Wychowana na pustyni Zirra nienawidzi Dominium równie mocno, co zbierania drogocennej rudy białopyłu pomiędzy wydmami, ale kiedy jej siostra zostaje porwana przez kult Wszechśmierci, bez namysłu rusza w pościg. Karamis, poszukiwany listem gończym kapitan, to człowiek, któremu Zirra nigdy by nie zaufała, ale wróg to niekiedy jedyny pewny sojusznik na szlaku.
Życie porucznika Staurosa przerywa kula z muszkietu, ale to dopiero początek jego drogi, która prowadzi do zapomnianej przez świat doliny, skrywającej niejedną tajemnicę. Astris, młoda dyplomatka zza morza, otrzymuje zadanie wykradzenia Widzącej Pustkę, tajemniczej księgi, skrywającej sekrety kultu Wszechśmierci.
Losy bohaterów powoli się splatają, gdy przeszłość, dotąd zakopana pod piaskami pustyni, zaczyna budzić się do życia. Szybko się okazuje, że niektóre rzeczy nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego – zwłaszcza gdy mogą wpaść w niepowołane ręce.
Grzegorz Wielgus rozpoczyna nową fenomenalną serię, tworząc unikalny świat pełen wyrazistych postaci, mrocznych intryg, pradawnych tajemnic i brutalnych pojedynków.
No powiem wam, jestem nieco w szoku. Niesamowicie porządne epic fantasy. Niedługo biorę się za drugi tom i liczę, że Pan Wielgus nie planuje robić sobie przerwy w pisaniu kolejnych.
Jeżeli kochacie książki Danielle L. Jensen, pokochacie też „Pieśń pustyni”! Kilka razy zbierałam szczękę z podłogi. Mam obsesję na punkcie Karamisa. Uwielbiam wątek Astris. I dalej nie wierzę w to, że to powieść polskiego autora (do tej pory omijałam polską fantastykę szerokim łukiem, będę musiała zmienić swoje podejście hehe). Światowy poziom! Największe odkrycie tego roku 🔥 I miłość życia!
650 stron pierwszego tomu serii fantasy Ostrza Erkal, które jest absolutnie pochłaniające i bardzo dobrze napisane. Mimo długości książki, akcja ani na chwilę nie zwalnia, a zostajemy wrzuceni w nią już od pierwszej strony, gdzie poznajemy naszą główną bohaterkę Zirrę - białooką, wychowaną przez pustynię, której przysięgam, że nie da się nie lubić. Od samego początku dziewczyna jest goniona między wydmami piasku, które mam wrażenie, że same przewracały mi strony książki, a nie robiły tego moje palce - tak się wkręciłam w opisy tej książki! Robota wykonana prześwietnie. I ciągle przewija nam się zdanie, które mogliście przeczytać jako pierwsze w mojej opinii - zabij albo giń. Te trzy słowa mogą opisać tę książkę. Mamy intrygi, tajemnice, pełno fenomenalnie stworzonych bohaterów, z których z resztą też perspektywy jest prowadzona akcja, bo ma ich kilka! A ja to bardzo lubię w książkach, nie wiem jak Wy 🙈
I jeszcze jedno słowo by musiało się znaleźć, by opisać tę książkę, choć właściwie jest ono zawarte między wierszami w tych trzech poprzednich - pojedynki. Ta książka w pewnym momencie skojarzyła mi się tak bardzo z Igrzyskami Śmierci albo dylogią Villians „Wszyscy jesteśmy łotrami” i „Wszystkie nasze klęski” właśnie pod względem pojedynków, że nie mogłam o tym nie wspomnieć w poście. A Zirra względem swojej zawziętości i charakteru przypominała mi np Rin z mojej ukochanej Wojny Makowej 🥹
Świetna! Naładowana tyloma motywami i wątkami, że nie ma chwili oddechu. Może momentami za dużo się wręcz dzieje, ale mnie historia Zirry zupełnie kupiła i zamierzam niedługo sięgnąć po drugą część.
3.75/5 Kawał solidnej fantastyki. Moja ocena wynika jedynie z faktu, że ta historia była w zbyt bliskiej styczności z czytanym przeze mnie Jadeitem i Cesarstwem Potępionych. Myślę, że gdyby powyższe jej nie przyćmiły, osiagnęłaby wyższą notę. Ajajajajaj.
Wow, brak mi słów żeby opisać tę książkę tak jak na to zasługuje. Znakomita fantastyka. Mogłabym powiedzieć chociażby: Cudze chwalicie, swego nie znacie.... Wielowątkowa, świetni bohaterowie, wciągająca fabuła, bardzo ciekawa kreacja świata, świeża, angażująca. Jak ja doczekam do kolejnego tomu🥹?!?!
