Piękna i młoda terrorystka Safija. Pragmatyczna swatka Warda. Umm, radykalna saudyjska matka. Giri, księżniczka slumsów. Nadira, muzułmańska guru. Przemytniczka Ajsza. Latifa, bizneswoman z Kataru. Nieprzejednane, surowe, troskliwe i czułe. Walczą o miłość, lepsze życie lub swój utracony świat. Kobiety świata islamu. W spotkaniu z Magdaleną El Ghamari zdecydowały się otworzyć i opowiedzieć swoją historię. Przekonaj się, jak naprawdę żyją kobiety islamu.
Kto ocenił tę książkę po okładce, ten się nie pomylił. Książka wspiera przekazywanie fałszywych wyobrażeń na temat kobiet wyznających islam. Nie ma wiele wspólnego z reportażem. To raczej wybrane pod sprzedażowy klucz wycinki z nieregularnie prowadzonego pamiętnika, do których dołożono daty i definicje przywołane bez podania źródła. Autorka prezentuje banalne, a często i szkodliwe wnioski. Redaktor nie miał szans zapłakać jak wydawał, bo chyba żaden redaktor tego nie czytał. Wewnątrz historii - chaos i nieuzasadnione skoki z jednego wątku na drugi. W całej książce burdel, nie interpunkcja.
Niezwykle ciekawy temat podjęty w taki sposób, jakby nastolatka pisała bloga. Literacko książce brakuje korekty. W jednym zdaniu trzy razy występuje sformułowanie Bliski Wschód, wielokrotnie powtórzone „ale”, brak przecinków. Ponadto, samej treści brakuje głębi. Przytaczane historie są jedynie zarysowane, nie ma w nich próby zrozumienia, a i opis jest niezwykle pobieżny. Najtrudniejszy był dla mnie jednak nieustanny język oceny. Pisanie o ludziach per „zdziczali”, excuse me… pani Magdalena nie zapomniała w każdym rozdziale nadmienić, ze jest ekspertka i akademiczką, zapomniała natomiast o używaniu faktycznego języka nauki.
Myślę, że to nie miała być książka naukowa tylko tak jak napisała na początku książki autorka są to po prostu jej prywatne wspomnienia i zapiski. Patrząc na te książkę przez ten pryzmat uważam, że nie była zła, pozwala zobaczyć świat kobiet żyjących w krajach Islamskich od środka. Wystraszyłam się na początku negatywnych ocen, ale nie żałuje, że przeczytałam bo jako DZIENNIK ta książka była po prostu dobra. Autorka też nie ocenia swojej książki jako pozycji naukowej, mówi wprost, że to jej zebrane zapiski więc nie rozumiem negatywnych komentarzy o braku naukowego języka i że książka nie ma nic wspólnego z reportażem… no nie ma - ale autorka zaznacza to we wstępie.
Książka zasługuje w mojej ocenie na 3 gwiazdki, ze względu na poruszaną tematykę i lekkość pióra autorki.
Jednak w całej książce, brakuje trochę usystematyzowania wszystkich tematów oraz większych przemyśleń lub konkluzji.
Jest to zdecydowanie bardziej dzienniki niżeli reportaż. Jeśli lubisz luźne wątki, bez zbędnych opisów to jest książka dla Ciebie. Jeśli jednak oczekujesz większych opisów i próby zrozumienia, których tematów - moim zdaniem nie znajdziesz tego w tej książce.
Niektóre historię miały rozpisane tło wydarzeń, co dawało szansę na zrozumienie historii danej bohaterki. Jednak w większej ilości historii po prostu tego zabrakło.