie tyle emocji, że czytanie tego jest dla mnie rollercosterem. Uwielbiam po prostu tą dwójkę.
W tej części widać, że relacja Royce'a i Vafary nie jest idealna, nie jest perfekcyjna, a przede wszystkim oni sami tacy nie są. Muszą mierzyć się z wieloma przeciwnościami losu, które napotykają na swojej drodze.
Nie zabrakło tutaj wielu przeróżnych plot twistów, o których koniecznie musicie się sami przekonać z racji tego, że nie chcę spoilerować!
Fakt faktem, przez pierwszą połowę książki było cukierkowo, ale moim zdaniem wyszło wszystko na plus, ponieważ główny bohater jest takim misiem potulnym i akurat do niego to pasuje.
W tej historii każdy odnajdzie cząstkę siebie.
Przepłakałam na niej tyle, że powiedzenie "morze łez" to zdecydowanie za mało.
Oczywiście zakończenie wbiło mnie w podłogę. Monika nie byłaby sobą, gdyby zakończyła spokojnie historię.
Jestem zakochana, co tu dużo mówić. KONIECZNIE MUSICIE TO PRZECZYTAĆ, BO NIE MAM SŁÓW DO TEGO, JAK BARDZO JEST TO KOMFORTOWA I URZEKAJĄCA HISTORIA.
Monika stworzyła coś pięknego, a zarazem coś cholernie bolesnego. Ostatnie rozdziały były tak ciężkie, że jestem w podziwie, jak Monika świetnie dobrała wątki, a zarazem potrafiła, tak dotrzeć do mnie, aby słowa wypowiedziane w tej historii dotknęły mnie bardziej niż bohaterów.
Scars są definicją blizn w mojej duszy, a zarazem w własnej głowie. Jest to książka, która mnie szczerze pokochała i mogłam w niej znaleźć bezpieczne miejsce, Scars2 początkowo opatuliło, aby pod koniec wrzucić mnie do lodowatej wody.
„Byliśmy niemal zespoleni, tacy dopasowani. Byliśmy pełnią.”
Kocham ich historię mimo, że zadaje mi ból i to jak nasi bohaterzy są wystawieni na próbę wytrzymałości. Vafara pragnie szczęśliwego życia z Royce’m ale dalej pewna osoba nie pozwala jej na to. Nie przeżyje, jeśli w ich życiu się nie uspokoi! Serio ja już jestem przygotowana na wszystko.. Były momenty, gdy myślałam że to jakiś żart. Autorka chce mi zniszczyć psychikę. Czekam na kolejną część i liczę na dobre zakończenie.
Nie lubię dawać tutaj takich obkrojonych recenzji, nie mogąc w pełni uzasadnić swoich decyzji, dlatego tylko z grubsza podsumuję. Bardzo lubię tą trylogię pod wieloma względami. Przede wszystkim doceniam, jak Monika zbudowała bohaterów i rozpisała ich relację. Brakowało mi takiej szczerej miłości, nienaznaczonej wzajemnymi uszczypliwościami. Poza tym pióro autorki jest przyjemne w odbiorze, dzięki czemu jej książki tylko zyskują. Z początku, choć to niesłychane, ilość ciepła mnie trochę przytłoczyła. Wydarzenia dość szybko się przeplatywały, czasami mnie nie przekonując. Sama fabuła ponownie mnie urzekła. Wbrew późniejszym smutnym scenom, miło mi będzie wracać do konkretnych, uroczych fragmentów. Zakończenie spowodowało, że z trudem będę wyczekiwać następnej części
This entire review has been hidden because of spoilers.
4.5 Chociaż bardzo bym chciała nie mogę dać tutaj 5⭐️ Ich Historia jest piękna, ale momentami za słodka i przydługawa. Chociaż końcówka to coś co kompletnie mnie wbiło w fotel, to czytałam tą książkę miesiąc, więc troszkę długo jak na mnie
Ta książka to moja miłość, komfort i ból w jednym. Nie jestem w stanie opisać ile emocji przewijało się przez moją głowę podczas czytania. Mimo, że historię znam jeszcze z wattpada, czytając ją po raz drugi, na papierze przeżywałam wszystko dwa razy mocniej.