Pozwolę sobie zacząć od tego, że kocham klimat pustyń. Jak również czuje się zauroczony w tą książką. Nie będę ukrywał krążyłem wokół tej książki dość długo, bałem się jej zwyczajnie. Co mogę powiedzieć, Panie Wielgus giga szacun. Pieśń pustyni to książka nie mająca kompleksów wielkich fantasty zachodu. Naprawdę Pieśń pustyni mogę stawiać na równi z bardzo rozpoznawalnymi seriami. To książka Epicka i naprawdę moim zdaniem bardzo dobra. Magia i polityka przeplatają się w epickiej narracji, którą przedstawia nam Wielgus. W dodatku są one jak by jednością przez co czyta się to z zapartym tchem. Intrygi to nie Martin, Joe czy Kres. Jednak są one solidne i miejscami zaskakują. Grzegorz doskonale wie jak napisać dobrą powieść Fantasy, a jednocześnie wnosi coś nowego do gatunku, przyciągając zarówno wytrawnych czytelników, jak i tych, którzy szukają czegoś świeżego. Świeżość polega na tym, że autor świetnie nie jedną powieść fanatyczną czytał i postanowił z nich wyciągać rzeczy dobre jak i te które go interesują. Autor wziął liczne elementy gatunku i połączył je w coś nowego.
Główna bohaterka, Zirra, to młoda kobieta z niezwykle silnym charakterem, której los nie szczędził ciosów. Wychowana na nieprzyjaznych piaskach pustyni Erkal, musi mierzyć się z wyzwaniami, które złamałyby niejednego wojownika. Zirra to postać wielowymiarowa – z jednej strony pełna determinacji i zaciętości, z drugiej nosząca w sobie ból, który kształtuje jej dążenie do zemsty. Jej walka z Dominium, które zagrabiło jej dom, jest sercem tej opowieści. Dominium, napędzane pragnieniem zdobycia niezwykle cennego minerału – białopyłu, staje się symbolem brutalnej siły, której przeciwstawia się bohaterka.
Następnym z bohaterów jest Karamis, którego pokochałem szczerzą miłością. To człowiek zniszczony a jednak wciąż walczący. To człek smutny a jednak wciąż wesoły. To postać z pięknie ciętym humorem, ale i ogromną ukryta w sobie tragedia, zapijaną alkoholem. To naprawdę złożona postać której losy chce się poznawać. Karamis to postać, która ma naprawdę dobre dialogi. Świetnie się go słucha a jego relacja z inną postacią to po prostu coś pięknego.
Astris Glifotwórczyni dalekich krain, która pierwszy raz zostaje wypuszczona w świat, nieznająca jeszcze ceny, jaką owa wolność będzie ze sobą wiązać. Jej wątek jest naprawdę interesują i w nim jest właśnie najwięcej zaskoczeń. Wątek Astris jest dla mnie na ten moment najbardziej interesujący. Jej kompanem jest Teris złodziej/szpieg o dość ciekawej roli w tej książce.
Ostatnim głównym bohaterem jest Stauros, jednak o nim mało mogę napisać, mam wrażenie, że to postać na późniejszy etap cyklu. Jego wątek najbardziej służy na razie ekspozycji świata. Chodź sam Stauros ma ciekawy charakter i uważam, że w późniejszych etapach mogę bardzo go lubić to na razie ciężko mi mieć dla niego jakoś mocniejszą opinie.
Wielgus, kreując świat "Pieśni pustyni", pokazuje duży talent w budowaniu rozbudowanej rzeczywistości, gdzie każdy element – od geografii po kulturę – jest drobiazgowo przemyślany. Autor zręcznie balansuje między narracją skupioną na bohaterach a szeroką perspektywą historyczno-polityczną, w której rozgrywa się ich los. Często ekspozycja to tłumaczenie jakiś rzeczy postacią z poza Dominnium więc często jest ona dość naturalna, małymi mankamentami. Wprowadzenie wielu postaci, każdej z własnym unikalnym tłem i motywacją, dodaje powieści głębi, a zarazem nie pozwala na nudę. Myślę, że każdy znajdzie swojego bohatera któremu chce kibicować.
Szczególną zaletą książki jest sposób, w jaki Wielgus unika popadania w klisze romantyczne. W "Pieśni pustyni" nie znajdziemy sztampowych wątków miłosnych, które często służą jedynie za wypełniacz. Zamiast tego, relacje między postaciami są złożone, a miłość, jeśli się pojawia, jest jedynie jednym z wielu aspektów życia bohaterów, a nie jego głównym celem. Generalnie myślę, że relacje między postaciami wypadają bardzo dobrze w tej książce.
