Cztery miliardy lat temu, na pewnej martwej planecie, krążącej wokół niepozornej gwiazdy na obrzeżach Drogi Mlecznej, pojawiło się życie. Skąd się tam wzięło? Czy powstało spontanicznie? A może przybyło z innych planet?
Autorzy, biologowie ewolucyjni, od dawna zafascynowani zagadką powstania życia na Ziemi, zabierają nas w podróż do korzeni Drzewa Życia - opowiadają o tym, co wiemy (bardzo niewiele) i czego się domyślamy (całkiem sporo). Opisują warunki, jakie panowały miliardy lat temu na Ziemi, oraz rekonstruują kolejne etapy powstawania życia na podstawie DNA współczesnych nam istot. Unikają przy tym fachowego żargonu i obszernie objaśniają konieczne naukowe pojęcia.
Jak powstało życie na Ziemi to napisana z pasją i rozmachem historia Ziemi, a także przewodnik po najnowszych osiągnięciach współczesnej nauki. Książkę zilustrował znakomity artysta, współtwórca Piwnicy pod Baranami, Kazimierz Wiśniak.
Bardzo dobrze zebrane i opisane aktualne hipotezy związane z powstaniem i ewolucją życia. Autorzy skupiają się głównie na hipotezach związanych z powstaniem życia na naszej planecie. Teorie panspermii, księżyce innych planet itp też się pojawiają jednak zdecydowanie pobocznie - czyli pozycja raczej nie dla fanów egzobiologii. Sam tytuł należy traktować bardzo dosłownie: zainteresowanie autorów kończy się na etapie powstania życia-komórki (miłośnicy dinozaurów będą niepocieszeni). Nie jest to typowa książka popularnonaukowa - bliżej jej do podręcznika akademickiego. Wymaga posiadania pewnej wiedzy z zakresu nauk biologicznych lub dużego samozaparcia do przerobienia części zagadnień samemu, chociażby z Wikipedią. Jako kompendium aktualnego stanu wiedzy wyśmienita i aktualna (uwzglednia badania z 2021 roku)
Wbrew blurowi na okładce książka nie unika jednak fachowego żargonu. Przy omawianiu jakiś aspektów autorzy często zapominają o klarownym postawieniu tezy, jak np. w przypadku hipotezy ciepłej, cienkiej zupki Oparina i Haldane’a, rozwodząc się z erudycyjną swadą nad uwarunkowaniami historycznymi i reakcją świata naukowego na ‘scenariusz Oparina i Haldane’a’, podczas gdy czytelnik długo, o ile w ogóle, nie może się połapać co właściwie Oparin postulował. Podczas omawiania LUCA pojawia się hipoteza syntropii (2 linijki tekstu) – ‘archeon, który pożarł bakterię, sam został pożarty przez inną bakterię – po której pozostała tylko błona komórkowa’. No dobra, ale czytelnik nie dowie się dlaczego ta hipoteza zakłada pożarcie akurat już najedzonego inną bakterią archeona? Jeszcze bardziej chaotyczne rozważania dotyczą LUCA - ostatniego wspólnego przodka wszystkich żywych organizmów. Pod koniec tej sekcji dowiadujemy się, że życie jednak powstało przed LUCA, który nie był pierwszym żywym organizmem. Prosta logika matematyczna wskazywałaby zatem, że w całym zbiorze tego pierwotnego życia musiał też istnieć podzbiór nie-LUCA. Co się z nim stało? Książka ciekawa, ale nieco chaotyczna i nie wiadomo do kogo adresowana – do doktorantów biologii ewolucyjnej, czy do laika? Ostatni akapit książki w końcu godzi czytelnika z jego własną ignorancją: ‘Czego natomiast nie oczekujemy, to odpowiedzi, jak powstało życie’.
Jeśli ktoś liczy na prostą odpowiedź, to takiej nie znajdzie. Bo jej nie ma. Autorzy prowadzą czytelnika przez niesamowicie zawiłe meandry z pogranicza chemii i biologii. Różnorodność form życia w skali mikro jest powalająca i wciąż w dużej mierze nieznana lub dyskutowana. Sama definicja życia jest tematem na osobną książkę. Książka trudna. W efekcie więcej pytań niż odpowiedzi. Choć fascynująca w swojej treści.