Widziałem, że ludzie porównują pieśń pustyni do Malowanego człowieka Bretta. Parę elementów widzę, jednak w przeciwieństwie do Bretta tutaj nie ma luk światotwórczych na każdym kroku i brak tu tych dziwnych około erotycznych scen na każdym kroku i "umroczniania" na siłe świata przemocą seksualną. Ludzie porównują do DUNC ale, szczerze po za tym, że tu też istniej magiczna substancja na pustyni to innych cech wspólnych nie widzę.
Dla czystej formalność: Tempo książki jest dobre i dość szybkie. Wydarzenia nie dzieją się przypadkiem za co wielki szacun. Bohaterowie mimo, że ich kreacje są mi znane z innych dzieł kultury to ci są po prostu jacyś. Mają charyzmę chce ich słuchać. "Pieśń pustyni" Grzegorza Wielgusa to książka, która choć nie rewolucjonizuje gatunku fantasy, z pewnością wnosi do niego powiew świeżości szczególnie na Polski rynek. To powieść o walce, determinacji i poszukiwaniu własnej drogi w świecie pełnym niebezpieczeństw i moralnych dylematów. Choć wiele elementów może wydać się znajomych, autorowi udaje się stworzyć historię, która wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się oderwać aż do samego końca. Jeśli szukasz epickiej przygody w surowym, lecz fascynującym świecie, "Pieśń pustyni" będzie doskonałym wyborem.
Pan Wielgus dał mi nadzieje, na kolejnego świetnego autora Polskiej fantasy. Z czystym sumieniem mogę polecać tą książkę, niech ta perła nam nie zaginie. 4.5/5 GDZIE MAPA PANIE WIELGUS. JAK TO BEZ MAPY W EPICKIM FANTASY
„Pieśń pustyni” Grzegorza Wielgusa podbiła moje serducho. Mam nadzieje, że drugi tom jest już bliżej światła dziennego niż dalej. 🙈
Czas abyście poznali Zirrę, pustynną kobietę, białooką, która przemierza pustynie w poszukiwaniu białopyłu - rudy, który jest daniną. Daniną, którą mieszkańcy Kazaru oraz innych podbitych ludów muszą płacić Dominium. Zirra jest zawziętą i silną bohaterką. Potrafi zacisnąć zęby i robić swoje jednak w momencie, gdy jej siostra zostaje porwana bez namysłu rusza w pościg…
Jednak to nie wszystko bo cały świat zbudowany przez autora jak i sama historia są bardzo mocno rozbudowane. Mamy tutaj losy kilku bohaterów, które wraz z rozwijającą fabułą coraz bardziej się zacieśniają. Wspomniałam głównie o Zirrze bo to bohaterka, która stała się najbardziej bliska mojemu sercu, jednak nie można odmówić pozostałym postaciom świetnej kreacji i tego, że każdy na swój sposób jest unikatowy, ale przede wszystkim wyrazisty.
„Pieśń pustyni” to kawał książki. Bardzo dobrej książki przepełnionej brutalną walką, intrygami, tajemnicami, zaskakującymi zwrotami akcji no i przede wszystkim - AKCJĄ.
Kocham grube książki tak samo mocno jak się ich jednocześnie trochę boje, a tutaj prawie siedemset stron mignęło mi w oczach i zanim się zorientowałam przekręcałam ostatnie strony. Jak? Kiedy? Nie mam pojęcia, ale naprawdę potężnie przepadałam!
Serce mi się raduje za każdym razem gdy trafiam tak dobrą fantastykę spod pióra polskiego pisarza - jak widać Polska też potrafi. 🧡
Miłośnicy pustynnych klimatów (i nie tylko) bierzcie w ciemno!
Doskonała, porywająca przygoda w pustynnym klimacie, z rozbudowanym światem, wiarygodnymi bohaterami i świetnym humorem. Przepadłam. Światotwórczo ta książka stoi na najwyższym poziomie - jest tutaj wszystko, czego mogłabym sobie życzyć od takiej powieści; wielokulturowość, system magiczny, religia, wierzenia, artefakty z zamierzchłych czasów, które nie straciły swej mocy... A co najważniejsze autor zwraca uwagę na szczegóły, dzięki którym świat staje się prawdziwy i tętni życiem, a nie pozostaje jedynie mapą narysowaną na papierze (choć brak mapy trochę boli), dostajemy przekleństwa typowe dla krainy, w której toczy się akcja, selekcję alkoholi wymyślonych na potrzeby książki czy w końcu wspaniałe zwierzęta, które istnieją tylko i wyłącznie na kartach tej powieści. (Szkoda, bo chciałabym shavara.)
Ale to było dobre! Niech to wiatr porwie! Ta książka to połączenie Gladiatora, Diuny i Johna Cartera w jednym! Mocne kobiece postacie budują tę historię od podstaw. Super wykreowany świat, dobra historia i nieźle poprowadzone wątki głównych bohaterów, które z pozoru różne, dążą do tego samego celu. COŚ FANTASTYCZNEGO!!! Czekam na więcej 💕
Usually when I read a book, I only see main characters and things that they come in contact with. Imagine a person who is walking through mist and once they touch something or come close to it, the thing materialises in their hands, appears out of thin air right next to them. Important elements are conjured by my imagination only when they are needed for visualization.
In case of "Pieśń pustyni" I could see the whole landscape.
Writing style paints detailed scenes, throws us right in the middle of action, wants us to keep up with it as it takes our hands and never lets go. Prose is not lush and overly poetic - it's descriptive with an adequate amount of artistic expressions. When it has to be brutal - the writing embodies it. When it needs a contemplative note - the writing allows it. Detailed descriptions of terrain, nature and cities provide a much needed immersion into world-building without dragging the plot.
Each character makes the book come to life, even those who appear episodically. They all feel like real people - flesh and blood, minds, motives and backstories all colliding, parting ways or flowing in parallel lines. Even if some characters may seem a little stereotypical, it's not a flaw I'd consider unforgivable. Those stereotypes serve a purpose of presenting particular attitudes and behaviours, or at least it's how it seemed to me.
The main cast is growing with each new chapter and I can't say I hated it. As for secondary and episodic characters, I must admit that I kept forgetting who is who, but when it comes to main characters I managed to remember who is who and what's their goal. Their stories were pretty easy to follow and each POV kept me hooked. I appreciate the fact that each POV focuses on something different which allows to explore different sides and layers of the book's universe. Even though all those layers differ, in the end we realize that everything is connected in one way or another, so discoveries made in one POV connect to something that happens in another POV. Trying to piece all the pieces together was a quite satisfying experience, when all paths seemed to be leading to one point. And each POV character was interesting enough to keep me entertained! I even grew fond of those characters - some more than the others. Hell, I even teared up at the end! No character is of pure heart which led to the inevitable "there's no good/bad guys here so you can root for anyone or no one". I do believe most of the characters are good at heart so I can't say "oh yes, these are the best morally grey characters I've ever seen!" but pureness of motives each character has, vary so I wouldn't say that "yes, these characters did no wrong, wouldn't hurt a fly!" either. I guess you'd need to find it out yourself.
Family bonds, trust, political schemes, betrayals, sacrifices, colonialism, nature of war, human nature, obligation vs heart, revenge - there's a lot of themes the story revolves around and I believe everyone will find something they'll like. A whole buffet, if I may say so.
World-building and all that lore surrounding magic system is vast and extensive. We have a world where many nations and countries exist, where the line between a war crime and military defence is movable depending on which character tells the story. I love it when authors present such vast world-building and lore, but this book failed at providing a clear image of the world. The lore? All the facts revealed in the story so far are easy to digest. World-building? In most parts it was great. I enjoyed all the little details on everyday life of citizens of the empire (types of alcohol named after gems and stones? fascinating!). However, *in Shrek's voice* They don't even have maps! This book doesn't have any world map, there's no dictionary of words existing only in this universe. Each time another nation was mentioned I had a hard time imagining where it lives, where it comes from. Political borders are so hazy that I can't even say I know what administrative divisions exist. Some names weren't as often used so I kept forgetting what a given nation/city name meant and where it was placed on the world map. PLEASE, PUBLISHER, I'M BEGGING ON MY KNEES, GIVE US A MAP!
"Pieśń pustyni" is one of the best books written by a Polish author I've ever read. I'm glad authors like Grzegorz Wielgus become a part of our publishing market and deliver such intriguing stories. Sure, there's a lot of elements inspired by the well-known fantasy series, but it all remains fresh. I'm not sure how veterans of fantasy genre would view this book. Maybe there's nothing that would surprise them, maybe there's nothing they'd find original... who knows? I personally loved this story and I'll read other installments as well! Definitely a rec from me.
Myślę, że ta powieść byłaby dużo popularniejsza gdyby miała lepszą okładkę - ta obecna niestety wygląda jak z lat 90-tych.
Każdy z czterech wątków był ciekawy, nasycony akcją i nie mogę powiedzieć, by któryś był nudny, co często się zdarza przy narracji z kilku perspektyw. Autor bardzo fajnie wprowadza czytelnika w stworzony świat nie serwując mu na początku info dumpu tylko uchylając informacji po trochu.
Wątek kultu Wszechśmierci bardzo mnie zaintrygował. Pustynia i białopył przypominały mi Duinę z przyprawą, natomiast same walki na arenie i szukająca zemsty Zirra skojarzyły mi się automatycznie z drugim tomem Nibynocy. Obie te książki uwielbiam, więc i tu mi się podobało, zwłaszcza, że autor ma całkiem niezły warsztat i większy plan na tę historię.
I pewnie podobałoby mi się jeszcze bardziej gdyby nie to, że słuchając audiobooka strasznie myliły mi się Erin, Eristi i Erkal.
Moje pierwsze spotkanie z autorem było przy książce „Saal” tego samego wydawnictwa, czyli Initium. Jak zobaczyłam tę fantastyczną cegiełkę mocno ciekawa byłam co tam Grześ ukrył dla czytelnika. Przed wami 624 strony emocji, które będą trzymać w napięciu do ostatniej strony. Mieliście kiedyś, tak że podczas czytania czułeś smak potraw, o jakich pisał autor w książce albo klimat, jaki panował w danym rozdziale? A może czuliście ból zadawany bohaterom lub siłę, z jaką nasz bohater pokonał przeciwnika? Już nieraz pisałam o tym i bardzo się cieszę, że teraz miałam dokładnie takie same odczucia, bo to pokazuje, że dana literatura wpadła w me gusta.
Nie ukrywam, że było kilka momentów, w których zgubiłam się i musiałam wrócić, ale to nie miało wpływu na jakoś książki. Musicie mi wybaczyć, ale nie będę przepisywała opisów książki typu, kto z kim i dlaczego, bo tego jest pełno w internecie, a jeszcze lepiej, jak zajrzycie na stronę autora lub wydawnictwa. Prywatny zachwyt to taki, że w książce główna bohaterka to kobieta imieniem Zirra, która według mnie jest najlepsza w zbieraniu drogocennej rudy białopyłu oraz jest dowodem na to, że siła jest kobietą i jak już ktoś zajdzie jej za skórę kobiecie to nie ma wybacz, będzie grubo! Dlaczego o tym pisze? Bo (lekki spojler), ale nie mówiący o zakończeniu to taki, że przez kult Wszech śmierci porywa jej siostrę, ale kim są i dlaczego doszło do tego to cicho sza z mojej strony. Uwieźcie mi to tylko kropla w morzu przygód, jakie przyjdzie jej przeżyć. Kto stanie na jej drodze? Z kim trzymać sztamę, a kogo unikać szerokim łukiem? Ja tego wam nie zdradzę, ale w świecie widzącej pustkę będzie się działo. Gratuluję autorowi panowania nad tymi wszystkimi sznurkami, które pod koniec dadzą klarowną sytuacje i jasny punkt wyjścia oraz charakterystykę postaci. Myślisz, że to tylko płytka postać, a tu nagle TADA i macie wielka akcje, z której trudno jest wyjść, i to jest właśnie extra w książkach Grzegorza Wielgusa. Mam nerwa, bo muszę czekać na drugi tom, a wam zazdroszczę, że przed wami ta przygoda. P.S. praca na pustyni to chyba jedna z najgorszych prac jakie mógłby wykonywać człowiek.
To było BARDZO dobre totalnie w moim stylu. Uwielbiam klimaty pustyni i mam nadzieję, że będzie go nieco więcej, a do tego Gladiatorzy, kto ich nie lubi. Bohaterowie też byli fajnie wykreowani, chociaż myślę że przez audio nie przywiązałam się do nich aż tak jak byłoby w to w papierze. Chociaż wątek Zirry i Karamisa widocznie się wybijał i to on najbardziej mi się podobał. Żałuję trochę, że nie było więcej opisu tych walk na arenie i życia tam, bo w tamtym momencie powieści autor ewidentnie postanowił trochę rozwinąć inne wątki. Jednak nadal bardzo wciąga i zupełnie się przez to płynie.
Pieśń pustyni Grzegorza Wielgusa kusiła mnie już od jakiegoś czasu – a że wśród czytaczy wyzwania #polskafantastykafajnajest zbierała same pochwały, to wiadomo, musiałam sprawdzić, o co tyle szumu. I oto jestem.
Erkal. Wychowana na pustyni Zirra nienawidzi Dominium równie mocno, co zbierania drogocennej rudy białopyłu pomiędzy wydmami, ale kiedy jej siostra zostaje porwana przez kult Wszechśmierci, bez namysłu rusza w pościg. Karamis, poszukiwany listem gończym kapitan, to człowiek, któremu Zirra nigdy by nie zaufała, ale wróg to niekiedy jedyny pewny sojusznik na szlaku. Życie porucznika Staurosa przerywa kula z muszkietu, ale to dopiero początek jego drogi, która prowadzi do zapomnianej przez świat doliny, skrywającej niejedną tajemnicę. Astris, młoda dyplomatka zza morza, otrzymuje zadanie wykradzenia Widzącej Pustkę, tajemniczej księgi, skrywającej sekrety kultu Wszechśmierci.
Losy bohaterów powoli się splatają, gdy przeszłość, dotąd zakopana pod piaskami pustyni, zaczyna budzić się do życia. Szybko się okazuje, że niektóre rzeczy nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego – zwłaszcza gdy mogą wpaść w niepowołane ręce.
Mega Świat. O rany, co to była za jazda!
Pieśń pustyni Grzegorza Wielgusa wciągnęła mnie jak burza piaskowa i nie chciała wypuścić. Myślałam, że dostanę klasyczne fantasy z pustynnym krajobrazem w tle, a tymczasem wpadłam w wir epickiej przygody z tajemniczymi kultami, białookimi niewolnicami i typem, który na początku wyglądał na kompletnego skurczybyka, a potem… no cóż, może nie stał się ideałem, ale okazał się całkiem znośnym facetem.
Wśród bohaterów oczywiście najbardziej błyszczy Zirra – pustynna wojowniczka. Twarda, waleczna, ale pod całą tą skorupą kryje sporo blizn (i nie mam na myśli tylko tych fizycznych). Karamis z kolei to klasyczny gbur – ale z tych, których mimo wszystko się lubi i którym się kibicuje. Jego relacja z Zirrą, która stopniowo ewoluuje od wzajemnej niechęci do… no, powiedzmy, że pewnej formy sympatii, jest po prostu cudowna.
Fabuła? Wciąga jak ruchome piaski. Jest akcja, są polityczne intrygi, nie brakuje zwrotów akcji, choć przyznam, że czasem pewne rzeczy można było przewidzieć.
No i świat przedstawiony – rozbudowany, szczegółowy, pełen klimatycznych opisów i ciekawie skonstruowanej magii. Momentami może trochę zbyt szczegółowy, bo zdarzało mi się zgubić w gąszczu opisów, ale to już czepialstwo.
Reasumując: Pieśń pustyni Grzegorza Wielgusa to świetne fantasy, które wysłuchałam (Sebastian Misiuk zrobił w audiobooku kawał dobrej roboty) z prawdziwą przyjemnością. Może i miejscami trochę przymula opisami, ale całość to i tak petarda.
Polecam wszystkim, którzy lubią magię, intrygi i bohaterów z pazurem!
"Pieśń pustyni" to powieść, którą już mniej więcej w połowie mogłam określić jako najlepszą lub jedną z najlepszych książek tego roku i która trafiła do moich ulubieńców wszech czasów!
Czułam się jakby została napisana specjalnie dla mnie, jest książką o jakiej marzyłam, jest tym czego poszukiwałam od lat, jeśli nie całe życie, jeśli chodzi o powieść w pustynnym klimacie.
Książka jest dość długa i złożona, więc ciężko pokrótce opisać o czym właściwie jest, zajęłoby to za dużo czasu, ale tę złożoność, głębię i bogactwo świata czuć! Czuć przez całą książkę 😍
Pokochałam tu klimat, jest dokładnie tym czego oczekiwałam od powieści w pustynnym motywie. Pokochałam ciekawy i wielowarstwowy świat, pokochałam intrygujący system magii jaki stworzył tu autor, pokochałam różne wątki, a jest tu wiele takich, które uwielbiam - motyw drogi, zemsty, zdrady, walki, złodziejski.
Podobały mi się intrygi polityczne, wątek fanatyków religijnych, poszukiwaczy różnego typu, niewolnictwa i walk gladiatorów, życie tych na początku i na końcu przedstawionego tu łańcucha pokarmowego.
Bohaterowie mają głębię, są szarzy moralnie, przeżywają różne rozterki i naprawdę nie mają łatwo! Bardzo się z nimi zżyłam, wielu mocno kibicowałam, polubiłam ich i przyjęłam jak swoich ♥️
Naprawdę jest to świetna książka, którą polecam każdemu fanowi dojrzałej fantastyki - a dla fanów pustynnych klimatów to pozycja obowiązkowa! Nic innego w tej tematyce nie dało mi tyle satysfakcji z czytania! Fantasy na światowym poziomie w najlepszym wydaniu i tego słowa znaczeniu 😍
Jeśli miałabym wskazać jakieś wady to brak mapki - ale z czasem się do niego przyzwyczaiłam, oraz brak marginesów i ściany tekstów na stronie - ale do tego też przywykłam 😅
Ale poza tym "Pieśń Pustyni" wydaje mi się powieścią idealną, książką doskonale skrojoną, a już zwłaszcza pode mnie. Jestem pełna podziwu dla autora za stworzenie tego arcydzieła 😍
Polecam każdą ręką i nogą, jeśli jeszcze nie czujecie, że Wam ją wciskam z całą siłą to proszę, poczujcie to teraz 😂 naprawdę, ta książka stała się jedną z moich ulubionych, czekam więcej! ♥️
Zabij albo gin to zasada panującą od wieków na pustyni, Zirra od której zaczyna się nasza podróż przez wydmy jest Pustynną - dzięki wrodzonym umiejętnościom jej rodzaj jako jedyny potrafi odnaleźć w pustynnych piaskach cenny kruszec, a nic nie jest tak cenne i trwałe jak ruda bialopyłu.
Gdy przypadkiem trafia na tajemnicze ruiny i znajduje metal, nie zdaje sobie sprawy, jakie nieszczęście sprowadzi na nią to odkrycie... To początek opowieści jednaj z głównych bohaterów Pieśni Pustyni.
Uwaga teraz będą same ochy i achy, także ostrzegam 🤣.
Jeśli czytaliście Diunę i Nibynoc, to książka idealna dla Was. 650 stron historii rozgrywającej się na gorących piaskach pustyni Erkel, gdzie najcenniejszą waluta jest białopył.
Książka jest przedstawiona oczami kilku dobrze wykreowanych postaci, każda odrębna historia wciąga, a łącząc się w całość szykuje mam poważne trzęsienie pustyni, bo na pozór odrębne historie, które splatają losy obcych ludzi prowadząc do środka mega ciekawej opowieści.
Autor dostarcza nam emocji już na samym początku książki (a uwierzcie mi, im dalej w kartki, tym lepiej).
Gdy mój kolega zaproponował mi tę książkę do czytania puściłam to w niepamięć, ale jak już ją przyniósł z samej ciekawości zaczęłam ją czytać i przepadłam. Jest to jedna z lepszych książek, jakie czytałam w tym roku.
Niecierpliwie czekam na kolejną część Ostrza Erkal, bo coś mi się zdaje, że autor nie powiedział ostatniego słowa i jeszcze nie jeden raz przyprawi mnie o palpitacje 😁.
Idealne tempo, które nie zmienia się ani przez chwilę. Czytając nie ma szans na nudę, tutaj się po prostu płynie przez fabułę. Jest kilka perspektyw i muszę przyznać, że zdarza się to naprawdę rzadko, aby wszystkie były ciekawe i interesujące. Zazwyczaj jest jedna główna, a reszta to dodatek, trochę taki zapychacz. Ale nie w "Pieśni pustyni". Tutaj każda perspektywa wnosi coś ciekawego, innego, każda informacja jest ważna i istotnie ma wpływ na fabułę, a pomysły są genialne.
Bohaterowie są tak bardzo różnorodni, inni, charakterystyczni. Różni ich dosłownie wszystko - pochodzenie, doświadczenie, umiejętności, ale wszystkie postaci ewoluują, rozwijają się, dopasowują do sytuacji oraz podejmują kolejne wyzwania i decyzje.
Opisy są wspaniałe. Wręcz można przenieść się ramię w ramię razem z bohaterami i towarzyszyć im w przygodach. Ogromny plus za to, że nie dostajemy opisu całego świata od razu podanego na tacy, ale poznajemy go powoli, stopniowo i właśnie to dawkowanie sprawia wrażenie, że ten świat ma nam jeszcze wiele do zaoferowania.
NIE! Tutaj nie ma co pisać - to trzeba przeczytać. Bardzo polecam! Brakowało mi tylko opisów poszczególnych krain i ich mieszkańców, a dokładniej różnic pomiędzy nimi. Ale to naprawdę niewielki minus biorąc pod uwagę całą masę plusów. Czekam na kolejny tom!
Jestem naprawdę pod wrażeniem, że taką dobrą fantastykę napisał Polak! Super się to czytało. Pustynia, zadziorna, ale nie wkurzająca bohaterka, walki gladiatorów- to lubię! Jedyny problem miałam z zarysowanym światem… trochę za mało dokładności, nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak wyglądają Ci Relikwiarze. Pomimo tego, świetny tom! Czekam z niecierpliwością na kolejny <3
„Pieśń Pustyni. Ostrze Erkal ” to książka napisana przez Grzegorza Wielgusa, który zabiera nas w zupełnie nowy stworzony przez siebie świat. Świat w którym największe znaczenie ma białopył – spotykana wyłącznie na pustyni ruda metalu. Ten drogocenny surowiec zmuszona jest zbierać Zirra- główna bohaterka książki. Dziewczyna urodziła się ze specjalną zdolnością widzenia białopyłu, a pomagają jej w tym niezwykłe białe oczy. Narażając swoje życie skrupulatnie zbiera go jako daninę swojej wioski dla Dominium, aż do momentu kiedy jej młodsza siostra zostaje uprowadzona przez jednego z Relikwiarzy ( czyli przedstawiciela kultu Wszechśmierci ). Na swojej drodze poznaje Karamisa żołnierza służącego znienawidzonemu Dominium, jak się łatwo się domyślić zbieg wydarzeń sprawia, że zaczynają podróżować razem . Czy jednak mogą ufać sobie wzajemnie? Wspólna droga i spotkane trudności szybko to zweryfikują. Szorstkość Zirry i cierpki humor Karamisa sprawiają, że te postacie zostają długo w pamięci. Kolejnymi bohaterami, których poznajemy jest Astris, moda dyplomatka, umiejąca czytać księgi – sposób na to jaki wymyślił autor jest kapitalny :) oraz jej towarzysz Theris, który jest jedynym w swoim rodzaju złodziejem. Ta dwójka przepłynęła morze bynajmniej nie po to, aby zwiedzać odległe krainy.. Kapitan Stauros i Sagalt – to dobry żołnierz i jego mentor Relikwiarz. Wspólnie próbują odnaleźć pozostałości wymarłej kultury, która stworzyła serca.. Elementu dzięki któremu człowiek może zostać Relikwiarzem i zawisnąć między życiem i śmiercią. W odległej krainie na gladiatorskiej arenie niewolnicy toczą walki na śmierć i życie. Jestem fanką dobrych walk i autor mnie nie zawiódł! Otóż zmagania gladiatorów napisane z największą dokładnością dzięki czemu wydają się bardzo realne, w wyobraźni niemal słyszałam szczęk uderzanych o siebie mieczy, morgenszternów i buzdyganów. Uniwersum zbudowane jest z ogromną starannością , postacie są wyraźne, a sama akcja jest dynamiczna i trzymająca w napięciu. Początkowo zajęło mi chwilę wejście we wszystkie detale i zrozumienie mechanizmów, jednak po chwili wir wydarzeń wciągną mnie ogromnie. Cieszę się, że na półce czeka na mnie już druga część :)
Widziałam wiele pozytywnych opinii o "Pieśni pustyni" i po jej przeczytaniu mogę śmiało stwierdzić, że się pod nimi podpisuję. To naprawdę dobra, warta całej poświęcanej jej uwagi pozycja, która wyróżnia się świetnie stworzonym światem, przemyślaną historią i zapadającymi w pamięć bohaterami z krwi i kości (chociaż tak anatomicznie to nie zawsze ;).
Mimo początkowego wrażenia, że jest to typowa przygodówka, rozgrywająca się na pustyni, bardzo szybko okazało się jak wiele ma do zaoferowania. Praktycznie nie da się przewidzieć biegu zdarzeń (a jednocześnie mają one sens w kontekście całości), co uważam za duży plus. Autor prowadzi równolegle kilka wątków, wszystkie z jednakową precyzją i, co najważniejsze, każdy z nich jest wyjątkowy i interesujący.
Często w książkach, w których występuje więcej niż jedna perspektywa, czekam na "tę ciekawszą", ponieważ pozostałe nie są równie angażujące. Tutaj nie miałam tego problemu - wszystkie wątki są "tymi ciekawymi", pozwalają lepiej poznać świat i zrozumieć bohaterów oraz poszczególne wydarzenia. Podoba mi się także widoczna dbałość o szczegóły, zwłaszcza te dotyczące magii i technologii, które zaskakująco dobrze współistnieją w "Pieśni pustyni".
Kolejną zaletą jest przyjemny, lekki i równocześnie bogaty styl, w tym dobrze napisane niepozbawione humoru dialogi oraz opisy miast i samej pustyni Erkal. Ponadto ta historia porusza uniwersalnie istotne tematy, wciskając momenty na moralne dylematy i przemyślenia pomiędzy porywające sceny walki, polityczne zagrywki i działania niebezpiecznego kultu. Każdy z tych elementów jest dopracowany i ma znaczenie dla fabuły, co umożliwia ich coraz gęstsze przeplatanie z biegiem akcji. Tak zwinnie poprowadzona wielowarstwowość jest godna podziwu.
Momentami miałam jednak wrażenie, że niektóre fragmenty wypadają stylistycznie nieco słabiej (może to też kwestia korekty), co nie zmienia faktu, że całość prezentuje naprawdę wysoki poziom.